Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
That's still beating*
Harry pędził przez korytarze Hogwartu, tak, jakby chciał uciec przed samym sobą.
Wbiegł do pierwszej łazienki, jaką napotkał, pochylił się nad umywalką i zwymiotował.
Dopiero, kiedy torsje przestały wstrząsać jego ciałem, opłukał twarz i spojrzał na
swoje odbicie w lustrze. W miarę, jak obserwował swą bladą twarz, echo jego
własnych słów powracało do niego z coraz większą siłą.
...kiedy będziesz mnie brał...
Harry mimowolnie zacisnął dłonie na brzegu umywalki.
Weź mnie, Severusie...
Pięść Gryfona trafiła w jego odbicie w lustrze, roztrzaskując je na kawałki, a ciszę
rozdarł ochrypły krzyk. Odłamki szkła wbiły się w dłoń chłopaka i zasypały całą
powierzchnię wokół niego. Harry, nie zważając na krew i ból, osunął się po umywalce
na lodowatą podłogę, gdzie skulił się i zaczął rozpaczliwie szlochać.
To nie może być prawda! Nie może! To jakiś obłęd. Snape musiał dodać coś do
eliksiru Hermiony. Chciał mnie upokorzyć.
Przed oczami Harry'ego pojawiła się twarz nauczyciela, równie zaskoczonego, jak
on sam, ale chłopak szybko oddalił tę wizję.
Tak, na pewno chciał mnie upokorzyć. I udało mu się. W końcu mu się to udało!
Harry skulił się jeszcze bardziej, opierając głowę o swoje kolana.
Nie chcę go widzieć. Nie chcę go znać! Nigdy więcej nie spojrzy mu w twarz!
Wszyscy to widzieli... Ależ musieli mieć ubaw. Harry Potter - Chłopiec Który Przeżył,
którego najgłębszym pragnieniem jest znienawidzony przez wszystkich, tłustowłosy
Mistrz Eliksirów. Może nawet opublikują to w [i]Proroku Codziennym[/i]? Znając
Malfoya, już pewnie popędził opowiedzieć o tym każdemu Ślizgonowi, swojemu
tatusiowi i wszystkim reporterom.
Harry poczuł, jak znowu zbiera mu się na wymioty.
Merlinie, jak oni na mnie patrzyli... Nawet Ron i Hermiona. Jak ja im teraz spojrzę
w oczy? Jak mam to wytłumaczyć? Nikt mi nie uwierzy.
Jestem skończony!
Chłopak zapatrzył się w martwy punkt na ścianie, a jego wzrok był nieobecny. Po
chwili na jego twarzy pojawił się cień smutnego uśmiechu.
Ja i Snape? To przecież jakiś chory żart! Ja go nienawidzę! Zawsze go
nienawidziłem. "Nawet to, że uratował mi życie" - myślał Harry. - "nie zmienia faktu, że jest najobrzydliwszym, najwredniejszym i najwstrętniejszym sukinsynem na
świecie!"
Masz najpiękniejsze oczy na świecie...
Harry w geście rozpaczy zasłonił uszy rękoma, pragnąc zagłuszyć to echo, które
bez ustanku powracało do niego i nie dawało mu spokoju.
Wtedy usłyszał kroki na korytarzu.
Lekcje się skończyły i uczniowie tłumnie opuszczali klasy, a ich śmiechy i gwar
przywróciły Harry'ego do rzeczywistości. Chłopak zerwał się z podłogi, szybko
ocierając dłonią łzy.
Spojrzał ze strachem na drzwi.
Nie pozwoli, żeby go dopadli. Ukryje się gdzieś, gdzie nikt go nie znajdzie!
Rozejrzał się rozpaczliwie po pomieszczeniu, po czym ślizgając się na rozbitym
szkle, dotarł do jednej z kabin i zamknął się w niej od środka; akurat w chwili, gdy
drzwi do łazienki uchyliły się z cichym skrzypieniem i ktoś wszedł do pomieszczenia.
- Harry, jesteś tutaj? - był to głos Hermiony.
Harry, siedząc na muszli z podciągniętymi nogami, zamknął oczy i nabrał
powietrza.
- Stary, wiemy, że tam jesteś. Mamy twoje rzeczy - głos Rona był cichy i
zdenerwowany. - Jak chcesz, to możemy je tu zostawić, a później je sobie
weźmiesz... albo coś...
