Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 106 107 108 109 110 111 112 113 114 ... 508
Перейти на страницу:

Hermiona wyglądała na niezwykle zdecydowaną. Wydawało się, że tnące spojrzenie

Snape'a, pod którym część klasy skuliła się w sobie, nie robi na niej żadnego

wrażenia.

- Uważam, że zasłużyłam na wyższy stopień - odparła twardo, patrząc wprost w oczy

nauczyciela. - Ale jeżeli pan sądzi inaczej, to proszę mi wytłumaczyć, co było nie w

porządku z moim wypracowaniem. Wtedy będę mogła to poprawić.

Harry miał wrażenie, że powietrze nagle się naelektryzowało. Tak, jak wtedy, kiedy

Ginny usiadła zbyt blisko niego. Twarz Snape'a ściągnęła się w gniewie, który toczył

go przez cały dzień, a który nareszcie znalazł sposób na wyładowanie. Nauczyciel

wstał i podszedł do ławki, przy której siedzieli Harry, Ron i Hermiona. Cała klasa

czekała w pełnej grozy ciszy na to, co za chwile nastąpi. Nikt, kto w ten sposób

odzywał się do Mistrza Eliksirów, nie mógł skończyć dobrze.

- Otrzymałaś taką ocenę, ponieważ jesteś arogancką, zarozumiałą, wiecznie

wymądrzającą się ignorantką, która nie wie, kiedy nie powinna się odzywać i gdzie

leży granica. - Hermiona rozszerzyła oczy ze zdumienia, ale Snape jeszcze z nią nie

skończył. - Może powinienem wyrzucić cię z moich zajęć raz na zawsze, żebyś

zrozumiała, że nie jesteś kimś wyjątkowym, a jedynie marną uczennicą, która jest

opętana żądzą bycia najlepszą w szkole, aby wszyscy mogli ją podziwiać. Prawda

jest taka, że poza uczeniem się na pamięć formułek z podręczników, nie potrafisz

poszczycić się żadną wiedzą, a zamiast inteligencji masz w głowie jedynie tony nic

niewartych informacji.

Kiedy skończył, w pomieszczeniu zapanowała martwa cisza. Hermiona miała łzy w

oczach i wyglądało na to, że walczy ze sobą, aby nie rozpłakać się na oczach całej

klasy. Harry wpatrywał się w Snape'a z niedowierzaniem.

Jak on mógł powiedzieć jej coś takiego? Była jego przyjaciółką! Zawsze go broniła,

pomagała mu! To dzięki niej został odnaleziony, kiedy Malfoy i jego banda pobili go i

porzucili w schowku. Zawsze stała po jego stronie i Snape powinien mieć to na

uwadze! Nie może pozwolić na to, żeby mieszał ją z błotem!

- To nie było miłe, profesorze - odezwał się chłodnym głosem, wbijając w Severusa

twarde spojrzenie. - Nie powinien pan tak do niej mówić. Chciała tylko wyrazić swoje

zdanie i wyjaśnić...

- Nie pozwoliłem ci się odzywać, Potter. To nie twoja sprawa - wycedził Snape,

posyłając Harry'emu ostrzegawcze spojrzenie.

- Owszem, moja - odparł z naciskiem Harry, ale Snape nie pozwolił mu dalej mówić.

- Oczywiście, jak zwykle musisz odgrywać rolę obrońcy pokrzywdzonych. Nie

potrafisz siedzieć cicho i nie wtykać nosa w nieswoje sprawy. Jak zwykle

postanowiłeś wmieszać się w coś, co cię nie dotyczy, żeby znaleźć się w centrum

zainteresowania. Czy to twój nowy sposób, aby podlizać się dawnym przyjaciołom,

Potter?

To był cios poniżej pasa. Harry poczuł, jak wzbiera w nim wściekłość równie potężna

i oślepiająca, jak dzisiejszego poranka. Z największym trudem powstrzymał się, by

nie zerwać się z miejsca i... I co miałby zrobić? Przełknął ślinę, wziął głęboki oddech i kontynuował, jakby Snape wcale mu nie przerwał:

- Hermiona jest moją przyjaciółką i nie pozwolę ci zmieszać jej z bł... - urwał widząc,

jak oczy Severusa gwałtownie się zwężają, posyłając mu ostrzegawczy sygnał.

Ugryzł się w język i szybko poprawił. - Nie pozwolę panu zmieszać jej z błotem,

ponieważ nie zrobiła nic złego.

Twarz Mistrza Eliksirów zrobiła się blada z wściekłości. Zacisnął usta tak mocno, iż

stały się tylko ledwie widoczną, niewyraźną kreską w emanującym pragnieniem

zemsty obliczu. Oczy ciskały pioruny, jakby chciały zamienić Harry'ego w kupkę

popiołu.

