Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 217
Перейти на страницу:

Postać w zbroi zdjęła hełm i Domon wybałuszył oczy. Zobaczył kobietę. Ciemne włosy miała krótko przystrzyżone, a twarz surową, lecz nie było wątpliwości, że to kobieta. Nigdy w życiu nie słyszał o czymś takim, jedynie w opowieściach o Aielach, a wszak powszechnie było wiadomo, że Aielowie są szaleni. Równie mocno zbijał z tropu fakt, że jej twarz niczym się nie wyróżniała, choć tego się spodziewał po Seanchanach. Oczy były wprawdzie błękitne, a skóra nadzwyczaj jasna, ale już takie widywał. Gdyby ta kobieta miała na sobie suknię, nikt nie spojrzałby na nią więcej niż raz. Przyjrzał się jej dokładniej i zmienił zdanie, stalowy wzrok i twarda linia policzków wyróżniałyby ją wszędzie.

W ślad za kobietą na pokład weszli pozostali żołnierze. Domon stwierdził z ulgą, gdy niektórzy zdjęli swe dziwaczne hełmy, że przynajmniej oni są mężczyznami, mężczyznami o czarnych albo brązowych oczach, którzy w Tanchico albo Illian przeszliby nie zauważeni. Już zdążyła opaść go wizja armii błękitnookich kobiet uzbrojonych w miecze.

„Aes Sedai z mieczami” — pomyślał, przypomniawszy sobie wybuchające morze.

Kobieta aroganckim spojrzeniem zlustrowała statek, po czym zdecydowała, że kapitanem jest Domon — sądząc po ubraniach, musiał nim być albo on, albo Yarin, a ponieważ Yarin przymknął oczy i niesłyszalnie mamrotał modlitwy, wypadało na Domona — i wbiła w niego wzrok, jakby to był gwóźdź.

— Czy wśród załogi albo pasażerów znajdują się jakieś kobiety? — Mówiąc, miękko połykała niektóre głoski, przez co trudno ją było zrozumieć, jednakże w jej głosie słychać było szorstką nutę, wskazującą, że kobieta przywykła uzyskiwać odpowiedzi na swoje pytania. — Gadaj, człowieku, jeśli to ty jesteś kapitanem. Jak nie, to obudź tamtego durnia i każ mu mówić.

— To ja jestem kapitanem, moja pani — odparł przezornie Domon. Nie miał pojęcia, jak się do niej zwracać, a nie chciał popełnić gafy. — Nie przewożę żadnych pasażerów i nie ma kobiet wśród mojej załogi.

Przypomniały mu się wywiezione dziewczęta i kobiety, nie po raz pierwszy zastanowiło go, czego ci ludzie od nich chcą.

Z barkasa na pokład wspinały się dwie kobiety ubrane jak przystało kobietom, z tym tylko, że jedna wciągała drugą za smycz ze srebrzystego metalu, w co Domon nie mógł prawie uwierzyć. Smycz ciągnęła się od bransolety na dłoni pierwszej do obręczy na szyi drugiej. Domon nie był w stanie stwierdzić, czy smycz została przywiązana, czy też przymocowana na stałe — jakoś wydawało się, że jest tak i tak — lecz wyraźnie stanowiła całość z bransoletą i obręczą. Pierwsza kobieta zwijała smycz w pierścienie w miarę jak druga wchodziła na pokład. Kobieta w obręczy, nosząca proste, ciemnoszare szaty, stanęła ze splecionymi dłońmi, wbijając wzrok w deski pod swymi stopami. Druga ubrana była w niebieską suknię, na piersi i bokach spódnicy, kończącej się tuż nad cholewami wysokich butów, naszyte miała czerwone wstawki z rozszczepionymi, srebrnymi błyskawicami. Domon przypatrywał się kobietom z niepokojem.

— Mów wolniej, człowieku — zażądała niebieskooka kobieta swą niewyraźną mową. Przeszła przez pokład, by stanąć mu twarzą w twarz, wbiła w niego wzrok, z jakiegoś niewiadomego powodu wydawała się wyższa i mocniej zbudowana od niego. — Jeszcze trudniej cię zrozumieć niż innych na tej przeklętej przez Światłość ziemi. Wszak nie twierdzę, że należę do Krwi. Jeszcze nie. Dopiero po Corenne... Jestem kapitan Egeanin.

Domon powtórzył raz jeszcze swoje poprzednie słowa, starając się mówić wolno i dodał:

— Jestem spokojnym kupcem, kapitanie. Nie chcę wam zrobić nic złego i nie biorę udziału w waszej wojnie. — Nie potrafił się powstrzymać, by znowu nie spojrzeć na dwie kobiety połączone smyczą.

