Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 106 107 108 109 110 111 112 113 114 ... 151
Перейти на страницу:

– To kara za to, że mnie tu przyprowadziła?

– Nie. Ale gdy On sięga po Moc, nie patrzy, przez kogo ją czerpie. Wiedziała, czym grozi pojawienie się tutaj.

– Myślałem, że nie jest już Czarną Wiedźmą.

– Czarną Wiedźmą jest się do końca życia – głos zza jego pleców zaszumiał, zaszeleścił. – Nie można w pewnej chwili powiedzieć „dość, od dziś zrywam wszelkie więzy, odcinam korzenie i udaję, że jestem kimś innym”.

Altsin uśmiechnął się i zignorował ten głos, poświęcając całą uwagę Aonel. Dziewczyna, którą pamiętał, była nieco młodsza od niego, drobna i szczupła. Prezentowała ten typ egzotycznej, seehijskiej urody, który podbijał serca wielu mężczyzn. Służba w Dolinie obdarowała ją cerą czterdziestoletniej chłopki, dłońmi, na których pojawiły się pierwsze plamy wątrobowe, i szarawymi, przetykanymi siwizną włosami. Tylko oczy miała młode. Jasne i czyste, bez śladu starczego znużenia. I – co go naprawdę zdumiało – bez oznak obłędu i rozpaczy, których się spodziewał u kogoś, z kogo wysysano najlepsze lata życia.

– Zamierzasz udawać, że mnie tu nie ma? – szeleszczący głos zabrzmiał rozbawieniem.

– Nie. Ale jeśli dobrze rozumiem, nie ma znaczenia, w którą stronę patrzę, bo i tak stoję z tobą twarzą w twarz.

– Podpowiada ci to twój spryt czy jego wiedza?

Zaskoczył go.

– Nie wiem. – Altsin znów zdziwił się brakiem większych emocji, wcześniej po takim pytaniu szalałby z niepokoju. – Nie sądzę, by to miało większe znaczenie.

– Ja też nie. Chwilami stajecie się jednością.

– To nieprawda.

– Odwróć się, nie będę mówił do twoich pleców.

Twarz na tronie przyciągnęła jego uwagę od razu, jak wulkan wybuchający nocą. Wyrzeźbione w czerwonym drewnie oczy niemal płonęły, usta drwiły dzikim grymasem, a całość zdawała się promieniować wewnętrznym blaskiem. Teraz złodziej nawet nie spojrzałby na ludzkie ciało poniżej.

– Stajecie się jednością. – Usta nie poruszały się, ale głos dobiegał od strony oparcia. – On tego nie chce, wie, czym to grozi, ale nie może pewnym rzeczom zapobiec.

– Nie wydaje mi się. On chce mnie Objąć.

– Nie, głupcze. Nie podejmie takiego ryzyka, bo źle by się to dla niego skończyło, nie masz znaków, tatuaży, które ustanowiłyby barierę, więc wasze dusze połączyłyby się w ciągu kilku, najwyżej kilkunastu dni. To, co bierzesz za próby Objęcia, to poruszenia śpiącego olbrzyma, które chcąc nie chcąc, wstrząsają tobą, tak jak nagłe drżenie wieloryba wstrząsa pąklem na jego skórze. A ty wtedy walczysz, budzisz go, nawet jeśli twoje ciało płaci za to obrzękami i pękającymi żyłami. I dobrze, bo gdybyś tego nie robił, mógłby cię Objąć mimowolnie. Tak to działa. Tylko gdy twoje życie jest zagrożone, on wspiera cię świadomie, ale cena za to jest jeszcze większa. W pewnym sensie jest twoim więźniem, a ty jego. Pełne Objęcie byłoby jego końcem.

– Raczej pożarłby mnie, sukinsyn. Prędzej…

– Nie – głos Ouma zabrzmiał ze wszystkich stron naraz. – Nie! Nie rozumiesz. Na Północy mają opowieść o jednym z waszych bogów, Setrenie, znasz ją? – Drewniana maska wydawała się czekać na odpowiedź. – Nie? To opowieść o tym, jak wchodził w ciała zwierząt, a gdy wreszcie znalazł wystarczająco potężne, by utrzymało jego Moc, okazało się, że nie stał się bogiem w ciele byka, tylko bykiem z boską potęgą. Bo ciało zwierzęcia narzuciło mu swoją pamięć, swoje postrzeganie świata i swoje instynkty. Ta historia jest snuta od wieków, wypaczana i przekłamywana, ale ziarno prawdy, które w niej tkwi, brzmi tak – dusza połączona z własnym ciałem jest potężna. A raczej ciało połączone z duszą. Ono pamięta każdą rzecz, która mu się przytrafiła, każde uderzenie serca i każde muśnięcie wiatru na skórze. Ono jest naczyniem. A dusza wodą. Ale to naczynie nadaje kształt wodzie, którą je wypełnimy. Awenderi nosili ochronne tatuaże z kilku powodów, a jednym z nich było stworzenie bariery, muru między człowiekiem a duszą boga. Bez tego każde Objęcie odmieniałoby Nieśmiertelnego w zależności od tego, kto byłby jego naczyniem. Tatuaże, siła symboli, znaków, przywiązanie do formy… Wy, ludzie, widzicie to przecież do dziś, a ignorujecie, bo jest zbyt niewiarygodne i przerażające. W pewnym sensie wyświadczasz mu przysługę, odpierając jego na wpół świadome, odruchowe próby przejęcia twojego ciała, ale nie masz ochrony, więc mimo że on zanurzył się głęboko i rzadko wypływa na powierzchnię, wasze dusze powoli się mieszają.

