Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Gazeta Lokalna - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gazeta Lokalna

Электронная книга - «Gazeta Lokalna». Краткое содержание книги:

Podczas wystawnego przyjęcia wydanego na cześć sędziego okręgowego Pinchasa Hornsztyka zostaje zamordowana jego żona Aleksandra, ambitna kobieta interesu. Uczestnicząca w przyjęciu Lizzi Badihi, księżniczka miejscowego brukowca, postanawia podjąć prywatne śledztwo. Rozwikłanie zagadkowego zabójstwa staje się dla niej sprawą prestiżową. Frapująca intryga kryminalna, która zadowoli najwybredniejszych koneserów tego gatunku powieści, nie jest jednak jedyną zaletą książki. W miarę rozwoju akcji ciekawym przeobrażeniom podlega też sama jej bohaterka, głównie za sprawą niekonwencjonalnych przygód erotycznych. Czytelnik znajdzie tu też sporo ciekawych obrazków z życia współczesnej izraelskiej prowincji.
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 52
Перейти на страницу:

Lizzi była w siódmym niebie. Te skurwysyny z Tel Awiwu zdążyły zamieścić jej artykuł! Prawdopodobnie w ostatniej chwili zrezygnowali z jakiegoś gotowego już tekstu. Najwyższy czas, żeby francuska korespondentka nauczyła się czytać po hebrajsku. Może przestanie się zachowywać jak księżna na prowincji.

Adulam wyciągnął gazetę z teczki i podał ją Lizzi. Kolekcjoner znaczków podejrzany o morderstwo. Korespondencja z Południa: Lizzi Badihi. Nagłówek zajmował pół strony. Lizzi poczuła się niepewnie; własnymi rękami przygotowała zgubę Archimedesa. Ona wiedziała i on wiedział, i ci, którzy powinni wiedzieć, wiedzieli, że to nie on zamordował Aleksandrę. Jednak w oczach opinii publicznej już zawsze będzie podejrzanym o morderstwo. Zostanie osądzony za przestępstwa podatkowe i ludzie powiedzą, że nie ma dymu bez ognia.

– To pewnie dlatego…

– Szibolet!

– Oj, zapomniałam.

Szibolet przygryzła wargi. Lizzi poprosiła ją, żeby wróciła do redakcji. Kiedy Adulam zaczął protestować, oświadczyła, że Szibolet może zostać i nawet zjeść z nim obiad, tylko że będzie ją to kosztowało utratę pracy, to wszystko. Dziewczyna, zdziwiona obrotem sprawy, naciągnęła kaptur na głowę, otworzyła parasolkę i pobiegła w stronę przystanku autobusowego, oglądając się co jakiś czas na Lizzi i Adulama, którzy stali pod daszkiem u wejścia do Domu Kultury. Lizzi chciała zobaczyć na własne oczy, jak Szibolet wsiada do autobusu, i upewnić się, że Adulam za nią nie pobiegnie.

– Jesteś zazdrosna, Lizzi?

– Oczywiście, mój drogi.

– Zjemy coś w Cafe Moskwa?

– Ty możesz coś zjeść w Cafe Moskwa. Ja jestem zajęta.

– Czego się obawiasz?

– Niczego.

– Mogę cię o coś zapytać?

– Słucham.

– To prawda, że nie jesteś przyzwyczajona do towarzystwa mężczyzn?

– Chyba mogę sama o sobie decydować? Mamy przecież dwudziesty wiek!

– Za bardzo się przejmujesz głupstwami. W końcu zaproponowałem ci tylko pójście do kawiarni. O co ci chodzi?

– O nic mi nie chodzi. Do widzenia.

Lizzi miała jeszcze prawie godzinę, więc postanowiła pójść do „Mikado” i kupić trochę kaset.

Ręka Klary cały czas była zabandażowana. Siniec pod okiem zmienił kolor z niebieskiego na żółty. Jakow stał na stołku i zmywał szczotką ścianę sklepu. W nocy nieznana ręka napisała czarną farbą na fasadzie domu: ZBOCZEŃCY. Lizzi nalała do plastikowego wiaderka płynu do mycia naczyń i wzięła szczotkę z ręki Jakowa. Stała na ulicy, gotując się z wściekłości, i myślała, że gdyby autor napisu wpadł jej w ręce, zamordowałaby go bez chwili wahania. W całej Beer Szewie nie było bardziej skromnej i delikatnej pary. Komu to szkodziło? Komu zrobili krzywdę? Skąd ta nienawiść? Zawsze tyle nienawiści! Jak można żyć w świecie, gdzie jest tyle nienawiści? Co człowiek powinien zrobić, żeby to zmienić? Lizzi była wyczerpana własną bezsilnością. Napisze wzruszający artykuł o zagrożonych gatunkach roślin i ich dzielnym obrońcy. W końcu dlaczego nie? Nie żąda przecież niczego wielkiego. Postara się też pomóc Ramiemu Hardonowi. Artysta postanowił uczynić pustynną roślinę symbolem jedności między narodami. A w dodatku zrezygnował z Perugii na rzecz szosy Beer Szewa-Hebron. To, że ona nie rozumie jego twórczości, jeszcze nie znaczy, że Hardon nie jest artystą. Znaczy jedynie, że ona go nie rozumie. To wszystko. A może nawet nie musi go rozumieć. Bo czy rozumie Klarę i Jakowa?

