Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 119 120 121 122 123 124 125 126 127 ... 158
Перейти на страницу:

Głęboko zaczerpnęła tchu i wypowiedziała słowa, których się lękała:

— Teraz wezwano mnie do dalszej służby w walce z wrogiem i muszę was opuścić.

Usłyszała okrzyki „nie!”. Bojownicy nie oswoili się jeszcze z tą myślą.

— Nikt nie może wam odebrać waszych dokonań — powiedziała Sula. — Bądźcie z nich dumni i nigdy nie zapominajcie o swoich towarzyszach ani o tych, którzy oddali życie.

Uniosła dłoń.

— Wszystkich was czeka szczęśliwy los.

Znowu rozbrzmiały wiwaty, które przerodziły się w skandowanie:

— Su-la! Su-la! Su-la!

Na ten dźwięk bicie jej serca przyśpieszyło. Wycofała się i zrobiła miejsce dla lorda Eldeya.

Gubernator wygłosił mowę, ale Sula wcale jej nie słyszała. Jestem szalona, że to porzucam — myślała w kółko.

Ukrywanie się przed Naksydami dało jej wolność. Teraz znowu stała się lady Sulą i znów się ukrywała, ale tym razem przed swoimi.

Po uroczystości siedziała razem z Eldeyem w mknącym ku miastu pojeździe. Huk nad ich głowami oznaczał przybycie innych promów, które wiozły członków sztabu wspomagającego Eldeya i tysiące pracowników, których imperium sprowadzało do stolicy.

Urzędników — by działał rząd; inżynierów — by działały usługi; katów — by zwyciężeni zostali potraktowani zgodnie z wolą zwycięzców. Zanshaa zawsze rządzono w ten sposób.

— Wolałbym, żeby pani nie podkreślała, że ci ludzie z własnego wyboru obalili rząd — powiedział Eldey. — Nie możemy sobie pozwolić na takie rzeczy. Ale poza tym poradziła sobie pani z nimi bardzo dobrze.

— Dziękuję, milordzie — odparła mechanicznie Sula. Wciąż czuła emocje, które wezbrały w niej dziś po południu.

Spojrzał na nią wielkimi oczyma.

— Ma pani przed sobą przyszłość jako polityk.

— Nie mam pieniędzy — odpowiedziała.

— Nie ma pani pieniędzy? — spytał łagodnie Eldey. — Cóż, są inne sposoby.

Gdyby nie była tak wyczerpana, spytałaby, co ma na myśli, ale ona po prostu czekała, aż pojazd zajedzie przed dowództwo, gdzie gubernator życzył jej dobrej nocy i skąd pojechał dalej do swojej rezydencji.

Tej nocy śniła jej się pusta czerń wypełniona rykiem tłumów, jak gdyby stała w środku olbrzymiej niewidzialnej armii i wszyscy skandowali jej imię.

* * *

Ostatniego poranka w Zanshaa Sula zameldowała się u lorda gubernatora Eldeya, przekazała mu hasła do najważniejszych plików, a potem formalnie zrezygnowała z dowodzenia siłami zbrojnymi. Spence, Macnamarze i swemu nowemu kucharzowi kazała pojechać wcześniej na lotnisko Wi-hun, a potem poleciła Jednemu-Krokowi, by zawiózł ją do miasta umarłych, gdzie w zaanektowanym grobowcu spoczywał Casimir.

Silny wiatr rozwiewał płatki śniegu na suchych, brązowych kwiatach, które klikmeni złożyli w stos na nagrobku. Na monumencie stojącym przed grobowcem był trójwymiarowy wizerunek holograficzny Casimira, ale obrazowi brakowało ciętego humoru i pewnej aury zagrożenia, tak charakterystycznych dla oryginału. Hologram przypominał raczej bladą, zimną twarz, którą Sula widziała na podłodze szpitalnej kostnicy.

Zatrzymała się przed grobowcem i wyciągnęła z kieszeni płaszcza wazon Yu-yao. Podniosła go w górę; w słabym świetle zobaczyła, jak holograficzny obraz Casimira odbija się w niebieskozielonej krakelurze szkliwa. Poczuła ostry ból w mostku. Zastanawiała się, ile osób przeżył ten wazon w ciągu tysiącleci, odkąd zabrano go z Honan tuż przed inwazją Mongołów. Ilu właścicieli zwracało ku niemu oczy i czerpało z jego ponadczasowego piękna spokój i siłę?

Zbyt wielu — pomyślała.

