Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Angielski pacjent [The English Patient - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Angielski pacjent [The English Patient - pl]

Электронная книга - «Angielski pacjent [The English Patient - pl]». Краткое содержание книги:

Utkana z niedomówień i nastrojów poetycka opowieść, która zaczyna się pod koniec drugiej wojny światowej, w zrujnowanym pałacu na południu Włoch. Kanadyjska pielęgniarka, Hana, opiekuje się bezimiennym pacjentem, którego płonący samolot rozbił się na Saharze. Ciężko poparzonego uratowali Beduini i przetransportowali do szpitala. Hana otacza go troskliwą opieką, czyta mu książkę, która może być kluczem do poznania jego przeszłości. Pamięć niezwykłego pacjenta stopniowo powraca i odkrywa jego mroczną tajemnicę. Hana towarzyszy mu w ostatnich dniach próbując zapomnieć o swoich bolesnych przeżyciach. Angielski pacjent jest historią miłości uwikłanej w okrucieństwa wojny, uczucia niespełnionego, z góry skazanego na przegraną.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 63
Перейти на страницу:

Ale tej nocy, kiedy Singh przejeżdżał przez Lewisham i Blackheath w drodze do Erith, odczuł, że przejął od lorda Suffolka więcej wiedzy niż którykolwiek z saperów. Oczekiwano, że go zastąpi.

Ciągle jeszcze stał przy ciężarówce, kiedy usłyszał gwizdek sygnalizujący, że zaraz wyłączą światło. Po trzydziestu sekundach metaliczne oświetlenie zastąpione zostało blaskiem rakiety fosforowej, padającym spoza ciężarówki. Kolejny nalot bombowy. Tego słabszego oświetlenia używano, gdy słychać było nadlatujące samoloty. Usiadł na pustej bańce po oliwie przypatrując się trzem częściom, które wyjął z bomby SC-250 kg, wokół niego syk płonących rakiet fosforowych, wdzierający się w ciszę przenośnej lampy elektrycznej.

Czuwał i słuchał, oczekiwał tykania. O pięćdziesiąt metrów dalej drugi milczący człowiek. Zdawał sobie sprawę, że w tej chwili jest królem, mistrzem ceremonii, może zażądać wszystkiego, bukietu z piasku, ciasta owocowego — wedle życzenia; że ci ludzie, którzy po służbie nie podejdą do niego w barze, teraz spełnią wszelkie jego zachcianki. Wydało mu się to dziwne. Jakby odziano go we wspaniałą szatę, w którą może się zawinąć i której poły ciągnąć się będą po ziemi. Ale wiedział, że tego nie polubi. Przywykł do bycia niewidzialnym. W różnych koszarach w Anglii w ogóle go nie dostrzegano, teraz powrócił do tej anonimowości. Ta samowystarczalność i zamknięcie w sobie, które Hana później w nim dostrzegała, nie wynikały z faktu, że był po prostu saperem, jednym z wielu, jacy uczestniczyli w kampanii włoskiej. W większym stopniu brały się stąd, że był anonimowym człowiekiem innej rasy, częścią niewidzialnego świata. Schronił się za murem, jaki wzniósł w sobie przeciw temu wszystkiemu, ufał tylko tym, którzy okazywali mu przyjaźń. Ale tamtej nocy w Erith wiedział, że ma w sobie moc, która pozwala mu dominować nad całym otoczeniem, pozbawionym jego szczególnego talentu.

W kilka miesięcy później uciekł do Włoch, pakując cień swego nauczyciela do plecaka, w sposób, jaki podpatrzył u ubranego na zielono chłopca w Hippodromie, po raz pierwszy wyjeżdżającego na bożonarodzeniowe wakacje. Lord Suffolk i panna Morden chcieli go wziąć na jakąś angielską sztukę. Wybrał Piotrusia Pana; oboje zgodzili się bez słowa i poszli z nim na to hałaśliwe widowisko oglądane przez tłum dzieci. Takie właśnie wspomnienia nachodziły go, kiedy leżał w swym namiocie z Haną, w małym górskim miasteczku we Włoszech.

