Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]
Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]

Электронная книга - «Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]». Краткое содержание книги:

Dan Thorson był świeżo upieczonym absolwentem akademii kształcącej obsługę statków kosmicznych. Jednak nie trafił na statek żadnej z prestiżowych kompanii handlowych. Komputer zaoferował mu los wolnego pośrednika.
Będąc najmłodszym członkiem załogi statku „Królowa Słońca”, Dan trafia na planetę z tajemniczą przeszłością by rozwiać mroki jej teraźniejszości.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47
Перейти на страницу:

— Masz absolutną rację. Luksusowe hotele, wycieczki z przewodnikiem, działki wystawione na sprzedaż… Prawdziwy majątek!

— Nikt tu nie wyląduje bez oficjalnego zezwolenia! — odparł zdenerwowany nieco Komandor.

— W takim razie nie zazdroszczę ludziom, którzy będą musieli tego pilnować. Ależ ta historia spodoba się chłopcom z telewizji — Van Ryck wrócił do swoich marzeń. — Aha! — Otworzył szeroko oczy i spojrzał na policjanta. — I nie musicie się troszczyć o nas, i tak zaapelujemy do Branży hiperszyfrem, a tego nie możecie zagłuszyć.

Komandor poczuł się dotknięty.

— Czy w w jakikolwiek sposób daliśmy wam do zrozumienia, że mamy zamiar traktować was jak przestępców?

— Nie, ależ wcale nie! Jedynie od czasu do czasu jakieś aluzje. Poddamy się posłusznie kwarantannie, jak przystało na porządnych, przestrzegających prawo obywateli. Ale ponieważ jesteśmy dobrymi obywatelami, więc opowiemy naszą przygodę wszystkim, którzy będą chcieli słuchać. Chyba… chyba, że zawrzemy teraz jakiś inny, korzystny układ.

— Co pan ma na myśli mówiąc o ,,korzystnym układzie”? — przeszedł do sedna sprawy Komandor.

— Odpowiednie odszkodowanie za stratę naszych praw do Otchłani oraz nagrodę.

— Jaką nagrodę?

Van Ryck zaczął wyliczać ich zasługi.

— Po pierwsze, wylądowaliście tutaj bezpiecznie, ponieważ nasi ludzie wyłączyli tę instalację. Ci sami ludzie znaleźli waszego Rimbolda, którego od dawna szukaliście. Poza tym, dostarczyliśmy wam Salzara ślicznie zapakowanego i związanego. Mógłbym wymienić jeszcze kilka powodów, dla których uważam, że należy nam się nagroda.

Komandor znów się roześmiał.

— Co ja robię?! Spieram się z zawodowym handlowcem o jego zyski! Przedstawię wasze roszczenia w Kwaterze Głównej, jeśli przyrzekniecie, że będziecie trzymać wasz zbiorowy język za zębami.

— Przez tydzień — uzupełnił Van Ryck. — Tylko siedem ziemskich dni. Później telewizja pozna historię naszej ostatniej wyprawy. Proszę więc poinformować szefów, żeby się pospieszyli. Wystartujemy dzisiaj w nocy i polecimy prosto na Poldar. Powiadomimy również Branżę, gdzie jesteśmy i jak długo tam będziemy.

— W porządku, niech ci na górze kłócą się z wami. — Dowódca Patrolu poddał się. — Czy mam wasze słowo, że polecicie bezpośrednio na Poldar?

— Nie musi pan posyłać po eskortę — przytaknął Kapitan Jellico. — Pomyślnych poszukiwań, Komandorze.

Dan i Mura opuścili pokój w ślad za oficerami. Asystent Szefa Ładowni nie miał najweselszych myśli. Kwarantanna była zwykłą konsekwencją podróży na nieznaną planetę. Będą ich badać lekarze i wypytywać naukowcy. Świat musi się upewnić, że nie przywieźli jakiejś śmiertelnej choroby. Ale w tym wypadku czeka ich zapewne dłuższy pobyt. Ani Kapitan, ani Van Ryck nie wyglądali jednak na przygnębionych. Wręcz przeciwnie — po raz pierwszy od aukcji na Naxos byli zadowoleni z siebie i z sytuacji.

— Coś ci chodzi po głowie, Van? — głos Jellico przedarł się przez dudnienie pełzacza, który wreszcie wiózł ich na Królową.

— Przyjrzałem się dość dokładnie łupom Salzara. Czy pamięta pan Traxta Cama, Kapitanie?

— Traxt Cam… Chyba pracuje gdzieś w Strefie Końca…

— Pracował — głos Van Rycka nie byłu już taki wesoły.

— Myślisz, że jest jedną z ofiar Salzara?

— Inaczej jego prywatny rejestr nie wpadłby w ręce naszego doktora. Traxt wracał właśnie z bardzo dobrej trasy i tutaj musiał się rozbić. Wiem, że nabył prawa do Sargolu i wiodło mu się doskonale.

— Sargol — powtórzył Kapitan. — Czy to nie tam znaleziono te nowe klejnoty? Chyba nazwano je Koros, prawda?

— Zgadza się. A Traxt miał jeszcze przed sobą półtoraroczny kontrakt. Wspomnimy o tym w Kwaterze Głównej. Może zgodzą się na taki układ: nasze milczenie oraz prawa do Otchłani w zamian za zapas żywności i wykorzystanie do końca praw Traxta. Jak się to panu podoba, Kapitanie?

— Wygląda to na jeden z twoich lepszych interesów, Van. Może rzeczywiście ci na górze pójdą na to. Nie kosztowałoby ich to wiele i mieliby z nami spokój. Kto zechce nas słuchać w Strefie Końca?

— Może na to pójdą? — Van Ryck pokręcił głową. — Trochę więcej zaufania, Kapitanie! Na pewno przyjmą nasze warunki! Czeka na nas Sargol i jego klejnoty.

Jego pewność siebie przywracała słuchającym poczucie bezpieczeństwa. Dan patrzył na spaloną planetę i próbował wyobrazić sobie Sargoclass="underline" kopalnie klejnotów, a Królowa miałby do nich największe prawo! Być może Otchłań nie była wcale taka pechowa. Może jednak przyniesie im szczęście…

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)