Szminka w wielkim mieście
- Автор: Бушнелл Кэндес
- Язык: польский
- Жанр: Романы для взрослых
Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:
Usiadła przy swoim stoliku, niezdarnie rozwinęła serwetkę i położyła ją na kolanach. Serwetka zsunęła się na podłogę, a Wendy automatycznie się schyliła, żeby ją podnieść. W tym momencie ujrzała męskie nogi w garniturze, szły ku niej. Selden Rose. Znowu!
– Mógłbym się przysiąść? – spytał. – Chciałem z tobą pogadać o zebraniu.
Było to całkowicie zrozumiałe, a Wendy nie chciała zbywać go bez oczywistego powodu.
– Jasne – odparła i pomachała odzyskaną serwetą, wskazując krzesło naprzeciw siebie. Selden usiadł. Wendy uświadomiła sobie, że uśmiecha się do niego zachęcająco, jakby ten wspólny lunch sprawiał jej przyjemność. Kiedy pracowicie zestawiał rzeczy z tacy, zaryzykowała jeszcze jedno ukradkowe spojrzenie. Zawsze się jej wydawało, że Selden Rose to obibok, ale teraz nie była tego taka pewna. Może tylko tak się ubierał. Jego szyty na miarę granatowy garnitur i rozpięta biała frakowa koszula wskazywały na to, że ten facet nie musi się obnosić ze swoją władzą. Wzięła widelec.
– Nie potrzebujesz pretekstu, żeby się dosiąść, Selden – oświadczyła.
– To dobrze. – Usiadł naprzeciwko niej. – Ale nie szukałem pretekstu. Po prostu nie chciałem ci przeszkadzać.
– Doprawdy. – Wendy pomyślała, że w przeszłości nie wykazywał takiej troski o jej uczucia. – To chyba pierwszy raz.
– Ach, Wendy. – Popatrzył na nią, jakby zupełnie go nie rozumiała. Uniósł rękę i dał znak kelnerowi. – Zamierzałem do ciebie zadzwonić w sprawie Tony'ego Cranleya.
Wendy poczuła ukłucie niezrozumiałego gniewu. Ostatnio niemal wszystko ją wkurzało.
– Tony'ego? – zapytała i parsknęła lekceważącym śmieszkiem.
– Wszyscy wiemy, że to dupek – powiedział Selden gładko. – Ale na topie.
– Czyżby?
– A nie? Myślałem, że właśnie za takimi facetami szaleją kobiety.
Wendy rzuciła mu spojrzenie pełne niesmaku. Czy Selden usiłował przekazać jej, że sam jest dupkiem i w związku z tym powinien się jej podobać? A może był to jakiś sprawdzian?
Może próbował zasugerować, że jeśli Wendy lubi dupków, to nie polubi jego? O co chodziło? Selden wiedział, że Wendy uważa go za dupka. A może nie?
– Faceci są tacy głupi – powiedziała na głos.
– Nie lubisz dupków? – spytał arogancko.
Czyżby to się miało jakoś odnosić do Shane'a? Nie, pomyślała. Nie mógł się jeszcze dowiedzieć. Pewnie po prostu zachowywał się impertynencko. Najprawdopodobniej był dupkiem.
– A ty lubisz dziwkowate naciągaczki? – warknęła.
Zareagował inaczej, niż oczekiwała. Zamiast się odgryźć, Selden odłożył widelec i wyjrzał przez okno. Wydawał się… smutny.
– Selden? – odezwała się ostrożnie.
– Byłem mężem jednej z nich – odparł krótko.
– Och. Przepraszam – powiedziała zaskoczona Wendy.
Nagle jej się przypomniało, że słyszała plotki o jakiejś wariatce, którą poślubił Selden Rose, ale on sam nigdy o niej nie wspominał.
– Takie życie. – Wzruszył ramionami.
– Tak. – Pomyślała o Shanie. – Mnie to mówisz?
– Kłopoty w raju?
– Można to tak nazwać – odparła wymijająco. Miała ściśnięte gardło, ale zmusiła się do uśmiechu.
– Przerabiałem to – oświadczył. – Nie jest łatwo.
Pokręciła głową. Jezu Chryste. Zaraz się rozpłacze, a to tylko dlatego, że Selden Rose był dla niej miły. Co samo w sobie stanowiło wskazówkę, że świat nie jest wcale zły. Ale żeby Selden Rose przynosił te dobre wieści… To wystarczyło, żeby się roześmiała.
– Posłuchaj, wiem, że to nie pomoże, ale on musi mieć kompletnego pierdolca – powiedział.
– Pierdolca? – To natychmiast wyrwało Wendy z zamyślenia. – Nie słyszałam tego słowa od lat siedemdziesiątych – oświadczyła z lekką pogardą.
– Wprowadzę je na powrót do obiegu – mruknął. – Jest zbyt dobre, żeby przepadło.
