Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 445 446 447 448 449 450 451 452 453 ... 508
Перейти на страницу:

mu służyć do dnia, w którym Czarny Pan raz na zawsze wyzionie ducha.

Harry zmarszczył brwi.

Wieczysta Przysięga? Chyba gdzieś rzuciło mu się to w oczy podczas

przekopywania się przez księgi w Dziale Zakazanym...

- To ten magiczny rytuał, który sprawia, że jeżeli złamie się tę przysięgę, to się

umiera? - zapytał, podrywając głowę i spoglądając na Severusa.

Mężczyzna wydawał się być zaskoczony tym pytaniem, jakby nie spodziewał się, że

Harry może cokolwiek wiedzieć na ten temat, ale jego zaciśnięte usta sugerowały, że

nie ma zamiaru mu odpowiedzieć.

Ale nie musiał. Ponieważ Harry już wszystko rozumiał i to było... było...

- I Dumbledore kazał ci ją złożyć? - zapytał, patrząc na Severusa szeroko otwartymi

oczami. - A potem... posyłał cię do Voldemorta, wiedząc, że jeżeli pójdziesz, to

możesz zginać, ale jeżeli mu się sprzeciwisz i nie pójdziesz, to także zginiesz?

Przecież to... to... - Nie potrafił znaleźć odpowiednich słów.

Pamiętał nienawiść, która przebijała we wspomnieniach Severusa. Trującą, palącą

nienawiść. I o ile zawsze rozumiał nienawiść do Voldemorta, to tak samo wielka

nienawiść do Dumbledore'a, nawet jeżeli opierająca się na ewidentnych powodach,

wydawała mu się jednak odrobinę przesadzona. Ale teraz wszystko stało się

oczywiste. I nie potrafił uwierzyć, po prostu nie potrafił, że Dumbledore, ten sam

Dumbledore, który ukazywał siebie jako dobrodusznego, sprawiedliwego staruszka o

roziskrzonych oczach, mógł w tak perfidny sposób wykorzystywać drugiego

człowieka, nawet jeżeli ów człowiek miał sporo na sumieniu.

- To nieludzkie - zdołał w końcu wykrztusić.

- Żaden człowiek, który dzierży w swych rękach władzę, nie dostał się na sam szczyt

tylko z powodu miłego usposobienia i zamiłowania do dropsów cytrynowych - odparł

kwaśno Snape. - A Dumbledore zawsze potrafił manipulować ludźmi w taki sposób,

że nie zauważyliby sznurków, do których są uwiązani, nawet gdyby się o nie potknęli.

Harry opuścił głowę i ponownie położył ją na piersi Severusa.

Właściwie to nigdy się nad tym nie zastanawiał, ale to rzeczywiście było dla niego

nieco dziwne, że najmroczniejszy czarodziej świata obawia się miłego staruszka z

długą siwą brodą. Nawet pomimo całej wiedzy Dumbledore'a i mocy, którą posiadł...

no właśnie. Przecież moc nie bierze się znikąd. Trzeba ją szlifować jak diament

całymi latami. A żeby szlifować diament, trzeba mieć naprawdę ostre dłuto.

- Dlaczego w ogóle... - Harry zawahał się. "Wpakowałeś się w to wszystko" nie

brzmiało raczej zachęcająco. - Dlaczego w ogóle zacząłeś interesować się Czarną

Magią?

Minęła dłuższa chwila, zanim nadeszła odpowiedź i Harry zaczął już wątpić, czy w

ogóle nadejdzie.

- Byłem wtedy w twoim wieku - powiedział cicho Severus. Jego głos wydawał się

nieco odległy, jakby próbował wrócić myślami do tamtego okresu. - Pochłaniałem

wiedzę haustami i wciąż było mi mało. Ale oczywiście najbardziej interesowało mnie

to, czego nie można było dowiedzieć się na lekcjach. Jak doskonale wiesz, nie

należałem raczej do osób towarzyskich... - Severus zawiesił na chwilę głos. - A

odstawanie od grupy nigdy nie sprzyja budowaniu pozytywnych relacji z tymi, dla

których przynależność do grupy jest wartością nadrzędną i wyznacznikiem wartości.

Z tego też powodu nie byłem zbyt lubiany w szkole, a to z kolei zrodziło

nieukierunkowaną agresję, która musiała w końcu znaleźć dla siebie ujście.

Zacząłem więc eksperymentować... - Nastąpiła dłuższa chwila ciszy, tak jakby

Severus selekcjonował swoje myśli, decydując, które może Harry'emu pokazać, a

których nie. - Zacząłem otwierać swoją duszę na to, co mogło nakarmić tę agresję.

