Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 146
Перейти на страницу:

Hale skinął głową.

— Jutro o tym porozmawiamy — powiedział Jon bardzo spokojnie. — Dziękuję ci.

— Czy tutaj jest pan bezpieczny? — spytał Hale.

— Gdybym nie był — odparł — zadbasz o to. Słyszysz?

Hale skinął głową i oddalił się dyskretnie. Jon rozparł się w fotelu z większą już pewnością siebie i spojrzał na siedzącego przed nim gościa.

— Wnoszę z tego, że ufa pan temu człowiekowi — powiedział Jessad — i że chce pan wprowadzić go w swe sprawy. Niech pan mądrze dobiera sobie sprzymierzeńców, panie Lukas.

— Wiem swoje. — Pociągnął łyk gorącej kawy. — Nie znam natomiast pana, panie Jessad, ani pańskiego nazwiska. Na pański plan korzystania z dokumentów mojego syna nie mogę wyrazić zgody. Zaaranżowałem inny kamuflaż… ale dla niego. Podróż w interesach Spółki Lukasa: do kopalni poleciał statek, a papiery Vittoria znajdują się na jego pokładzie.

Spodziewał się wybuchu wściekłości, ale Jessad zareagował na tę nowinę wytwornym uniesieniem brwi.

— Nie mam nic przeciwko temu. Ale jakieś dokumenty będą mi potrzebne, a nie wydaje mi się rozsądne staranie się o nie oficjalnymi kanałami.

— Papiery można załatwić. To najmniejszy z naszych problemów.

— A jaki jest ten największy, panie Lukas?

— Interesują mnie odpowiedzi na kilka pytań. Gdzie jest Dayin?

— Bezpieczny na tyłach. Nie ma powodu do niepokoju. Wysłano mnie celem upewnienia się… sprawdzenia, czy ta propozycja jest nadal aktualna. Jeśli nie, zginę… mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie.

— A co wy możecie zaproponować mi w zamian?

— Pell — powiedział łagodnie Jessad. — Pell, panie Lukas.

— I jesteście gotowi oddać ją w moje ręce.

Jessad potrząsnął głową.

— To pan obejmie ją w posiadanie dla nas, panie Lukas. To jest właśnie nasza propozycja. Ja panem pokieruję. Ja odpowiadam za ekspertyzę… pan ze swej strony wnosi precyzyjną znajomość tego terenu. Streści mi pan panującą tutaj sytuację.

— A jakie mam gwarancje?

— Moje zapewnienie.

— W jakim jest pan stopniu?

Jessad wzruszył ramionami.

— Występuję tutaj nieoficjalnie. Muszę znać szczegóły. Wszystko, od waszego rozkładu lotów od rozmieszczenia waszych statków, do spraw omawianych aktualnie przez waszą radę… do najdrobniejszego szczegółu zarządzania pańskimi własnymi biurami.

— Zamierza pan przez cały ten czas mieszkać w moim apartamencie?

— Nie widzę wyraźnej przyczyny, dla której miałbym się stąd wynieść. Może przez to ucierpieć pańskie życie towarzyskie. Ale czy można sobie wyobrazić bezpieczniejsze miejsce? Ten Bran Hale to dyskretny człowiek?

— Pracował dla mnie na Podspodziu. Wylano go stamtąd za postępowanie zgodnie z moimi wytycznymi pomimo represji Konstantinów. Lojalny.

— Pewny?

— Hale tak. Co do niektórych z jego ludzi mam pewne wątpliwości… chociażby dotyczące bystrości umysłu.

— A więc musi być pan ostrożny.

— Jestem.

Jessad pokiwał powoli głową.

— Ale niech mi pan załatwi dokumenty, panie Lukas. Z nimi czuję się o wiele pewniej niż bez nich.

— A co się stanie z moim synem?

— Obchodzi pana to? Wydawało mi się, że nie rozstajecie się ze zbytnim żalem.

— Zadałem pytanie.

— Daleko stąd czeka statek… jeden ze zdobytych przez nas, zarejestrowany na rodzinę kupca Olviga, ale w rzeczywistości wojskowy. Olvigowie przebywają w areszcie… tak samo zresztą jak większość ludzi z Oka Łabędzia. Statek Olviga, Młot, ostrzeże nas zawczasu. A czasu nie ma tak wiele, panie Lukas. Po pierwsze… czy może mi pan pokazać plan samej stacji?

