Majstar i Marharyta [be_lat]
- Автор: Булгаков Михаил Афанасьевич
- Язык: белорусский
- Жанр: Советская классическая проза
Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:
— Mnie pryjemna heta. Ciapier treciaje pytannie. Jano pra hetaha, jak jaho… Judu z Karyjafa.
Hosć strelnuŭ u prakuratara svaim admietnym pozirkam i adrazu patušyŭ jaho.
— Kažuć, što jon, — praciahvaŭ prakuratar cišej, — byccam by atrymaŭ hrošy za toje, što hetak pryjazna častavaŭ zvarjaciełaha fiłosafa.
— Atrymaje, — cicha papraviŭ prakuratara Piłata načalnik sakretnaje słužby.
— Mnoha hrošaj?
— Hetaha nichto nie viedaje, ihiemon.
— Navat vy? — svaim zdziŭlenniem ihiemon pachvaliŭ.
— Navat ja, — spakojna adkazaŭ hosć. — Ale toje, što jon atrymaje hetyja hrošy sionnia viečaram, heta ja viedaju. Sionnia jaho vyklikajuć u pałac da Kaify.
— Ach, prahny stary z Karyjafa, — z usmieškaju skazaŭ prakuratar. — Jon ža stary?
— Prakuratar nikoli nie pamylajecca, ale ciapier jon pamyliŭsia, — vietliva zapiarečyŭ hosć, — čałaviek z Karyjafa małady.
— Praŭda? Acharaktaryzavać jaho možacie? Fanatyk?
— Dy nie, prakuratar.
— Aha. Jašče što-niebudź?
— Vielmi pryhožy.
— Jašče? Mahčyma, maje da niečaha vialikuju schilnasć?
— Ciažka pra heta daviedacca ŭ takim vialikim horadzie, prakuratar…
— E, nie, nie, Afranij! Nie prymianšaj svaich zasłuh.
— Josć u jaho adna schilnasć, prakuratar. — Hosć na dolu siekundy prymoŭk. — Jon prahny da hrošaj.
— Čym jon zajmajecca?
Afranij pahladzieŭ uhoru, padumaŭ i adkazaŭ:
— Jon pracuje mianiałam u łaŭcy ŭ svajho svajaka.
— A, vuń jano što, — prakuratar zamoŭk, azirnuŭsia, ci niama kaho na bałkonie i potym cicha pramoviŭ: — Voś u čym sprava — ja maju zviestki, što jaho sionnia nočču zarežuć.
U hety čas hosć nie tolki kinuŭ svoj pozirk na prakuratara, ale i zatrymaŭ jaho na im, a potym adkazaŭ:
— Vy, prakuratar, zanadta dobraje dumki pra mianie. JA, mabyć, nie zasłuhoŭvaju, kab vy dakładvali pra mianie. Ja nie maju hetakich zviestak.
— Vy zasłuhoŭvajecie sama vysokaje ŭznaharody. Ale zviestki takija josć, — adkazaŭ prakuratar.
— Dazvolcie mnie pra heta nie havaryć, bo jany vypadkovyja, niedakładnyja i nienadziejnyja. Ale mnie treba ŭsio pradbačyć. Hetakaja pasada ŭ mianie, a bolš za ŭsio ja vieru svajmu pradčuvanniu, jano mianie nikoli nie padmanvała. Zviestki takija, što chtości z nieviadomych siabroŭ Ha-Nocry, aburany strašnaju zdradaju hetaha mianiały, zmoviŭsia z siabrami zabić jaho nočču, a hrošy, atrymanyja za zdradu, padkinuć pieršasviataru z zapiskaj: „Viartaju praklatyja hrošy”.
Bolej svaich niečakanych pozirkaŭ načalnik sakretnaje słužby na ihiemona nie nakiroŭvaŭ, słuchaŭ jaho prymružana, a Piłat praciahvaŭ:
— Uiavicie, jak pryjemna budzie pieršasviataru ŭ sviatočnuju noč atrymać hetaki padarunak?
— Vielmi niepryjemna, — usmiešliva adkazaŭ hosć, — ja navat dumaju, prakuratar, što z-za hetaha atrymajecca vialiki skandal.
— I ja hetak dumaju. Tamu i prašu vas zaniacca hetym, značyć, zabiaspiečyć achovu Judy z Karyjafa.
— Zahad ihiemona budzie vykanany, — skazaŭ Afranij, — ale ja pavinien supakoić ihiemona: zładziejskuju zadumu nadzvyčaj ciažka vykanać. Heta ž treba padumać tolki, — hosć azirnuŭsia i praciahvaŭ: — Vysačyć čałavieka, zarezać jaho, dy jašče viedać, kolki atrymaŭ, dy i hrošy viarnuć Kaifu, i ŭsio za adnu noč? Sionniašniuju?
— Jak by tam ni było, jaho zarežuć sionnia, — uparta paŭtaryŭ Piłat, — u mianie pradčuvannie, havaru vam! Nie było vypadku, kab pradčuvannie mianie padmanvała, — sutarha sciała prakurataraŭ tvar, i jon koratka pacior ruki.
— Słuchajusia, — pakorliva adkazaŭ hosć, ustaŭ i raptam spytaŭsia surova: — Značyć, zarežuć, ihiemon?
— Zarežuć, — adkazaŭ Piłat, — i spadziavannie tolki na vašu vyklučnuju zdolnasć.
Hosć papraviŭ papruhu pad płaščom i skazaŭ:
— Honar maju, žadaju zdaroŭia i radasci!
