Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Исторические детективы » KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów
KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów

Электронная книга - «KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów». Краткое содержание книги:

Podczas przygotowań do koronacji cara Mikołaja II porwany zostaje syn Wielkiego Ksiecia Georgija Aleksandrowicza. Porywacz jako okupu żąda `Orłowa`. Ten bezcenny brylant zdobiący berło jest narodową świętością. Fandorin wie, że zbrodniarz nie zwykł zostawiać swych ofiar przy życiu. Musi więc wygrać wyścig z czasem.
1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 104
Перейти на страницу:

Młody Paweł Gieorgijewicz w obecności trybunów cesarskiego domu zachowywał się jak trusia i nawet nie śmiał zapalić. W spotkaniu uczestniczył także naczelnik policji dworskiej, pułkownik Karnowicz, milkliwy mężczyzna o wielkich możliwościach, prawie zupełnie pozbawiony sentymentów, ten w ogóle nie zasiadł za stołem, tylko znalazł sobie miejsce w kącie.

W korytarzu, na krześle, czekał nasz wczorajszy wybawca, pan Fandorin. Otrzymałem polecenie ulokować go w pałacu i z powodu braku jakiegokolwiek wolnego pokoju ofiarowałem mu dziecinny, słusznie uznając, że ten pan będzie przebywał w Ermitażu tylko do powrotu Michała Gieorgijewicza. Japończyka chciałem odkomenderować do stajni, ale on wolał zamieszkać razem ze swoim panem. Spędził noc na podłodze, podłożywszy sobie pod głowę pluszowego niedźwiedzia, i - sądząc po jego lśniącej fizjonomii - doskonale się wyspał. Fandorin zaś nie położył się wcale, do samego świtu myszkując po parku z elektryczną latarką. Czy wykrył coś - nie wiedziałem. Nie zechciał złożyć żadnych wyjaśnień ani oberpolicmajstrowi, ani tym bardziej mnie, rzekł jedynie, że złoży raport o wszystkim, co wie, tylko osobiście najjaśniejszemu panu.

Właśnie o tym zagadkowym osobniku zaczęto dyskutować już na samym początku zebrania.

Wszystko jednak zaczęło się nie od rozmowy, tylko od czytania - każdy z siedzących po kolei zapoznał się z treścią (albo uczynił to ponownie) dostarczonego listu.

Potem wszyscy zwrócili się do cesarza. Wstrzymałem oddech, żeby dokładnie usłyszeć, jakimi słowy najjaśniejszy pan otworzy to nadzwyczajne zebranie.

Jego cesarska mość odkaszlnął zażenowany, przyjrzał się spode łba twarzom obecnych i cicho powiedział:

- To koszmar. Prawdziwy koszmar. Wujku Kiryle, co teraz mamy robić?

Cesarz rzekł swoje, etykiecie stało się zadość i przewodnictwo obrad - jakoś tak samo z siebie - przeszło w ręce Kiryła Aleksandrowicza, który przy nowym władcy zamierzał wzmocnić swoją i tak już znaczącą pozycję.

Jego wysokość oznajmił z powagą:

- Przede wszystkim, Niki, trzeba zachować cierpliwość. Od tego, jak ty będziesz się trzymał w ryzach, zależy los dynastii. W owe dni w ciebie wycelowane są tysiące oczu, a wśród nich i te najbardziej przenikliwe. Najmniejszego zdenerwowania ani cienia trwogi - zrozumiałeś mnie?

Najjaśniejszy pan niepewnie skinął głową.

- Wszyscy musimy sprawiać wrażenie, że nic się nie stało. Rozumiem, Dżordżi - Kirył Aleksandrowicz zwrócił się do Gieorgija Aleksandrowicza - jak ci ciężko. Ty jesteś ojcem. Ale i ty, i Pauli, i Ksenia powinniście być weseli i beztroscy. Jeśli rozejdą się pogłoski, że jacyś aferzyści na oczach całego świata porwali kuzyna rosyjskiego cara, prestiż Romanowów, i bez tego już nadszarpnięty nieszczęsnym zabójstwem ojca, zostanie zupełnie pogrzebany. A przecież do Moskwy przybywa ośmiu cudzoziemskich następców tronu, czternastu premierów, trzy dziesiątki ambasadorów nadzwyczajnych...

Symeon Aleksandrowicz, rzucając na stół ołówek, przerwał starszemu bratu.

