Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 101
Перейти на страницу:

Razdziel 25

JAK PRAKURATAR SPRABAVAŬ VYRATAVAĆ JUDU Z KARYJAFA

Ciemra, jakaja nasunułasia z Mižziemnaha mora, nakryła nienavisny prakurataru horad. Znikli visiačyja masty, jakija złučali chram sa strašnaju Antonijevaj viežaju, abrynułasia z nieba prorva i zaliła kryłatych bahoŭ nad hipadromam, Chasmaniejski pałac z bajnicami, bazary, karavan-sarai, zavułki, sažałki… Znik Jeršałaim — vialiki horad, byccam i nie isnavaŭ na sviecie. Usio prahłynuła ciemra, jakaja napałochała ŭsio žyvoje ŭ Jeršałaimie i navakołli. Dziŭnuju chmaru pryhnała z mora pad kaniec čatyrnaccataha dnia viasnovaha miesiaca nisana.

Jana ŭžo nasunułasia, navaliłasia svaim čeravam na Łysuju Haru, dzie katy spiecham zabivali pakaranych, jana navaliłasia na Jeršałaimski chram i jaho navakołle, spaŭzła dymnaju łavinaju z hary i zatapiła Nižni Horad. Jana ciakła praz akiency i zahaniała z kryvych vulic ludziej u damy. Jana nie spiašałasia addavać svaju vilhać i addavała tolki sviatło. Jak tolki dymnaje čornaje varyva rasporvaŭ ahoń, z nieprahladnaha moraku ŭzlatała ŭhoru vializnaja hłyba chrama z zichatlivym łuskavinistym dacham. Ahoń patuchaŭ imhnienna, i chram patanaŭ u čornaj prorvie. Niekalki razoŭ jon paŭstavaŭ z jaje, potym znoŭ pravalvaŭsia, i kožny raz hety praval supravadžaŭsia katastrafičnym hrukatam.

Nastupnyja mihatlivyja vodsviety vychoplivali z prorvy supraćlehły chramu na zachodnim uzhorku pałac Irada Vialikaha, i strašnyja slepavokija statui ŭzlatali pad čornaje nieba i praciahvali da jaho ruki. Ale niabiesny ahoń znoŭ znikaŭ, i ciažkija hramavyja ŭdary zahaniali załatych idałaŭ u ciemru.

Livień chłynuŭ raptoŭna, i tady navalnica pierarasła va ŭrahan. Na tym samym miescy, dzie apoŭdni kala marmurovaje łaŭki ŭ sadzie hutaryli prakuratar i pieršasviatar, udaram, padobnym na harmatny strel, jak pałačku, złamała kiparys. Razam z vadzianym pyłam i hradam na bałkon pad kałony hnała sarvanyja ružy, liscie mahnolij, maleńkija halinki i piasok. Urahan katavaŭ sad.

U hety čas pad kałonami znachodziŭsia tolki adzin čałaviek, i čałaviek hety byŭ prakuratar.

Ciapier jon nie siadzieŭ u kresle, a lažaŭ na łožy la nizieńkaha maleńkaha stała, na jakim stajali strava i vino ŭ zbanach. Druhoje łoža pustavała z druhoha boku stała. La prakurataravych noh stajała nieprybranaja čyrvonaja, byccam kryvavaja, łužyna i valalisia čarapki.

Słuha, jaki pierad navalnicaju padavaŭ na stol prakurataru, čamuści razhubiŭsia ad jaho pozirku, raschvalavaŭsia z-za taho, što niečym nie dahadziŭ, i prakuratar razzłavaŭsia na jaho, pabiŭ zban ab mazaičnuju padłohu sa słovami:

— Čamu ŭ vočy nie hladziš, kali padaješ? Chiba ty što-niebudź ukraŭ?

