Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 102
Перейти на страницу:

Gdy obie maszyny zbliżyły się do siebie, widoczna na sąsiednim okienku pilotka spojrzała w obiektyw.

— Zrównaliśmy się z obcą maszyną pod względem prędkości i kierunku lotu. Oczekuję dalszych instrukcji.

— Mówi admirał Geary. Czekajcie i obserwujcie ich poczynania.

— Tak jest.

Miał też przekazy z zewnętrznych kamer wahadłowca — w tym momencie któraś skupiła się na pokazaniu jajowatej jednostki. Z jej poszycia wysunęła się owalna tuba sunąca w kierunku wahadłowca.

— Wygląda normalnie — mruknęła Desjani. — Mówię o tym owalu. O jego proporcjach. Pająkowilki chyba hołdują naszej złotej zasadzie.

Tuba dotarła do kadłuba maszyny ludzi i w tej samej chwili na konsoli w kokpicie rozbłysło ostrzegawcze światełko.

— Doszło do kontaktu z naszym poszyciem. Nie jestem pewna, co tam się dzieje — zameldowała spokojnie pilotka.

— Czy oni wszyscy są na prochach? — zapytał Geary. — Dlaczego żadne nie okazuje emocji?

— Osobiście wybrałam tę pilotkę — odpowiedziała Tania. — To najrozsądniejsza osoba, jaką znam. Ale emisariuszy musisz sam zapytać, czy nie wzięli czegoś przed lotem.

— Ciśnienie na zewnątrz włazu śluzy — zameldowała pilotka — około .95 standardowego. Skład gazowy mieści się w granicach tolerancji człowieka. Nie mogę tego potwierdzić, ale wydaje mi się, że elastyczna tuba, która połączyła nas z jednostką Obcych, została przed momentem usztywniona.

Jakim cudem tuba Obcych przywarła tak szczelnie do kadłuba naszej maszyny? I jak zdołano ją usztywnić, skoro w trakcie wysuwania wydawała się bardzo elastyczna?

Ponieważ Rione i Charban także słyszeli raport pilotki, generał podszedł do włazu. Stojąc przy nim, odwrócił się do obiektywu i zasalutował z krzywym uśmiechem.

— No to zaczynamy.

Rione stanęła obok niego, a moment później otwarto najpierw wewnętrzny, a potem zewnętrzny właz. Geary zauważył, że Wiktoria odetchnęła głęboko, gdy powietrze z zewnątrz zmieszało się z atmosferą promu.

— Ostre — uznała, rzucając to bez konkretnego adresata. — Aczkolwiek nieprzesadnie. Całkiem przyjemne.

— Może ładnie pachną — zastanawiał się na głos Geary.

— Wygląda na to, że pachną lepiej od nas — mruknęła Desjani. — Zwłaszcza od naszych obecnych reprezentantów.

Czekając na przybycie pająkowilków, Geary próbował odgadnąć, czego powinien się spodziewać. W końcu miał to być pierwszy kontakt ludzkości z obcą cywilizacją. Enigmowie odmawiali jakichkolwiek rozmów z ludźmi, wysuwając pod ich adresem jedynie groźby i żądania, a krodźwiedzie nie odzywali się w ogóle. Pająkowilki, w odróżnieniu od tamtych ras, byli inteligentni i pragnęli kontaktu. Ludzkość dowie się po raz pierwszy, jak inne inteligentne rasy postrzegają wszechświat. Do tego czasu prymitywne metody komunikacji zostaną dopracowane, obie strony nauczą się posługiwać językiem partnerów i…

Wciąż trudno mi patrzeć na pająkowilki, uznał, gdy dwaj przedstawiciele Obcych pojawili się w owalnej tubie, która była na tyle szeroka, że mogli stanąć obok siebie.

Widział już te istoty w pełnym opancerzeniu, gdy weszły na pokład kapsuły ratunkowej „Balestry”, ale zbroje miały tendencję do wypaczania i wyolbrzymiania rozmiarów noszących je istot. Tym razem, widząc pająkowilki tylko w przepięknych niby-jedwabnych strojach, mógł być pewien ich faktycznych rozmiarów. A istoty te nie były ani tak małe jak krodźwiedzie, ani tak duże jak ludzie. Miały może półtora metra wzrostu, wydawały się także o wiele szersze od ludzi, głównie ze względu na rozstawione szeroko boczne odnóża.