- Ron! - Hermiona skarciła go szeptem, po czym zwróciła się do zamkniętych
drzwi, za którymi kulił się Harry. - Posłuchaj, Harry... To, co się stało w klasie... -
przerwała na chwilę, jakby poszukując odpowiednich słów - ...to na pewno była jakaś
jedna, wielka pomyłka. Musiałam źle uwarzyć eliksir.
- Ale przecież ty nigdy nie spart... Auć! - rozległ się odgłos, jakby ktoś nadepnął
komuś na stopę i Ron zamilkł.
- Harry... - kontynuowała Hermiona, stojąc tak blisko drzwi, jakby się o nie opierała
- ...wyjdź, proszę. Wiemy, że to nie twoja wina. Nie wiedziałeś co robisz. Pójdziemy
do profesora Dumbledore'a i wszystko mu opowiemy.
Drzwi otworzyły się tak gwałtownie, że Hermiona wpadła na Rona, który złapał ją
w ostatniej chwili.
- Ani. Się. Ważcie. - wydyszał Harry, akcentując każde słowo.
Kiedy przyjaciele na niego spojrzeli, Ron otworzył usta, a Hermiona krzyknęła.
- Harry, co ci się...? - głos jej się załamał, kiedy drżącą ręką wskazała na twarz
Harry'ego i na jego dłoń. Chłopak spojrzał na swoje odbicie w lustrze i ujrzał smugi
oraz plamy krwi na twarzy i całkowicie zakrwawioną rękę. Popatrzył na nią
zaskoczony, jakby nie należała do niego, a następnie zwrócił się do przyjaciół:
- Nic mi nie będzie. To nie jest teraz ważne - przez chwilę stał zamyślony, jakby
podejmował jakąś decyzję. - Musicie mi obiecać, że nie powiecie żadnemu
nauczycielowi o tym, co zaszło w klasie.
- Ale Harry... Dumbledore musi o tym wiedzieć! Snape'owi nie wolno było tego
zrobić. To całkowicie nielegalne! - Hermiona była naprawdę wzburzona. Widać to
było po sposobie, w jaki gestykulowała rękami. Ron odsunął się od niej na
bezpieczną odległość. - Masz iść do profesora Dumbledora i o wszystkim mu
opowiedzieć!
Harry w myślach próbował wyobrazić sobie tę rozmowę.
"- Panie dyrektorze, muszę panu o czymś powiedzieć. Profesor Snape dał mi do
wypicia eliksir Najgłębszych Pragnień i okazało się, że to, czego najbardziej pragnę,
to... profesor Snape. Chciałem, żeby mnie brał i posuwał i na samą myśl o tym,
zrobiłem się twardy. I wszyscy to widzieli...
- Och, to naprawdę poważny problem. Może dropsa cytrynowego?"
- Harry! Harry! Słyszysz mnie? - głos Hermiony przedarł się przez myśli Harry'ego,
wyrywając go z odrętwienia.
- Nie! - krzyknął nagle - Nie powiem o tym nikomu! I wy tez nie powiecie.
- Ale Harry... - Ron próbował coś powiedzieć.
- Jeżeli chcesz mnie zdradzić, to proszę, idź i opowiedz o tym każdemu, kogo
napotkasz. Ale później nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj!
Ron, zawstydzony spuścił wzrok.
- Snape miał pewnie świetny ubaw, kiedy wyszedłem. Co wam powiedział? - w
głosie Harry'ego można było wyczuć nutkę wahania.
- Nic - Hermiona spojrzała smutno na przyjaciela. - Stał blady przy swoim biurku i
wpatrywał się w drzwi.
- W ogóle był jakiś dziwny - wtrącił Ron. - Kiedy Malfoy parsknął śmiechem, Snape
tylko odwrócił się tyłem do klasy, zarządził koniec lekcji i kazał nam się wszystkim
wynosić.
- Pewnie chciał się upajać swoim zwycięstwem w samotności - powiedział Harry
przez zaciśnięte zęby. - Słynny Harry Potter nareszcie zniszczony, upokorzony przez
niego - Mistrza Eliksirów.
- Harry, nie sądzę... - zaczęła Hermiona, ale chłopak spiorunował ją wzrokiem.
- Snape jest wrednym draniem i NIC tego nie zmieni. Nareszcie wygrał! Och, jakże
musi być z siebie dumny... - jego głos drżał od wściekłości, nad którą z trudem
panował.
Wtedy właśnie drzwi do łazienki otworzyły się i wszedł jakiś pierwszoroczniak.
- Nie widzisz, że ZAJĘTE?!! - ryknął Harry, a chłopiec zbladł śmiertelnie i uciekł.