Szminka w wielkim mieście
- Автор: Бушнелл Кэндес
- Язык: польский
- Жанр: Романы для взрослых
Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:
– Oczywiście, Victorze – oświadczyła Nico chłodno.
Jednak nawet ona nieco się przeraziła. Mike Harness pracował dla Victora bodaj od dwudziestu pięciu lat; był lojalny, zawsze stawiał interes firmy na pierwszym miejscu. A teraz Victor planował upadek Mike'a i chyba dobrze się przy tym bawił.
Czy ja naprawdę mam na to ochotę, zastanawiała się.
Potem jednak przypomniała sobie o pracy. Stanowisko było zaszczytne, bez wątpienia, ale przede wszystkim nęciła ją perspektywa samego działania. Nico doskonale wiedziała, co zrobić z działem wydawniczym: musiała mieć tę pracę. Należała się jej. Była jej przeznaczeniem…
– Miej uszy i oczy otwarte – poradził jej Victor. – Kiedy coś znajdziesz, przyjdź do mnie i zrobimy następny krok. – Wstał, dając do zrozumienia, że rozmowa jest skończona. – Próbowałaś kiedyś parasurfingu? – zapytał. – To trochę niebezpieczne, ale bardzo przyjemne…
Przez następne trzy miesiące Nico usiłowała wypełniać polecenie Victora. Przestudiowała finanse działu wydawniczego w ostatnich trzech latach, ale nie udało się jej znaleźć nic nadzwyczajnego. Mike pracował przez cały czas w takim samym stylu i tempie. Dział nie przynosił wielkich zysków, ale również nie wykazywał strat. Coś jednak musiało się wydarzyć. Jak zawsze. Najważniejsze było wyczucie czasu. Pośpiech mógł się okazać równie niewskazany jak opóźnienie. Nie była pewna, na jakim etapie się teraz znajduje.
Znowu z irytacją popatrzyła na gazetę. Byłoby o wiele lepiej, gdyby nic nie napisali, nie zamieścili żadnej wzmianki. Mike Harness potraktuje to jako sygnał, że jego stanowisko nie jest bezpieczne, i zrobi wszystko, żeby umocnić swoją pozycję. No i nie da się już zaprzeczyć, że Nico mu zagraża. Być może Mike będzie nawet próbował ją zwolnić…
– Jestem – oznajmiła Katrina, zbiegając po schodach.
Nico popatrzyła na nią z ulgą i się uśmiechnęła, nie tylko dlatego, że wreszcie Katrina była gotowa do wyjścia, ale też dlatego, że nagle z przyjemnością uświadomiła sobie, że w jej życiu są ważniejsze rzeczy niż Victor Matrick i Mike Harness. Jak większość dziewcząt w tym wieku Katrina dbała przede wszystkim o wygląd, a „dziewczyny", jak nazywała jej przyjaciółki Nico, oszalały na punkcie nowej projektantki, Tory Burch. Katrina miała na sobie dzwony w pomarańczowo-brązowe geometryczne wzory, do tego obcisły sweter z brązowego kaszmiru, spod którego wystawała bluzka z żółtego jedwabiu. Piękne, rzeźbione rysy odziedziczyła po Seymourze, po Nico okrągłe zielone oczy i włosy w niezwykłym, przywodzącym na myśl jesienne liście odcieniu blond, który Francuzi nazywali verte morte. (Nico uwielbiała to określenie, było niesłychanie poetyckie). Pomyślała z radością, że dzięki córce nigdy nie zapomina, jaką jest szczęściarą.
– Cześć, Kitty Kat. – Objęła Katrine w pasie.
Były sobie bardzo bliskie. Choć Nico i Seymour rzadko okazywali sobie czułość, Katrina nadal siadywała jej na kolanach, gdy od czasu do czasu wieczorami oglądały wspólnie telewizję, a Nico drapała Katrine po plecach, co jej córka uwielbiała od dzieciństwa.
– Mamo, czy wiesz, że zostałaś okrzyknięta jedną z pięćdziesięciu najbardziej wpływowych kobiet we wszechświecie? – zapytała Katrina, opierając głowę na ramieniu matki.
Nico wybuchnęła śmiechem – to był rodzinny żart. Kiedy Nico zachowywała się nieznośnie, Katrina pytała spokojnie:
– Mamo, może pójdziesz sobie kupić własny wszechświat?
– A skąd to wiesz? – Nico pogłaskała córkę po głowie.
– Z Internetu, głuptasie.
Kat spędzała wiele godzin w sieci, bez przerwy komunikując się z rozmaitymi przyjaciółmi. Poza szkołą, jazdą konną, gotowaniem i mnóstwem chwilowych zainteresowań, miała też skomplikowane i przypominające labirynt życie towarzyskie, które zdaniem Nico można było porównać z życiem biurowym którejkolwiek z firm z listy Fortune 500.
– Tak czy owak, jestem z ciebie naprawdę dumna – dodała.