– Doprawdy? Zamierzasz wprowadzić jeszcze jakieś inne słowa?
– Chcesz o tym pogadać? – spytał cicho, krojąc swój rostbef.
Zacisnęła wargi. Faktycznie chciała o tym pogadać. Selden był mężczyzną, czasem mężczyźni mieli lepszy wgląd w sytuację. Był jednak również jej współpracownikiem, i to takim, któremu zapewne nie mogła ufać. Ale jak miała żyć, już nigdy nikomu nie ufając? Zresztą i tak wkrótce by się dowiedział.
– Wygląda na to, że mąż się ze mną rozwodzi – oświadczyła w końcu.
– Nie wydajesz się przekonana – powiedział.
Skrzyżowali spojrzenia. Cholera. Znowu to samo. Seksualny podtekst. Nie mogła sobie tego wymyślić. Była całkiem pewna, że jego wzrok powędrował do jej piersi. Wendy miała na sobie białą koszulę i kaszmirowy kardigan. Koszula była obcisła, a piersi wypchnięte w push-upie. Nie wybrała tego stanika celowo, to był jedyny czysty – podobnie jak para wielkich, różowych majtek.
– To nie jest jeszcze, hm, ostateczne. Nawet nie znalazłam adwokata. – Popatrzyła na talerz, udając zainteresowanie rostbefem. Selden milczał, ale kiedy ponownie na niego spojrzała, w jego oczach dostrzegła zrozumienie.
– Nadal masz nadzieję, że wszystko się ułoży? – zapytał.
– Chodzi o to, że… nic nie rozumiem – wyznała bezradnie. Poprawiła się na krześle.
– Aon co mówi?
– Nic. Poza tym, że to koniec.
– Terapia?
– Odmawia. Twierdzi, że to nie ma sensu.
– Jego zdaniem pewnie faktycznie nie ma.
– Byliśmy razem przez piętnaście lat – powiedziała Wendy. Selden ze współczuciem zmarszczył brwi.
– Jezu, Wendy, tak mi przykro. Właściwie to razem dorastaliście.
– No cóż – zaśmiała się z goryczą. – Powinieneś powiedzieć, że ja dorastałam. On nie.
Selden pokiwał głową.
– Nie chciałbym być wścibski, ale co robił?
W zwykłych okolicznościach zaczęłaby go bronić. Powiedziałaby, że Shane był scenarzystą (opuściłaby słowo „nieudolnym") i ciężko pracował, otwierał restaurację. Nagle jednak kompletnie przestało jej zależeć.
– Nic – odparła. – Nawet palcem nie kiwnął.
– Tego nigdy nie rozumiałem – powiedział Selden. Wendy znów parsknęła śmiechem.
– Moja matka też tego nie rozumiała.
Usta Seldena wykrzywiły się w sardonicznym uśmiechu. Nigdy dotąd nie dostrzegała jego warg. Były pulchne i wydatne, jak dwie czerwonaworóżowe poduszki. Mogłabym pocałować te usta, pomyślała znienacka.
– Wiem, przez co przechodzisz – powiedział.
Przeczesał dłonią włosy i wepchnął kosmyk za ucho.
Uśmiechnął się. Znów poczuła seksualne napięcie. Czy to dlatego, że ponownie była do wzięcia? Czyżby emitowała jakiś zapach?
– Masz wrażenie, że twoje wnętrzności są pełne okruchów szkła – dodał.
Skinęła głową. Tak, właśnie tak się czuła. Co za ulga wiedzieć, że nie jest sama. Nie zwariowała.
– Ciężko będzie, ale musisz to zrobić – oświadczył. – Musisz podjąć decyzję i się jej trzymać. I robić swoje. Nieważne, jak fatalnie się czujesz, nawet jeśli będzie chciał, żebyś wróciła, a będzie, trzymaj się swojej decyzji. Jeśli ktoś raz cię zdradził, zawsze cię zdradzi.
Nic nie mówiła, tylko spoglądała mu w oczy. Na moment wstrzymała oddech. Selden sięgnął po widelec.
– Boleśnie się o tym przekonałem – dodał.
– Człowiekowi wydaje się, że kiedy będzie starszy, życie stanie się łatwiejsze, ale to nieprawda. – Usiłowała zachowywać się tak, jakby nic się nie działo.
– Nie, nie jest łatwiejsze, prawda? – Podniósł wzrok i uśmiechnął się do niej z takim smutkiem, że omal nie jęknęła.
Wzięła do ust kawałek mięsa. Przeżuwając z roztargnieniem, pomyślała, jakie to wszystko dziwaczne. Człowiek sądzi, że kogoś zna, a jest w strasznym błędzie. Selden Rose doświadczył bólu. Dlaczego nigdy wcześniej nie przyszło jej to do głowy? On pewnie myślał o niej dokładnie to samo.