Niezwyciężony [Invincible - pl]
- Автор: Хемри Джон
- Серия: Zaginiona flota: Przestrzeń zewnętrzna #2
- Год: 2016
- Язык: польский
- Год: Fabryka Słów
- ISBN: 978-83-7964-198-7
- Переводчик: Robert J. Szmidt
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
— Na przodków — jęknął Geary. — Czy to oznacza chociaż, że te metody są dzisiaj rzadko stosowane?
— Z tego, co mi wiadomo, tak. — W oświadczeniu doktora, złożonym tuż przed tym, zanim jego dłoń spoczęła na klawiaturze komputera, dało się wyczuć ironię. — To by tłumaczyło nasze kłopoty z leczeniem komandora Benana. Zmiana osobowości, problemy z kontrolowaniem gniewu i impulsywność, chwilowe otumanienie…
— Zanim został schwytany przez Syndyków, był wzorowym oficerem — przypomniał mu Geary.
— Naprawdę? — Lekarz wywołał kilka dokumentów i przejrzał je pospiesznie. — Rozumiem. Tak. Zameldował się na pokładzie nowej jednostki, a trzy miesiące później został pojmany. Dwa tygodnie urlopu przed nowym przydziałem, trzy tygodnie na transfer. W sumie niewiele więcej niż cztery miesiące… — Zamilkł na moment. — Pół roku. Tyle czasu trzeba, by wystąpiły pierwsze symptomy stresu poblokadowego. Komandor Benan trafił do niewoli, zanim się pojawiły.
Gdyby nie został pojmany, jego akta osobowe wyglądałyby znacznie gorzej. Zacząłby popełniać wykroczenia, lekceważyłby dyscyplinę — a wszystko to pozornie bez wyraźnego powodu — aż w końcu zostałby wydalony ze służby.
— Pamiętam, że mówiono mi coś o samobójstwach — zaczął Geary, wolno cedząc słowa. — Sto lat temu, gdy omawialiśmy na kursach oficerskich, jak radzić sobie podczas niewoli i przesłuchań, nie powiedziano nam wiele o blokadach, ale gdy już poruszano ten temat, mówiono, że nie stosuje się podobnych metod czyszczenia pamięci z powodu częstych samobójstw.
— Tak. — Lekarz skrzywił się obrzydzeniem. — To dosyć częste w przypadku osób z blokadą. Gdy pojawiają się pierwsze symptomy, delikwent zdaje sobie sprawę, że coś poszło nie tak, ale nie może powiedzieć o tym nikomu, a próby leczenia nie przynoszą efektu, ponieważ lekarze nie mają pojęcia, co jest prawdziwą przyczyną dolegliwości i… — Potrząsnął głową. — To impulsywna decyzja. Jedyna droga ucieczki. Jedyny sposób na ponowne zaznanie spokoju. Jeszcze chwila i powiem coś, czym narobię sobie potwornych kłopotów, admirale.
— Śmiało. Stanę w pańskiej obronie.
— Dziękuję. Właśnie dotarło do mnie, że w tych nielicznych przykładach blokad mentalnych, o których słyszałem, chodziło o zachowanie tajemnicy za wszelką cenę. Ludzie, którym je zakładano, prędzej czy później popełniali samobójstwo, a kiedy ginęli, sekrety, które im kiedyś powierzono, umierały razem z nimi.
Martwi nie są zbyt dobrymi mówcami, fakt. Jak stare jest to powiedzenie? Geary wypuścił wolno powietrze z płuc, próbując się uspokoić.
— Dlaczego nie byli zwyczajnie mordowani?
— Może dlatego, że jesteśmy cywilizowanymi ludźmi? Nie zabijamy ot, tak sobie — Tym razem głos lekarza ociekał sarkazmem.
— Teraz już wiem, dlaczego blokady robi się w takiej tajemnicy — mruknął admirał. — Gdyby o ich istnieniu dowiedział się ktoś spoza wąskiego kręgu wtajemniczonych, doszłoby do ogromnego skandalu. Jak często Syndycy używali takich środków?
Lekarz pokręcił głową.
— Nie robili tego. Jestem pewien, że wiedziałbym, gdyby było inaczej. Syndycy, jako mniej cywilizowani od nas, po prostu rozstrzeliwali ludzi posiadających niewygodną dla nich wiedzę. To o wiele skuteczniejszy sposób na eliminację zagrożeń, jeśli spojrzeć na ten problem z zimną krwią.
I co mógł odpowiedzieć?
— Dziękuję za informację, doktorze. Czy dzięki tej wiedzy może pan od tej chwili zająć się lepiej komandorem Benanem?
— Mogę wprowadzić kilka dodatkowych procedur, choć wątpię, by wiele pomogły. Blokadę należy usunąć, admirale. Dopiero potem możemy się zabrać do naprawiania szkód.
