Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 107 108 109 110 111 112 113 114 115 ... 508
Перейти на страницу:

cały czas stał odwrócony plecami i Harry poczuł ukłucie żalu.

Nie, nie może mieć wyrzutów sumienia! Postąpił słusznie! To Snape zachował się jak

skończony dupek!

Zarzucił torbę na ramię i opuścił klasę, odprowadzony pełnymi niedowierzania i

poruszenia spojrzeniami. Kiedy przekroczył próg Sali, nie potrafił się powstrzymać i

trzasnął drzwiami. Echo poniosło ten dźwięk po rozległych korytarzach lochów.

--- rozdział 23 ---

23. Ice & fire.

It's in your eyes, what's on your mind

I fear your smile and the promise inside

It's in your eyes, what's on your mind

There is no mercy, just anger I find*

Harry siedział na fotelu w Pokoju Wspólnym i wpatrywał się w ogień. W kątach

pomieszczenia przebywało jeszcze kilkoro uczniów, którzy nie mieli teraz żadnych

zajęć. Jacyś pierwszoroczniacy grali w szachy czarodziejów, kilkoro innych osób

odrabiało lekcje, a na drugim końcu pokoju para piątoklasistów przez cały czas

obściskiwała się i całowała. Do uszu Harry'ego od czasu do czasu docierały ich

gorące wyznania:

- Jesteś tylko ty, Skarbie. Kocham cię tak bardzo, że nie potrafię tego wyrazić.

Oddałbym ci swe serce na srebrnej tacy.

- Ja też cię kocham, Misiaczku. Do szaleństwa! Nie potrafię bez ciebie żyć.

Umarłabym, gdyby...

Harry skrzywił się i mimowolnie poczuł odruchy wymiotne. To było tak... ckliwe i

mdłe, iż miał wrażenie, jakby został zmuszony do zjedzenia kilograma najsłodszych

toffi z Miodowego Królestwa. Z obrzydzeniem odwrócił od nich wzrok i ponownie

wpatrzył się w trzaskające płomienie.

Próbował spokojnie przeanalizować sytuację, która miała miejsce na lekcji. Złość

nadal w nim wrzała, ale już nie z taką siłą, jak jeszcze godzinę temu, kiedy gniew

niemal rozrywał go na kawałki. Snape nie powinien się tak zachować! Absolutnie nie

powinien! Nie dość, że potraktował go jak pierwszego lepszego ucznia, to na dodatek

sprawiał wrażenie, jakby Harry coś mu zrobił! A on tak się starał z tym

wypracowaniem, tyle czasu na nie poświęcił... Czy Snape naprawdę musiał tak go

potraktować? Nie spodziewał się, że Mistrz Eliksirów doceni jego wysiłek, ale to, co

zrobił... Harry potrząsnął głową, ponieważ poziom jego gniewu znowu zaczął się

podnosić. Nie myślał, że tak go to dotknie. A czarę goryczy przepełnił nagły i

niespodziewany atak na Hermionę. Jak on mógł się tak zachować? Jak mógł

powiedzieć jej coś takiego? Musiał ją bronić! Musiał się zemścić! Musiał...

Harry zagryzł wargę. Czuł to. Coś dziwnego, co płonęło w nim tak samo mocno, jak

gniew, ale nie potrafił tego zdefiniować. Wtedy też to w nim było. Kazało mu walczyć,

kusić, balansować na granicy, rzucać się do przodu, aby próbować ją przekroczyć,

albo chociaż jej dotknąć. Podszeptywało. Kazało mu sprowokować Snape'a...

W tym samym momencie usłyszał zbliżający się do Pokoju Wspólnego tupot wielu

stóp. Kiedy portret się odsunął, uderzył go szum podniesionych, podekscytowanych

głosów. Odwrócił głowę i zobaczył wlewającą się do pomieszczenia falę Gryfonów.

- Stary! - przez harmider przebił się głos Rona. - Ale dałeś czadu! Wreszcie mu

przygadałeś!

Za nim pojawiła się głowa Neville'a.

- To było niesamowite, Harry. Ja nigdy bym się nie odważył.

- Już cała szkoła o tym plotkuje - wyszczerzył się Ron. - Stałeś się bohaterem!

Zza pleców rudzielca wybiegła Hermiona.

- Och, Harry! - krzyknęła i rzuciła mu się na szyję. - Dziękuje, ale to było takie...

takie... - Głos jej się załamał. - Takie głupie! - Odsunęła się i spojrzała na niego ze

łzami wdzięczności w oczach. - Nigdy więcej tego nie rób!

