Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Szminka w wielkim mieście
Szminka w wielkim mieście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szminka w wielkim mieście

Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:

Nowy bestseller autorki Seksu w wielkim mieście! Magnetyzujący Nowy Jork, eleganckie salony, pokazy mody, wielkie pieniądze. Spektakularne sukcesy i druzgoczące porażki, życie na najwyższych obrotach. W takiej właśnie scenerii umieszcza swoje bohaterki Candace Bushnell, autorka kilku światowych bestsellerów, na czele z kultowym Seksem w wielkim mieście. Piękne, bogate, samodzielne kobiety poszukujące spełnienia i miłości to postaci także z ostatniej powieści Bushnell. Bohaterkami książki są trzy przyjaciółki: Victory, Nico i Wendy. Pierwsza jest utalentowaną projektantką mody, druga redaktor naczelną opiniotwórczego magazynu dla kobiet, trzecia producentką filmową. Być kobietą sukcesu i przetrwać w męskiej dżungli Nowego Jorkua Niełatwe zadanie! Ambitna kobieta, która chce zaistnieć w świecie wielkiego biznesu, musi zużyć do tego dwukrotnie więcej siły niż mężczyzna. Oczywiście bohaterki Candace Bushnell radzą sobie w tym nieprzyjaznym środowisku świetnie jak nikt potrafią wykorzystać zarówno swoją inteligencję, jak i urodę. Ta ostatnia sprzyja także nawiązywaniu gorących romansów, których pikantne opisy na pewno zadowolą miłośników serialu Seks w wielkim mieście. Dzień po pozytywnej recenzji w aNew York Timesiea Szminka w wielkim mieście wskoczyła na listy bestsellerów w Stanach zjednoczonych i błyskawicznie rozpoczęła wspinaczkę na czołowe miejsca. zawrotna kariera książki specjalnie nie dziwi po pierwsze wpływa na nią sława poczytnej autorki, po drugie forma i treść samej książki sprawiają, że nie trzeba przekonywać do niej ani zwolenniczek literatury typu chick-lit, ani dojrzałych fanek powieści kobiecych. Połączenie lekkiej formy z soczystym językiem oraz trafnych, zjadliwo-ironicznych uwag dojrzałej kobiety zjedna sobie serca zarówno tych czytelniczek, które czują się spełnione w życiu zawodowo-osobistym, jak i tych, które tęsknią do lepszej rzeczywistości.
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 104
Перейти на страницу:

– Zarezerwuj helikopter i powiedz, żeby mój kierowca był przed restauracją za dwie minuty. Potem zadzwoń do Air France i załatw kogoś od usług specjalnych. Ma na mnie czekać przed wejściem na lotnisko. – Popatrzyła na zegarek. Dochodziła druga. – Nie zdołam tam dotrzeć przed czwartą.

– Jasne, szefowo – powiedział Josh lekceważąco i się rozłączył.

– Rumunia? – spytała Victory, gdy Wendy podbiegła do stołu.

– Przepraszam. O piątej mam lot do Paryża…

– Nic się nie przejmuj, skarbie. Praca przede wszystkim. Idź już – nalegała Victory. – Ja się zajmę rachunkiem. Zadzwoń z Rumunii…

– Kocham cię. – Wendy pośpiesznie uścisnęła Victory.

Gdyby tylko Shane był tak wyrozumiały jak przyjaciółki, pomyślała, łapiąc torebkę i wypadając z restauracji.

