Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 508
Перейти на страницу:

pelerynie ojca.

Nie mógł powiedzieć, że się nie denerwował przed pierwszą konfrontacją z innymi

uczniami, ale postanowił nie dać im szansy na jakiekolwiek zaczepki. W momencie,

kiedy na horyzoncie pojawiła się profesor McGonagall, Harry szybko zdjął pelerynę,

schował ją do plecaka i odetchnął głęboko kilka razy, po czym wyskoczył zza rogu i

wbiegł do klasy akurat w chwili, kiedy McGonagall zamykała drzwi za ostatnim

uczniem. Nauczycielka spojrzała na niego zaskoczona, ale nie skomentowała jego

nagłego przybycia. Natomiast wśród uczniów jego pojawienie się wywołało niemałą

sensację. Wszyscy gapili się na niego i szeptali coś między sobą, zakrywając usta i

co jakiś czas wybuchając śmiechem.

- Co to ma znaczyć? - ostry głos profesor McGonagal przerwał panujący w klasie

szmer. - Koniec rozmów! Siadajcie i wyjmujcie książki.

Harry, po raz pierwszy w życiu był wdzięczny, że McGonagall była taka ostrą

nauczycielką i nie tolerowała rozmów w klasie. Usiadł obok Rona i zaczął wykładać

pomoce, starając się nie patrzeć na nikogo, a w szczególności w stronę stołów

Ślizgonów. Wiedział, że gdyby Malfoy spróbował go czymś sprowokować, mógłby nie

wytrzymać i zrobić coś bardzo głupiego. W pamięci wciąż miał przedstawienie, jakie

ten kretyn odegrał wczoraj na korytarzu, a Ron powiedział mu, że podczas kolacji i

śniadania Ślizgoni prześcigali się w wymyślaniu "zabawnych" piosenek o nim i o Snapie.

Harry nie chciał znać ich treści.

Podczas lekcji Gryfon zastanawiał się, w jaki sposób mógłby zrezygnować z lekcji

Eliksirów. Prędzej umrze, niż pójdzie prosić o to Snape'a. Już nigdy nie chciał mieć z

tym draniem nic wspólnego. Najlepiej by było, gdyby nigdy więcej nie musiał oglądać

jego haczykowatego nosa i cienkich ust wykrzywionych w szyderczym uśmiechu.

Nie musi być Aurorem. Jest wiele innych zawodów, w których będzie się czuł

znakomicie. Może zostanie zawodowym graczem w Quidditcha... Do tego na pewno

nie będą mu potrzebne Eliksiry.

Kuksaniec, którym poczęstował go Ron, wyrwał go z zamyślenia. McGonagall

patrzyła na niego z surowym wyrazem twarzy.

- Czy pan Potter mógłby przestać bujać w obłokach i wrócić do lekcji?

- Przepraszam - wymamrotał Harry, wbijając wzrok w ławkę. Wokół niego rozległy

się złośliwe szepty:

- Potter, marzyłeś o tym, jak Snape cię posuwa? - był to głos Seamusa.

- Zamknij się! - syknął Harry. Seamus i Dean zaczęli chichotać, a Gryfon poczuł,

że robi się czerwony.

Podczas ćwiczeń na ślimakach (uczniowie mieli transmutować je w ręczniki),

Harry był całkowicie rozstrojony i nie mógł się na niczym skupić. Gwar, jaki

towarzyszył ćwiczeniom praktycznym, był dla uczniów idealną okazją do rozmów i do

Harry'ego co chwilę docierały różne wstrętne, świńskie komentarze. Ron i Hermiona

zajęli miejsca po jego obu stronach, niczym osobista ochrona i odpierali jakiekolwiek

zaczepki ze strony Gryfonów. Harry był im wdzięczny. Z każdą złośliwą uwagą,

wygłoszoną przez jednego z jego byłych kolegów, chłopak czuł, jak narastała w nim

frustracja. "Kochanek Snape'a", "Dziwka Snape'a" - to były tylko jedne z łagodniejszych określeń, którymi go obdarzano.

Dłonie Harry'ego drżały, kiedy próbował transmutować swojego ślimaka.

- Harry, powiedz o tym McGonagall! - głos Hermiony był niemal błagalny. - Ona z

tym skończy.

- Nie! - syknął chłopak, próbując skupić się na zaklęciu.

Marzył tylko o tym, by ta lekcja już się skończyła i żeby wszyscy dali mu wreszcie

spokój. Pragnął tylko uciec stąd i zaszyć się z powrotem w swoim dormitorium. Nie

pójdzie na pozostałe lekcje. Nie da im więcej okazji...

