Pan Lodowego Ogrodu. Tom I
- Автор: Гжендович Ярослав
- Серия: Pan Lodowego Ogrodu #1
- Год: 2005
- Язык: польский
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Pan Lodowego Ogrodu. Tom I». Краткое содержание книги:
Oprócz tego pracuje jako dziennikarz „wolny strzelec”, prowadzi stałą rubrykę naukowo-cywilizacyjną w Gazecie Polskiej i tłumaczy komiksy, głównie z serii Usagi Yojimbo i Batman.
W Fabryce Słów ukazała się Księga jesiennych demonów, jego pierwszy autorski zbiór opowiadań grozy.
Pan Lodowego Ogrodu to pierwsza powieść Jarosława Grzędowicza, w mistrzowski sposób łącząca elementy science fiction i fantasy.
— Teraz powiem panu coś, co wie poza mną może z sześć osób. To już nawet nie będzie najwyższa klauzula tajności. Jeżeli piśnie pan słowo komukolwiek, choćby kapral Mulligan, zginiecie oboje. Przepraszam za ten ton, ale to niezbędne. Wiadomo, że ma pan znaleźć grupę badawczą albo ustalić, co się z nimi stało, ewakuować kogo się da i usunąć ślady, ewentualnie naprawić szkody, które mogliby wyrządzić, jeżeli doszło do nieautoryzowanego kontaktu z ksenocywilizacją, ale o tym pan doskonale wie. Nie wie pan natomiast, że otrzymał pan oficjalną zgodę na użycie wszelkich środków stosownie do oceny sytuacji. Wie pan, co to znaczy?
Pociągam łyk whisky.
— Licencja na zabijanie...
— Tak. Jeżeli będzie pan zmuszony zabić, ma pan do tego prawo. Ja ponoszę pełną odpowiedzialność. Jest jeszcze druga sprawa. Natrafiono tam na zjawisko, którego nie umiemy nawet porządnie nazwać, a co dopiero wyjaśnić. Coś, co może być niebywale niebezpieczne albo przynajmniej mieć najwyższe znaczenie.
Wypijam łyk whisky. Milczę.
— Tam występuje magia — mówi wreszcie Lodowiec, jakby z zażenowaniem i niesmakiem. — Przynajmniej tak to wygląda w raportach, z którymi się pan zapozna. Niech pan wróci stamtąd żywy i powie mi, że padliśmy ofiarą złudzenia, kuglarstwa albo efektów ubocznych nieznanego fenomenu fizycznego. Mam nadzieję, że tak będzie. Albo niech pan wróci i powie, że wszechświat stanął na głowie, a nasz świat za chwilę stanie się piekłem.
Ścieżka jest wąska, kamienista i pozarastana trawą. Prowadzi w dół. Obok chlupoce potok. Idę. Czuję się jak turysta. Męcząca jest tylko myśl, że gdziekolwiek bym poszedł, nigdzie nie czeka na mnie schronisko, łazienka z gorącą wodą ani czysta pościel.
Myślę o Duvalu wrośniętym w drzewo. Duvalu, którego skazałem na powolne konanie w zrąbanym pniu. Ile to będzie trwało? Aż drzewo spróchnieje? Kto wie, ile umiera drzewo?
Rozdział 2
Dwór Szalonego Krzyku
O wiele za wcześniem przyszedł do dworu,
wiele za późno do innych;
Piwo wypite lub jeszcze nie uwarzone,
Rzadko natręt w porę przychodzi.