Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl]
Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl]

Электронная книга - «Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl]». Краткое содержание книги:

Trwa galaktyczna wojna pomiędzy Ziemianami i Pluskwo-Pajęczakami, agresywną rasą antropoidów, których społeczna organizacja przypomina rój, poddany bezwzględnej władzy dyktatorskiej. Ogrom przewagi liczebnej nieprzyjaciela wyklucza globalną konfrontację i wymusza taktykę nagłych, niespodziewanych ataków ze strony sił Ziemskiej Federacji. Do takich zadań najlepiej przygotowani są komandosi z Piechoty Zmechanizowanej, a wśród nich kadet Johny Rico, który karierę żołnierza rozpoczął tak niedawno…
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 42
Перейти на страницу:

Kapitan obrócił się w krześle i wskazał na parę skoroszytów.

— Tu oto są prawa, które was obowiązują. Możesz przejrzeć wszystkie artykuły, wszystkie wyroki sądu wojennego i ich uzasadnienia, a nie znajdziesz ani jednego zdania, ani jednego słowa, które by sugerowały, że twój zwierzchnik nie może cię uderzyć albo w inny sposób skarcić fizycznie w czasie pełnienia służby. Są sytuacje, w których dowódca, oficer czy podoficer, ma nie tylko prawo, ale i obowiązek zabić podwładnego, i to nawet bez ostrzeżenia, żeby, na przykład, położyć kres tchórzliwemu zachowaniu się w obliczu nieprzyjaciela. — Kapitan postukał palcami w biurko. — A jeśli chodzi o te pałki, mają one dwa zastosowania. Po pierwsze: są znamieniem władzy. Po drugie: uderzenie pałką ma wzmocnić dyscyplinę i waszą prężność. Takie uderzenie nie powoduje poważniejszych obrażeń. Trochę najwyżej zapiecze. Oszczędza jednak tysiąca słów.

Kapitan Frankel westchnął.

— Hendrick, tłumaczę ci to wszystko, bo bezcelowe jest karanie człowieka, jeśli nie wie, za co został ukarany. Byłeś niegrzecznym chłopcem, celowo powiadam: chłopcem, gdyż najwyraźniej nie stałeś się jeszcze mężczyzną, choć staramy się o to, zdumiewająco nieposłusznym chłopcem, biorąc pod uwagę stadium twego szkolenia. Nic nie powiedziałeś na swoją obronę. I nawet nic z tego, co powiedziałeś, nie może wpłynąć na złagodzenie kary. Chyba że jeszcze znajdziesz coś na swoje usprawiedliwienie, choć przyznam, że trudno mi coś takiego sobie wyobrazić.

Rzuciłem parę razy okiem na Hendricka, gdy go kapitan ochrzaniał. Te jego spokojne, łagodne słowa, to było gorsze o.p.r., niż kiedykolwiek słyszeliśmy od Zima.

Wyraz twarzy Hendricka zmieniał się od pełnego oburzenia do wielkiego zdumienia, a teraz stał się ponury.

— Mów! — rzucił Frankel ostro.

— Och… no, rozkazano nam zamrzeć w bezruchu, rzuciłem się więc na ziemię i okazało się, że upadłem na mrowisku. Podniosłem się na kolana, aby się nieco przesunąć, ale dostałem cios w plecy, który mnie powalił. A on jeszcze zaczął na mnie wrzeszczeć — no to zerwałem się i przyłożyłem mu, a on…

— DOŚĆ! — Kapitan Frankel wstał z krzesła. Wydawał się bardzo wielki, chociaż nie jest dużo wyższy ode mnie. Wbił wzrok w Hendricka.

— Ty… uderzyłeś… dowódcę swojej kompanii???

— Powiedziałem przecież. Ale on pierwszy mnie zdzielił i to z tyłu, nawet go nie widziałem. Nikomu nie pozwolę na to, więc mu dałem na odlew, a on znów mnie strzelił i wtedy…

— Zamilcz!

Hendrick przerwał. A potem dodał:

— Mam dość tej parszywej jednostki.

— Sądzę, że pójdziemy ci na rękę — powiedział Frankel głosem lodowatym. — I to szybko.

— Proszę o kawałek papieru. Złożę rezygnację.

— Chwileczkę. Sierżancie Zim.

— Tak jest, panie kapitanie. — Zim od dłuższego czasu nie wypowiedział ani słowa. Stał sztywny jak drąg, tylko widać było, że zaciska szczęki. Popatrzyłem, rzeczywiście miał siniaka. Hendrick musiał mu zdrowo przyłożyć. Ale on sam nic o tym nie powiedział, a kapitan Frankel nie pytał — może myślał, że Zim wpadł na drzwi i wyjaśni później.

— Czy odnośne artykuły, zgodnie z zarządzeniem, były podane do wiadomości pańskiej kompanii?

— Tak jest, panie kapitanie. Zostały ogłoszone i odczytywano je na apelu w każdą niedzielę rano.