– Próbujesz mnie przestraszyć?

– Ani myślę. Ale czy zastanawiałeś się, jak to jest być człowiekiem? Każdy nosi wór ze wspomnieniami, od dzieciństwa po starość. I te wspomnienia są jego częścią. Jeśli przeżyłbyś napad nesbordzkich zbójów, rzeź rodzinnej wioski, śmierć przyjaciół, porwanie i cudowne ocalenie, gdy ich łódź została przechwycona przez jeden z książęcych okrętów, to pewnie na widok każdego mieszkańca północy kuliłbyś się ze strachu albo sięgał po broń. Choćby w myślach.

– To oczywiste.

– A gdybym wyjął to wspomnienie z twojego worka i umieścił tam historię o piratach z jednego z południowych miast, którzy zrobili to, co Nesbordczycy wcześniej, napadli, wymordowali i ograbili twoją wioskę, a ciebie samego związali i wrzucili na dno swojej galery? A potem dodał wspomnienie o szlachetnych nesbordzkich wojownikach, którzy napadli na tę galerę, złupili ją, mszcząc twoją rodzinę, a ciebie, pchnięci kaprysem lub litością, odstawili na brzeg i obdarowali kilkoma orgami. Ot, taki gest współczucia dla sieroty. Pamiętaj, że zmieniam tylko kilka szczegółów, twarze napastników i wybawicieli, które po latach i tak byłyby zatarte i niewyraźne. Czy jednak nie stawiałbyś kolejki każdemu Nesbordczykowi spotkanemu w tawernie?

– Może.

– Więc widzisz, jak to się dzieje. Gdyby on przejął razem z ciałem twoje duchowe więzy, lęki, poczucie wdzięczności, miłostki, niechęć wobec jakichś ludzi – lub wręcz przeciwnie, lojalność i przyjaźń – przestałby być sobą.

– Mimo że jest bogiem?

– Bogowie też składają się ze wspomnień. Sądziłem, że już się domyśliłeś. Zwłaszcza że powoli się mieszacie.

Złodziej pokręcił głową.

– To nieprawda – powtórzył z uporem.

Oum westchnął i był to dźwięk, jakby wiatr zaszeleścił konarami tysiącletniego drzewa.

– Naprawdę jesteś uparty jak muł. Co zobaczyłeś, gdy wchodziłeś do tej komnaty?

Sięgnął pamięcią. Łatwo i szybko.

– Dwóch strażników przed drzwiami, mieli karaceny, topory na długich styliskach, hełmy, temu starszemu brakowało dwóch palców u lewej ręki.

– A po wejściu tutaj?

– Czterech ludzi. Bez pancerzy i hełmów, kordy, tasaki i noże. Krótkie włócznie, wszystko dobre do starcia w ciasnocie.

– Dobrzy byliby w walce?

– Tak. Mieli blizny po wielu pojedynkach na noże. Ten z lewej, w głębi, był mańkutem. Ten po jego prawej stronie miał coś z kolanem, dziwnie stawiał nogę. Ale poruszali się jak ludzie, dla których broń jest częścią ciała. Wielu nosi miecze, szable i sztylety, ale zazwyczaj widać, że czują się z nimi nie najlepiej, jak ubrani w nie swoje rzeczy.

– Jakie obrazy wiszą tu na ścianach?

Obrazy? Rozejrzał się. Na kawałkach desek ktoś namalował pejzaże z drzewami vanuhii wyrastającymi ponad koronę lasu. Jeden nawet pokazywał Dolinę z lotu ptaka. Wschody i zachody słońca kłuły w oczy ostrą czerwienią. Nie zauważył ich wcześniej.

Mógłby przysiąc, że kąciki drewnianych ust wygięły się drwiąco.

– Zawsze to przyciągało twoją uwagę? Najpierw ludzie i broń, potem ocena ich wartości jako ewentualnych przeciwników, zbadanie okolicy, co, gdzie i jak wykorzystać w przypadku walki? A poza tą salą? Nie zaczynałeś przypadkiem coraz częściej patrzeć na świat jak na pole potencjalnej bitwy? Nie nachodziły cię myśli i skojarzenia, o które nikt by cię nie posądzał? Nawet ty sam?

1 ... 106 107 108 109 110 111 112 113 114 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)