— Pačakajcie, — cicha ŭskliknuŭ Piłat, — ja zusim zabyŭ! Ja vaš daŭžnik!..
Hosć zdziviŭsia:
— Praŭda, prakuratar, vy mnie ničoha nie pavinny.
— Jak heta nie pavinien! Kali ja ŭiazdžaŭ u Jeršałaim, pamiatajecie, natoŭp žabrakoŭ… ja chacieŭ jašče hrošy sypanuć im, a ŭ mianie nie było, i ja ŭziaŭ u vas.
— Prakuratar, heta drobiaź zusim!
— I pra drobiaź treba pamiatać.
Piłat azirnuŭsia, padniaŭ płašč, jaki lažaŭ za im na kresle, uziaŭ z-pad jaho skurany miašok i padaŭ hosciu. Toj uziaŭ, schavaŭ pad płašč i pakłaniŭsia.
— Ja čakaju, — skazaŭ Piłat, — dakłada pra pachavannie, a taksama pra spravu Judy z Karyjafa sionnia nočču, čujecie, Afranij, sionnia. Kanvoj atrymaje kamandu budzić mianie, jak tolki vy zjaviciesia. Ja vas čakaju.
— Honar maju, — skazaŭ načalnik sakretnaje słužby, zaviarnuŭsia i vyjšaŭ z bałkona.
Pačuŭsia chrust mokraha piasku ŭ jaho pad nahami, potym pačuŭsia hrukat botaŭ pa marmury pamiž ilvoŭ, potym znikli jaho nohi, tułava, i, narešcie, znik i bašłyk. I tolki ciapier prakuratar zaŭvažyŭ, što niama sonca i pačałosia zmiarkannie.
Razdziel 26
PACHAVANNIE
Mahčyma, hetaje zmiarkannie i było pryčynaju taho, što prakuratar pieramianiŭsia z vyhladu. Jon byccam pastareŭ vidavočna, zhorbiŭsia, akramia taho, zrabiŭsia niervovym. Adzin raz jon navat azirnuŭsia i čamuści skałanuŭsia, pahladzieŭšy na pustoje kresła, dzie lažaŭ tolki płašč. Nadychodziła sviatočnaja noč, viečarovyja cieni rabili svaju rabotu, i, mabyć, stomlenamu prakurataru zdałosia, što chtości siadzić u niezaniatym kresle. Prakuratar spałochaŭsia — kranuŭ płašč, kinuŭ jaho, zabiehaŭ pa bałkonie, padbiahaŭ da stała, chapaŭsia za čašu, spyniaŭsia i pačynaŭ raŭnadušna hladzieć na mazaičnuju padłohu, niby sprabavaŭ pračytać niešta napisanaje.
Sionnia dvojčy jaho apanoŭvała sumota. Jon paciraŭ skroniu, u jakoj ad ranišniaha bolu zastaŭsia tolki tupy, hniatlivy ŭspamin. Prakuratar usio sprabavaŭ zrazumieć, što zjaŭlajecca pryčynaju jaho dušeŭnych pakut. I jon chutka zrazumieŭ heta, ale chacieŭ padmanuć samoha siabie. Ciapier jon razumieŭ, što ŭdzień štości niezvarotna straciŭ, i ciapier stratu hetuju jon choča apraŭdać niejkim drobnym i nikčemnym učynkam. Padman byŭ u tym, što prakuratar staraŭsia pierakanać siabie, byccam ciapierašni viečarovy zahad nie mieniej značny, čym ranišni prysud. Ale z hetaha ničoha nie vychodziła.
Na adnym z pavarotaŭ jon raptoŭna spyniŭsia i svisnuŭ. U adkaz na hety svist u pryciemku zahrymieŭ husty sabačy brech, i z sadu vyskačyŭ na bałkon vializny, vastravuchi, šery sabaka z abrožkam z pazałočanymi blaškami.
— Banha, Banha, — słaba kryknuŭ prakuratar.
Sabaka staŭ na zadnija łapy, a piarednija pakłaŭ na plečy haspadaru, ledź nie pavaliŭšy na padłohu, i liznuŭ jaho ŭ ščaku. Prakuratar sieŭ u kresła, Banha, vysunuŭšy jazyk i ciažka dychajučy, loh la haspadarovych noh, i radasć u sabačych vačach była ad taho, što skončyłasia navalnica, adzinaje ŭ sviecie, čaho bajaŭsia biasstrašny sabaka, a taksama ad taho, što jon tut, pobač z tym čałaviekam, jakoha lubić i pavažaje i ličyć sama mahutnym va ŭsim sviecie, vaładarom usich ludziej, dziakujučy jakomu i siabie samoha sabaka ličyŭ istotaju niezvyčajnaju, vyšejšaju i asablivaju. Ale pasla taho, jak ulohsia la noh, chacia i nie hladzieŭ na haspadara, a hladzieŭ u zmiarkalny sad, sabaka adrazu zrazumieŭ, što jaho haspadara spascihła biada. Tamu jon ustaŭ, zajšoŭ zboku i piarednija łapy i hałavu pakłaŭ prakurataru na kaleni, zabrudziŭšy płašč mokrym piaskom. Hetym Banha, mabyć, chacieŭ suciešyć svajho haspadara ŭ biadzie i zapeŭnić, što jon zastajecca z im. Heta jon imknuŭsia skazać i pozirkam skošanych na haspadara vačej, i nastrunienymi vušami. Hetak abodva jany, i sabaka i čałaviek, jakija lubiać adzin adnaho, sustreli sviatočnuju noč na bałkonie.