Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 102
Перейти на страницу:

— Tania rozmawia z panem i na ten temat?

— Bez przerwy o tym mówi. O ile „ta kobieta”, to Rione.

— Czy wspomniała panu, że Wiktoria przyznała w końcu, iż wydano jej tajne rozkazy? Pochodzące ze źródła albo źródeł, których nie chce ujawnić?

— Cytując Tanię: „Ta kobieta jest większym zagrożeniem dla floty i Sojuszu niż wszyscy Enigmowie, zekowie i pozostałości po Światach Syndykatu razem wzięci”. Widziałem jednak, czego dokonała w przeszłości była senator, była współprezydent Republiki Callas i obecna emisariuszka Sojuszu, Wiktoria Rione, i nie zamierzam bagatelizować jej intelektu. Dlaczego przyjęła te rozkazy?

— Została zaszantażowana.

— Chodziło o pana? — zainteresował się Duellos.

— Nie. Nasz dawny związek to żaden sekret. Nie wiedziała przecież, że jej mąż wciąż żyje, więc nie jest to zbyt wielka ujma na jej honorze.

— Zatem chodzi o honor innej osoby? — domyślił się kapitan. — Tania wspomniała mi kilkakrotnie o komandorze Benanie. Sekretu wiążącego się z jego osobą nie chciała jednak wyjawić.

— Może dlatego, że nie mogła. Chodzi o to, że ktoś zmusił Rione do wzięcia udziału w tej misji i powzięcia konkretnych działań. Nie mam wprawdzie całkowitej pewności, ale wiele przesłanek pozwala mi myśleć, że Wiktoria powstrzymała się od działań, które mogłyby przynieść szkodę naszej flocie, choć technicznie rzecz ujmując, pozostała wierna wydanym jej rozkazom.

Duellos raz jeszcze pokiwał głową, nie odrywając wzroku od wina.

— Zna pan jeszcze jakieś fakty?

— Nie. Reszta to już tylko domysły.

— Niech zgadnę. — Kapitan przeniósł spojrzenie na holomapę. — Ktoś życzył naszej niezbyt wiernej rządowi flocie, by znowu zaginęła. Podobnie jak bohater z przeszłości, który jakimś cudem powrócił do życia. Teraz, gdy Światy Syndykatu zostały pokonane, rząd Sojuszu nie potrzebuje już ani nas, ani pana, ponieważ buduje sobie nową flotę, która będzie go bronić. Obsadzi te jednostki ludźmi, którzy nie służyli pod przewodem Black Jacka i nie czują się z nim związani. Nowymi okrętami będą natomiast dowodzić oficerowie lojalni wobec władz.

— Nie do końca — zaprzeczył Geary. — Rione wymsknęło się, że ten spisek nie jest wcale monolitem, że istnieje kilka frakcji zmierzających do osiągniecia innych celów i tylko niektórym zależy na pozbyciu się mnie i pierwszej floty.

— Aż taka różnica zdań?

— Cele niektórych frakcji albo osób mogą wymagać większej lojalności wobec nich niż rządu.

Duellos znowu zamarł, a o tym, że jest głęboko zamyślony, świadczyły wyłącznie zmrużone oczy.

— Napomknął pan kiedyś — powiedział w końcu — że podczas oficjalnego spotkania z Wielką Radą Sojuszu niektórzy z jej przedstawicieli byli do pana wrogo nastawieni, inni natomiast zachowywali się bardziej powściągliwie.

— Paru wyglądało też na szczerych i oddanych sprawie — przyznał Geary. — Na przykład senator Navarro. Ale jak słusznie zauważyła Wiktoria Rione, człowiek ten sam wiele wycierpiał podczas piastowania funkcji przewodniczącego rady, kiedy to był często i ostro atakowany przez politycznych wrogów. Nie ufam za to senator Suvie, ponieważ wiem, że odegrała pewną rolę w wysłaniu nas na tę poniewierkę. Nie mam jednak pojęcia, jakimi kartami gra senator Sakai. Ma pan przykłady trzech różnych postaw.

— Frakcje — mruknął Duellos. — Wie pan, próby odebrania flocie dodatkowych jednostek pomocniczych i wyciągnięcia z załóg każdego, kto zna się na hipernecie, mogły być efektem zwykłej biurokratycznej głupoty. Rozkazy mogły pochodzić z różnych źródeł, z których każde z powodu klapek na oczach inaczej postrzegało, jak powinno wyglądać właściwe zaopatrzenie floty. Mówimy, było nie było, o admiralicji, organizacji, która jest znana z tego, że nie umie współpracować sama ze sobą. Jak mówi pewne stare porzekadło: nigdy nie przypisuj złej woli temu, co można wyjaśnić głupotą. Ciekaw jestem, kto pierwszy wypowiedział tę sentencję.