Kiedy ściana była już znowu czysta, Lizzi zrobiła dla wszystkich kawę po turecku i opowiedziała o konferencji prasowej z ekologami.

– Gilbert i Sullivan nigdy nie chcieli naśladować natury. Natura to natura, a sztuka to sztuka – powiedziała Klara. – Puccini chciał naśladować rzeczywistość, ale gdzie Madame Butterfly do Mikado?

Lizzi nie miała pojęcia, gdzie Madame Butterfly do Mikado, i jej milczenie najwyraźniej utwierdziło Klarę i Jakowa w ich przekonaniu. Wymienili ostrożne uśmiechy.

– A nawet do Turandot – powiedział Jakow.

– W orkiestrze naszej opery – powiedziała Klara – był szkocki perkusista, który uważał, że światem rządzą dwie grupy stworzeń: ludzie i mrówki. Ludzie nad ziemią, a mrówki pod ziemią. Mrówki, tak jak ludzie, mają własne państwa, rządy, królów i armie, i kiedy my żyjemy sobie spokojnie na ziemi, one pod ziemią planują nas podbić. Nie chcieliśmy wysłuchiwać tych bzdur, więc pewnego wieczoru, na premierze Turandot, napuścił do sali masę mrówek i trzeba było odwołać przedstawienie. „Teraz mi wierzycie?” – pytał. Łaził od człowieka do człowieka i pytał: „Teraz mi wierzycie?”

– Pochodził z rodziny wojskowych i marynarzy. Opera zawróciła mu w głowie – dokończył Jakow. – Ponad miesiąc szukali nowego perkusisty.

Klara roześmiała się. Z jej gardła wydobył się dźwięk podobny trochę do tego, który wydaje pompka rowerowa.

– Byłaś u lekarza? – zapytała Lizzi.

– Po co?

– Ręka. Oko.

– Klara nie lubi lekarzy – powiedział Jakow.

– Powinna dać się zbadać.

– Jesteś kochaną dziewczyną, Lizzi – rozczulił się Jakow.

Dopiero kiedy się pożegnała i wyszła na ulicę, pomyślała, że jest jakiś związek między napisem na ścianie a ich lękiem przed lekarzami. Nigdy nie myślała o nich jako o takich. Odkąd pamiętała, byli ciotką Klarą i wujem Jakowem. Matka wychowała ją w szacunku dla nich. Kochała swojego brata, kiedy nazywał się Menasze, i nie widziała żadnego powodu, żeby przestać go kochać, gdy zmienił się w Klarę i ożenił z Jakowem.

Rozdział 35

Lizzi weszła do gmachu sądów pewnym krokiem.

– Do sędziego Hornsztyka – powiedziała strażnikowi – jestem umówiona.

Na drugim piętrze, idąc wzdłuż korytarza, zobaczyła wychodzącą z pokoju kobietę w czarnej todze, ze stosem urzędowych teczek w rękach. Miała szpakowate włosy i twarz bez makijażu. Lizzi stanęła nieruchomo i czekała. Nie miała najmniejszych wątpliwości, kto się do niej zbliża: ta pani!

– Sędzia Taana Berger? – zapytała.

– Nie mogę teraz rozmawiać.

– Lizzi Badihi, „Czas Południa”, mam tylko jedno pytanie.

– Proszę się zwrócić do rzecznika sądu.

– To pani zaniosła czeki sędziego Hornsztyka w niedzielę rano do banku?

Taana Berger wyminęła ją, jakby Lizzi była powietrzem. Ani jeden mięsień nie drgnął w jej twarzy. Szła z oczami utkwionymi w poręcz schodów. Lizzi zastanowiła się, czy za nią pobiec, lecz stwierdziła, że naraziłaby się na kłopoty. Taana Berger wyglądała na twardą i nieco groźną kobietę. Hornsztyk wiedział, że jego koleżanka z pokoju będzie na rozprawie, i dlatego umówił się z Lizzi na drugą.

Zapukała do drzwi. Minęło kilka sekund, zanim usłyszała stłumione „wejść” i otworzyła drzwi. Hornsztyk siedział, zagłębiony w lekturze dokumentów z teczki, która leżała przed nim na biurku, i skinął Lizzi, żeby usiadła.

Czekając, aż sędzia skończy, rozejrzała się po pokoju. Na wieszaku wisiał płaszcz w kolorze khaki i czarny parasol. Czarna aktówka stała na podłodze obok biurka sędziny. Są tysiące takich płaszczy i teczek – pomyślała Lizzi – ale mimo wszystko! Intuicja mówiła jej, że Taana Berger była tą panią, która wpłaciła pieniądze Archimedesa na konto Pinchasa Hornsztyka. Dlaczego? Czyżby działali razem od początku? Czy była w nim zakochana? Czy zmusił ją w jakiś sposób? Miał w tym duże doświadczenie, jeszcze z początków swej kariery w kancelarii „Adler, Abraham i Brill”, kiedy to szantażował handlarza winami.

– Byłeś wtedy biedny? – zapytała Lizzi.

– Słucham?

Wyglądał na zdziwionego. Lizzi sama się zdziwiła, słysząc pytanie, które zadała.

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 52
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)