Ostatni szpieg Hitlera
- Автор: Сильва Дэниел
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:
Podniósł się, przekuśtykał do głównego pomieszczenia i zatrzymał się przy mapie Północnego Atlantyku. Dwóch pracowników przesuwało kolorowe szpilki, zaznaczając ostatnie ruchy okrętów. Braithwaite zdawał się nie zwracać na nich uwagi. Z poważną miną wbił wzrok w wody wokół wschodniej Anglii.
Po chwili odezwał się cicho:
– Patrick, przynieś mi dokumentację U- 509.
Rozdział trzynasty
Hampton Sands, Norfolk
Jenny dobiegła do sosnowego zagajnika u stóp wydm i padła wyczerpana. Biegła instynktownie, jak spłoszone zwierzę. Trzymała sie z dala od drogi, kluczyła po łąkach, moczarach. Nie zliczyłaby, ile razy upadła w błoto. Teraz cuchnęła gnijącą pod- ściółką i morzem. Twarz, siekana przez deszcz i wiatr, paliła jak spoliczkowana. Kurtka ciążyła na ramionach, jakby ważyła sto funtów. W kaloszach chlupotała woda, stopy jej przemarzły na kość. Przypomniała sobie, że wybiegła z domu bez skarpetek. Upadła na czworaki, z trudem chwytając powietrze. Gardło jej płonęło, czuła w ustach piach.
Odczekała chwilę, póki oddech jej się nie uspokoił, z wysiłkiem się dźwignęła i weszła do zagajnika. Panował nieprzenikniony mrok, więc szła z wyciągniętymi rękami, jak ślepiec błądzący po nie znanej mu okolicy. Przeklinała się w duchu, że nie wzięła latarki.
Poprzez szum wiatru usłyszała łoskot fal rozbijających się o falochrony i skrzek ptaków. Drzewa układały się w znajomy wzór. Jenny poruszała się już pewnie, jakby chodziła w ciemnościach po własnym domu.
Drzewa się rozstąpiły; dotarła do swojej kryjówki.
Wślizgnęła się w zagłębienie i oparła o skałę. Nad jej głową wiatr zamiatał czubkami sosen, ale ona była osłonięta przed najgorszymi podmuchami. Najchętniej rozpaliłaby ognisko, lecz dym byłoby widać z daleka. Wygrzebała spod igliwia skrzynię, wyjęła wełniany koc i dokładnie się nim owinęła.
Rozgrzała się trochę. Wtedy zaczęła płakać. Zastanawiała się, jak długo powinna odczekać, zanim ruszy po pomoc. Dziesięć minut? Dwadzieścia? Pół godziny? Zastanawiała się, czy Mary będzie jeszcze w domu, kiedy wróci. Zastanawiała się, czy nie stanie jej się krzywda. Przed oczami zamajaczyła jej koszmarna wizja ciała ojca. Potrząsnęła głową, próbując odgonić ten obraz. Zadrżała i szczelniej otuliła się kocem.
Trzydzieści minut. Odczeka trzydzieści minut. Wtedy wyjdzie z kryjówki i będzie mogła bezpiecznie wrócić.
Neumann zostawił samochód na końcu drogi, chwycił latarkę z siedzenia obok i wysiadł. Szybko szedł między drzewami. Wspiął się na wydmy i zsunął na dół. Dotarłszy na plażę, zgasił latarkę i ruszył w stronę wody. Kiedy znalazł się na równym, twardym piasku, zaczął biec truchtem, z pochyloną głową, żeby osłonić się przed wiatrem.
Przypomniał sobie ranek, kiedy tak biegł i zobaczył Jenny wynurzającą się z wydm. Wyglądała wtedy, jakby tam przespała noc. Nie miał wątpliwości, że gdzieś tutaj urządziła sobie kryjówkę, w której mogła się schronić, kiedy w domu nie sposób było wytrzymać. Teraz jest przerażona, samotna, ucieka. Jak dziecko ukryje się tam, gdzie czuje się najbezpieczniej. Neumann dobiegł do miejsca, które służyło mu wtedy za wymyśloną metę, zatrzymał się i podszedł do wydm.
Po drugiej stronie zapalił latarkę, znalazł wydeptaną ścieżkę. Dotarł do małego zagłębienia, osłoniętego przed wiatrem przez drzewa i parę dużych kamieni. Skierował tam latarkę. Strumień światła padł prosto na twarz Jenny Colville.
– Jak naprawdę się nazywasz? – spytała Jenny, gdy jechali do farmy Doghertych.
– Naprawdę nazywam się porucznik Horst Neumann.
– Gdzie tak dobrze nauczyłeś się angielskiego?
