Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Gwiezdny taniec [Stardance - pl]
Gwiezdny taniec [Stardance - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gwiezdny taniec [Stardance - pl]

Электронная книга - «Gwiezdny taniec [Stardance - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiezdny taniec [Stardance - pl]
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 65
Перейти на страницу:

CZĘŚĆ III

Gwiezdny posiew

Rozdział 1

Dopiero w tydzień później znaleźliśmy następną sposobność do rozmowy na osobności — i pierwsze półtorej godziny spędziliśmy we względnej ciszy. Tydzień zamknięcia w stalowej puszce z wieloma nieznajomymi okazał się jeszcze mniej zabawny, niż porównywalny okres spędzony z taką samą liczbą studentów. Większość tych nieznajomych była naszymi pracodawcami, pozostałą dwójkę stanowili nasi opiekunowie z ramienia Sił Kosmicznych. Żadna z tych osób nie była naszym podwładnym ani też nie miała temperamentu przystosowanego do przebywania pod jednym dachem z artystami. Rozważając jednak wszystkie okoliczności, lepiej znosiliśmy ciasnotę: i napięcie niż w pierwszych dniach naszego Studio — co mnie dziwiło.

Jednak przy pierwszej dogodnej okazji wybraliśmy się wszyscy na wspólną przechadzkę w otwartym kosmosie. I odkryliśmy, że mamy ważniejsze rzeczy do załatwienia niż wymiana uwag.

* * *

Odległość pomniejszała potężnego „Siegfrieda”, ale nie chciała go zmienić w makietę z „Kosmicznego patrolu”; oglądany nawet ze sporej perspektywy zachowywał swą masywną dostojność. Poczułem niezwykły u mnie przypływ dumy z przynależności do rasy, która go zbudowała i wyrzuciła w niebo. Poprawiło mi to nastrój jak zastrzyk tlenu. Wlokłem za sobą trzykilometrową linę, łączącą mnie z tym wielkim statkiem. Z upodobaniem obserwowałem ogromne, wężowe zafalowania, które powodowałem i pozwalałem im wprawiać się w powolne kołysanie.

Wokół mnie obracał się kosmos.

Pojawili się Tom i Linda. Potem w polu widzenia ukazał się zwrócony do mnie bokiem Raoul. On i Harry rzucali do siebie przez dwa kilometry pustki świecące kółko. Norrey skakała przez swoją linkę ratunkową jak na skakance. Wstrzymałem swoje kołysanie, żeby ją podziwiać. A może — myślałem leniwie — przerobić to kiedyś na taniec?

Z umysłem dziwnie oderwanym obserwowałem Norrey. Obiektywnie mówiąc moja żona nie była nawet w przybliżeniu tak oszałamiająco piękna, jak jej nieżyjąca siostra. I przez dziesiątki lat naszej znajomości nigdy nie pałałem w stosunku do Norrey tego rodzaju beznadziejną, wyniszczającą namiętnością, jaką czułem do Shary w każdej minucie tych kilku lat, przez które ją znałem. Dzięki Bogu. Pamiętałam te namiętność, to bezmyślne uwielbienie, które widzi ślad na podłodze w pokoju i mówi: „Tam ona postawiła swoją stopę”, które widzi sfatygowaną kamerę i mówi: „Tym ją filmowałem”. Bezsenne noce, rzeki whisky i straszne przebudzenia. Moja namiętność do Shary umarła, wygasła na zawsze niemal równocześnie z jej śmiercią.

Shara była wobec mnie bardzo miła.

Miłość, która łączyła mnie teraz z Norrey była o wiele spokojniejsza, o wiele mniej wymagająca od systemu nerwowego. No cóż, przez lata udawało mi się jej nie dostrzegać. Ale to był .przecież bogatszy rodzaj miłości.

— Czy dotarło do któregoś z was — spytałem leniwie — że żyjąc w kosmosie dojrzeliśmy do poziomu wczesnego dzieciństwa?

Norrej; zachichotała i przestała skakać.

— Co masz na myśli, kochanie?

— To oczywiste — roześmiał się Raoul. — Popatrz na nas. Jak dzieciaki na największym ze stworzonych przez Bosa placu zabaw.

 Głos Lindy był zachrypnięty i cichy:

— Charlie ma rację. Dojrzeliśmy na tyle, żeby znów stać się dziećmi.

W tym momencie zaczął buczeć mój sygnał alarmowy. Wcisnąłem guzik poprzez skafander i sygnał umilkł.

— Przykro mi, dzieciaki. Połowa naszego powietrza. Przystępujemy do ćwiczeń grupowych. Dołączamy do Lindy i ćwiczymy Pulsujący Płatek Śniegu.

— O rany, znowu do roboty?

— Phi, mamy cały rok na trening.

— Niech pan zaczeka, szefie, aż złapie tego skubańca.

— Dajmy temu wreszcie spokój.