Nagle przestało to być zabawne. Stuknąć Zima? I żeby cię mieli za to powiesić? Przecież każdy z nas w kompanii zamierzał się na sierżanta Zima. A niektórym nawet udało się go huknąć, gdy uczył nas prowadzić walkę wręcz. Do diabła! Shujumi przecież kiedyś tak go obrabiał, że Zim stracił przytomność. Bronski wylał na niego wiadro wody, a nasz sierżant wstał, podał Shujumiemu rękę, uśmiechnął się i rozłożył go na obie łopatki. Kapitan Frankel rozejrzał się i wskazał na mnie.

— Ty. Kwatera Główna pułku na ekran. — Zrobiłem to, ale palce miałem jak z drewna. Cofnąłem się, kiedy ukazała się jakaś twarz.

— Adiutant — twarz się zameldowała.

Frankel miał głos zachrypnięty.

— Komendant Drugiego Batalionu melduje się do dowódcy pułku. Proszę o wyznaczenie oficera do składu sądu.

Twarz spytała:

— Na kiedy jest potrzebny?

— Tak szybko jak to możliwe.

— Dobrze. Sądzę, że Jake jest w Kwaterze Głównej. Artykuł i nazwisko?

Kapitan Frankel podał dane Hendricka i zacytował numer artykułu.

Twarz na ekranie wydała gwizd i zasępiła się.

— Tak jest. Jak tylko dopadnę Jake'a. Sam też się stawię, tylko zamelduję Staremu.

Kapitan Frankel zwrócił się do Zima.

— Ta eskorta, czy mogą być świadkami?

— Tak jest.

— Czy szef jego sekcji też to widział?

Zim sekundę zawahał się.

— Sądzę, że tak, panie kapitanie.

— Sprowadzić go.

Frankel spytał Hendricka:

— Jakich świadków obrony chcesz powołać?

— Nie potrzebuję żadnych świadków. On dobrze wie, co zrobił! Proszę mi tylko dać kawałek papieru i wyniosę się stąd.

— Wszystko w swoim czasie.

* * *

Nie upłynęło i pięć minut, gdy zjawił się Mahmud, a po nim porucznik Spieksma.

— Dobry wieczór, kapitanie. Oskarżony i świadkowie obecni? Wszystko przygotowane? Magnetofon włączony?

— Tak jest.

— Doskonale. Hendrick, wystąp!

Hendrick zrobił to, był zdumiony do najwyższych granic i nerwy jakby zaczynały go zawodzić. Porucznik Spieksma oznajmił raźno:

— Polowy Sąd Wojenny zwołany na rozkaz majora F.X. Malloya, dowodzącego Trzecim Pułkiem Ćwiczebnym w Obozie Arthura Currie, zgodnie z paragrafem czwartym Zarządzenia Ogólnego, wydanego przez Dowództwo Generalne do Spraw Szkolenia i Dyscypliny, w oparciu o Regulamin Sił Zbrojnych Federacji Ziemskiej. Oficer referujący: kapitan Ian Frankel, Piechota Zmechanizowana, odkomenderowany na dowodzącego Drugim Batalionem Trzeciego Pułku. Skład Sądu: porucznik Jacques Spieksma, P.Z., odkomenderowany na dowodzącego Pierwszym Batalionem Trzeciego Pułku. Oskarżony: Hendrick Theodore C., rekrut szeregowiec, nr 7960924, z artykułu 9080. Zarzut: Uderzenie oficera zwierzchnika, w czasie stanu pogotowia Federacji Ziemskiej.

Zdziwiło mnie, że to wszystko tak szybko poszło. Stałem się nagle urzędnikiem sądowym, miałem wprowadzać i usuwać świadków. Nie wiem doprawdy, jak mógłbym usunąć sierżanta Zima, gdyby nie chciał wyjść, ale on skinął na Mahmuda i obu rekrutów i wszyscy wyszli. W niespełna dwadzieścia minut złożyli zeznania, mówiąc prawie to samo, co powiedział Hendrick. Zima nie wzywano w ogóle.

Porucznik Spieksma spytał Hendricka:

— Chcecie zadać krzyżowe pytania świadkom? Sąd udzieli wam pomocy, jeśli macie takie życzenie.

— Nie.

— Stanąć na baczność i mówić Wysoki Sądzie, kiedy zwracacie się do Sądu.

— Nie, Wysoki Sądzie — oświadczył. — Chcę mieć adwokata.

— Prawo nie dopuszcza udziału doradcy prawnego w sądzie wojennym. Czy chcecie złożyć zeznania we własnej obronie? Nie macie tego obowiązku i w świetle dotychczasowych dowodów Sąd nie weźmie pod uwagę waszej odmowy. Ostrzega was jednak, że każde zeznanie, które złożycie, może być wykorzystane przeciwko wam.

Hendrick wzruszył ramionami.

— Nie mam nic do powiedzenia. Co by mi z tego przyszło?

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 42
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)