Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl]
Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl]

Электронная книга - «Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl]». Краткое содержание книги:

W 46 roku p.n.e. rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa podczas zwiadu w Galii natyka się na nieprzyjacielskie oddziały Celtów kierowane przez Viridoviksa. Przywódcy wrogich wojsk postanawiają sami stoczyć pojedynek. Jednak w chwili gdy krzyżują swe identyczne, pokryte druidzkimi runami miecze, wszyscy Rzymianie po krótkim oślepieniu tajemniczą jasnością odkrywają, że znajdują się w innym świecie.
1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 104
Перейти на страницу:

Marek zwykle zbywał skargi Soteryka dotyczące postępowania Imperatora, traktując je jako wytwory nieco obsesyjnie myślącego umysłu, lecz im więcej myślał o tej właśnie, tym bardziej wydawała mu się uzasadniona. Rozpoznał myśl Mavrikiosa w słowach Soteryka; sam Imperator coś takiego powiedział, kiedy mówił o Ortaiasie Sprantzesie.

Nagle trybun roześmiał się głośno. Nawet ludzie, którzy wciąż uważają się za prześladowanych, mogą niekiedy mieć rację.

Cały dowcip rozmył się, kiedy popełnił błąd próbując go wyjaśnić.

Skaurus prowadził właśnie musztrę swoich ludzi na przedpolu Khliatu, kiedy spostrzegł jakiegoś jeźdźca zbliżającego się do miasta od zachodu. — To jakiś koczownik, sądząc z wyglądu — rzekł Viridoviks, osłaniając oczy przed popołudniowym słońcem. — Pytanie, czy to któryś z naszych, czy też może jakiś biedny, samotny Yezda, któremu pomieszało się w głowie od tego upału i wyruszył, by zabić nas wszystkich za jednym zamachem?

Jeździec nie był wrogiem. Miał za sobą długą i ciężką jazdę; jego okryty pianą wierzchowiec dyszał głośno, a szaty jeźdźca oblepiał zmieszany z potem kurz. Mimo to tak mu było pilno do przekazania wieści, że ściągnął cugle, kiedy zbliżył się do ćwiczących Rzymian. Machnął ze znużeniem ręką w stronę Marka, co najwyraźniej miało oznaczać salut.

— Jestem Artapan, syn Pradtaka, zwiadowca armii Baana Onomaga — powiedział, na modłę mieszkańców równin obcinając nazwisko generała. — Nie jestem z zachodu — naszym hasłem jest „Światło Phosa”.

Onomagoulos przed dziesięcioma dniami wyruszył na zachód z czwartą częścią pozostałych Mavrikiosowi wojsk, by zająć miasto Maragha, zagradzające armii drogę w głąb Yezd. — Jakie wieści przywozisz? — zapytał trybun.

— Najpierw wody, proszę. Ostatnie pół dnia jechałem z pustą manierką — powiedział Artapan, pokazując Markowi pusty bukłak u pasa. Przełknął ciepłą, zatęchłą wodę z manierki Skaurusa, jakby pił schłodzone wino starego rocznika, a potem otarł usta. — Oby duchy miały cię w swojej opiece za to, co dla mnie zrobiłeś. Teraz musisz zaprowadzić mnie do miasta — Onomag został zaatakowany i osaczony w miejscu, które dzieli od Maraghy niecały dzień marszu. Bez posiłków jesteśmy zgubieni.

— Cholernie mu się spieszy, co? — rzekł podejrzliwie Gajusz Filipus. — Gdybym to ja zastawił pułapkę, użyłbym takiej samej historii, jaką on opowiada, żeby wciągnąć w nią pędzącą na łeb na szyję armię.

Marek zastanowił się. Równie dobrze Yezda mogli przechwycić posłańca i torturami wydobyć z niego wiadomość. Jednak… — W Khliat muszą być ludzie, którzy znają tego człowieka, jeśli rzeczywiście służy w imperialnym wojsku. Musiałby być głupcem sądząc, że jego opowieść nie zostanie sprawdzona. A jeśli jest prawdziwa… — Jeśli jest prawdziwa — powiedział wolno trybun-to Mavrikios zrobił dokładnie to, co chciał zrobić: zmusił Yezda do otwartej walki.

Nieco podniecony, trybun odwrócił się do Artapana, lecz nie zobaczył już koczownika przed sobą. Zniecierpliwiony rozmową prowadzoną w języku, którego nie rozumiał — ponieważ zarówno centurion jak i Skaurus mówili po łacinie — ruszył do miasta, zmuszając konia do powolnego kłusu.

— To już do nas nie należy — rzekł Gajusz Filipus, bez wielkiego niezadowolenia przyjmując fakt, że został uwolniony od odpowiedzialności związanej z podjęciem decyzji. — Jednak jest tak jak mówisz — Mavrikios jest o wiele za sprytny, by ruszyć na wroga nie sprawdziwszy najpierw, czy nie wsadza palca miedzy drzwi.