To były zupełnie naturalne odpowiedzi na wygłoszone przeze mnie zdanie. Zbliżyliśmy się do siebie, manipulując przy naszych radiach.

— Zaczynamy — powiedziałem, podpływając do Lindy. — Dobrze. Ty Harry przejdź na drugą stronę i chwyć Toma… O tak. Czekaj, uważaj! O Chryste! — wrzasnąłem.

— Nie! — krzyknął Harry.

— O mój Boże — wymamrotał Raoul. — O mój Boże, skafander mu się rozdarł, skafander mu się rozdarł. Niech ktoś coś zrobi, o mój Boże…

— May Day! — ryknąłem. — Gwiezdni Tancerze do Siegfrieda, May Day do cholery. Ma: my rozdarty skafander, chyba sobie z rym nie poradzimy. Odbiór. Odezwiecie się wreszcie?

Cisza, nie licząc strasznego charczenia Harry’ego.

— Siegfried, na miłość boską, odezwij się. Umiera tu jeden z twoich bezcennych tłumaczy!

Cisza.

Raoul klął i wściekał się, Linda go uspokajała, Norrey modliła się cicho.

Cisza.

— Tłumiki chyba działają, Harry — powiedziałem w końcu z aprobatą. — Jesteśmy sami. A swoją drogą, to twoje rzężenie było okropne.

— A czy miałem okazje, żeby je przećwiczyć?

— Puściłeś już te taśmę z zadyszką?

— Tak — powiedział Harry. — Ciężki oddech i bicie tętna. Żadnych powtórzeń. Trwa półtorej godziny.

— Okay — powiedziałem — porozmawiajmy jak w rodzinie. Każde z nas spędziło trochę czasu z przydzielonym sobie partnerem. Jakie wrażenia?

Znowu chwila ciszy.

— No dobrze, czy ktoś ma jakieś przeczucia? Słyszał jakieś plotki? Tom? Miałeś do czynienia z politykami, a w każdym razie orientujesz się w reputacji większości z nich. Na początek powiedz nam co wiesz, a potem postaramy się to porównać z osobistymi wrażeniami.

— No dobrze. A wiec… co tu można powiedzieć o DeLaTorre? Jeśli on nie jest człowiekiem honoru i dobrego serca, to nikt nim nie jest. Będę szczery: nie jestem tak pewien prawości szefa ONZ Werthei — mera, jak prawości DeLaTorre. Z tym, oczywiście, że to właśnie Wertheimer wybrał DeLjaTorre na przewodniczącego tej delegacji, za co ma u mnie plus. Czy ktoś myśli inaczej? Charlie, on jest twój, co masz do powiedzenia?

— Zupełnie to samo. Bez obawy odwróciłbym się do niego plecami w śluzie powietrznej. Mów dalej.

— Ludmiła Dmirow ma podobną reputacje. Silny charakter — urwał na chwile — ale co do jej; prawości, to nie byłbym jej taki całkiem pewien. To może być tylko upór. A wrażliwa to ona nie jest.

Ludmiłą Dmirow opiekowała się Norrery. Teraz ona się odezwała:

— Nie wiem, czy się z tobą zgodzę, Tom. Owszem, gra w szachy jak maszyna i na pewne umie być nieprzenikniona… i być może nie bardzo wie kiedy i jak pozbywać się tej skorupy. Ale pokazywała mi wszystkie fotografie dziecka swojego syna i mówiła mi, że „Gwiezdny taniec” wzruszył ją do leź. „Szloch z głębi piersi” — tak to określiła. Sądzę, że potrafi być wrażliwa.

— Okay — powiedział Tom — ufam twojemu zdaniu. Poza tym to ona była jedną z tych osób, które wytrwale dążyły do sformowania Sił Kosmicznych ONZ. Bez niej mogłoby już nawet nie być ONZ, a kosmos mógłby się stać drugą Alzacją — Lotaryngią. Chciałbym wierzyć, że ma serce na właściwym miejscu. — Znowu urwał. — Hmmm, z całym należnym jej szacunkiem nie sądzę, żebym spokojnie od wrócił się do niej plecami w śluzie powietrznej. Ale to nie jest mój ostateczny sąd. Teraz Li — ciągnął dalej. — Należał również do głównych inicjatorów utworzenia Sił Kosmicznych, ale założę, się, że z jego strony było — to posuniecie szachisty. Sądzę, że spojrzał chłodno i badawczo w przyszłość i zdecydował, że jeśli świat w sporze o kosmos wysadzi się w powietrze, to ten incydent poważnie zaszkodzi jego karierze politycznej. Ma opinie, ostrego handlarza koni i zimnego sukinsyna. Powiadają, że droga do piekła wysłana jest skórami jego nieprzyjaciół. Ma udział w Skyfac, Inc. Nie odwróciłbym się do niego plecami w telewizyjnym programie na żywo. Mam nadzieje, że ty Lindo, też byś tego nie zrobiła.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 65
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)