Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 477 478 479 480 481 482 483 484 485 ... 508
Перейти на страницу:

Fred i George wydawali się być rozdarci pomiędzy pragnieniem rzucenia się na

Snape'a nawet z gołymi pięściami, jeżeli zaszłaby taka potrzeba, a pomiędzy

koniecznością zapewnienia siostrze bezpieczeństwa.

- Puść ją, już je odkładamy - powiedział Fred, podnosząc lewą dłoń w geście

poddania się i jednocześnie opuszczając różdżkę.

- Nie, on i tak ją zabije! Tak jak zabił Hermionę! - wykrzyknął Ron, podchodząc o krok

bliżej.

- Ron, uspokój się i odłóż tę cholerną różdżkę! - warknął George, ruszając w stronę

brata, ale w tej samej chwili do ich uszu dotarło kilka wykrzyczanych w pobliżu zaklęć

i powietrze rozświetliły ostre rozbłyski, a po dwóch urwanych wrzaskach z mgły

wynurzyli się Molly i Arthur Weasleyowie.

- Fred, George! Mieliście się nie oddalać! - wykrzyknęła Molly, podbiegając do

synów. Jej suknia była ubłocona i podarta, tak jakby właśnie przedarła się przez pole

kolczastych krzewów. - Wiesz, ile czasu was szukaliśmy? Ron! Merlinowi niech będą

dzięki, że cię odnaleźli! Gdzie wasza sios...? - Jej rozbiegane spojrzenie padło na

cofającego się powoli Severusa. - Severusie, co ty wyprawiasz? - zapytała głosem

nasączonym zdumieniem, w tej samej chwili, w której jej mąż wycelował w Snape'a

różdżką. Najwyraźniej o wiele szybciej kojarzył fakty.

- Puść naszą córkę, Severusie - powiedział ostro.

Severus jeszcze mocniej zacisnął dłoń na szyi swojego zakładnika, szarpiąc ją do

tyłu i robiąc kolejny krok. Dziewczyna jęknęła z bólu.

- Twoje szczeniaki mnie zaatakowały. Na przyszłość radzę ci je trzymać na

smyczach, albo wszystkie je powybijam.

- Nie będziesz groził moim dzieciom - wycedziła Molly Weasley, stając obok swojego

męża i podnosząc różdżkę.

Severusie...

W pierwszej chwili Severus chciał odwrócić głowę w poszukiwaniu źródła tego jakże

znajomego, ciepłego głosu, ale bardzo szybko się zreflektował. Nie może stracić

czujności. Nawet na chwilę. To tylko il...

Severusie...

Merlinie, jak bardzo chciałby mu odpowiedzieć. Żeby wytrzymał. Że jest już blisko,

coraz bliżej...

- Severusie! - ostry głos Artura Weasleya wyrwał go z ciepła, ściągając z powrotem

na usłane ciałami pole walki.

- Odsuńcie się! - wysyczał, cofając się jeszcze bardziej i zanim którekolwiek z nich

zdążyło wykonać jakikolwiek gest, powietrze zaroiło się od wylatujących z dymu

klątw.

Weasleyowie rozpierzchli się, odbijając klątwy i ciskając zaklęciami w krążące we

mgle, ciemne sylwetki, ale Molly Weasley zdawała się nie widzieć niczego, poza

swoją córką. Jednak Severus nie miał zamiaru pozbywać się swojego zakładnika.

Czy ją zostawi i ucieknie, czy zabierze ze sobą, i tak mogą podążyć za nim. Ale

mając ją przy sobie, przynajmniej będzie miał pewnego rodzaju zabezpieczenie.

Odbił rykoszetujące zaklęcie i ponownie przystawił różdżkę do szarpiącej mu się w

rękach dziewczyny.

- Imperio - wyszeptał, wtłaczając do jej głowy rozkazy.

Natychmiast przestała się szamotać, zastygając bez ruchu.

- Impedimento! - wykrzyknęła w jego stronę Molly Weasley, kiedy już udało jej się

powalić nacierającego na nią Śmierciożercę.

Severus uniósł różdżkę, aby odbić zaklęcie, ale Ginny była szybsza:

- Protego!

Zaklęcie jej matki odbiło się od wyczarowanej przez nią tarczy i Severus był pewien,

że długo nie zapomni zszokowanej i przerażonej miny Molly Weasley.

- Grzeczna dziewczyna - powiedział, wykrzywiając kpiąco wargi i wycofując się z

zasięgu rażenia. Zanim jednak zaszył się w kłębach dymu, ujrzał kolejną czwórkę

Śmierciożerców nacierającą na Weasleyów. - Za mną.

