Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Nieustraszony [Fearless - pl]
Nieustraszony [Fearless - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Nieustraszony [Fearless - pl]

Электронная книга - «Nieustraszony [Fearless - pl]». Краткое содержание книги:

Flota Sojuszu, ścigana przez przeważające siły Syndykatu, przemierza wrogie systemy gwiezdne. Dowodzi nią legendarny John „Black Jack” Geary, heros z zamrażarki, bohater wracający między żywych po 100 latach hibernacji. Załogi jego okrętów nie ustają w wysiłkach, by wrócić do macierzystych portów i dostarczyć tam klucz do zwycięstwa, czyli klucz do wrogiego hipernetu. Geary — świadom, że Syndycy chcą wciągnąć jego flotę w zasadzkę — musi działać z zaskoczenia. Stąd pozornie szalony plan ataku na system Sancere. Argumenty „za” są solidne: z Sancere flota Sojuszu ma do wyboru wiele dróg powrotu i ominięcia pułapek, a udany atak na stocznie wroga solidne nadszarpnie kondycję wojenną Syndykatu. „Przeciw” są zmęczeni nieustannym pogotowiem bojowym marynarze i oficerowie Sojuszu. Nie wierzą w sens zapuszczania się na terytorium wroga. Narasta bunt, który coraz poważniej zagraża pozycji Geary’ego.
1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 82
Перейти на страницу:

W umyśle Geary’ego zaskoczyła naraz jakaś zapadka.

— To nie wygląda jak pogranicze, tylko jak regularna granica.

— Zgadza się — przyznała Rione. — A nie powinno to tak wyglądać, nie powinno tu być wyraźnej linii podziału. Nikt nie kolonizuje bogatych w gwiazdy rejonów poza tą linią, choć powinien. Nie ma też sektorów pomijanych, jak po naszej stronie.

— Granica pomiędzy Syndykatem i Sojuszem… — Geary pochylił się, aby uważniej przyjrzeć się hologramowi. — To ciekawe… — Wskazał palcem na jeden z systemów, który został opuszczony przez Syndyków. — Na przykład ten rejon powinien być dokładnie zbadany i przyłączony, a nie jest.

— To mi przypomina tę strefę bezpieczeństwa, którą komandosi urządzili w orbitalnym mieście — powiedziała Rione. — Miejsce oddzielające Syndykat od… właśnie, od kogo czy raczej od czego?… A teraz nałożę na ten obraz system syndyckich wrót hipernetowych. — Wiele gwiazd rozbłysło na hologramie, tworząc misterny wzór. — I co ty na to?

— Jesteś tego pewna?

— Jak mało czego.

Geary przyglądał się uważnie wywołanemu obrazowi. Mówiono mu, że wrota wznosi się wyłącznie w systemach na tyle bogatych, żeby zwróciły się niezwykle wysokie koszty ich budowy. W miejscach, do których ludzie chcą podróżować z rozmaitych powodów. W gęsto zaludnionych układach planetarnych, produkujących tak wiele dóbr, że opłaci się wcześniej wydać ogromne kwoty. Ale hipernet miał też oczywiście wymiar militarny. Tylko dzięki wrotom można było szybko przerzucać flotę w wybrane miejsca. Zatem nadzieję na własne wrota mogły mieć również systemy o strategicznym położeniu, nawet jeśli były biedne albo wręcz niezamieszkane. I w tej części przestrzeni aż roiło się od podobnych miejsc podłączonych do hipernetu.

— Coś mi mówi, że oni naprawdę się czegoś obawiają…

Rione przytaknęła.

— Jeśli twoje wcześniejsze przypuszczenia są prawdą, ten, kto dał ludzkości technologię budowy wrót hipernetowych, sprawił, że Syndycy, nawet o tym nie wiedząc, zainstalowali w niemal każdym ze swoich systemów bombę o sile rażenia nowej. To wygląda jak swoisty mur obronny, a może raczej jak pole minowe na niewyobrażalną skalę, tyle że wymierzone w ludzi, którzy w swej naiwności uważają, iż są chronieni.

— To coś więcej — odparł Geary. — Rozmawiałem na ten temat z komandor… tfu, z kapitan Cresidą. Zapytałem ją, co się dzieje z okrętami, które przebywają w tunelu nadprzestrzennym, gdy wybuchną wrota. Jej zdaniem takie jednostki mogą albo zniknąć razem z tunelem, albo zostać wyrzucone gdzieś w przestrzeni międzygwiezdnej, o dziesiątki lat lotu od najbliższej zamieszkanej planety. Jeśli Syndycy kiedykolwiek zechcą wysłać swoje siły w ten rejon, wszystko, co się w nim znajduje, zostanie unicestwione, a flota zmierzająca w tym kierunku ulegnie zagładzie albo przynajmniej zniknie z obrazka na całe lata.

— Skutkiem czego Syndykat straciłby znaczącą część swojego potencjału bojowego. I nie miałby czym odpowiedzieć.

— Tak. — Geary starał się wyobrazić sobie, jak ogromne zniszczenia spowodowałoby wysadzenie tylu wrót równocześnie, lecz nie zdołał. — Jak oni to robią, Wiktorio? Jak Syndykom udaje się utrzymać wszystko w tajemnicy?

