Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Szminka w wielkim mieście
Szminka w wielkim mieście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szminka w wielkim mieście

Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:

Nowy bestseller autorki Seksu w wielkim mieście! Magnetyzujący Nowy Jork, eleganckie salony, pokazy mody, wielkie pieniądze. Spektakularne sukcesy i druzgoczące porażki, życie na najwyższych obrotach. W takiej właśnie scenerii umieszcza swoje bohaterki Candace Bushnell, autorka kilku światowych bestsellerów, na czele z kultowym Seksem w wielkim mieście. Piękne, bogate, samodzielne kobiety poszukujące spełnienia i miłości to postaci także z ostatniej powieści Bushnell. Bohaterkami książki są trzy przyjaciółki: Victory, Nico i Wendy. Pierwsza jest utalentowaną projektantką mody, druga redaktor naczelną opiniotwórczego magazynu dla kobiet, trzecia producentką filmową. Być kobietą sukcesu i przetrwać w męskiej dżungli Nowego Jorkua Niełatwe zadanie! Ambitna kobieta, która chce zaistnieć w świecie wielkiego biznesu, musi zużyć do tego dwukrotnie więcej siły niż mężczyzna. Oczywiście bohaterki Candace Bushnell radzą sobie w tym nieprzyjaznym środowisku świetnie jak nikt potrafią wykorzystać zarówno swoją inteligencję, jak i urodę. Ta ostatnia sprzyja także nawiązywaniu gorących romansów, których pikantne opisy na pewno zadowolą miłośników serialu Seks w wielkim mieście. Dzień po pozytywnej recenzji w aNew York Timesiea Szminka w wielkim mieście wskoczyła na listy bestsellerów w Stanach zjednoczonych i błyskawicznie rozpoczęła wspinaczkę na czołowe miejsca. zawrotna kariera książki specjalnie nie dziwi po pierwsze wpływa na nią sława poczytnej autorki, po drugie forma i treść samej książki sprawiają, że nie trzeba przekonywać do niej ani zwolenniczek literatury typu chick-lit, ani dojrzałych fanek powieści kobiecych. Połączenie lekkiej formy z soczystym językiem oraz trafnych, zjadliwo-ironicznych uwag dojrzałej kobiety zjedna sobie serca zarówno tych czytelniczek, które czują się spełnione w życiu zawodowo-osobistym, jak i tych, które tęsknią do lepszej rzeczywistości.
1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 104
Перейти на страницу:

Victory pokiwała głową ze zrozumieniem.

– Przy okazji, widziałaś Seldena Rose'a? Wychodził, kiedy ja wchodziłam. Z całą pewnością zrobił coś z włosami. Wyglądają na wyprostowane. To pewnie ta nowa japońska technika, całymi godzinami trzeba siedzieć w salonie…

Na wzmiankę o Seldenie Rosie i o jego włosach Wendy poczerwieniała.

– Selden jest w porządku – oświadczyła. – Bardzo miło zareagował, kiedy opowiedziałam mu o Shanie.

– Sądzisz, że był… zainteresowany?

Wendy gorączkowo pokręciła głową. W ustach miała pełno sałaty.

– Na pewno ma dziewczynę – oświadczyła, przełykając. – A Shane zatrudnił terapeutkę małżeńską!

– Co z Rumunią?

– Może nie będę musiała jechać. Dowiem się na pewno za godzinę albo dwie. Jeśli cholerny reżyser raczy zadzwonić – powiedziała Wendy. Wzięła do ręki komórkę i popatrzyła na nią podejrzliwie, a następnie położyła aparat obok talerza, żeby na pewno usłyszeć dzwonek. – Poza tym to terapia, wiesz? Warczymy na siebie przez godzinę, a potem czuję, że wszyst- ko jest w porządku i jakoś mogę przeżyć następny tydzień. – Telefon zadzwonił, chwyciła go błyskawicznie. – Tak?

Umilkła i spojrzała na Victory, a wyraz jej twarzy wskazywał, że nie o tę rozmowę chodziło.