Obeszła wkoło monument i stanęła przed wypolerowaną tytanową płytą, która blokowała wejście do grobowca. Odbity w płycie obraz jej twarzy falował w zimnym świetle. Podniosła wazon w górę i uderzyła nim o płytę. Rozpadł się na kawałki. Z krtani Suli wydobyło się łkanie. Rozdeptała nogą odłamki. Zalało ją uczucie słabości. Oparła się o grobowiec, przycisnęła czoło do zimnego metalu.

— Ty samolubny sukinsynu — pomyślała. — Umarłeś i zostawiłeś mnie samą.

Zimno metalu sprawiało ból. Zebrała siły, odepchnęła się dłońmi od grobowca i poszła do samochodu.

Fragmenty porcelany trzeszczały pod jej nogami.

Wszystko stare umarło — pomyślała. Wszystko, co nowe, zaczyna się teraz.

TRZYDZIEŚCI JEDEN

Lord Eldey uprzejmie oddał Suli do dyspozycji swój prywatny jacht „Sivetta”. W czasie pełnienia obowiązków gubernatora nie będzie go potrzebował. Sula wiedziała, że nazwa ma związek z wielkim królem Tormineli, i Eldey był tym przyjemnie zaskoczony.

Udając się na jacht promem z Zanshaa, przelatywała obok jednego z ogromnych statków kupieckich. Wiózł do stolicy zapasy i personel. Miał kształt jasnej, błyszczącej jak lustro kopuły, z oddalonym niczym nóżka grzyba modułem silnikowym. Był większy niż jakikolwiek okręt Floty, mógł pomieścić na pokładzie dziesięć tysięcy obywateli. A to był tylko jeden z kilku okrętów, które sprowadzono do stolicy. Najwidoczniej teraz, po odzyskaniu planety, imperium bardzo poważnie traktowało utrzymanie Zanshaa.

„Sivetta” była pięknym miniaturowym pałacem, pełnym mozaik przedstawiających splecione figury geometryczne, które olśniewały i zdumiewały wzrok. Im dłużej Sula na nie patrzyła, tym bardziej olśniewały i zdumiewały. Załogę stanowili Torminele, ale ponieważ Eldey miał także terrariskich współpracowników, były tam meble i fotele akceleracyjne odpowiednie dla Terran. Był także kucharz, który mógł pomagać osobistemu kucharzowi Suli, Rizalowi, w przygotowywaniu potraw innych niż surowe mięso podawane w temperaturze krwi. Przed odlotem z Zanshaa Sula dała Rizalowi pieniądze na zakup żywności. Zabrała też ze sobą duży zapas win i spirytualiów ofiarowanych przez wdzięcznych kupców z Górnego Miasta. Sula uważała, że to dziwny podarunek dla kogoś, kto nie pije, ale ponieważ będzie podejmować gości, wino się przyda.

Nie spodziewała się, że będzie mogła wiele korzystać z rozkoszy jachtu. W czasie gdy „Sivetta” będzie goniła „Zaufanie” orbitujące razem z resztą Floty Ortodoksyjnej, załoga będzie przebywała w wysokich przyśpieszeniach.

Tork przysłał jej między innymi informację o rozlokowaniu okrętów Floty Ortodoksyjnej. Przeglądając ten materiał, Sula natychmiast zauważyła okręt flagowy dziewiątej eskadry krążowników Michi Chen — „Prześwietny”, kapitan lord Gareth Martinez.

Na widok tego nazwiska serce zabiło jej mocniej.

Kiedy ostatnio słyszała o Martinezie, został taktycznym oficerem Michi Chen. Teraz dowodził statkiem flagowym.

Zastanawiała się, ilu ludzi z załogi „Prześwietnego” musiało zginąć lub dostać się do niewoli, aby do tego doszło. Wydawało się, że Martinez właśnie w ten sposób awansuje.

Jej własny statek „Zaufanie” był prawdopodobnie najmniejszym statkiem, jaki Tork mógł jej zaoferować. Była to fregata z czternastoma wyrzutniami pocisków; zwykle dowodził nią kapor. Niewykluczone, że Tork uważał, iż Sula odmówi takiego przydziału, uznając to za coś poniżej jej godności. Jeśli tak, to teraz. Tork wali głową w ściany z irytacji.

„Zaufanie” należało do siedemnastej lekkiej eskadry, formacji złożonej z pięciu terrańskich fregat i czterech torminelskich lekkich krążowników. Wszystkimi statkami dowodzili kapitanowie porucznicy. Oznaczało to, że Sula, jako pełny kapitan i najstarszy oficer w eskadrze była teraz jej dowódcą, dopóki Tork nie zarządzi inaczej.

1 ... 119 120 121 122 123 124 125 126 127 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)