Čorny tvar afrykanca ažno pašareŭ, u vačach zjaviŭsia smiarotny žach, jon uvieś zatrymcieŭ i ledź nie pabiŭ druhi zban, ale prakurataraŭ hnieŭ znik hetak ža chutka, jak i ŭspychnuŭ. Afrykaniec kinuŭsia prybirać askołki i vycirać łužynu, ale prakuratar machnuŭ rukoj, i rab znik. A łužyna zastałasia.

Ciapier afrykaniec u čas urahanu schavaŭsia ŭ nišy, dzie razmiaščałasia statuja biełaje hołaje žančyny sa schilenaj hałavoj. Jon bajaŭsia pakazvacca na vočy i adnačasna praziavać toj momant, kali prakuratar moža paklikać jaho.

Prakuratar, jaki lažaŭ u pryciemku, sam naliŭ sabie vina ŭ čašu, piŭ doŭhimi hłytkami, čas ad času braŭ chleb, kryšyŭ jaho, kaŭtaŭ maleńkija kavałački, zjadaŭ vustrycy, žavaŭ limon i znoŭ piŭ.

Kali b nie šum vady, nie hramavyja ŭdary, jakija, zdavałasia, hatovy razbić dach pałaca, kali b nie hrukat hradu, jaki małaciŭ pa prystupkach bałkona, tady možna było b pačuć, što prakuratar niešta marmyča, razmaŭlaje sam z saboju. I kali b hareła pastajannaje sviatło, a nie hetaje navalničnaje, naziralnik ubačyŭ by, što na prakurataravym tvary z pačyrvaniełymi ad biassonnia i ad vina vačyma vidać nieciarplivasć, što prakuratar nie tolki hladzić na dzvie biełyja ružy, jakija patanuli ŭ čyrvonaj łužynie, ale i ŭvieś čas pavaročvaje tvar u sad nasustrač vadzianomu pyłu i piasku, što jon kahości čakaje, vielmi čakaje.

Prajšło krychu času, i vadzianaja sciana pierad prakurataravymi vačyma pasviatleła. Jak nie lutavaŭ urahan, i jon pačaŭ słabieć. Hałlo bolej nie traščała i nie padała dołu. Hrukat hromu i ŭsploski małanki zacichali. Nad Jeršałaimam płyła ŭžo nie fijaletavaja z biełaju ablamoŭkaju koŭdra, a zvyčajnaja šeraja arjerhardnaja chmara. Navalnicu adhaniała da Miortvaha mora.

Ciapier asobna čuŭsia i daždžavy pošum, i šum vady ŭ žałabach i pa prystupkach taje lesvicy, pa jakoj prakuratar išoŭ udzień abjaŭlać prysud na płoščy. Narešcie pačuŭsia i zahłušany dasiul fantan. Sviatleła. U šeraj zasłonie, jakaja adstupała na ŭschod, zjavilisia sinija vokny.

I ŭ hety čas zdalok, praryvajučysia skroź pošum słabieńkaha daždžu, danieslisia da prakurataravaha słychu huk trub i strakatannie socień konskich kapytoŭ. Prakuratar pačuŭ heta, varuchnuŭsia, i tvar jaho ažyŭ. Ała viartałasia z Łysaje Hary. Kali mierkavać pa huku, jana prajazdžała pa toj samaj płoščy, dzie byŭ abjaŭleny prysud.

Narešcie pačuŭ prakuratar i doŭhačakanyja kroki, i šlopannie pa lesvicy, jakaja viała na vierchniuju placoŭku sadu pierad bałkonam. Prakuratar vyciahnuŭ šyju, vočy jaho radasna zabliščali.

Pamiž marmurovych ilvoŭ pakazałasia spačatku hałava ŭ bašłyku, a potym i ŭščent mokry čałaviek u prylipłym da cieła płaščy. Heta byŭ toj samy čałaviek, što pierad prysudam šaptaŭsia z prakurataram u ciomnym pakoi pałaca i jaki siadzieŭ na trochnohaj taburetcy ŭ čas pakarannia i zabaŭlaŭsia z dubčykam.