Harry, zbyt oszołomiony, by cokolwiek powiedzieć, pokiwał głową i potoczył

spojrzeniem po otaczających go, uśmiechniętych twarzach. Dostrzegł wśród nich

Seamusa, który nie uśmiechał się, ale z pewnością nie patrzył już na niego z taką

nienawiścią, a w jego spojrzeniu można było dostrzec nawet niewielką iskierkę...

uznania.

- To było wspaniałe, ale naprawdę nie chciałbym być teraz na twoim miejscu -

kontynuował Ron, spoglądając na przyjaciela ze zmartwieniem. - Przecież jeżeli

dzisiaj pójdziesz do niego na szlaban, to nie wyjdziesz stamtąd żywy.

- Ron! - ofuknęła go Hermiona. - Przestań go straszyć! Snape jest nauczycielem i nie

może Harry'emu zrobić krzywdy.

"No nie wiem, Hermiono..." - pomyślał Harry.

- Na twoim miejscu znalazłbym jakąś wymówkę.

To była niezwykle kusząca propozycja, ale Harry wiedział, że i tak nie udałoby mu się

uniknąć tego szlabanu. A próby ucieczki skończyłyby się jeszcze gorzej...

- Nie, muszę pójść, bo Snape wścieknie się jeszcze bardziej - powiedział,

uśmiechając się uspokajająco. Ale bardziej po to, by uspokoić samego siebie, a nie

przyjaciół.

- W takim razie będziemy trzymać za ciebie kciuki - odezwał się Neville. - Nie martw

się, Harry. Dasz sobie radę.

- Uhm - mruknął w odpowiedzi, wcale nie będąc tego taki pewny.

Popołudnie minęło błyskawicznie. Dlaczego zawsze, kiedy się na coś czekało z

niecierpliwością, godziny wlokły się gorzej od gumochłonów, a gdy miało nastąpić

coś, czego bardzo się obawiało, to pędziły niczym stado centaurów na polowaniu?

O umówionej godzinie Harry pomógł Ginny wymknąć się z Pokoju Wspólnego,

zagadując Rona i pokazując mu najnowsze karty z członkami drużyny Armat. Nie

potrafił znieść pełnych współczucia spojrzeń Hermiony i okazjonalnego poklepywania

po plecach przez przypadkowych Gryfonów, którzy przechodzili w pobliżu niego i

próbowali dodać mu otuchy.

W końcu nadeszła pora szlabanu. Hermiona życzyła mu szczęścia, Ron zapytał, czy

może zatrzymać jego miotłę, gdyby Harry nie wrócił (za co Gryfonka przyłożyła mu

książką w głowę), Neville uśmiechnął się niepewnie, kilka osób pomachało mu na

pożegnanie (dlaczego miał wrażenie, że patrzą na niego tak, jakby naprawdę miał

już nie powrócić?), po czym odetchnął głęboko i ruszył w kierunku lochów.

Kiedy schodził niekończącymi się schodami nie odczuwał jednak przerażenia. Był

zdenerwowany, a strach zdawał się pożerać jego żołądek od środka, ale to wszystko

na dalszy plan spychała złość, która nadal w nim pulsowała i nie pozwalała myśleć o

niczym innym. Z każdym krokiem wmawiał sobie, że dobrze postąpił i że nie może

pozwolić Snape'owi zmieszać się z błotem. Miał rację i cokolwiek się wydarzy, będzie

jej bronił!

Przystanął przed wejściem do gabinetu i kilka razy odetchnął głęboko, zbierając się

na odwagę. Był dziwnie podniecony. Pewnie to samo odczuwa hazardzista, który

stawia wszystko na jedną kartę. A teraz okaże się, czy przegrał, czy też wręcz

przeciwnie...

Dotknął drzwi, a te otworzyły się z cichym skrzypieniem. Odetchnął jeszcze raz,

zacisnął pięści i szybko przeszedł pomieszczenie, a kiedy przejście do komnaty

Mistrza Eliksirów stanęło przed nim otworem i Harry przekroczył próg, zorientował

się, że Snape'a nie ma nigdzie w salonie. To było dziwne. Przecież zawsze na niego

czekał. Przystanął, rozglądając się. Drzwi za nim zaskrzypiały cicho, przerywając

panującą w pokoju ciszę, i same się zatrzasnęły. Harry poczuł powiew chłodu i

dziwne odczucie niebezpieczeństwa. Kątem oka dostrzegł ruch za plecami, ale

1 ... 107 108 109 110 111 112 113 114 115 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)