Ludzie i gwiazdy
- Автор: Булычев Кир, Черна Йожеф
- Год: 1976
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo Pozna
- Переводчик: Кшиштоф Малиновский
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Ludzie i gwiazdy». Краткое содержание книги:
Jak już wspomniałem, książka ta została wydana w czasach dość zamierzchłych, bo w roku 1973 — co może działać deprymująco na czytelników lubujących się w dość poczytnych, aczkolwiek pisanych nieco na siłę powieściach — a tych, jak wiadomo, pełno dziś na półkach księgarni. Niemniej publikacja o dość tajemniczym, intrygującym tytule „Ludzie i gwiazdy” wydaje się pozycją godną uwagi każdego miłośnika fantastyki (bez względu na przedział wiekowy).
Cóż w takim razie jest ciekawego w tej dość opasłej i bogatej w treść merytoryczną książce? Co sprawia, że odpowiedź na pytanie dotyczące wartości książki — bez trudu nasunie się czytelnikowi już po lekturze kilku utworów w niej zawartych? Otóż zbiór opowiadań „Ludzie i gwiazdy”, mimo iż wydany w czasach wszechobecnej cenzury i inwigilacji, wziętej niemal z powieści „Nova Express” W.S. Burroughsa, niewiele tylko straciwszy na świeżości przekazu, nadal zaskakuje siłą wyobraźni autorów, wielotorowością, wieloaspektowością nurtu fantastyki i wieloma innymi cechami, których na próżno szukać u niektórych twórców.
Książę egipski Sinahon, który około roku 1900 przed Chrystusem spędził parę dziesiątków lat na emigracji w Palestynie, w swoich notatkach o charakterze dziennika opisuje koszmar panowania Hiksosów.
Pojmanych jeńców pławili oni w jeziorach smolnych leżących nad Morzem Martwym, następnie podpalali ich i wykorzystywali jako żywe pochodnie podczas uczt wieczornych, wydawanych przez notabli.
Nakładali wysokie podatki na małe państewka, a jeśli ktoś pragnął stamtąd uciec przed nędzą, w parą chwil doganiali go rui swych rączych koniach, chwytali i zabijali.
Przed zrozpaczoną ludnością była jedna droga wyjścia: zorganizowanie bojowych oddziałów miejskich. Zamachy stały się formą wywarcia krwawej zemsty na wrogu. W dżungli miasta łatwo przychodziło znaleźć kryjówkę, konni żołnierze hiksoscy z trudem poruszali się w wąskich uliczkach, gdzie z okien domów spadały na pojedynczych jeźdźców śmiertelne ciosy.
Największą organizacją bojową była grupa nazwana kryptonimem LOT; ilość członków tego ugrupowania przekraczała pięć tysięcy.
W języku hebrajskim słowo „lot” oznacza zasłonę, czarczaf, okrycie; nazwa była synonimem ukrywania się, konspiracji, oporu.
Trzy początkowe głoski składające się na słowo LOT: lemed, vav i tet tworzyły skrót następujących słów:
léchim— świeższi, nowi, odważni,
u — i
(Uwaga: wymowa vav, zależna od kontekstu oznaczanego w języku arabskim kreską lub kropką nad lub pod wyrazem, brzmi „u”, „o” albo „v”) thorim — czyści, morami.
„Lechim uthorim” było zatem nazwą organizacji „Odważni i morami”, a LOT skrótem tej nazwy.
Hiksosi robili wszystko, aby zlikwidować działalność organizacji bojówkowej. Chodzili od budynku do budynku i tam gdzie nie zastali wywieszonego na drzwiach godła hiksoskiego, skarabeusza ozdobionego spiralą, mordowali wszystkich bez wyjątku mieszkańców domu.
Jeśli złapali bojówkarza, skazywali go na rozdarcie przez zwierzęta w cyrku. Ludność cywilna doprowadzana była pod bronią na obejrzenie tych koszmarnych widowisk.
LOT nabrał znaczenia symbolicznego w Sodomie, Gomorze i w innych miastach doliny Siddim.
W dziennikach księcia Sinahona odnajdujemy ciekawe spostrzeżenia dotyczące działalności kolaborantów. Ci podlizywacze, dla pozyskania względów swoich panów, przekręcili znaczenie skrótu LOT, zastępując trzema następującymi słowami ich brzmienie pierwotne:
lecim — szydzący z praw, zbrodniarz,
u— i
(jak już zaznaczyliśmy, wymowa vav zależnie od punktowania brzmi: „u”, „o” albo „v”) tmeim — nieczyści, niemoralni.
„Odważni i moralni” w ustach kolaborantów nabrało więc znaczenia „Zbrodniarzy i niemoralnych”.
Bojówkarze organizacji LOT nie szczędzili oczywiście kolaborantów, zabijali ich bez pardonu.
W lecie 1863 roku przed Chrystusem LOT przystąpił do decydującej rozprawy.
5 lipca, w nocy, pięciuset spiskowców podkradło się pod pałac królewski, rozbroiło albo pozabijało wartowników i udusiło w sypialni przygotowującego się do ucieczki króla Salotisa.
Nastąpił krwawy odwet.