– Tak, aniele – powiedziała nieco zbyt dziarsko. – To brzmi cudownie. Będzie zachwycona… Nie, jeszcze nie wiem… Tylko na parę dni. Pewnie wrócę w sobotę po południu. – Skrzywiła się. – Aha, dzięki, że się tym zająłeś, aniele. Kocham cię.

– Shane? – zapytała Victory.

Wendy pokiwała głową, a jej oczy się rozszerzyły, jakby nie mogła uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszała.

– Planuje wyjechać na weekend do Pensylwanii. Szukać kucyka dla Magdy. – Umilkła i popatrzyła na minę Victory. – Tak będzie lepiej, naprawdę. W zeszłym tygodniu Tyler zrobił kupę w majtki, a to się nie zdarzyło od ponad trzech lat…

Victory ze zrozumieniem kiwała głową. Pewnie lepiej dla Wendy, że Shane wrócił, nawet jeśli był męskim wcieleniem snobistycznej, bogatej i zepsutej gospodyni domowej. Poza samym sobą interesowali go jedynie znani ludzie, których poznawał przez Wendy, a także wspaniałe przyjęcia oraz modne kurorty, gdzie jeździli na wakacje, oraz chwalenie się kosztami tego wszystkiego, co było tym bardziej irytujące, że wiódł boskie życie, choć w żaden sposób na nie nie zapracował. Nawet w restauracji Wendy zawsze za niego płaciła. Podobno ktoś poprosił kiedyś Shane'a o pięć dolarów na napiwek, a Shane wzruszył ramionami i odparł beztrosko: „Wybacz, nie mam ani grosza".

– Nie miał nawet pięciu dolarów! – wykrzyknęła Nico z niedowierzaniem. – Za kogo on się uważa? Za królową?

Nico i Victory zgodnie stwierdziły, że najgorzej Shane zachował się na swoich zeszłorocznych urodzinach. Wendy kupiła mu skuter marki Vespa i kazała dostarczyć go do Da Silvano, gdzie zorganizowała przyjęcie urodzinowe. Planowanie wszystkiego musiało jej zająć wiele godzin, ale znakomicie wywiązała się z zadania. Gdy w sali pojawił się tort, przed restauracją przystanęła biała ciężarówka z napisem Vespa Motors, drzwi z tyłu się otworzyły i wyłoniła się vespa Shane'a przewiązana czerwoną wstążką. Wszyscy w restauracji zaczęli wiwatować, ale Shane nie byt zadowolony. Vespa miała jasnoniebieski kolor, a on oświadczył bezczelnie:

– Cholera, Wen, chciałem czerwoną.

Wendy wciąż jednak powtarzała, że Shane to wspaniały ojciec (czasem nawet skarżyła się, że zbyt wspaniały i dzieci zawsze domagają się jego, nie jej, przez co czuła się jak frajerka) i lepiej, żeby dzieci miały tatę w domu. Wobec tego Victory powiedziała:

– To wspaniale, że przyjęłaś go z powrotem, Wen. Tak trzeba.

Wendy nerwowo skinęła głową. Zawsze się niepokoiła w trakcie kręcenia ważnego filmu, ale teraz była szczególnie podminowana.

– Poprawił się – powiedziała, jakby chcąc przekonać samą siebie. – Może ta terapeutka pomaga.

Victory umierała z ciekawości, ale w tej samej chwili zadzwonił jej telefon.

– Dobrze się bawisz? – zagruchał Lyne Bennett.

Victory rozejrzała się wokół. Lyne siedział dwa stoliki dalej, razem z opasłym miliarderem George'em Paxtonem. Obaj popatrzyli na nią i pomachali.

– Witaj. – Nawet nie była niezadowolona. Nie widzieli się co najmniej od tygodnia, ze względu na nadmiar obowiązków.

– George chce wiedzieć, czy przyjmiemy zaproszenie do jego domu w St. Tropez – oświadczył Lyne niskim, przyjemnym głosem.

– Nie mogłeś podejść i spytać mnie osobiście?

– Tak jest bardziej seksownie.

Victory parsknęła śmiechem i przerwała połączenie.