Schodziłem coraz niżej i niżej, a każdy kolejny stopień był jak otwieranie kolejnych

drzwi i wpuszczanie ciemności coraz głębiej i głębiej. Aż w końcu nadszedł taki

moment, w którym przestałem to kontrolować. Chociaż wciąż łudziłem się, że w

każdej chwili mogę przestać. - Czy mu się wydawało, czy głos Severusa stał się

jeszcze bardziej zachrypnięty? - Stworzyłem wtedy kilka silnych, trwale

okaleczających klątw. Włożyłem w nie całą swoją duszę. Ale testowanie ich na

zwierzętach nie wystarczało. Pragnąłem okaleczyć nimi tych, których nienawidziłem.

I właśnie wtedy pojawił się Czarny Pan...

Severus nie powiedział nic więcej, ale nie musiał, ponieważ Harry błyskawicznie

dopasował do siebie elementy układanki i wszystkie niewiadome złożyły się nagle w

jedną, spójną całość.

- To dlatego tak konsekwentnie zabraniałeś mi się uczyć Czarnej Magii - powiedział

cicho, wpatrując się w drgający miękko, rozmyty płomień świecy. - Nie chciałeś,

żebym podążył tą samą drogą.

- A ty równie konsekwentnie mi się sprzeciwiałeś - odparł cierpko Severus. - No bo

przecież każdy, kto próbuje ci czegokolwiek zabronić, jest tylko przeszkadzającym ci

w rozwoju, nic nie rozumiejącym głupcem, a jakiekolwiek zakazy czy reguły są dla

wszystkich oprócz ciebie.

Harry zacisnął usta.

- Chyba trochę to wyolbrzymiasz, Severusie - mruknął niewyraźnie.

- Wyolbrzymiam? - W głosie Severusa zabrzmiało tak nasączone kpiną zdumienie,

że Harry niemal poczuł je na swojej skórze. - Powiedz mi więc, czy chociaż raz w

całym swoim życiu posłuchałeś rady kogoś, kto miał zupełnie inne zdanie niż ty, w

sytuacji, w której byłeś przekonany, że to właśnie ty masz rację?

Harry zamyślił się.

Myślał o tym, jak podczas pierwszej lekcji latania wzbił się w powietrze, nawet

pomimo wyraźnego zakazu pani Hooch i protestów Hermiony. No ale przecież musiał

odebrać przypominajkę Neville'a... O tym, jak profesor McGonagall zabroniła mu

szukać na własną rękę Kamienia Filozoficznego. No ale przecież nie mógł pozwolić,

by zdobył go Voldemort... O tym, że nie wolno mu było podróżować do szkoły

latającym samochodem. No ale przecież musiał się jakoś dostać do Hogwartu... O

tym, że nie wolno mu było opuszczać domu wujostwa. No ale przecież oni byli dla

niego straszni... O zakazach dotyczących poruszania się nocą po zamku,

szczególnie wtedy, kiedy wszyscy podejrzewali, że po szkole grasuje zbiegły

morderca. No ale przecież zawsze było coś bardzo ważnego do załatwienia... O tym,

że nie wolno mu było przebywać w Hogsmeade. No ale wszyscy mogli chodzić do

Hogsmeade, więc i on miał do tego prawo... O przepisach wprowadzanych przez

Dolores Umbridge. No ale przecież one i tak były całkowicie pozbawione sensu i

stworzone tylko po to, by utrudnić im życie...

Cóż. Wychodziło chyba na to, że za każdym razem potrafił znaleźć "no ale" i

postąpić, w jego mniemaniu, w najlepszy sposób. Ale gdyby nie to... nie trafiłby do

drużyny Quidditcha, nie powstrzymałby Voldemorta, nie dotarłby do Hogwartu, nie

odnalazłby Komnaty Tajemnic i nie dokonałby całej masy innych rzeczy. Więc w

ostatecznym rozrachunku... wychodziło na to, że postępował słusznie.

- Może i masz trochę racji... - powiedział cicho, unosząc nieco głowę i spoglądając

prosto w przypatrujące mu się czarne oczy. - Ale gdybym słuchał tych wszystkich

rad, to nigdy nie udałoby mi się dokonać czegoś tak niemożliwego... - zawiesił na

chwilę głos i oblizał wargi - ...jak zdobycie ciebie. - Zobaczył niewielki rozbłysk

1 ... 445 446 447 448 449 450 451 452 453 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)