— Spokojny kupiec? — zadumała się Egeanin. — W takim razie będzie ci wolno od razu odpłynąć, jak tylko jeszcze raz złożysz hołd. — Zauważyła jego ukradkowe spojrzenia i odwróciła się, by uśmiechnąć się do kobiet z dumą posiadacza. — Podziwiasz moją damane? Słono mnie kosztowała, lecz warta każdej monety. Zaledwie kilku wysoko urodzonych posiada damane, większość stanowi własność tronu. Ona jest silna, kupcze. Umiałaby rozbić twój statek w drzazgi, gdybym tylko zechciała.

Domon zagapił się jak oniemiały na kobiety i srebrną smycz. Tę w sukni ozdobionej błyskawicami skojarzył z płomienistymi fontannami z morza i założył, że to Aes Sedai. Egeanin wywołała kompletny zamęt w jego głowie.

„Nikt by nie mógł tego zrobić...”

— Czy ona jest Aes Sedai? — spytał z niedowierzaniem.

Nawet nie zauważył zbliżającego się ciosu, który zadany został od niechcenia wierzchem dłoni. Zachwiał się, gdy stalowa rękawica rozcięła mu wargę.

— Tego imienia się nie wymawia — powiedziała Egeanin aksamitnym głosem. — Są tylko damane, Wzięte Na Smycz, i teraz służą prawdzie, a także swojemu mianu.

Lód wydawał się ciepły w porównaniu z tymi oczyma.

Domon przełknął krew i nie oderwał dłoni zaciśniętych przy bokach w pięści. Nawet gdyby miał w zasięgu miecz, nie poprowadziłby załogi na rzeź, jednakże zachowanie pokornego tonu kosztowało go nie lada wysiłek.

— Nie chciałem okazać braku szacunku, kapitanie. Nie wiem nic o was ani o waszych obyczajach. Jeśli obraziłem, to z ignorancji, a nie z rozmysłu.

Popatrzyła na niego, po czym odparła:

— Wszyscy jesteście ignorantami, kapitanie, lecz ty spłacisz dług swych przodków. Ta ziemia należała do nas i na powrót stanie się nasza. Wraz z Powrotem znowu stanie się nasza.

Domon nie wiedział, co powiedzieć. — „Przecież ona nie może uważać tych bredni o Arturze Hawkwingu za prawdę?” — pomyślał i nie otwierał ust.

— Pożeglujesz do Falme... — Próbował zaprotestować, lecz jej groźne spojrzenie uciszyło go i mówiła dalej — gdzie ty i twoja łódź zostaniecie poddani badaniu. Jeśli nie okażesz się czymś więcej niż spokojnym kupcem, jak twierdzisz, będzie ci wolno odpłynąć własną drogą, gdy już złożysz przysięgę.

— Przysięga, kapitanie? Jaka przysięga?

— Być posłusznym, oczekiwać i służyć. Twoi antenaci winni to byli zapamiętać.

Zabrała swych ludzi — z wyjątkiem jednego człowieka w prostej zbroi, która tak jak i niski ukłon, świadczyła o jego niskiej randze — i barkas odpłynął w stronę większego statku. Pozostawiony Seanchanin nie wydał żadnych rozkazów, tylko usiadł ze skrzyżowanymi nogami na pokładzie i zabrał się za ostrzenie miecza, natomiast załoga wciągnęła żagle i uruchomiła statek. Wydawał się zupełnie nie przestraszony faktem, że został sam, a Domon osobiście wyrzuciłby za burtę każdego członka załogi, który podniósłby na niego rękę, bowiem płynącej wzdłuż linii wybrzeża „Spray” cały czas towarzyszył statek Seanchan, znajdujący się na głębszych wodach. Obydwa statki dzieliła mila, Domon wiedział jednak, że nie ma co liczyć na powodzenie próby ucieczki, postanowił więc, iż przekaże na powrót tego człowieka kapitan Egeanin, całego i zdrowego, niczym niemowlę, które matka tuliła przedtem w ramionach.

Droga do Falme była długa, Domon w końcu namówił Seanchanina, by cośkolwiek powiedział. Ciemnooki mężczyzna w średnim wieku, z jedną zastarzałą blizną nad okiem i drugą, przecinającą szyję, nazywał się Caban i nie żywił nic innego prócz pogardy wobec wszystkich po tej stronie oceanu Aryth. To wzbudziło chwilowe wątpliwości Domom.

„Może oni naprawdę są... Nie, to istne szaleństwo”.

Caban wymawiał słowa równie bełkotliwie jak Egeanin, lecz gdy jej sposób mówienia przywodził na myśl jedwab ześlizgujący się z żelaza, jego podobny był do skóry skrzypiącej na kamieniu, przeważnie chciał opowiadać o bitwach, pijatykach i kobietach, które poznał. Domon nie był do końca przekonany, czy mówi o rzeczach, które zdarzyły się tu i teraz, ani też skąd ten człowiek właściwie pochodzi. Z pewnością nie opowiadał o przyszłych zdarzeniach, na których zależało mu najbardziej.

1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)