Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]
Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]

Электронная книга - «Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]». Краткое содержание книги:

Ewolucja we wszechświecie powieści Brina nie jest tylko siłą naturalną — rozwinięte gatunki istot inteligentnych przyspieszają rozwój innych, „niższych” ras w ramach galaktycznego porządku wspomagania. Wiąże się z tym także system powiernictwa planet — Ziemianie otrzymali Garth w celu przyspieszenia odbudowy jego zniszczonego ekosystemu. Jednak ptasiopodobni Gubru szykują inwazję na Garth. Chcą nie tylko przejąć planetę, ale także wykorzystać ją w szantażu, mającym na celu ujawnienie miejsca stacjonowania odkrytej przez ziemski statek „Streaker” kosmicznej floty starożytnej rasy. Rozpoczęta wojna toczy się nie tylko na powierzchni Garth, gdzie pozbawione ludzkich zwierzchników neoszympansy organizują partyzantkę, ale i na poziomie galaktycznego systemu wspomagania, w ramach którego Ziemianie walczą o swoje prawo do planety.
1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 192
Перейти на страницу:

Wydawało się też, że wodorodyszni funkcjonują na odrębnym poziomie, czy tempie czasu. Woleli powolne szlaki prowadzące przez hiperprzestrzeń poziomu D, czy nawet zwyczajną przestrzeń pomiędzy gwiazdami — królestwo, którym władała względność — i pozostawiali szybsze międzygwiezdne trasy żyjącym w większym tempie potomkom legendarnych Przodków.

Czasami dochodziło do konfliktów. Ginęły wówczas całe układy i klany. W takich wojnach nie obowiązywały żadne zasady.

Niekiedy nawiązywano wymianę handlową — metale za gazy, czy maszyneria w zamian za niezwykłe rzeczy, których nie można było znaleźć nawet w zapisach Wielkiej Biblioteki.

Istniały okresy, w których jedna czy druga cywilizacja porzucała całe ramiona spiralne. Galaktyczny Instytut Migracji organizował te potężne przesiedlenia dla istot tlenodysznych mniej więcej co sto milionów lat. Oficjalnym powodem był zamiar pozwolenia wielkim połaciom gwiazd na „leżenie odłogiem” na przeciąg ery, by dać ich planetom czas na rozwinięcie nowego, przed rozumnego życia. Niemniej powszechnie wiedziano o innym celu… Było nim oddalenie od siebie wodorowego i tlenowego życia tam, gdzie wzajemne ignorowanie się nie wydawało się już możliwe.

A teraz Kault mówił mu, że niedawno prowadzono negocjacje w sektorze Poul-Kren. I że ludzie brali w nich udział.

Dlaczego nigdy o tym nie słyszałem? — zastanowił się.

Pragnął podążyć za tym wątkiem, nie miał jednak okazji. Kault najwyraźniej nie chciał mówić o tym więcej i wrócił do poprzedniego tematu rozmowy.

— Nadal sądzę, że w gubryjskich transmisjach jest coś nienormalnego, Uthacalthing. Wynika z nich jasno, że przeczesują zarówno Port Helenia, jak i wyspy, wyszukując ziemskich ekspertów od ekologii i Wspomagania.

Uthacalthing uznał, że jego ciekawość może zaczekać, co było dla Tymbrimczyka niełatwą decyzją.

— Cóż, jak sugerowałem przedtem, być może Gubru zdecydowali się wreszcie spełnić swój obowiązek wobec Garthu.

Kault zabulgotał tonem, który — jak wiedział Uthacalthing — oznaczał powątpiewanie.

— Nawet gdyby tak było, potrzebni by im byli ekologowie, po co jednak specjaliści od Wspomagania? Intuicja mówi mi, że wciąż dzieje się coś ciekawego — zakończył Kault. — W ciągu kilku ostatnich megasekund Gubru byli maksymalnie podekscytowani.

Uthacalthing wiedziałby tyle nawet bez ich małego odbiornika i wiadomości przyniesionych na falach eteru. Implikowało to pokazujące się od czasu do czasu błękitne światełko, za którym podążał już od kilku tygodni. Ta migotliwa łuna oznaczała, że tymbrimski schowek dyplomatyczny z pewnością został naruszony. Przynęta, którą pozostawił wewnątrz kopca, wraz z wieloma innymi wskazówkami i tropami, mogła doprowadzić rozumną istotę tylko do jednego wniosku.

Było oczywiste, że dowcip, jaki spłatał Gubru, okazał się dla nich bardzo kosztowny.

Niemniej wszystko co dobre kiedyś się kończy. W tej chwili nawet Grubru musieli się połapać, że wszystko to był tymbrimski trik. Te ptaszyska nie były właściwie głupie. Prędzej czy później musiały odkryć, że w rzeczywistości nie istnieje nic takiego jak „Garthianie”.

Mędrcy powiadają, że posuwanie się w żarcie zbyt daleko może okazać się pomyłką. Czy popełniam błąd, starając się nabrać na ten sam numer Kaulta?