Do mnie należy ekspertyza. Ekspert w takich sprawach, człowiek przeszkolony w tym kierunku. Przyszła mu do głowy straszna i mrożąca krew w żyłach myśl, że Viking padł wskutek wewnętrznej intrygi; że z kolei na Marinerze… doszło do katastrofy. Sabotaż. Od środka. Zrobił to ktoś na tyle szalony, aby wysadzić stację, na której sam się znajdował… a może zdążył się stamtąd wydostać?

Wpatrywał się w nijaką twarz Jessada, w jego bezwzględne oczy i zaczynał rozumieć, że tam, na Marinerze, musiał też pojawić się taki ktoś.

Potem nadleciała Flota i stacja została celowo zniszczona.

PELL: STREFA Q:
POMARAŃCZOWY DZIEWIĘĆ;
GODZ. 1900

Na zewnątrz wciąż jeszcze stała kolejka ludzi, ogonek ciągnął się korytarzem aż do doków. Vassily Kressich oparł głowę na dłoniach, gdy jeden z ludzi Coledy’ego nie przebierając w środkach wyrzucił za drzwi ostatnią interesantkę, kobietę, która na niego krzyczała, która zgłaszała kradzież oskarżając o jej popełnienie człowieka z bandy Coledy’ego. Bolała go głowa; bolał kark. Nie cierpiał tych sesji, ale mimo wszystko prowadził je co pięć dni. Spełniały rolę swego rodzaju wentyla bezpieczeństwa, stwarzały iluzję, że radca Q wysłuchuje problemów, przyjmuje do wiadomości skargi i stara się jakoś temu wszystkiemu zaradzić.

W sprawie skargi wniesionej przez tę kobietę niewiele można było zdziałać. Znał człowieka, którego nazwisko wymieniła. To było prawdopodobne. Poprosi Nino Coledy’ego, żeby przywołał tego typa do porządku, może dzięki temu uchroni tę kobietę od czegoś gorszego. Całkiem zwariowała wnosząc skargę. Może to histeria, punkt, który osiąga tutaj wielu, kiedy liczy się tylko złość. To prowadzi do samozagłady.

Do pokoju wszedł mężczyzna. To był Redding, następny z kolejki. Kressich wziął się w garść, odchylił na oparcie fotela i przygotował do cotygodniowego spotkania z tym człowiekiem.

— Wciąż próbujemy — oznajmił postawnemu mężczyźnie.

— Zapłaciłem — wycedził Redding. — Słono zapłaciłem za moje przeniesienie.

— Nie ma żadnych gwarancji na uzyskanie skierowania na Podspodzie, panie Redding. Stacja bierze po prostu tych, których aktualnie potrzebuje. Proszę złożyć na moje biurko nowe podanie i rozpatrzymy je w stosownym trybie. Wcześniej czy później znajdzie się jakieś miejsce…

— Ja chcę stąd wyjechać!

— James! — krzyknął w panice Kressich.

Człowiek z obstawy zjawił się natychmiast. Redding rozejrzał się dziko dookoła i ku przerażeniu Kressicha sięgnął za pas. W jego ręku błysnęło krótkie ostrze, nie przeciwko gorylowi Redding odwrócił się do James plecami — przeciwko niemu.

Kressich odepchnął się rękoma od biurka i fotel poleciał po szynach w tył. Des James skoczył Reddingowi na plecy. Redding, tnąc na oślep, padł twarzą do dołu na biurko roztrącając leżące na nim papiery na wszystkie strony. Kressich zerwał się z fotela i przywarł do ściany. Na zewnątrz rozległy się pełne paniki okrzyki i do pokoju wtargnęła grupa ludzi.

Kressich odsuwał się powoli, przywierając do ściany, byle dalej od szamoczących się mężczyzn. Redding poleciał na ścianę. W pokoju był już Nino Coledy ze swoimi ludźmi. Kilku powaliło Reddinga na ziemię, reszta wypychała z pomieszczenia tłumek zaciekawionych i zdesperowanych petentów. Ludzie wymachiwali podaniami, które mieli nadzieję złożyć.

— Teraz moja kolej! — wrzeszczała jakaś kobieta potrząsająca kartką papieru i usiłująca dopchać się do biurka. Wygarnęli ją razem z innymi na korytarz.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)