Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 119
Перейти на страницу:

— Pokryte nawiewaną przez całe Obroty ziemią i starą trawą — powiedział, rezygnując ze swojej próby.

— Wulkany często wydmuchują duże ilości popiołu — powiedział T’bor z Dalekich Rubieży. On się na tym znał, bo w Tilleku, który był przypisany do Weyru Dalekich Rubieży, było niemało starych wulkanów. — Gdyby te wszystkie wulkany wybuchnęły naraz, popiołu byłoby tyle, że grzęzłoby się w nim na pół długości smoka.

Przez ułamek sekundy Jaxomowi wydawało się, że grozi im zasypanie popiołem. Światło słoneczne przygasło, a trajkocząca, trzepocząca się masa opadła w dół, niemalże dotykając głowy Mnemetha. Później cała setka jaszczurek ognistych uniosła się znowu w górę.

Wśród okrzyków zaskoczenia i konsternacji Jaxom usłyszał, jak Ruth oznajmia.

One są szczęśliwe. Wrócili do nich ludzie!

— Zapytaj je o te trzy góry, Ruth? Czy pamiętają, jak wybuchały?

Nie było żadnych wątpliwości, że pamiętały. Nagle na niebie nie było widać żadnej jaszczurki poza tymi, które nosiły paski.

One pamiętają te góry, powiedział Ruth. One pamiętają ogień w powietrzu i ogień pelznący po ziemi. Boją się tych gór. Ludzie też ich się bali.

Menolly podbiegła do Jaxoma z wykrzywioną z przejęcia twarzą.

— Czy Ruth zapytał jaszczurki ogniste o góry? Piękna i cała reszta niemalże miały atak.

F’lar podszedł do nich wielkimi krokami.

— Menolly? Co to za zamieszanie z tymi jaszczurkami? Nie udało mi się dostrzec ani jednej z paskami. Czy one wszystkie były z Południowega?

— One pamiętają ludzi!

— Oczywiście, że tu byli ludzie. Nie powiedziały nam nic nowego. Ale żeby one mówiły, że to pamiętają? — F’lar mruknął powątpiewająco. — Mogłem przyjąć do wiadomości, że to przy ich pomocy odnaleźliście D’rama nad zatoczką… ale tam chodziło tylko o cofnięcie się o dwadzieścia pięć Obrotów. Ale… — Nie mogąc znaleźć odpowiedniego zwrotu na wyraienie swojego sceptycyzmu, F’lar tylko wskazał ręką na wygasłe wulkany i od dawna zasypane ślady po osadzie.

— Dwie sprawy, F’larze — powiedziała Menolly, śmiało przeciwstawiając się bendeńskiemu Przywódcy — żadna jaszczurka ognista w obecnych czasach nie wiedziała nic o Czerwonej Gwieździe, która wszystkie je przerażała. One także… — Menolly przerwała, a Jaxom był pewien, że właśnie miała zamiar poruszyć sprawę snów jaszczurek ognistych o jaju Ramoth. Pospiesznie się wtrącił.

— Jaszczurki ogniste muszą pamiętać, F’larze. Odkąd znalazłem się nad zatoczką, trapiły mnie koszmarne sny. Początkowo myślałem, że były to pozostałości po płomiennej grypie. Poprzedniej nocy dowiedziałem się, że Sharrę i Piemura męczyły podobne koszmary… na temat tej góry. Tamtego zbocza, a nie tego, którym jest zwrócona do zatoczki.

— Ruth zawsze sypia w nocy z jaszczurkami ognistymi, F’larze — powiedziała Menolly, przekonując go. — On mógł przekazywać Jaxomowi te sny! A nasze jaszczurki nam!

F’lar skinął głową, jak gdyby dopuszczając tę możliwość.

— A ostatniej nocy wasze sny były bardziej wyraziste niż kiedykolwiek?

— Tak, panie!

F’lar zaczął chichotać spoglądając to na Menolly, to na Jaxoma.

— Tak więc tego ranka postanowiliście sprawdzić, czy jest coś w tych snach?

— Tak, panie!

— W porządku, Jaxomie. — F’lar walnął go dobrodusznie w plecy. — Myślę, że nie mogę mieć ci tego za złe. Zrobiłbym to samo, gdybym miał szansę. A co mamy robić teraz, jakie teraz macce propozycje… wy i te wasze drogocenne jaszczurki?