— Też o tym myślałem — przyznał Geary. — W normalnych okolicznościach uznałbym bez wahania, że to wina typowej wojskowej biurokracji, jednakże sytuacja była znacznie poważniejsza.

— Też racja. Poza tym wystarczająco się pan napatrzył na geniuszy okupujących najwyższe stanowiska. Wielu z nich dotarło tak wysoko tylko dlatego, że skupiali się wyłącznie na zapewnieniu sobie awansu. Dla nich ludzie, których awansowano z powodu zasług, są największymi wrogami, ponieważ każdym działaniem uwidaczniają ich niższość. Z tego też powodu czują się zagrożeni, nawet gdy nie ma do tego żadnych podstaw. Będą wypychać pana za drzwi, nigdy nie dadzą czasu na przygotowania… ponieważ dzięki temu będzie pan miał mniejsze szanse na wykonanie powierzonej misji, a to przecież woda na młyn ludzi, którzy uważają się za pańskich rywali. A jeśli nawet zdoła pan jakimś cudem osiągnąć sukces, droga do niego nie będzie usłana różami, co dodatkowo ucieszy przełożonych z przerośniętym ego i małym rozumkiem… — Duellos znowu się zamyślił. — Te nowe okręty. To ma sens. Nasze jednostki przeszły wiele, a jak sam pan powiedział, nie budowano ich z myślą o tak długiej służbie. Nietrudno zrozumieć potrzebę zbudowania nowej floty, która zapewni dalsze bezpieczeństwo Sojuszu. W sumie nietrudno byłoby przekonać ludzi, że to słuszne posunięcie.

— Oczywiście — zgodził się Geary. — Dlaczego więc robią to w sekrecie?

— Jeśli założymy, że ta sprawa nie ma złego podtekstu, może chodzić po prostu o odczucia podatników, dla których kolejne obciążenia na potrzeby armii wydają się teraz rozrzutnością. W grę może też wchodzić najzwyklejsza korupcja. Zlecanie kontraktów swojakom, łapówki od wykonawców dla polityków, wie pan — mówił kapitan wciąż pogrążony w myślach.

— Sądzi pan, że tylko w tym rzecz? — naciskał admirał.

— Po części na pewno. Jeśli mamy do czynienia z mnogimi frakcjami i wieloma celami, musimy brać pod uwagę różne motywacje. Część z tych ludzi może uważać, że utajnienie prac jest w najlepszym interesie Sojuszu, ponieważ wydatki na obronę nie mogą zostać zmniejszone, a tym sposobem nie kłują tak w oczy. Inni mogli kierować się najzwyklejszą chciwością. A pozostali… — Duellos zerknął na Geary’ego. — Kto będzie dowodził tymi nowymi okrętami? To powie nam najwięcej o intencjach. Niektórzy oficerowie, pokroju znanego panu poległego już admirała Blocha, byli znani z wielkich ambicji politycznych.

— Bloch chciał doprowadzić do zamachu stanu?

— Tak — wyznał Duellos. — Na razie niewiele wiemy, ale po mianowaniu głównodowodzącego nowej floty wiele będzie można powiedzieć na tej podstawie, kto nim zostanie. A już to, jak usprawiedliwią… — Zamilkł i zacisnął mocno wargi.

— Co usprawiedliwią? — zapytał Geary.

Duellos spojrzał mu prosto w oczy.

— Dlaczego ten zaszczyt nie przypadł panu. Jest pan przecież najlepszym dowódcą, jakiego miała do tej pory nasza flota. Jest pan też popularniejszy i bardziej szanowany od wszystkich innych dowódców razem wziętych. Jak mogliby usprawiedliwić pominięcie pana przy tym wyborze?

— Widzę, że zna pan już odpowiedź.

— Owszem. „Admirała Geary’ego nie było w tym czasie, nie mogliśmy mu więc powierzyć tego stanowiska”.

Geary usiadł prościej, zaciskając z frustracji dłonie.

— To by im wystarczyło.

— Owszem. Dla tych wszystkich, których pan uwiera, to idealne rozwiązanie. Po prostu nie było pana na miejscu. — Duellos pokiwał głową z satysfakcją. — Tak ja to widzę. Nie ma żadnego wielkiego spisku, tylko mnóstwo osób pracujących na swoje konto, którym pasowało usunięcie nas ze sceny. Tu nie chodzi o konflikt: pan przeciw rządowi.

1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)