Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 444 445 446 447 448 449 450 451 452 ... 508
Перейти на страницу:

zawieszenia pomiędzy dwoma przepaściami. Chwilę krótkotrwałego spokoju. Chwilę

na zaczerpnięcie oddechu pomiędzy huraganem, a wybuchem wulkanu.

Westchnął głęboko, owiewając ciepłym oddechem skórę mężczyzny. Czuł, jak

czarne, śliskie macki myśli próbują przedrzeć się do jego umysłu i zburzyć ten

spokój, ale nie pozwalał im na to. Nie zniszczą go.

Był teraz tutaj. Z Severusem. Bezpieczny. Nic więcej się nie liczyło. Nie w tej chwili.

Potem mogą go nawet rozedrzeć na strzępy.

Dłoń Severusa, obejmująca jego ramiona i zanurzona w jego włosach, poruszyła się,

przeczesując palcami ciemne kosmyki.

- Wydajesz się być spięty - usłyszał cichy szept.

Harry oblizał wargi.

- Nie chciałem cię obudzić - odparł cicho. Miał wrażenie, że każdy dźwięk

przypomina wbijany w ciszę sztylet, rozcinający otaczającą ich zasłonę na kawałki.

- Nie śpię już od jakiegoś czasu.

- Ja też nie - mruknął Harry.

- Zauważyłem - odparł Severus z nutą kpiny w głosie. - Wiercisz się tak, że przez

jakiś czas zastanawiałem się, czy cię nie spetryfikować.

Harry uśmiechnął się pod nosem.

- Dlaczego tego nie zrobiłeś?

- Ponieważ istniało ryzyko, iż wówczas zakleszczyłbyś mnie w tak silnym uścisku, że

już w ogóle nie dałbym rady się od ciebie uwolnić.

- Mógłbyś użyć na mnie którejś ze swoich klątw - wyszeptał Harry, czując, że jego

serce zaczyna bić nieco mocniej, kiedy przed oczami pojawił mu się obraz Severusa

w szatach Śmierciożercy, bez wahania rzucającego najbrutalniejsze i najboleśniejsze

klątwy na swoje ofiary.

Odpowiedź nadeszła dopiero po dłuższej chwili.

- Mógłbym. Więc lepiej mnie nie prowokuj.

Harry poderwał głowę, spoglądając prosto w zmrużone oczy Severusa.

- Naprawdę rzuciłbyś na mnie klątwę?

- Ujmę to w ten sposób... - zaczął Severus, oblizując wargi i badawczo przypatrując

się zaintrygowanej twarzy Harry'ego. - Czy słyszałeś historię o lwie, który przygarnął

młodą gazelę i zaczął się nią opiekować?

Harry pokręcił głową, zaskoczony tym nagłym pytaniem. Wiedział o lwach tylko tyle,

ile udało mu się obejrzeć w programach telewizyjnych podczas wakacji u Dursleyów,

kiedy nikogo poza nim nie było w domu. Były to groźne drapieżniki, które swoje ofiary

rozrywały na strzępy. Nigdy nie słyszał, by...

- Czy z własnej woli zbliżyłbyś się do tego lwa? - zapytał po chwili Severus.

Harry zmarszczył brwi.

- Raczej nie.

- Dlaczego?

- Ponieważ to lew. Mógłby mnie pożreć.

- Jak więc sądzisz: dlaczego zaopiekował się kimś, kogo jedyną życiową funkcją było

zostanie jego posiłkiem?

Harry wzruszył ramionami.

- Może ta gazela była, nie wiem... jakaś wyjątkowa.

Nastała chwila ciszy, ale zanim Harry zdążył ponownie spojrzeć na Severusa,

usłyszał kolejne pytanie:

- Czy myślisz, że lew stał się przez to mniej niebezpieczny?

Harry pokręcił głową.

- A czy myślisz, że byłby w stanie pożreć tę gazelę... gdyby głód zajrzał mu w oczy?

Harry zamyślił się. Czuł na sobie badawcze spojrzenie Severusa, pochłaniające jego

twarz i nie pozwalające odwrócić wzroku.

- Nie - odparł po chwili zdecydowanym tonem. - W końcu... to on sam ją wybrał.

Sprzeciwił się swoim instynktom. Myślę, że pożarłby wszystkich wokół. Ale gazelę

zostawiłby nietkniętą.

Harry zobaczył, jak w kąciku ust Severusa pojawia się zmarszczka przypominająca

uśmiech.

- Jesteś tego absolutnie pewien? - zapytał mężczyzna, przyglądając się Harry'emu

błyszczącymi oczami.

Harry czuł się dziwnie pod wpływem tego spojrzenia. Jakby... jakby Severus

poddawał go próbie.