- To po prostu bzdura! Co to za doktor! Kto to? Co to? To zwyczajny wariat! Dać mu „Orłowa”! Co za bezczelność!

Nic nie zrozumiałem ze słów moskiewskiego generała-gubernatora. Doktor? Orłow? Który z Orłowów - oberkamerher czy doradca ministra spraw wewnętrznych?

- Tak, tak, rzeczywiście - zgodził się jego wysokość. - Czy coś wiadomo o tym doktorze Lindzie?

Kirył Aleksandrowicz odwrócił się do naczelnika dworskiej policji, którego obowiązkiem było wiedzieć o wszystkim, co stanowiłoby choć najmniejsze zagrożenie dla członków najjaśniejszej rodziny, a więc w ogóle wszystko o wszystkim na całym świecie.

- Co powiecie, Karnowicz?

Pułkownik wstał, poprawił okulary z niebieskimi szkłami i wyrzekł cichym, lecz wyraźnym głosem:

- Przestępcy o takim nazwisku na terytorium cesarstwa rosyjskiego dotychczas nie było.

I znowu usiadł.

Nastąpiła pauza i wyczułem, że nadeszła chwila, kiedy powinienem wyjść z roli bezcielesnego cienia.

Ostrożnie odkaszlnąłem, a ponieważ w bawialni panowało zupełne milczenie, ten dźwięk zabrzmiał dostatecznie wyraźnie. Kirył i Symeon Aleksandrowiczowie odwrócili się zdziwieni, jakby po raz pierwszy zauważyli moją obecność (zresztą niewykluczone, że tak właśnie było), a Gieorgij Aleksandrowicz, dobrze wiedząc, że prędzej się udławię własnym kaszlem, niż ośmielę bez potrzeby zwrócić na siebie uwagę, spytał:

- Chcesz coś powiedzieć, Afanasij?

Teraz na mnie spoczęły spojrzenia i wszystkich zgromadzonych tu najwyższych osób, do czego zupełnie nie przywykłem, tak że nie potrafiłem powstrzymać całkowicie drżenia mojego głosu.

- O panu Fandorinie, tym samym, który wczoraj... okazał się świadkiem przestępstwa. - Poradziłem sobie jakoś z tremą i kontynuowałem już bardziej równomiernym głosem: - Dzisiaj rano, kiedy z wiadomego powodu u nas w domu panowało pewne zaniepokojenie, pan Fandorin siedział na tarasie i najspokojniej palił papierosa...

Symeon Aleksandrowicz przerwał mi z rozdrażnieniem:

- Czy naprawdę przypuszczasz, że my i najjaśniejszy pan niezwłocznie powinniśmy się dowiedzieć, jak spędził poranek pan Fandorin?

Natychmiast zamilkłem i skłoniłem się jego wysokości, nie śmiąc kontynuować.

- Milcz, Sem! - krzyknął ostro na młodszego brata Gieorgij Aleksandrowicz.

Symeon Aleksandrowicz ma pewną nieszczęśliwą cechę - nikt go nie lubi. Ani krewni, ani najbliżsi, ani moskwianie, ani nawet własna małżonka. Takiego człowieka trudno pokochać. Mówi się, że nieboszczyk cesarz dlatego powierzył mu stanowisko generała-gubernatora Moskwy, żeby jak najrzadziej go widzieć. A także dlatego, by oddalić z dworu otoczenie jego wysokości, wszystkich tych ładniutkich adiutancików i podmalowanych sekretarzy. Niestety, obyczaje Symeona Aleksandrowicza dla nikogo nie są sekretem - plotkuje o nich całe społeczeństwo. Nawet dzisiaj, ledwie wszedł do przedpokoju (a przybył na samym końcu, nawet po najjaśniejszym panu), jego wysokość z ożywieniem mnie spytał: „A co to za pięknisia spotkałem tam na polanie? Takiego szczuplutkiego, o żółtych włosach?” Z szacunkiem wyjaśniłem wielkiemu księciu, że to z pewnością był Anglik, mister Carr, ale sam przeżyłem wstrząs wewnętrzny - jak można, znając powód, dla którego zwołano nadzwyczajną radę, folgować swoim namiętnościom? Sprawa przecież nawet nie w samych skłonnościach - jego wysokość ma po prostu nadzwyczaj niedobry charakter.

1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)