Poprzez panujący w klasie gwar, przedarł się odgłos pukania do drzwi.

McGonagal poszła otworzyć, porozmawiała chwilę z osobą stojącą za nimi, a

następnie zwróciła się do uczniów:

- Ćwiczcie dalej, wrócę za pięć minut. Tylko ma być spokój, bo kiedy wrócę i coś

mi się nie spodoba... - powiodła groźnym wzrokiem po klasie, po czym wyszła.

W chwili, kiedy drzwi się za nią zamknęły, Harry'emu wyrwał się z piersi cichy jęk:

- Och, nie...

- Potter! - Gryfon zamarł, słysząc głos Draco Malfoya, siedzącego po drugiej

stronie klasy. - Gdzie podziewałeś się przez tyle czasu? Ukrywałeś się w lochach

Snape'a?

- Zamknij się, Malfoy! - krzyknął Ron, jednak chłopak całkowicie go zignorował.

- Co tam robiliście? - ciągnął Ślizgon, uśmiechając się złośliwie. - Snape spełniał

twoje zboczone fantazje?

Harry poczuł, jak fala wstydu i nienawiści zalewa jego umysł. Wokół siebie widział

rozbawione twarze, czerpiące przyjemność z tego, jak Ślizgon go upokarzał.

- Opowiedz nam, jak to było, kiedy cię [i]brał[/i]... - kontynuował Malfoy, a każde

jego słowo wwiercało się w serce Harry'ego, podgrzewając w nim palące pragnienie

zemsty. - Czy było tak, jak w twoich wizjach? On cię posuwał, a ty patrzyłeś w jego

czarne, podniecające oczy i błagałeś o jeszcze...?

Śmiechy wokół niego przybierały na sile, ale Gryfon widział tylko uśmiechającą

się, zadowoloną z siebie gębę Malfoya. Oczy Harry'ego zalała czerwień nienawiści.

- Potter, powiedz nam, jak to jest, kiedy się obciąga Mistrzowi Eliksirów? Czy jego

sperma smakuje eliksirami?

Harremu pociemniało przed oczami. Siedząca obok niego Hermiona, pisnęła, a

Ron nabrał powietrza. Jednak do Harry'ego już prawie nic nie docierało. Słyszał tylko

głos Malfoya, widział tylko jego. Wściekłość, która się w nim gotowała, sprawiała, że

cały drżał. Poczuł pieczenie w kącikach oczu, a w ustach smak krwi z przygryzionej

wargi.

- Potter, pokaż nam, jak jęczałeś jego imię... - Malfoy zamknął oczy i odchylił

głowę do tyłu. - Och, Severusie, pieprz mnie... właśnie tak... mocniej! Ach!

Śmiech, który wybuchnął w klasie był niczym w porównaniu z wrzaskiem

wściekłości, który opanował umysł Harry'ego i wyrwał się z jego ust. Kierowany

instynktem, zapomniawszy zupełnie o tym, gdzie się znajduje, zerwał się i

przeskoczywszy ławkę, w kilku krokach znalazł się przy Ślizgonie. Malfoy krzyknął

zaskoczony, kiedy Gryfon rzucił się na niego, przewracając krzesło i obaj wylądowali

na podłodze. Harry był zaślepiony palącą nienawiścią, nie odczuwał teraz niczego

innego, poza chęcią mordu. Chciał zniszczyć Malfoya, roztrzaskać jego czaszkę,

wydrapać oczy, połamać kości! Bił na oślep, a potwór w jego wnętrzu ryczał, upajając

się strachem i bólem. Rany na jego ręce otworzyły się, kiedy trafił Ślizgona w nos, z

którego trysnęła krew. W tej samej chwili pięść Malfoya trafiła Harry'ego w szczękę i

poczuł cierpki smak krwi w ustach. Wokół siebie słyszał wrzaski i krzyki, ale docierały

do niego jakby z oddali. Złapał Malfoya za włosy w chwili, gdy czyjeś ręce pochwyciły

go od tyłu i próbowały odciągnąć od przeciwnika.

- Harry, przestań! - do Harry'ego dotarł przerażony pisk Hermiony.

Chłopak wyrwał się z przytrzymującego go uścisku, po czym ponownie skoczył w

stronę zalanego krwią Ślizgona, lecz wtedy pomiędzy nimi wyrosła jakaś niewidzialna

bariera, która odrzuciła Harry'ego do tyłu.

W klasie zapanowała nagła cisza.

Harry podniósł się z podłogi, ciężko dysząc i spojrzał na drzwi. W wejściu stała

profesor McGonagall z wyciągnięta różdżką i malującym się na jej twarzy wyrazem

przerażenia zmieszanego z wściekłością.

1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)