Čałaviek, nie zvažajučy na łužyny, pierajšoŭ sadovuju placoŭku, stupiŭ na mazaičny bałkon i, padniaŭšy ruku, skazaŭ zyčnym hołasam:

— Prakurataru zdaroŭia i radasci! — Pryšelec havaryŭ pa-łatyni.

— Bahi! — uskliknuŭ prakuratar Piłat. — Na vas niama suchoj nitki! Jaki ŭrahan! Prašu vas da mianie. Zmianicie adziennie, zrabicie łasku.

Pryšelec zniaŭ bašłyk z mokraje, z prylipłymi da łba vałasami, hałavy, usmieška zjaviłasia na jaho paholenym tvary, i jon pačaŭ admaŭlacca ad pieraadziavannia, pierakonvaŭ, što doždžyk jamu nie paškodzić.

— Nie chaču i słuchać navat, — adkazaŭ Piłat i plasnuŭ u ładki.

Heta jon vyklikaŭ słuhu i zahadaŭ jamu pakłapacicca ab pryšelcu, a potym padavać haračuju stravu. Kab pieraapranucca, vysušyć vałasy, pieraabucca, pryšelcu spatrebiłasia niašmat času, i chutka jon zjaviŭsia na bałkonie ŭ suchich sandalach, u suchim barvovym vajskovym płaščy i z rasčesanymi vałasami.

U hety čas sonca viarnułasia ŭ Jeršałaim i, pierš čym nyrnuć u Mižziemnaje mora, słała apošnija promni na ziamlu nienavisnaha prakurataru horada i załaciła prystupki bałkona. Fantan kančatkova ažyŭ i zaspiavaŭ na poŭnuju moc, hałuby vylecieli na piasok, hulkali, pieraskokvali cieraz abłamanyja halinki, niešta klavali ŭ mokrym piasku. Čyrvonuju łužynu prybrali, sabrali čarapki, na stale dymiłasia miasa.

— Ja słuchaju zahad prakuratara, — skazaŭ pryšelec, kali padychodziŭ da stała.

— Zahadu nie budzie, pakul vy nie siadziecie za stol i nie vypjecie vina, — zyčliva skazaŭ prakuratar Piłat i pakazaŭ na druhoje łoža.

Pryšelec pryloh, słuha naliŭ jamu ŭ čašu hustoha čyrvonaha vina. Druhi słuha asciarožna nachiliŭsia nad Piłatavym plačom, naliŭ vina jamu. Pasla hetaha prakuratar machnuŭ rukoju, kab słuhi znikli.

Pakul pryšelec piŭ i jeŭ, prakuratar paciahvaŭ pakrysie vino i prypluščana hladzieŭ na hoscia. Čałaviek, jaki pryjšoŭ da Piłata, byŭ siaredniaha vieku, z pryjemnym, kruhłym, dahledžanym tvaram, miasistym nosam. Vałasy nieviadoma jakoha koleru. Jany vysychali i sviatleli. Nacyjanalnasć pryšelca było ciažka vyznačyć. Asnoŭnaj prykmietaj tvaru było chutčej za ŭsio dabradušša, jakoje, miž inšym, parušali vočy, navat nie sami vočy, a toje, jak hladzieŭ pryšelec na subiasiednika. Zvyčajna maleńkija svaje vočy pryšelec chavaŭ pad prypluščanymi, krychu niezvyčajnymi, niby prypuchłymi, paviekami. I ŭ ščylinkach hetych vačej sviaciłasia niazłosnaja chitrynka. Treba dumać, što prakurataraŭ hosć razumieŭ humar. Ale časam hety humar znikaŭ z prypluščanych vačej, prakurataraŭ hosć raspluščvaŭ vočy i hladzieŭ na svajho subiasiednika niečakana prosta ŭ tvar, nibyta chacieŭ lepiej razhledzieć niejkuju nieprykmietnuju plamku na nosie ŭ subiasiednika. Heta zajmała adno imhniennie, potym pavieki apuskalisia, i z-pad ich znoŭ sviaciłasia dabradušša i dascipny rozum.

1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)