— Ja nie jestem jaszczurką ognistą, F’larze, ale ja bym się wziął za kopanie — powiedział Mistrz Kowal, podchodząc do nich wielkimi krokami. Jego twarz lśniła od potu, ręce miał poplamione ziemią i trawą. — Musimy dokopać się pod tę trawę i ziemię. Musimy dowiedzieć się, jak oni zrobili te linie, proste jak od linijki, które tak trwały Obrót za Obrotem. Po co zbudowali te kopce, o ile to są kopce. Musimy kopać, ot co. — Obrócił się powoli wokół, popatrując na ślady chaotycznego kopania pozostawione przez niektórych jeźdźców smoków. — Frapujące. Absolutnie frapujące! — Kowal się rozpromienił. — Za twoim pozwoleniem poproszę Mistrza Nicata o kilku jego rzemieślników. Będą nam potrzebni kopacze. Poza tym obiecałem Robintonowi, że wrócę natychmiast i opowiem mu, co widziałem.

— Ja również chciałabym wrócić, F’larze — powiedziała Menolly. — Mistrz Robinton siedzi jak na szpilkach. Zair był tutaj już dwa razy. Musi się niecierpliwić.

— Zabiorę ich z powrotem, F’larze — powiedział Jaxom. Ogarnęło go nagłe pragnienie, żeby się stąd oddalić, tak samo jak tego ranka palił się, żeby tu przybyć.

F’lar nie chciał pozwolić, żeby Ruth latał z obciążeniem, nie po ich porannej wycieczce i Opadzie Nici. Wysłał Mistrza Fandarela i Menolly z powrotem do Warowni Nad Zatoczką z F’lessanem i Golanthem, poleciwszy młodemu spiżowemu jeźdźcowi, żeby zabrał Mistrza Kowalskiego, gdzie tylko ten chciałby się udać. Jeżeli zaskoczyło go to, że Jaxom chciał wracać, nie pokazał tego po sobie.

On i Ruth odlecieli, zanim Kowal i Menolly dosiedli Golantha. Powrócili nad zatoczkę, gdzie na szczęście nie było ludzi. Ciepłe, parne powietrze po chłodniejszej, bardziej orzeźwiającej atmosferze płaskowyżu, było jak opatulająca kołdra, pozbawiało Jaxoma sił. Skorzystał z tego, że nikt nie zauważył jego powrotu i pozwolił, żeby Ruth zabrał ich na swoją polankę. Było tu nieco chłodniej i Jaxom z wdzięcznością zwinął się w kłębek pomiędzy przednimi łapami swojego smoka. Natychmiast zapadł w sen.

Obudziło go dotknięcie w ramię. Skórzana kurtka zsunęła mu się z barku i było mu chłodno.

— Mówiłam ci, że ja go obudzę, Mirrim — usłyszał, jak Sharra mówi zdenerwowanym tonem.

— Jakie to ma znaczenie? Słuchaj, Jaxomie, przyniosłam ci trochę klahu. Mistrz Robinton chce z tobą porozmawiać. Spałeś przez całe popołudnie. Nie miałyśmy pojęcia, gdzie cię szukać.

Jaxom wymamrotał coś półgłosem, pragnąc z całego serca, żeby Mirrim gdzieś sobie poszła. Dotknięty czuł się jej sugestią, że właściwie to nie miał prawa spać przez całe popołudnie.

— No, Jaxomie. Wiem, że już nie śpisz.

— Mylisz się. Jeszcze się nie dobudziłem. — Jaxom pozwolił sobie na szerokie ziewnięcie, zanim otwarł oczy. — Idź już, Mirrim. Powiedz Mistrzowi Robintonowi, że zaraz przyjdę.

— Jesteś mu potrzebny natychmiast!

— Dużo szybciej znajdę się przy nim, jak pójdziesz mu powiedzieć, że zaraz przyjdę. A teraz wynoś się!

Mirrim obdarzyła go jednym przeciągłym, ostrym spojrzeniem i pomaszerowała w kierunku kuchennych schodów.

— Ty jesteś moją prawdziwą przyjaciółką, Sharro — powiedział Jaxom. — Mirrim okropnie działa mi na nerwy! Menolly powiedziała mi kiedyś, że ona poprawi się po loże godowym Path. Ale na razie nic na to nie wskazuje.

Sharra przyglądała się Ruthowi, który wciąż jeszcze mocno spal, ani mu drgnęła powieka.

— Wiem, o co chcesz zapytać… — powiedział Jaxom ze śmiechem podnosząc rękę, żeby uprzedzić jej słowa. — Nie, żadnych snów.

1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)