Wojna [Conventions of War - pl]
- Автор: Уильямс Уолтер Джон
- Год: 2006
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-7480-018-6
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:
Po chwili milczenia Haz wyjaśnił całą sytuację.
— Milady, wódz naczelny zakazał ćwiczenia niekonwencjonalnych taktyk.
Aha, może niedoskonałości Floty Ortodoksyjnej nie są jednak winą Martineza.
Choć, prawdę mówiąc, Sula wolałaby za to winić właśnie jego.
— Cóż — powiedziała i jej wargi odchyliły się, jakby warknęła — mnie nic nie zakazywał. W ogóle nie otrzymałam w tej sprawie żadnych rozkazów. — Spojrzała na dziewięć głów na wirtualnej tablicy. — Jednak nadal chcę zgody was wszystkich. Mamy przeprowadzać te ćwiczenia czy nie?
— Chyba powinniśmy — stwierdził jeden z Tormineli, opisany na displeju Suli jako kapitan Ayas z lekkiego krążownika „Rzucający Wyzwanie”. — Kiedy „Rzucający” był przydzielony do sił Chen i użyliśmy tego systemu, przyczynił się on do naszego zwycięstwa przy Protipanu.
— Zgadzam się z kapitanem Ayasem — powiedział stanowczo Haz.
Pozostali oficerowie poparli ich, choć niektórzy z wahaniem. Nie było to dokładnie to samo, co wtedy, gdy armia skandowała jej nazwisko, ale na razie wystarczyło. Sula uśmiechnęła się.
— Dziękuję, milordowie — powiedziała. — Zaczniemy od ćwiczenia z bezpieczeństwa. Będę teraz cenzurować pocztę wszystkich oficerów, zanim prześlę ją dalej pod właściwe adresy. Wszystkie raporty o sytuacji i codziennych zajęciach będą przechodziły przeze mnie. Żaden oficer ani żołnierz nie powinien wspominać o naszych prywatnych ćwiczeniach w żadnej rozmowie ani w listach do innych członków Floty.
Zobaczyła, że niektórzy oficerowie są zaskoczeni i skonsternowani.
— Moją intencją jest unikanie wszystkiego, co choć trochę mogłoby zmartwić wodza naczelnego — wyjaśniła. — Wódz ma wiele spraw na głowie i są one o wiele ważniejsze od zastanawiania się nad jakimiś eksperymentami, które przeprowadza jedna z jego eskadr.
Uśmiechnęła się ponownie i w odpowiedzi zauważyła wśród Terran kilka nieśmiałych uśmiechów.
— Proszę, wybaczcie mi moje następne słowa — powiedziała. — Nie znam was dobrze i z góry przepraszam, jeśli poczujecie się obrażeni, ale sądzę, że trzeba to powiedzieć.
Walcząc z gniotącymi ją przeciążeniami, wzięła głęboki oddech.
— Niektórzy oficerowie mogą sądzić, że poinformowanie lorda Torka o naszych zajęciach to droga do zyskania jego przychylności. Chciałabym was zapewnić, że przyznając awanse, wódz uwzględnia różne czynniki, ale nie ma wśród nich wyników w walce.
Podwładni trawili jej słowa.
— Następnie należy wziąć pod uwagę — kontynuowała Sula — że wszyscy, którzy zaburzą spokój ducha wodza, prawdopodobnie nie przeżyją. Po pierwsze, jeśli sprawność tej eskadry nie wzrośnie, Naksydzi prawdopodobnie zabiją was wszystkich. A po drugie, jeśli Naksydzi was nie zabiją… — wzięła następny długi oddech — bądźcie pewni, że ja to zrobię. Odetnę każdemu cholerny łeb, korzystając z przywileju kapitana.
Dysząc, zaczerpnęła tchu. Widziała, jak twarze na displeju reagują na jej słowa. Parowie byli głównie zaszokowani — nie byli przyzwyczajeni, żeby ktoś przemawiał do nich w ten sposób.
— Dzisiaj prześlę wam wzór matematyczny, na którym nowa taktyka bazuje. Zarejestruję również wykład dotyczący zastosowania tego wzoru.
— Milady, mam zapis ćwiczeń prowadzonych przez siły Chen — oznajmił Ayas.
— Doskonale. Niech pan w wolnej chwili prześle te materiały zarówno mnie, jak i pozostałym.
— Tak jest, milady.
— Milordowie — podjęła Sula, patrząc na twarze z displeju. — Czy są jakieś pytania?
— Tak. — Jedna z Terranek podniosła rękę, jakby była w szkole. — Czy to jest wzór foote’a, czy coś innego?