— Czy mogę nakazać panu usunięcie tej blokady?
— Nie, admirale. — Doktor Nasr rozłożył bezradnie ręce. — Nawet przyparty do muru nie wiedziałbym, od czego zacząć. W teorii wiem, jak wprowadza się takie blokady do mózgów, ale nie mam bladego pojęcia, jak to jest robione w praktyce, i może mi pan wierzyć, za nic nie chciałbym się tego uczyć. A to z kolei oznacza, że nie mogę wiedzieć, jak usunąć blokadę.
— Zatem komandor Benan musi poczekać na odpowiednią terapię do chwili, gdy znajdziemy się w przestrzeni Sojuszu.
— O ile dożyje, a pan po powrocie otrzyma autoryzację na usunięcie blokady. Ludzie, którzy jako jedyni umieją zdjąć blokadę, nie zrobią nic, jeśli nie otrzymają odpowiednich rozkazów konkretnymi kanałami. — Nasr potrząsnął głową. — Przykro mi, admirale.
— To nie pańska wina.
— Jeśli to wszystko, pozwoli pan, że zakończymy tę rozmowę. Za piętnaście minut muszę być na bloku operacyjnym.
— Kiedy ostatnio pan spał?
Lekarz spojrzał mu w oczy.
— Pacjenci na mnie czekają, admirale. Jeśli mogę prosić… — Zamilkł, spuszczając wzrok, by odczytać otrzymaną właśnie wiadomość. — Jeden z krodźwiedzi odzyskał przed momentem przytomność. I już nie żyje.
— Nie żyje… — Geary poczuł gorycz w ustach. — Zmarł, gdy tylko zdał sobie sprawę, że trafił do niewoli.
— Tak. Wyłączył własny metabolizm. Nie wiem jak, ale przez izolację, której poddaliśmy te istoty, nie byliśmy w stanie zareagować w porę.
— Miałem nadzieję, że będą mieli czas, by zrozumieć, iż kazaliśmy opatrzyć im rany, co znaczy, że nie zamierzamy ich skrzywdzić.
Doktor Nasr zawahał się ponownie, zanim przemówił grobowym głosem:
— Admirale, te inne istoty…
— Pająkowilki.
— Tak. Czy przyszło panu kiedyś na myśl, że one mogą odżywiać się w podobny sposób jak znane nam pajęczaki?
— Szczerze powiedziawszy, doktorze — zapewnił go Geary — robiłem wszystko, by nie myśleć o tym, co i jak jedzą.
— To zrozumiałe. — Nasr się skrzywił. — Wie pan, niektóre pająki nie zabijają swoich ofiar od razu. Paraliżują je albo unieruchamiają, owijając szczelnie pajęczyną, i zostawiają, aby mieć coś na ząb, gdy zgłodnieją. Nie chcą też, by ich ofiary były poranione, tylko żywe i gotowe do wyssania z nich życia.
Geary dopiero po chwili zrozumiał, co naprawdę chce mu powiedzieć lekarz.
— Krodźwiedzie mogli już wcześniej trafić na pająkowilki, wiedzą więc, że ci drudzy mają ich za pokarm, a że lubią pożerać ofiary żywcem…
— Musimy rozważyć i taką możliwość — stwierdził lekarz. — Nie wiemy niczego na pewno, ale to dość rozsądne przypuszczenie. Trudno powiedzieć, czy krodźwiedzie mieli do czynienia z podobnymi drapieżnikami na własnej planecie, zanim zdominowali cały glob. Nie wiemy też, czy spotkali wcześniej inne gatunki istot inteligentnych, które zasmakowały w ich mięsie. Ludzie na ogół nie uważają się za ofiary, ale gdy do człowieka dociera, że jest niczym innym niż następną przekąską, zaczyna się bać. Zastanawiałem się z początku, dlaczego istoty obdarzone rozumem wykształcają mechanizm pozwalający im na spowodowanie własnej śmierci, aż w końcu dotarło do mnie, że krodźwiedzie od zarania dziejów mogli być ofiarami. Być może rozwinęli samobójcze skłonności w momencie, gdy posiedli inteligencję. Potrafię sobie wyobrazić fizyczny ból towarzyszący pożeraniu, ale nie mam bladego pojęcia, co myśli istota, która wie, że zostanie żywcem zjedzona. W jej sytuacji ucieczka przed koszmarem wydaje się więcej niż usprawiedliwiona.
Nasr wzdrygnął się na dźwięk brzęczyka.
— Moja operacja, admirale. Muszę już iść.
— Rozumiem, doktorze. Proszę zadbać o to, by pozostała piątka krodźwiedzi pozostała nieprzytomna.
Lekarz zatrzymał w pół ruchu rękę, którą zamierzał rozłączyć komunikator.