Dym był znakomitą osłoną. Wiedział, że minie sporo czasu, zanim Weasleyowie

rozprawią się z atakiem i zaczną go ścigać. Zresztą w tych warunkach wątpił, czy

uda im się go znaleźć.

Spojrzał na biegnącą koło niego rudowłosą Gryfonkę.

Szczególnie, że miał za żywą tarczę ich córkę i mógł kazać jej zrobić wszystko.

*

Wiedział, że zatrzymywanie każdego napotkanego Śmierciożrcy i pytanie go, czy wie

gdzie jest Malfoy, jeśli oczywiście uda już mu się go powalić albo odeprzeć jego atak,

jest równie bezcelowe, jak pytanie ich o miejsce pobytu Czarnego Pana. Musiał

znaleźć kogoś wyższego rangą. I zmusić go do współpracy.

Bellatriks, Greyback i Nott nie żyli. Kto więc mu pozostał?

Jego oczy zmrużyły się.

Yaxley!

I chyba wiedział, gdzie może go znaleźć...

Spojrzał na unoszącą się w górze, jasną łunę i skierował się wprost w jej stronę. Z

każdym krokiem powietrze wydawało się coraz gorętsze, a dym gęstszy.

Co jakiś czas mijały ich przebiegające w pobliżu grupki czarodziejów, albo

pojedynczy aurorzy, ale za każdym razem Severus zaszywał się w spowijającym

okolicę dymie, pociągając za sobą towarzyszącą mu dziewczynę.

- Ginny? Co ty tu robisz?

Cholera, ukrywając się przed aurorami, nadział się na niewielką grupkę Gryfonów i

Puchonów. Rozpoznał zaskoczoną twarz Lavender Brown i Hanny Abbott, ale nie

miał czasu się zatrzymywać. Minął ich szybkim krokiem, warcząc w ich stronę:

- Zjeżdżajcie stąd!

Żar stawał się coraz wyraźniejszy. Zamiast aurorów, w okolicy pojawiało się coraz

więcej zakapturzonych postaci i Severus musiał naprawdę uważać, aby ominąć ich

bez wykrycia. Chociaż Weasley okazała się być wyjątkowo przydatna w tej kwestii,

odbijając niemal każdą zabłąkaną klątwę i krążąc wokół niego niczym mały,

agresywny psiak, szczerzący kły na wszystkich, którzy mogliby mu zagrozić.

Byłoby znacznie prościej, gdyby uwierzyli, że Severus jest po ich stronie, ale po tym,

co Czarny Pan musiał im o nim powiedzieć, przekonanie do tego choćby jednego z

nich wydawało się niemal niemożliwe, a co dopiero wszystkich...

Z każdym krokiem słyszał coraz głośniejszy, jednostajny huk, przypominający odgłos

znajdującego się niezwykle blisko huraganu. I rozbrzmiewające co jakiś czas okrzyki

rzucanych klątw, przerywane wrzaskami cierpiących.

I ogień. Widział go coraz wyraźniej. Konsumujący wszystko żywioł, pozostawiający

po sobie wypaloną ziemię i zwęglone ciała Śmierciożerców. Ale to, co ujrzał, kiedy

dym rozstąpił się nagle, wypuszczając go ze swych trzewi, przekroczyło jego

wyobrażenia.

Zobaczył hordę odzianych w czerń postaci, otaczających zwartym kręgiem stojącą na

wzniesieniu samotną postać w jasnobłękitnej szacie. Nie mogli jednak podejść bliżej

z powodu ryczącej trąby ognia, otaczającej dyrektora niczym śmiercionośny kokon,

który pożerał każdego, kto próbował się zbliżyć. Ich klątwy rozbijały się o wirującą

pożogę, wchłaniane przez żywioł. Ziemia wokół zasłana była na wpół spalonymi

trupami, wypełniając powietrze cuchnącym odorem zgnilizny i siarki.

Ten widok okazywał się dla wielu Śmierciożerców wystarczającym dowodem na

potęgę Dumbledore'a - jedynego czarodzieja, którego obawiał się sam Czarny Pan.

Lecz często okazywał się także ostatnim widokiem w ich życiu.

Severus rozejrzał się.

Część nie zajętych próbami zmęczenia dyrektora Śmierciożerców stanowiła swego

rodzaju straż, osłaniającą resztę przed mogącymi zjawić się tu aurorami. Severus

widział także i ich trupy, leżące wśród nadpalonych ciał.

1 ... 477 478 479 480 481 482 483 484 485 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)