— Jaki wzór?!
Sula poczęstowała swoich oficerów tak obfitym i nowatorskim zestawem inwektyw, że kiedy w końcu zabrakło jej tchu i zapadła cisza, wszyscy byli oszołomieni.
— Jeśli to nie jest wzór Foote'a — spytała ta sama nieszczęsna oficer — to jak możemy go nazywać?
Możemy cię nazywać kretynką, chciała odpowiedzieć Sula, ale zdołała w porę ugryźć się w język.
Po namyśle uznała, że pytanie terrańskiej kapitan miało jednak sens. Nowa taktyka nie miała innej nazwy niż „nowa taktyka”, a oni potrzebowali czegoś lepszego. „Wzór Foote'a” miał tę zaletę, że był krótki i łatwy do zapamiętania, ale zawierał nazwisko kogoś, kto na to nie zasługiwał. Trzeba naprawić tę sytuację — pomyślała Sula.
— Nazywajcie ją taktyką Ducha. Wyślę wam wzór z jego wytłumaczeniem w ciągu kilku godzin.
To cios wymierzony w Martineza — pomyślała i zakończyła przekaz z uczuciem umiarkowanego triumfu.
Sula wręczyła załodze „Sivetty” szczodre napiwki za służbę, a potem przeszła wraz ze służącymi na pokład „Zaufania”. Rozbrzmiało nagranie „Obrońców Imperium”, ogłuszające w tej niewielkiej przestrzeni, i porucznicy zasalutowali. Straż honorowa zaprezentowała broń. Sula uścisnęła rękę Haza i została przedstawiona — bardzo głośno, by przekrzyczeć grzmiącą muzykę — dwu innym porucznikom, lady Rebece Giove i lordowi Pavlovi Ikuharze.
Na małym statku nie było miejsca, gdzie mogłaby się zebrać cała załoga, kiedy więc Sula odczytywała swoją nominację przed systemami ogólnego przekazu fregaty, połowa załogi stłoczyła się w mesie, a inni stali na baczność na korytarzach i w kabinach.
— Lord Tork, wódz naczelny, Jedynie Słuszna i Ortodoksyjna Flota Odwetu — odczytała podpis, a potem dodała z szerokim uśmiechem: — Podpisano podczas jego nieobecności przez porucznika lorda Eldira Mogne.
Spojrzała na poważne twarze. Miała przed sobą świeżych rekrutów i siwowłosych weteranów, powołanych do służby w sytuacji nadzwyczajnej. Uznała, że oni również mogą chcieć rzucić na nią okiem, więc weszła na stół w mesie. Spojrzała w dół i powiedziała wszystkim: „spocznij”.
— Niektórzy z was mogą się zastanawiać, jak ktoś w moim wieku potrafi kompetentnie kierować eskadrą. Biorę to dowództwo z bardzo prostego powodu. — Wykonała szeroki gest ręką. — Po prostu wiem, jak zabijać Naksydów!
W oczach załogantów dostrzegła zaskoczenie. Uśmiechnęła się do nich szeroko.
— Mam zamiar nauczyć was wszystkiego, co wiem o zabijaniu wroga — ciągnęła. — Czeka nas mnóstwo dodatkowych obowiązków i nie będę wobec nikogo stosowała taryfy ulgowej, ale jeśli będziecie ze mną współpracowali, przeżyjecie wojnę i dogadamy się.
Zrobiła przerwę, szukając jakichś głębszych myśli, którymi mogłaby podzielić się z załogą, ale uznała, że pokazywanie głębi nie ma sensu. Kiwnęła głową.
— To wszystko.
Zapadło milczenie. Sula zeskoczyła ze stołu. Oficerowie wezwali załogę, by stanęła na baczność. Haz przedstawił Suli chorążych i starszych podoficerów, po czym przeprowadziła swoją pierwszą inspekcję.
Statek „Zaufanie” został poważnie uszkodzony podczas rebelii przy Harzapid i rzucało się to w oczy. Mesa oficerska i kwatery poruczników były wyłożone ciemną boazerią. Elementy mosiężne pobłyskiwały łagodnie, a w powietrzu unosił się słaby cytrynowy zapach środka polerującego. Uszkodzone części okrętu wyłożono ekranami z żywicy syntetycznej lub stopu i pomalowano na szaro lub bladozielono. Druty i przewody umieszczono na wierzchu, nie ukrywając ich dyskretnie za drzwiczkami. Zapasy i sprzęt składowano w zamocowanych w różnych miejscach odpornych na przeciążenie pojemnikach.