Wkrótce stało się jasne, że Imperator potraktował poważnie wieści dostarczone przez Artapana. Minęła niecała godzina od chwili, kiedy Marek wrócił z ćwiczeń, kiedy ordynans wezwał go na pilną naradę oficerów.

— Zatem ten Khamorth mówi prawdę, czy tak, panie? — domyślił się Kwintus Glabrio. Ten sam zapał, który wcześniej ogarnął trybuna, zaczął teraz wzbierać w jego ludziach.

Starając się ze wszystkich sił zachować zewnętrzny spokój stosowny starszemu oficerowi, Skaurus wzruszył ramionami, mówiąc tylko: — Dowiemy się tego, i to wkrótce.

Mimo wszystkich swoich wysiłków, by pozostać beznamiętnym, nie zdołał stłumić mrowiącego uczucia podniecenia, kiedy zobaczył Artapana, syna Pradtaka, siedzącego w pobliżu Imperatora w pomieszczeniu, które niegdyś pełniło rolę sali przyjęć hypasteosa Khliatu albo rady miejskiej. Jeszcze jeden koczownik, z zabandażowanym ramieniem, siedział obok Artapana.

Skaurus i Gajusz Filipus osunęli się na krzesła. Ich ciekawość, rozpalona wcześniejszym spotkaniem z Khamorthem zwiadowcą sprawiła, że przybyli jako jedni z pierwszych. Zasiedli na lekkich składanych krzesłach z drewna i płótna, najwyraźniej pochodzących z imperialnego obozu, nie zaś części pierwotnych umeblowania sali.

Z kolei stół, przy którym siedzieli, wyglądał zupełnie inaczej; był masywną konstrukcją z jakiegoś ciężkiego, ciemnego drewna i sprawiał wrażenie, że stoi na tym miejscu od stuleci. Nosił piętno vaspurakańskich wyrobów, przywodząc na myśl mieszkalną twierdzą Gagika Bagratouniego w Amorionie. „Książęta” tak przywykli do życia w nieustannym zagrożeniu, że już same ich wyroby odzwierciedlały dążenie do siły i ochrony tych, którzy je wykonali.

Yezda musieli wykorzystywać biuro hypasteosa na swoją kwaterę główną, zanim Videssańczycy wyparli ich z Khliatu, ponieważ stół szpeciły ślady od uderzeń miecza i prymitywne wizerunki. Jeden symbol powtarzał się bez przerwy: dwa bliźniacze pioruny o trzech rozgałęzieniach. Marek zwrócił na nie uwagę dopiero wówczas, kiedy Nephon Khoumnos usiadł przy nim i zaklął, ujrzawszy je. — Plugawe świnie — powiedział — oznaczają piętnem Skotosa każde miejsce, do którego trafią. — Trybun przypomniał sobie mroczny obraz w apartamentach Avshara w stolicy i skinął głową ze zrozumieniem.

Mavrikios szorstko przywołał zgromadzonych do porządku, uderzywszy otwartą dłonią o blat. Szum przyciszonych głosów ucichł. Bez dalszych wstępów, Imperator oświadczył: — Baanes Onomagoulos natrafił na gniazdo Yezda niedaleko na wschód od Maraghy. Bez naszej pomocy — jak twierdzi — nie sądzi, by mógł opierać się tam długo.

Głowy poderwały się z wyrazem zaskoczenia na twarzach — Imperator nie zapowiedział, jaki cel ma narada, którą wyznaczył. Marek poczuł zadowolenie, że nie został zaskoczony.

— Skąd o tym wiadomo? — zapytał ktoś.

Gavras wskazał na koczowników — zwiadowców. — Możecie podziękować tym dwóm — prześlizgnęli się przez najeźdźców, żeby nas zawiadomić. Spatakar — był to Khamorth w bandażach — przybył dosłownie przed chwilą z pisemnym raportem Onomagoulosa. Pieczęcie, jakie nosił, zostały sprawdzone — są autentyczne. Nie dość tego, Spatakar i jego towarzysz, obecny tutaj Artapan, są dobrze znani swoim współplemieńcom przebywającym z nami w Khliat. To też zostało sprawdzone. Krótko mówiąc, panowie, stało się to, na co czekaliśmy.

Gajusz Filipus trącił Marka w ramię i szepnął: — Miałeś rację. — Nie musiał starać się o taką dyskrecję. Całe pomieszczenie wypełniła wrzawa, wszyscy rozmawiali jednocześnie, niektórzy wołali coś do swoich sąsiadów, inni wykrzykiwali pytania do Imperatora.

Głos Thorisina Gavrasa przebił się przez wrzawę. — W każdym razie, to rzeczywiście może być to, na co czekaliśmy. Jeśli o mnie chodzi, byłbym skłonny poczekać jeszcze trochę.

1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)