– Mój ojciec był Anglikiem, urodziłem się w Londynie. Po jego śmierci matka przeniosła się z powrotem do Niemiec.
– Jesteś niemieckim szpiegiem?
– Tak jakby.
– Co się stało z Seanem i moim ojcem?
– Nadawaliśmy przez radio w stodole Seana, kiedy wpadł twój ojciec. Sean chciał go powstrzymać i twój ojciec go zabił. Catherine i ja zastrzeliliśmy twojego ojca. Wybacz, Jenny. To wszystko działo się tak szybko.
– Zamknij się! Nie chcę, żebyś mnie przepraszał! Neumann milczał.
– Co będzie teraz?
– Pojedziemy na północ, do ujścia Humber. Tam wsiądziemy na łódź i popłyniemy na morze, gdzie czeka na nas U- boot.
– Mam nadzieję, że cię złapią. I że cię zabiją.
– To bardzo możliwe.
– Jesteś skończonym łajdakiem! Dlaczego wdałeś się w bójkę z ojcem o mnie?
– Bo bardzo cię lubię, Jenny. W pozostałych sprawach kłamałem, ale to jest prawda. A teraz rób dokładnie to, co ci powiem, a nic złego ci się nie stanie. Rozumiesz mnie?
Jenny skinęła głową. Neumann skręcił do domu Doghertych. Drzwi się otworzyły i na dwór wyszła Catherine. Zbliżyła się do furgonetki i zajrzała do szoferki. Popatrzyła na Jenny, potem na Neumanna i odezwała się po niemiecku:
– Zwiąż ją i wrzuć na tył. Zabieramy ją z sobą. Nigdy nie wiadomo, zakładnik zawsze może się przydać.
Neumann pokręcił głową i odparł również po niemiecku:
– Zostawmy ją tutaj. Do niczego nam się nie przyda, a może się jej coś stać.
– Czyżbyś zapomniał, kto tu jest starszy rangą, poruczniku?
– Nie, majorze – odparł Neumann, nie kryjąc sarkazmu.
– To dobrze. A teraz zwiąż ją i zabierajmy się z tej cholernej nory.
Neumann wrócił do stodoły po sznur. Znalazł go, wziął latarnię i ruszył do wyjścia. Po raz ostatni spojrzał na ciało Seana Dogherty'ego przykryte workiem. Nic nie mógł na to poradzić, ale czuł się odpowiedzialny za łańcuch wydarzeń, który doprowadził do śmierci Irlandczyka. Gdyby nie walczył z Martinem, ten nie zjawiłby się dzisiaj ze strzelbą. Sean jechałby wraz z nimi do Niemiec, a nie leżał na klepisku z rozoraną klatką piersiową. Horst zdmuchnął lampę i wyszedł, zamykając za sobą wrota.
Jenny nie stawiała oporu ani nie odezwała się słowem. Neumann związał jej ręce z przodu, żeby było jej wygodniej siedzieć. Upewnił się, czy sznur nie wrzyna się w ciało dziewczyny. Potem skrępował jej nogi. Skończywszy, przeniósł ją na tył, otworzył drzwi samochodu i włożył do środka.
Dolał do baku benzyny i rzucił pusty kanister w trawę.
Na trasie między domem a wioską nie było śladu życia. Najwyraźniej nikt w Hampton Sands nie usłyszał strzelaniny. Neumann przejechał przez most, minął kościół i pomknął ciemną ulicą. Wszędzie panował spokój, jakby mieszkańców ewakuowano.
Catherine siedziała obok niego, w milczeniu ładując mauzera.
Neumann dodał gazu i wioska Hampton Sands została za nimi.
Rozdział czternasty
Londyn
Czekając na dokumenty U- 509, Arthur Braithwaite utkwił wzrok w mapie. Właściwie nie potrzebował tych akt – sądził, że wie wszystko, co powinien, o dowódcy tej łodzi podwodnej i mógłby z pamięci wyrecytować każdy jej ruch. Chciał tylko sprawdzić parę rzeczy, nim zadzwoni do MI- 5.
Ruchy U- 509 od tygodni nie dawały mu spokoju. Okręt najwyraźniej krążył sobie po Morzu Północnym, nie zmierzając w żadnym określonym kierunku, często przez dłuższy czas nie kontaktując się z BdU. A gdy już się zgłosił, zameldował, że zajmuje pozycję w okolicach Spurn Head, w pobliżu brytyjskiego wybrzeża. Zarejestrowano go też na zdjęciach lotniczych w okolicach południowej Norwegii. Nie wynurzał się, nie atakował floty wojennej ani handlowej aliantów.