Victory wstała i podeszła do stolika Lyne'a. To, że Lyne jadł lunch z George'em Paxtonem, podsunęło jej pomysł na małe śledztwo dla Wendy. Perspektywa była zbyt kusząca, żeby ją zignorować. Historia tego, jak George Paxton usiłował kupić Parador ponad trzy lata wcześniej i został przebity przez Splatch-Verner, była powszechnie znana, ale nie wszyscy wiedzieli, że rzekomy najlepszy przyjaciel George'a, Selden Rose, próbował ubić interes za jego plecami, w nadziei, że zgarnie Parador dla siebie. Nie wyszło: Victor Matrick, prezes zarządu Splatch-Verner i szef Seldena, dowiedział się o jego knowaniach. Choć z chęcią przejął Parador, nie cierpiał nielojalności. Doszedł do wniosku, że skoro Selden wykręcił taki numer najlepszemu przyjacielowi, w końcu załatwi i jego. Wobec tego, żeby na przyszłość wybić Seldenowi z głowy takie taktyki, Victor sprowadził do zarządzania Paradorem człowieka z zewnątrz. Tym człowiekiem była Wendy. Nico jakoś wyciągnęła tę informację od samego Victora Matricka, kiedy ona i Seymour w tajemnicy pojechali do domu Dziadka w St. Barts. Naturalnie powtórzyła wszystko Wendy i Victory. Choć George i Selden podobno się pogodzili (najwyraźniej uważali, że w miłości i interesach wszystkie chwyty dozwolone), całkiem możliwe, że ten incydent wciąż irytował George'a. Mimo wszystkich machinacji ani on, ani Selden nie dostali Paradoru, a do tego pokonała ich kobieta.

– Cześć, mała. – Lyne pociągnął ku sobie Victory, żeby ją pocałować.

– Smakuje ci lunch? – zapytała.

– Jak zwykle – odparł. – Ale nie tak jak George'owi. George tyje, prawda?

– Daj spokój – odezwał się George Paxton głosem, który zdawał się dochodzić z głębokiej jamy.

– Z kim jadłaś lunch? – zapytał Lyne, dokładnie tak jak chciała.

– Z Wendy Healy – odparła nonszalancko, patrząc niewinnie na George'a i zastanawiając się, jak on przyjmie tę informację. – Szefową Paradoru.

George zaprezentował Victory oblicze pokerzysty. A więc nadal go to boli, pomyślała z uciechą. Ta informacja mogła się kiedyś przydać.

– Znasz Wendy Healy, prawda, George? – spytał Lyne Bennett od niechcenia, zamieniając konspiracyjne spojrzenie z Victory.

Pomyślała, że sytuacja bawi Lyne'a równie mocno jak ją, bo dzięki tej rozmowie miał okazję wsadzić szpilę George'owi, który z nich dwóch był bogatszy o kilkaset milionów.

– O tak. – George Paxton pokiwał głową, jakby w końcu jednak zdecydował się skojarzyć nazwisko Wendy. – Co u niej?

– Wspaniale – odparła Victory z niezachwianym entuzjazmem, jakby inna możliwość nie wchodziła w grę. – Chodzą słuchy, że w tym roku Parador zdobędzie parę nominacji do Oscara.

Naturalnie nie słyszała o niczym takim, ale koniecznie należało odmalowywać sytuację w jak najjaśniejszych barwach. Poza tym Wendy wspomniała, że może dostaną jakieś nominacje, więc nie było to tak do końca kłamstwo. Poza tym poruszenie na obliczu George'a sprawiło jej przyjemność. Najwyraźniej miał nadzieję, że Wendy sobie nie poradzi.

– No to pozdrów ją ode mnie – powiedział George.

– Nie omieszkam – odparła uprzejmie.

Po czym, wyczuwając, że zrobiła, co się dało, przeprosiła ich i poszła do damskiej toalety.

Rozdział 8

Wendy opadła na fotel w pierwszej klasie. Jej serce wciąż waliło jak młotem po biegu przez pas startowy. Popatrzyła na zegarek. Pozostało ponad dziesięć minut do odlotu. Chociaż powtarzała sobie, że samolot nie odleci bez niej, gdy pędziła przez lotnisko, głosik w jej głowie dopytywał się: A jeśli odleci? A jeśli odleci?, całkiem jak złośliwy sześciolatek. Jeśli odleci, siedzę po uszy w gównie, odwrzasnęła mu. To by oznaczało, że nie zdoła dotrzeć na plan przed jutrzejszym wieczorem, czyli przybędzie za późno…

Przynajmniej Josh nie spieprzył sprawy z osobą od usług specjalnych, pomyślała i odetchnęła głęboko. Okazała się ona uroczą panią, która nigdy nie traciła zimnej krwi, nawet kiedy widziała, że Wendy zaraz ją straci przez celnika. Zamiast podstemplować jej paszport, uparcie go przeglądał, jakby w poszukiwaniu dowodów zbrodni.

