Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
całe jego ciało zamieniło się w reaktor bólu.
Chwila nieuwagi. Wystarczyła tylko jedna chwila...
Jego wnętrzności płonęły, rzucane drgawkami ciało szamotało się, jakby samoistnie
próbowało uwolnić się od tortur, głowa raz po raz uderzała w ziemię i cały świat
zdawał się być tylko niekończącym się wrzaskiem, wydobywającym się z jego gardła.
Ktoś się nad nim zatrzymał. Widział skraj czarnej szaty i zniekształcony, drwiący
głos, szydzący z niego.
Ujrzał uniesioną różdżkę, szykującą się do zadania kolejnego ciosu. Chciał unieść
swoją, ale ciało nie słuchało go, szarpane gwałtownymi spazmami i uczuciem, jakby
ktoś żywcem wyrywał z niego wnętrzności.
Spojrzał wyżej, na twarz stojącego nad nim Śmierciożercy, pragnąc dowiedzieć się,
kogo ma prześladować z zaświatów i w chwili, w której go rozpoznał... drwina
zniknęła z twarzy Macnaira, zastąpiona zdumieniem, a jego ciało runęło tuż obok,
twarzą w błoto.
W drgający spazmatycznie, czerwony od eksplodującego bólu świat wdarła się
czyjaś twarz. Znajoma twarz.
- Profesorze Snape, słyszy mnie pan?
Granger. Na Merlina. Ze wszystkich osób, Granger. Miał szansę z tego wyjść...!
Eliksiry. Miał je w ukrytej kieszeni. Ale jego zmysły niemal przestały już
funkcjonować, zmaltretowane torturami. Nie mógł wydobyć z siebie głosu, nie mógł
nawet unieść dłoni.
Całą siłą woli zmusił drgające mięśnie prawej ręki do pracy, odrywając ją od ziemi i
przyciągając bliżej. Jego dłoń trzęsła się niekontrolowanie, ale zdołał ją podnieść i
przycisnąć do piersi.
Zadziałało. Dziewczyna błyskawicznie zrozumiała, co chciał jej pokazać i po krótkim
przeszukaniu, odkryła ukrytą kieszeń, wyjmując z niej wszystkie eliksiry.
Jego ciało zamieniało się powoli w szarpany wyładowaniami bólu, bezwładny konar,
a zęby trzeszczały, kiedy usiłował je zaciskać, aby powstrzymać krzyk. Widział, jak
Granger odkorkowuje po kolei i wącha wszystkie eliksiry, sprawdzając ich kolor i
konsystencję.
Jego powieki opadły, nie potrafiąc już dłużej walczyć z zakleszczającym go coraz
bardziej bólem. Niemal już nie czuł kończyn, a wnętrzności...
Nagle do jego wpółotwartych ust wlał się eliksir. Severus czuł, jak spływa mu do
gardła, odcinając ból z taką szybkością, jakby ktoś zamykał mu drogę. Jego
pulsujące mięśnie rozluźniały się, a do kończyn powracało czucie. Płuca zaczęły
funkcjonować, a wrażenie, że płonie od środka, zostało zastąpione przyjemnym
chłodem, rozlewającym się po całym ciele łagodną ulgą.
Przez chwilę oddychał głęboko, zbierając porozrzucane zmysły i przywracając
swojemu umysłowi ścisłą kontrolę nad ciałem.
Uniósł powieki i zobaczył wciąż pochyloną nad sobą Granger. Jej napięta twarz
wyraźnie się rozluźniła, kiedy zobaczyła, że żyje.
- Wszędzie pana szukałam - powiedziała drżącym głosem, odsuwając się.
Severus podniósł się do pozycji siedzącej, chociaż jego ruchy wciąż były mocno
ograniczone. Próbował powstrzymać zawroty głowy, ale nie było to proste. Zamrugał
kilkakrotnie, a następnie skupił swoje spojrzenie na Granger. Dziewczyna klęczała
obok, wpatrując się w niego z przestrachem, ulgą i determinacją zarazem. Nietypowa
mieszanka.
- Ma pan jakieś informacje o Harrym? - zapytała szybko, kiedy tylko poczuła na sobie
jego taksujące spojrzenie - Nigdzie go nie ma. Voldemorta także. Musiał go gdzieś
zabrać.
Severus nie odpowiedział. Zerknął na leżące obok ciało Macnaira. Śmierciożerca
miał zamknięte oczy, ale Severus wyraźnie widział, że wciąż oddycha. Dziewczyna
musiała go tylko ogłuszyć.