- Tak - odparł z naciskiem.

- Cóż za niespotykana... wiara - powiedział cicho Severus i Harry odniósł dziwne

wrażenie, że miał zamiar powiedzieć coś zupełnie innego.

- Jak to się skończyło? Co się stało z gazelą?

Twarz Severusa ściągnęła się.

- Oddaliła się, kiedy lew odpoczywał. I została pożarta przez innego lwa.

Serce Harry'ego zatrzymało się na moment. I doznał nieprzyjemnego wrażenia, jakby

gwałtownym szarpnięciem zamieniło się miejscami z żołądkiem.

- A co... co się stało z lwem?

- Nikt tego nie wie.

Harry opuścił głowę i przytulił policzek do piersi Severusa.

- A więc ta historia kończy się źle.

- Cóż... nie mogła zakończyć się inaczej.

Harry zacisnął usta, jeszcze mocniej wtulając się w zagłębienie pomiędzy ramieniem,

a klatką piersiową Severusa. Przymknął powieki, poddając się gładzącej go po

włosach dłoni. W takich chwilach jak ta, kiedy Severus był tuż obok, kiedy nie

przysłaniało go nic, poza okrywającą ich obu kołdrą, kiedy po prostu obejmował

Harry'ego i pozwalał mu się do siebie tulić... w takich chwilach Harry'emu zdarzało

się zapominać, kim naprawdę jest leżący obok niego człowiek. Zdarzało się, że nie

potrafił pojąć, jak to możliwe, że ta sama dłoń, która tak delikatnie gładzi teraz jego

włosy, potrafi zadawać niewyobrażalne cierpienia, że potrafi z taką bezwzględnością

rzucać klątwy, odbierać życie...

Ale Severus zawsze znalazł jakiś sposób, by mu o tym przypomnieć, nawet w

najmniej spodziewanym momencie. Nawet nie wprost...

I teraz Harry nie potrafił powstrzymać obrazów napływających mu do głowy.

Obrazów, które ujrzał w umyśle Severusa. Obrazów, które poraziły wszystkie jego

zmysły i pokryły ciało gęsią skórką.

- Dlaczego przyłączyłeś się do Voldemorta?

Pytanie padło nagle. Nie planował go.

Poczuł, jak mięśnie Severusa napinają się.

Nie spodziewał się odpowiedzi. Pamiętał, jak kilka razy próbował nawiązać do tego

tematu, ale Severus za każdym razem zręcznie go omijał.

Już otwierał usta, aby cofnąć pytanie, ale wtedy usłyszał niski, zachrypnięty szept:

- Był odpowiedzią na wszystkie moje pragnienia. Dał mi to, czego szukałem.

Rozumiał mnie. A raczej tak mi się wtedy wydawało... Myślałem, że przy jego boku

nareszcie będę mógł stać się tym, kim zechcę. Że przyświeca mu jakiś cel. Że chce

zmienić świat. Ale bardzo szybko okazało się, jak bardzo się pomyliłem. Zbyt późno

dostrzegłem, że był jedynie ogarniętym obsesją szaleńcem, a ja z własnej woli

stałem się jego marionetką. I że dla kogoś, kto raz wstąpił w jego szeregi, nie ma

drogi powrotnej...

Severus przerwał i Harry dopiero teraz wypuścił wstrzymywane powietrze. Przełknął

ślinę i powiedział tak cicho, jak tylko był w stanie:

- Ale tobie się udało.

Nie wiedział dlaczego, ale to stwierdzenie sprawiło, że wargi Severusa wykrzywił

gorzki grymas.

- Tak. Udało mi się. Odnalazłem tę drogę. Zwróciłem się do jedynego czarodzieja,

którego Czarny Pan kiedykolwiek się obawiał. Ale okazało się, że była to ślepa

uliczka. Wynurzyłem się z jednego bagna, by zanurzyć się w następnym. Jeszcze

bardziej grząskim i krępującym ruchy.

- Ale przecież mogłeś odejść - przerwał mu Harry. - W każdej chwili, kiedy wszyscy

myśleli, że Voldemort zginął. Nie musiałeś tu zostawać. Dumbledore nie mógłby cię

zatrzymać.

- Nie musiał mnie zatrzymywać - powiedział cicho Severus i Harry'emu wydawało się,

że w jego głosie pojawiła się gorycz. - W desperacji ludzie popełniają czasami

największe błędy swojego życia. A Dumbledore był przebiegły. W zamian za

darowanie mi życia i ochronę, wymógł na mnie złożenie Wieczystej Przysięgi. Miałem

1 ... 444 445 446 447 448 449 450 451 452 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)