Charban wysunął w ich kierunku pudło z rolkami taśmy izolacyjnej.

— Dla naszych przyjaciół — oświadczył. — Jeden z największych sekretów i jedno z największych odkryć ludzkości. Dzielimy się nim jednak z wami w duchu przyjaźni i zrozumienia.

Słowa towarzyszące przekazaniu daru były o wiele wznioślejsze, niż można by sądzić, patrząc na skrzynkę z najzwyklejszą w świecie taśmą izolacyjną. Jeden z Obcych wyciągnął cztery przednie odnóża, wysuwając przy tym szpony, i ujął ostrożnie oferowane mu opakowanie, jakby zawierało coś niezwykle cennego. Tak przynajmniej wyglądało to z perspektywy Geary’ego.

Rione, dziwnie spięta, stała naprzeciw drugiego pająkowilka. Jej postawa wydała mu się dziwnie znajoma. Choć nie chodziło w tym przypadku o nią… a bardziej o niego samego. Użyta przez nią wcześniej analogia do nieudanych randek obudziła w nim wspomnienie własnych przeżyć z czasów, gdy był jeszcze młodym chłopakiem. Jego wybranka podczas pożegnania zachowywała się podobnie. Choć nie miał zbyt wielkiego doświadczenia w tych sprawach, wyczuł, że coś jest nie tak, więc pocałował ją w policzek zamiast w usta i uścisnął lekko, bez przytulania się do jej ciała.

Czy ten pająkowilk odnosi podobne wrażenie?

Właśnie uniósł wolno cztery odnóża, objął nimi korpus Wiktorii, ledwie go dotykając, a potem jego odrażająca głowa zniżyła się na tyle, by musnąć czoło kobiety, gdy ta zareagowała, naśladując ruchy Obcego.

Wtedy pająkowilk cofnął się szybko. Geary zauważył na jego obliczu i korpusie mocniejsze zabarwienie. Cień różu, nieco niebieskiej barwy i w końcu purpurę, która pozostała tam najdłużej. Żartował wcześniej, że ludzie mogą być dla tych istot równie odrażający jak one dla niego. Teraz, jeśli dobrze odczytywał reakcję Obcego, zaczynał wierzyć, że to może być prawda.

Desjani zaśmiała się cicho i krótko.

— Twarda sztuka. Nienawidzę jej, ale odwagi nigdy jej nie odmówię. Jak długo będziemy ich trzymać pod kwarantanną?

— To zależy od opinii lekarzy, którzy ich przebadają po powrocie.

— Cholera. — Głos Tani zmienił się raptownie. — Czuję przejęcie. To chwila, na którą cała nasza cywilizacja czekała z takim utęsknieniem, o której marzyliśmy od wieków, a może i od tysiącleci. A teraz siedzimy tutaj i patrzymy na to spotkanie.

— Niesamowite, prawda? — mruknął Geary.

— Czy nadal będziesz mnie miał za złą osobę, jeśli powiem ci, że nie mogę się już doczekać chwili, gdy zaproszeni przez nas emisariusze pająkowilków uścisną na powitanie członków rządu Sojuszu?

— Nie. — Ujrzał oczyma wyobraźni, jak Obcy ściska senator Suvę, i uśmiechnął się pod nosem. — Też chciałbym to zobaczyć.

Pierwszy z pająkowilków przemówił wysokim, brzęczącym głosem obcego języka. Wymachiwał przy tym odnóżami, jakby gestykulował dla podkreślenia wagi wypowiadanych słów, a gdy skończył, złożył je wszystkie na przedniej części tułowia. Jego szpony zaklikały kilkakrotnie, zanim skłonił się przed Rione i Charbanem. Potem poruszył odnóżami ponownie, tym razem wskazując odległy punkt skoku, po czym skierował wszystkie cztery przednie odnóża na ludzi.

Generał zawahał się, lecz odpowiedział Obcemu prostym salutem, zanim wycofał się do wahadłowca. Wiktoria obdarzyła oba pająkowilki szerokim uśmiechem, po czym poszła w jego ślady.

Przybysze także ruszyli w głąb owalnej tuby, znikając Geary’emu z pola widzenia.

— I co teraz? — zapytała Wiktoria, odwracając się do Charbana.

— Musimy zamknąć właz, jak sądzę — odparł generał, inicjując procedurę uszczelnienia poszycia i otwarcia wejścia do przedziału osobowego.

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)