„Jestem zajęta, pamiętasz? Pokaz mody", napisała w esemesie.

Odwróciła się do Wendy. Rozmawiały przez kilka minut, po czym telefon Victory znów zadzwonił.

– Chciałem tylko, żebyś wiedziała, że nie znam się na esemesach – oświadczył Lyne.

– Upośledzony technicznie, co? Cieszę się, że istnieje coś, na czym się nie znasz.

– Nie chcę się znać.

– Może poprosisz Ellen, żeby ci pisała esemesy? – Victory odwróciła głowę, żeby Wendy nie widziała jej uśmiechu. Znów się rozłączyła.

Wtedy zadzwoniła komórka Wendy. Podniosła ją i spojrzała na numer. Dzwonili z jej biura.

– To on – powiedziała ponuro.

Wstała, żeby wyjść przed restaurację. Jeśli faktycznie dzwonił Bob Wayburn, reżyser, rozmowa mogła być ostra.

– Tak? – powiedziała.

– Zadzwonił. – To był Josh, jej asystent. – Bob?

– Nie, Hank.

– Cholera! – Hank był jej zastępcą. Oznaczało to, że reżyser, Bob Wayburn, nie chce z nią rozmawiać, żeby w ten sposób zademonstrować swoją przewagę i zmusić Wendy do przylotu do Rumunii. – Dawaj go.

– Wendy? – Połączenie nie było zbyt dobre, ale i tak usłyszała strach w głosie Hanka. Jeszcze jeden zły znak. – Stoję pod jego przyczepą.

Chodziło o przyczepę Boba Wayburna.

– I? – zapytała.

– Zatrzasnął drzwi. Powiedział, że jest zbyt zajęty, żeby gadać przez telefon.

– Już mówię, co masz robić. – Wendy wyszła na chodnik przed restauracją. – Idź do przyczepy, wyciągnij przed siebie aparat i powiedz Bobowi, że jestem na linii. I że lepiej dla niego, żeby wziął telefon.

– Nie mogę mu tego powiedzieć – oświadczył Hank. – Wyrzuci mnie z planu.

Wendy odetchnęła głęboko, modląc się o cierpliwość.

– Nie bądź mięczakiem, Hank. Doskonale wiesz, że na tym polega twoja praca.

– On mi zamieni życie w piekło.

– Ja też mogę – zauważyła. – Wejdź po schodkach i otwórz drzwi. Nie pukaj. Musi wiedzieć, że nie ujdzie mu to na sucho. Poczekam – dodała po chwili.

Potarła ramię, żeby się rozgrzać, i oparła się o ścianę budynku, jakby dzięki temu mogła mniej marznąć. Po Szóstej Alei przejechały dwa wozy policyjne, a ich syreny przeszyły powietrze, podczas gdy tysiące kilometrów stąd buty Hanka stukały na metalowych schodkach prowadzących do przyczepy w górach Rumunii.

Hank ciężko dyszał.

– No i? – zapytała.

– Zamknięte – odparł. – Nie mogę wejść.

Świat nagle złożył się w harmonijkę i Wendy odniosła wrażenie, że spogląda w wielką czarną dziurę. Znowu głęboko odetchnęła, powtarzając sobie, że nie wolno jej wybuchnąć. To nie wina Hanka, że Bob nie chce z nią rozmawiać, chociaż wolałaby, żeby Hank lepiej sobie radził z wykonywaniem obowiązków.

– Powiedz Bobowi, że zobaczymy się jutro – oświadczyła ponuro.

Hank się rozłączył.

– Josh? – powiedziała Wendy do słuchawki. – Jak tam loty?

– O piątej Air France leci do Paryża, o siódmej rano masz przesiadkę do Bukaresztu. Na miejscu jesteś o dziesiątej, stamtąd przewozimy wszystkich helikopterem do Braszowa. Trwa to mniej więcej godzinę. Tym, którzy nie chcą latać trzydziestoletnim rosyjskim gratem, pozostaje pociąg. Ale to zajmie ze cztery godziny.

1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)