- Posłuchaj, ty bezczelny gówniarzu... - Snape zrobił krok w stronę Harry'ego, ale

nagle zatrzymał się, jakby próbował się opanować. Chyba mu się to udało, ponieważ

po chwili oblizał wargi, odwrócił się plecami i machnął różdżką w stronę swojego

biurka. Zdumiony Harry zobaczył, jak rolka pergaminu podpływa do niego i opada na

ławkę przed nim, rozwijając się. Pergamin był pusty. Harry spojrzał z zaskoczeniem

na Snape'a, który nagle pojawił się tuż obok.

- Napiszesz trzysta razy "Nie będę się wtrącał w cudze sprawy i będę odzywał się z

szacunkiem do nauczyciela". Jeżeli nie zdążysz do końca zajęć, to zostaniesz po

lekcjach i będziesz pisał tak długo, dopóki tego nie zapamiętasz - wycedził jadowicie

mężczyzna.

"Och, więc w ten sposób chce grać..." - pomyślał Harry, czując jak gniew wzbiera w nim jeszcze bardziej. Spojrzał wprost w przewiercające go niemal na wylot czarne

oczy i oświadczył zdecydowanym głosem:

- Dobrze. Napiszę to, jeżeli pan napisze na tablicy "Nie będę wyżywał się na

uczniach". Wystarczy raz.

Po tych słowach wydarzyło się kilka rzeczy jednocześnie. Hermiona pisnęła ze

zgrozy, Ron schował głowę w ramiona, Seamus, który do tej pory podśmiewał się

pod nosem, zakrztusił się i zbladł, a cała reszta klasy wstrzymała oddech.

Harry zobaczył, jak oczy Snape'a rozszerzają się, a jego twarz stała się trupio szara.

W oczach błysnęła żądza mordu i rozgorzał pożar tak wielki, że w ułamku sekundy

mógłby pochłonąć wszystko i strawić Harry'ego na popiół.

- Coś ty do mnie powiedział, Potter? - wycedził drżącym z wściekłości głosem. Harry

miał wrażenie, że dostrzegł pianę w kącikach jego ust. Snape wydawał się być na

samej granicy eksplozji. Harry czuł, że posunął się za daleko, ale nie chciał ustąpić.

Miał prawo bronić Hermiony! - Gryffindor traci przez pańską bezczelność, upór i

arogancję pięćdziesiąt punktów. A w ramach szlabanu wyczyści pan każdy kafelek w

każdej toalecie w szkole. - Słowa wypowiedziane przez Mistrza Eliksirów były niczym kolejne karafki oliwy dolewanej do płonącego w nich obu ognia, którego nic już nie

potrafiło ugasić.

- Mam gdzieś, ile wlepisz mi szlabanów i ile punktów odbierzesz! - Harry niemal

krzyczał czując, że jeszcze chwila i wybuchnie. - Wykorzystujesz swoją władzę, żeby

mieszać nas z błotem i upokarzać. I nikt nie protestuje, ponieważ wszyscy się ciebie

boją. Ale ja się nie boję!

- Harry, przestań! - krzyknęła przerażona Hermiona, łapiąc go za ramię. Mistrz

Eliksirów sprawiał wrażenie, jakby dawno przekroczył granicę furii i znalazł się już

daleko po drugiej stronie. Wyglądał, jak demon, który stoi nad wrotami piekieł.

- Wynoś się, Potter! - wysyczał tak zajadle, iż Harry mimowolnie poczuł ciarki na

plecach. - Zabieraj swoje rzeczy i zejdź mi z oczu! Natychmiast!

Harry zacisnął powieki, wciągając gwałtownie powietrze. Kiedy je otworzył, zobaczył,

że wszyscy wpatrują się w niego ze zgrozą zmieszaną z... podziwem. Snape

odwrócił się do niego plecami i Harry nie mógł odczytać teraz wyrazu jego twarzy. To

było jeszcze gorsze, niż jawna wściekłość, którą Severus emanował jeszcze chwilę

temu. Harry wiedział, że posunął się za daleko, że przekroczył pewną granicę, której

w ogóle nie powinien był dotykać. Do której w ogóle nie powinien się nawet zbliżać.

Czuł niezwykle silny ucisk w gardle i żołądku. Z trudem podniósł się z miejsca i

drżącymi rękami zebrał swoje rzeczy. Zerknął jeszcze raz na Severusa, ale ten przez

1 ... 106 107 108 109 110 111 112 113 114 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)