— To społeczeństwo, w którym nie ma wolnego obiegu informacji — zauważyła. — A w czasie wojny łatwo nakazać ludziom milczenie. Pomyśl o lawinie informacji napływających każdego dnia, nietrudno przykryć nimi naprawdę istotne sprawy. Na Sancere zdobyliśmy niewyobrażalne ilości danych. Zdołałam przejrzeć dopiero ułamek z nich, ale nie spodziewam się, bym w toku dalszych badań miała odkryć dowody na prawdziwość naszych tez. Większość archiwów, które przejęliśmy, ma bardzo niskie stopnie utajnienia. A każda informacja na temat innych cywilizacji, a zwłaszcza zagrożeń, jakie niosą, z pewnością jest ściśle tajna.

— Co znaczy, że prawdopodobnie wyparowały, kiedy nakazaliśmy bombardowanie obiektów rządowych na Sancere. Wiesz, chciałbym móc polecieć osobiście w tamte rejony i na własne oczy przekonać się, jak wygląda sytuacja — powiedział Geary i nagle zdał sobie sprawę, że podświadomie już układa możliwą trasę przelotu na odległe pogranicze.

— To by było samobójstwo — zaprotestowała Rione. — Nawet gdyby cała flota poszła za tobą.

— Tak, wiem. Zresztą moi ludzie nie podjęliby tego ryzyka. Przynajmniej mam taką nadzieję… — Geary oparł się wygodniej i przymknął oczy. — Ale co innego możemy zrobić?

— Nic, John. Zresztą… to wszystko opiera się na przypuszczeniach.

— Ale ty w nie wierzysz?

— Boje się ich.

— Ja też. — Geary otworzył oczy i skupił wzrok na jednym z systemów syndyckiego pogranicza. — Jak gdybyśmy nie mieli dość innych powodów do zmartwień! Powiedziano mi, że wśród zebranych danych nie ma nic na temat aktualnej sytuacji wojennej. Znalazłaś może coś takiego?

— Nie. Tylko starocie.

Geary nie odpowiedział, zastanawiał się, co teraz może się dziać na granicy pomiędzy Syndykatem i Sojuszem. I nagle uświadomił sobie, że Syndycy mogą czuć się wzięci w dwa ognie. Czy właśnie z tego powodu rozpoczęła się ta wojna?

— Syndycy poinformowali swoich obywateli, że nasza flota została zniszczona w systemie centralnym. Zapewne przekazali tę samą wiadomość władzom Sojuszu, a te nie mogły sprawdzić jej prawdziwości. Nie uważasz, że w takiej sytuacji mogą usiłować zawrzeć pokój?

— Nie. W sercach zbyt wielu naszych ludzi chłody wojny są topione żarem nienawiści wobec Syndyków. Nie sądzę, aby ktokolwiek poszedł z nimi na ugodę.

— Jak widzieliśmy, istnieje wiele powodów, aby nie ufać Syndykom. Złamali wszystkie umowy, jakie z nimi zawieraliśmy i zakładali pułapki wszędzie, gdzie to tylko było możliwe.

— Ale na dłuższą metę ich działania obracały się przeciw nim, także wtedy, gdy zdołali osiągnąć chwilową przewagę. Oni nie są w stanie zaaprobować jakiegokolwiek porozumienia, nawet korzystnego dla nich, bo już sami sobie nie ufają.

Geary skinął głową, nie spuszczając wzroku z hologramu.

— Zważywszy na to, jak wielkie siły musieli rzucić do pościgu za nami, nie mogli wykorzystać chwilowej przewagi na głównym froncie.

— No i zniszczyłeś im więcej niż parę okręcików — dodała Rione.

— Flota zniszczyła… — doprecyzował Geary. — Ale ja… wciąż się zastanawiam, jakie bitwy są teraz toczone na naszej granicy. Marynarze, których schwytaliśmy, ci, którzy brali udział w walkach o Scyllę, nie byli w stanie udzielić żadnych informacji. — Czy Sojusz jest w posiadaniu wystarczającej liczby okrętów, mogących powstrzymać napór wroga, dopóki nie uda się wyprodukować masy nowych jednostek i wyszkolić tysięcy marynarzy zdolnych zastąpić utraconą flotę? Ile jeszcze okrętów zostanie zniszczonych, zanim Geary zdoła wywalczyć drogę do domu? — Córka mojego bratanka służy na Dreadnoughcie.

Rione aż uniosła brew z zaskoczenia.

— Skąd o tym wiesz?

— Michael Geary powiedział mi, zanim Obrońca został zniszczony. — Tuż przed tym, gdy poświęcił siebie i swoją jednostkę, by umożliwić reszcie floty ucieczkę z centralnego systemu Syndykatu. — Przekazał mi wiadomość dla niej. „Powiedz jej, że przestałem cię nienawidzić.”

Cóż, nie mogę go winić za to, że nienawidził „Black Jacka” — pomyślał Geary. — Niedoścignionego bohatera, w którego cieniu przyszło mu żyć przez tyle lat. Dzięki żywemu światłu gwiazd zrozumiał, że nigdy nie byłem „Black Jackiem”, za jakiego mnie brał. Ciekawe, czy jego córka także mnie nienawidzi? Ciekawe, co mi opowie o rodzinie, którą na tak długo opuściłem?…

1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)