Hiksosi ściągnęli wszystkie posiłki wojskowe w okolice Sodomy i Gomory; gęsty pierścień jeźdźców okrążył miasta, ratujących się ucieczką zabijali strzałami z łuków.
Oddziały karne penetrowały ulice i każdego, kto wpadł im w ręce, starca, dorosłego, dziecko, zabijały bezlitośnie. A kiedy w obu miastach, na ulicach, w domach i na placach leżały już tylko trupy, Hiksosi oblali budynki smołą, dachy posypali słomą, i w silnym upale, w południe, podpalili Sodomę i Gomorę.
Miasta płonęły bez ustanku osiem dni i osiem nocy, aż zrównały się z ziemią.
(według W. M. Richardsa: A History of the Ancient Near East, I, II, 111. London, 1970.)
6
Około roku 2500 przed Chrystusem znajdowały się w pełni rozkwitu miasta państwa Hazor, leżącego u wybrzeży Morza Martwego. Cywilizacja techniczna stała tam na niespotykanie wysokim poziomie. Ilość mieszkańców dochodziła do 10 milionów.
Król państwa, Beon, mądrze władał swoim narodem.
Długi okres pokoju i przypadkowy brak epidemii przyniosły skok demograficzny, tak że w krótkim czasie liczba ludności wzrosła z 10 do 14 milionów, co spowodowało olbrzymie napięcia społeczne, których jednym z przejawów był niespotykany wzrost przestępczości.
W tej sytuacji Beon wezwał do siebie Apofisa, największego uczonego tamtej epoki.
To on odkrył w roku 2534 przed Chrystusem latarnię czarnoksięską. U siebie w domu często urządzał prywatne projekcje.
Powszechnie sądzi się, że wynalazcą laterny raagica był ojciec jezuita Athanasias Kircher, który w swoim dziele „Ars magna lucis et umbrae”, wydanym w roku 1646 po Chrystusie, opisał ten przyrząd i zasady jego działania.
Historia nauki i techniki roi się od zaskakujących przewartościowań. I tak wiemy, na przykład, że system heliocentryczny odkrył jako pierwszy nie Kopernik, ale Aristarchos z Samos, w roku 280 przed Chrystusem. Aristarchos dowodził, że Ziemia obraca się wokół własnej osi w ciągu jednej doby, a czas jej obrotu wkoło Słońca wynosi jeden rok. Główne dzieło Kopernika „De revolutionibus orbium coelestium, Libri VI” ukazało się w roku 1543 po Chrystusie, a więc dwóch mężów dzielą od siebie 1823 lata.
Heliocentryczny obraz świata Aristarchosa nie obalał wiary w geocentryczny światopogląd Eudoksosa. Grecy po prostu nie byli w stanie wyzwolić się od poglądu, wedle którego Ziemia nie jest zbudowana z tej samej materii, co inne ciała niebieskie, oraz że nie rządzą nią te same prawa.
W wypadku latarni czarnoksięskiej okres, jaki dzieli Apofisa od ojca Kirchera jest jeszcze większy, wynosi bowiem 4189 lat.
Jest rzeczą niemal niemożliwą wyjaśnienie powodu tak olbrzymiego interwału czasowego, jaki dzieli obu wynalazców. Czyżby Grecy, Rzymianie, prastare szczepy germańskie i Kościół byli niewrażliwi na problemy astronomii matematycznej i zdecydowanie traktowali z dystansem wszelkie formy zastosowania techniczno — matematycznego osiągnięć w astronomii?
Tablice kamienne Apofisa odnalazł w roku 1904 Tilprecht podczas prac wykopaliskowych prowadzonych w okolicach dawnego miasta Hazor. W tym samym miejscu odkopano również wielkie zwierciadła metalowe.
Do ważkich dowodów archeologicznych zaliczają się również znaleziska Layarda; wśród nich zachował się w całości, dwa metry długi, płaskowypukły obiektyw, sporządzony z polerowanego kryształu górskiego.
Na tablicach kamiennych Apofisa znajduje się fachowy, dokładny opis laterny magica:
„Mój czarodziejski aparat składający się z przezroczystych płytek, jaskrawo malowanych obrazów, ruchomych i zmieniających barwy postaci, których powiększony obraz na ekran można rzutować — co nazywam projekcją — działa według następujących zasad: W sporządzonej z drewna skrzynce umieszczone jest źródło światła, lampa oliwna, służąca do podświetlania obrazu. W okrągłym otworze, wywierconym w przedniej ściance skrzynki, znajduje się soczewka zbiorcza, w tylnej natomiast wklęsłe zwierciadło — a to wszystko w tym celu, by jak najwięcej światła padło na rzutowany obraz, który w położeniu odwrotnym należy umieścić w specjalnym wyżłobieniu, przytrzymującym obraz przed otworem w przedniej ściance. Przed obrazem znajdują się ponadto dwie odpowiednio umieszczone soczewki projekcyjne, którymi tak długo należy manipulować, aż na ekranie ukaże się wyraźny obraz. Blask wyświetlanego obrazu nie jest wielki, przy świetle dziennym w ogóle niewidoczny, dla tego pokaz powinien odbywać się w ciemności.”