– Dużo pani podróżuje – zauważył. – W jakim celu?

Przez chwilę gapiła się na niego bezmyślnie i zastanawiała, czy ma mu wytłumaczyć, że sławny reżyser filmowy celowo kładzie jej wart sto dwadzieścia pięć milionów dolarów film i zapewne przy okazji położy również kres jej karierze. Uznała jednak, że posunęłaby się nieco za daleko.

– Jestem producentką filmową – wyjaśniła zimno.

Film! Chryste, cóż za magiczne słowo. Zamiast się obrazić, celnik zupełnie zmienił podejście do Wendy.

– Naprawdę? – zapytał z ożywieniem. – Zna pani Tannera Cole'a?

Wendy uśmiechnęła się do niego z przymusem. Zastanawiała się, czy nie odpowiedzieć zgodnie z prawdą: „W dniu moich trzydziestych dziewiątych urodzin usiłował przelecieć mnie w kiblu", ale zamiast tego wymamrotała:

– To jeden z moich najlepszych przyjaciół.

Potem Wendy oraz pani od usług specjalnych (nie przedstawiła się) wsiadły do jednego z elektrycznych samochodzików służących do poruszania się po lotnisku i z prędkością mniej więcej trzech kilometrów na godzinę potoczyły się do bramy. Wendy świerzbiło, żeby zapytać, czy nie mogłyby jechać nieco szybciej, ale wydało się to zbyt obcesowe, nawet jak na nią. Nie potrafiła jednak powstrzymać się od zerkania na zegarek co pół minuty, w przerwach między wychylaniem się z pojazdu i przepędzaniem stojących im na drodze ludzi.

– Szampana, pani Healy? – zapytała stewardesa.

Poruszona Wendy uniosła wzrok, nagle świadoma, jak musi wyglądać. Dyszała jak pies, jej fryzura częściowo się rozlazła, a okulary bez przerwy zjeżdżały z jej nosa. Pomyślała, że jak najszybciej musi sprawić sobie nową parę, i je poprawiła.

– Wygląda na to, że mógłby się pani przydać – dodała stewardesa, jakby czytała w jej myślach.

Wendy uśmiechnęła się do niej, nagle wdzięczna za to, co w porównaniu z resztą dnia wydawało się aktem niezwykłej dobroci.

– Byłoby miło…

– Może być dom perignon?

– O tak, pomyślała Wendy, siadając wygodnie i oddychając głęboko, żeby się uspokoić. Po chwili stewardesa podeszła z kieliszkiem szampana na srebrnej tacy.

– Zje pani z nami kolację czy woli pani spać?

– Spać – oświadczyła Wendy, nagle wyczerpana.

Stewardesa powędrowała na dziób samolotu i wróciła z zestawem do snu, czyli opakowanymi w plastik długimi spodniami i obszernym podkoszulkiem z długim rękawem.

– Dziękuję – powiedziała Wendy. Rozejrzała się dookoła. W pierwszej klasie było dziesięć miejsc do spania, większość zajęta przez ludzi interesu w firmowych piżamach. Przypominało to wielkie piżamowe przyjęcie, tyle że wszyscy ostentacyjnie ignorowali pozostałych. Podniosła stary kufer z czarnej skóry, od Cole'a Haana, z małym rozdarciem na górze, tam gdzie „niechcący" został przecięty przez celnika w Maroku, i poszła do toalety.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)