Pomimo bolesnego pulsowania mięśni, podniósł się na kolana, złapał rękami jego
głowę i jednym szybkim szarpnięciem przekręcił ją o sto osiemdziesiąt stopni, łamiąc
mu kark.
Granger pisnęła, cofnęła się i upadła w błoto.
Severus rzucił jej ostre spojrzenie, zawierając w nim całą swą dezaprobatę dla jej
braku ostrożności i użycia tak marnego i słabego zaklęcia.
- Oddaj mi eliksiry - warknął, próbując przywrócić zachrypniętemu głosowi normalne
brzmienie.
Dziewczyna schyliła się, pozbierała fiolki i drżącymi rękami podała mu je bez słowa.
Zanim Severus schował je z powrotem, rzucił okiem na Eliksir Dolorelevum, który mu
zaaplikowała. Została połowa, więc wyglądało na to, że Granger nie dość, że go
rozpoznała, to jeszcze jakimś cudem obliczyła odpowiednią dawkę, aby zniwelować
klątwę i nie zmienić go przy tym w roślinę.
Do jego umysłu napłynęła absurdalna myśl, że gdyby byli w Hogwarcie, to za
wykazanie się tak obszerną wiedzą mógłby nawet złamać swe zasady i przyznać jej
kilka punktów, ale wtedy jego spojrzenie padło na jej drżące dłonie i szeroko otwarte
oczy, którymi wpatrywała się w niego z mieszaniną przerażenia i upartej odwagi. Nie
byli w Hogwarcie. Wokół trwała wojna, a ona właśnie była świadkiem tego, jak jej
nauczyciel zabił gołymi rękami człowieka... Tutaj wszelkie wartości ulegały
przedefiniowaniu.
- Opanuj się, dziewczyno - powiedział ostro, szczelnie zasuwając kieszonkę, w której
ukrył eliksiry. - Jeśli nie dasz mi powodu, twój kark pozostanie nietknięty.
Granger przełknęła ślinę i zamrugała.
- Nie o to chodzi. Po prostu... wiem, że pan to robi dla niego.
Severus przeszył ją morderczym spojrzeniem. Wydawało się, że skuliła się w sobie,
ale wciąż patrzyła mu prosto w oczy.
Podejrzewał, że się domyśli. Któż inny, jak nie ona? Ale teraz nie miało to znaczenia.
Najmniejszego.
Nie zareagował. Odwrócił głowę i spojrzał na martwe ciało Bel atriks, słysząc
jednocześnie, jak dziewczyna z ulgą wypuszcza wstrzymywane powietrze.
- Podejrzewam, że Bellatriks mogła być jedyną osobą, która miała jakiekolwiek
informacje o miejscu ich pobytu, ale ktoś dopadł ją przede mną - powiedział,
pochylając się i sięgając po swoją leżącą w błocie różdżkę. - Ale to niczego nie
zmienia. Znajdę go.
Wyczuł na sobie jej spojrzenie. Odwrócił głowę i zobaczył, jak marszczy brwi w
zamyśleniu. Jej oczy poruszały się, jakby błyskawicznie przekopywała swój umysł w
poszukiwaniu użytecznych informacji.
- Nie wiem, czy to pomoże, ale podsłuchałam rozmowę kilkorga Śmierciożerców.
Mówili o Malfoyu.
Oczy Snape'a zmieniły się niczym gwałtownie nadciągająca burza, rozświetlane
śmiercionośnymi błyskawicami, wypełniając się zupełnie nową, o wiele potężniejszą
siłą.
Malfoy! Oczywiście!
Jego dłoń wystrzeliła do przodu, z całej siły łapiąc ją za ramię i ściskając tak mocno,
że niemal krzyknęła.
- Powiedz mi wszystko, co wiesz! - wycedził, szarpnięciem przyciągając ją bliżej.
- Nic więcej nie wiem - odparła pospiesznie. - Słyszałam tylko, jak wspominali, że
Malfoy nie bierze udziału w bitwie i gdzieś czeka. Na początku wydało mi się to
nieistotne, ale...
Puścił ją, odpychając ją od siebie.
Oczywiście, że to był Malfoy. Bellatriks nic nie wiedziała. Była zbyt
niezrównoważona, aby Czarny Pan mógł powierzyć jej takie zadanie. A od kiedy
Severus popadł w niełaskę, z pewnością to właśnie Malfoy stał się prawą ręką
Czarnego Pana.
Granger roztarła ramię, przyglądając mu się ze zmarszczonymi brwiami, jakby ujrzała
na jego twarzy coś, co wprawiło ją w głęboką konsternację.