Och, ale w tym przypadku procedura była tak całkowicie odmienna! Oszukanie Kaulta przeradzało się w znacznie powolniejsze, trudniejsze, bardziej osobiste przedsięwzięcie.

A zresztą co innego mogę robić dla zabicia czasu?

— Opowiedz mi więcej o swych podejrzeniach — zwrócił się na głos Uthacalthing do swego towarzysza. — Jestem bardzo zainteresowany.

56. Galaktowie

Wbrew wszelkim oczekiwaniom nowy Suzeren Kosztów i Rozwagi naprawdę zaczął zdobywać punkty. Na jego upierzeniu zaledwie zdążyły uwidocznić się królewskie odcienie stanu kandydackiego, a ponadto wystartował do rywalizacji daleko, daleko za swymi konkurentami, lecz mimo to, gdy tańczył, pozostali suzerenowie byli zmuszeni do bacznej obserwacji i liczenia się z jego dobrze sformułowanymi argumentami.

— Te wysiłki były nierozważne, kosztowne, niemądre — ćwierkał, wirując w delikatnym rytmie. — Zmarnowaliśmy skarb czas i honor na pościg,

gonitwę,

pogoń

za chimerą!

Na korzyść nowego naczelnego biurokraty działało kilka czynników. Szkolił go jego poprzednik — wywołujący głębokie wrażenie zmarły Suzeren Kosztów i Rozwagi. Ponadto przyniósł on ze sobą na to konklawe zestaw wywołujących nie mniejsze wrażenie, stanowiących oskarżenie faktów. Na podłodze leżały rozsypane sześciany danych. Informacje przedstawione przez głównego urzędnika były w gruncie rzeczy druzgocące.

— Nie istnieje możliwość, ewentualność, szansa, by na tym świecie mogła się ukrywać przedrozumna istota ocalała przed Bururallimi! Było to oszustwo, podstęp, diabelski spisek dzikusów i Tymbrimczyków, który miał nas skłonić byśmy

zmarnowali,

roztrwonili,

rozpuścili

nasze bogactwo!

Dla Suzerena Poprawności było to nadzwyczaj upokarzające. W gruncie rzeczy niewiele dzieliło go od katastrofy.

Podczas przerwy, gdy wybierano nowego biurokratycznego kandydata, kapłan i admirał królowali niepodzielnie. Nie było nikogo, kto trzymałby ich w ryzach. Wiedzieli dobrze, że nie jest mądrze podejmować działanie, gdy brakuje głosu trzeciego partnera, który by ich powstrzymywał; jaka istota jednak zawsze postępowała mądrze, gdy usłyszała kuszący zew szansy?

Admirał osobiście udawał się w misje mające na celu wyszukiwanie i niszczenie górskich partyzantów, w pogoni za blichtrem, który zwiększyłby jego osobisty honor.

Kapłan, ze swojej strony, rozkazał budowę kolejnych kosztownych konstrukcji i przyśpieszył dostawę nowej planetarnej Filii Biblioteki.

Było to cudowne interregnum dwuosobowego consensusu. Suzeren Wiązki i Szponu zatwierdzał każdy zakup, a Suzeren Poprawności błogosławił każdą decyzję Żołnierzy Szponu. W góry wysyłano ekspedycję za ekspedycją. Ściśle strzeżeni uczeni poszukiwali bezcennego skarbu.

Popełniono błędy. Dzikusy okazały się diabelsko sprytne w swych zasadzkach i zwierzęcej nieuchwytności. Mimo to nikt by nie narzekał na koszty, gdyby naprawdę znaleźli to, czego szukali. Opłaciłoby im się to, gdyby tylko…

Jednakże oszukano nas, nabrano, zrobiono z nas durniów — pomyślał z goryczą kapłan. Skarb okazał się kłamstwem. Teraz zaś nowy Suzeren Kosztów i Rozwagi wytykał im popełniony błąd bez najmniejszej litości. Biurokrata wykonał wspaniały taniec potępiający brak umiaru. Już w tej chwili zdołał zdominować kilka punktów consensusu — na przykład ten, że nie będzie więcej bezużytecznych pościgów w górach, dopóki nie znajdzie się tańszego sposobu na wyeliminowanie bojowników ruchu oporu.

Upierzenie Suzerena Wiązki i Szponu obwisło z przygnębienia. Kapłan wiedział, jak bardzo musiało to irytować admirała. Obu ich jednak zahipnotyzowała sprawiedliwa prawidłowość Tańca Potępiającego. Dwóch nie mogło przegłosować jednego, gdy ten jeden w tak oczywisty sposób miał rację.

Biurokrata rozpoczął teraz kolejną kadencję, prowadzącą do następnego tańca. Proponował, by porzucono nowe projekty budowlane. Nie miały one nic wspólnego z obroną gubryjskiego panowania nad tym światem. Prace nam nimi rozpoczęto przypuszczając, że uda się odnaleźć owych „Garthian”. Teraz kontynuacja budowy bocznika hiperprzestrzennego oraz kopca ceremonialnego była po prostu bez sensu!

1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 192
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)