– Jeśli nie będziesz uważała, kupię ci planetę – oświadczyła Nico.
Otworzyła ciężkie dębowe drzwi i obie wyszły na kwietniowe słońce.
– Nie musisz. – Katrina wybiegła przed nią do limuzyny czekającej przy chodniku. – Kiedy dorosnę, sama ją sobie kupię.
Jestem tego pewna, skarbie, pomyślała Nico, patrząc, jak jej córka z gracją wślizguje się do auta. Katrina była smukła jak trzcina – znowu banał, ale Nico nie miała pojęcia, jak ją lepiej opisać – i Nico poczuła, jak przepełnia ją duma. Katrina była taka pewna siebie, znacznie bardziej niż Nico w jej wieku. Jednak Katrina żyła w innych czasach. Dziewczęta z jej pokolenia wierzyły, że mogą wszystko osiągnąć, i niby dlaczego nie? Ich matki stanowiły żywy dowód na poparcie tej tezy.
– Myślisz, że dostaniesz to stanowisko, mamo? – zapytała Katrina. – No wiesz, zostaniesz panią wszechświata?
– Jeśli chodzi ci o funkcję prezeski zarządu i szefowej Verner, Inc., to pewnie tak – odparła Nico. – To nieco łatwiejsze niż stanowisko pani wszechświata.
– Podoba mi się to – mruknęła Katrina. – Moja matka jest prezeską zarządu i szefową Verner, Inc. – Popatrzyła na Nico i się uśmiechnęła. – To brzmi strasznie ważniacko.
Nico uścisnęła dłoń córki. Wydawała się taka krucha i bezbronna, mimo że Katrina była doskonałym jeźdźcem i tymi drobnymi paluszkami potrafiła kontrolować wielkie zwierzęta. Nico nagle poczuła olbrzymią wdzięczność wobec losu, że Katrina nie jest jeszcze w wieku, w którym nie będzie chciała mieć nic wspólnego z matką, i że nadal pozwala jej trzymać się za rękę, kiedy razem wychodzą. To dziecko, pomyślała Nico, dziecko, które trzeba chronić. Odsunęła z jej twarzy długi kosmyk włosów. Tak bardzo kochała córkę, że czasem ją to przerażało.
– Moją najważniejszą pracą jest bycie twoją matką – oświadczyła.
– To miłe, ale ja wcale tego nie chcę. – Katrina poprawiła się na kanapie. I nagle, ze zdumiewającą dziecięcą przenikliwością, dodała: – To zbyt wielki ciężar. Chcę, żebyście zawsze byli szczęśliwi na własną rękę. Miło, że ty i tatuś jesteście szczęśliwi ze mną, ale nie chcę, żebyście tylko ze względu na mnie byli ze sobą.
Nico nagle dopadły straszne wyrzuty sumienia. Skąd na Boga Katrinie przyszło do głowy, że ona i Seymour nie są szczęśliwi? Czyżby jej romans z Kirbym był oczywisty? Bardzo uważała, żeby nie zachowywać się inaczej niż zwykle, jeśli już, to miała nawet więcej uwagi i cierpliwości dla Seymoura. Kirby pomógł jej pozbyć się niewypowiedzianego ciężaru w jej małżeństwie. To, że nie uprawia z Seymourem seksu, już jej nie przygnębiało. A gdyby Katrina się dowiedziała? Jak oceniłaby matkę?
Czy nadal byłaby z niej taka dumna?
– Tata i ja jesteśmy bardzo szczęśliwi, kochanie – powiedziała stanowczo. – Nie musisz się o nas martwić. – Katrina wzruszyła ramionami, jakby nieprzekonana, a Nico zapytała: – Przejmujesz się nami?
– Nieeee – odparła Katrina z wahaniem. – Tylko…
– Tylko co, kochanie? – zapytała Nico, nieco zbyt pośpiesznie. Uśmiechnęła się, ale jej wnętrzności były ściśnięte z niepokoju. Jeśli Katrina coś podejrzewa, albo nawet ma pewność, lepiej wiedzieć, żeby wszystkiemu zaprzeczyć. Obiecała sobie natychmiast, że w takim razie naprawdę nigdy więcej tego nie zrobi.
– To tajemnica, ale moim zdaniem rodzice Magdy się rozwiodą. – Katrina szeroko otworzyła oczy. Albo miała poczucie winy, że właśnie ona przekazuje tę informację, albo czuła się zaszokowana tym, że to może być prawda.
Bogu dzięki, pomyślała Nico irracjonalnie. Chodziło o Wendy, nie o nią. Nic dziwnego, że Katrina czuła się przygnębiona. Pewnie martwiła się tym, że skoro przytrafiło się to Magdzie, równie dobrze może przytrafić się jej. Nico zmarszczyła brwi. Przecież to nie mogła być prawda. Wendy przebywała za granicą, na planie, skąd wzięłaby czas na rozwód?