Powoływanie się na przeszłość lub na właściwości swego charakteru byłoby gestem zbyt krzykliwym. Z tego samego względu nigdy nie zwrócił się do niej z pytaniem o najgłębsze motywacje ich związku. Odnosił się do niej z tą samą miłością, jaką odczuwał do tych trojga osobliwych Anglików, z którymi jadał przy wspólnym stole, którzy przyglądali się jego zachwytom i śmiechom oraz zadziwieniu, kiedy zielony chłopiec uniósł ramiona i wzbił się w ciemność nad sceną, powracając po to, by nauczyć takich samych cudów dziewczynkę z przyziemnie usposobionej rodziny.

W rozświetlanej flarami ciemności w Erith przerywał pracę, ilekroć słyszał nadlatujące samoloty i jedna po drugiej fosforowe rakiety spadały na piasek. Siedział wtedy w szemrzącej ciemności, przesuwając ławeczkę samochodową tak, by uchem dotykać tykającego mechanizmu, ciągle odliczając tykania i starając się je dosłyszeć pod buczeniem niemieckich bombowców na niebie.

W końcu znalazł to, czego szukał. Dokładnie po godzinie licznik czasu zatrzymał się i talerzyk perkusyjny eksplodował. Odsłonięta iglica wymierzona była w drugą, ukrytą spłonkę. Ustawiono ją tak, by wywoływała eksplozję dokładnie po sześćdziesięciu minutach — czyli długo po tym, jak rutynowo postępujący saper obwieściłby, że bomba została bezpiecznie rozbrojona.

To nowe urządzenie zmieniło sposób działania wszystkich służb sprzymierzonych zajmujących się rozbrajaniem bomb. Od tej chwili każdą bombę z opóźnionym zapłonem wyposażano w drugi detonator. Nie było już możliwe, by saper rozbrajał bombę po prostu wyjmując z niej zapalnik. Bomby trzeba było rozbrajać nie naruszając zapalnika. A on w jakiś sposób, w świetle przenośnych lamp, przejęty gniewem, zdołał wyjąć ów drugi zapalnik z tej głupiej pułapki. W fosforyzującej ciemności pod przelatującymi bombowcami obserwował bladozielony rozbłysk o rozmiarach dłoni. Po godzinie. Przeżył tylko dzięki szczęściu. Podszedł do oficera i powiedział:

— Sir, chcę się upewnić rozbrajając drugi zapalnik.

Światło flar wokół niego. Znów blask wtargnął w otaczającą go ciemność. Przez dalsze dwie godziny tej nocy sprawdzał kolejne zapalniki. Udowodnił, że ich opóźniony o sześćdziesiąt minut odpal jest regułą.

Spędził w Erith większą część nocy. Kiedy się rano obudził, stwierdził, że znajduje się w Londynie. Nie umiał sobie przypomnieć drogi powrotnej. Wstał, podszedł do stołu i zaczął kreślić schemat bomby, spłonek detonatorów, całej struktury ZUS40, od zapalnika po pierścienie obudowy. Potem pokrył ten rysunek wszystkimi możliwymi strzałkami wskazującymi miejsca, w których można się do tego mechanizmu dobrać, aby go rozmontować. Każda wykreślona wyraźnie, tekst objaśnień sformułowany jasno, tak jak go uczono.

To, co stwierdził minionej nocy, okazało się prawdą. Wyszedł cało tylko dzięki szczęściu. Nie było innego sposobu rozbrojenia takiej bomby in situ, jak tylko przez jej zdetonowanie. Wyrysował i wypisał wszystko, czego się o niej dowiedział, na dużej kartce niebieskiego papieru. Pod spodem napisał: Drawn on desire of lord Suffolk, by his student Lieute-nant Kirpal Singh. 10 May 1941[13].

Po śmierci lorda Suffolka pracował wściekle, do zupełnego wyczerpania. Bomby ciągle doskonalono stosując nowe techniki i urządzenia. Kwaterował w Regents Parku wraz z porucznikiem Blacklerem i trzema innymi specjalistami, poszukując rozwiązań, kreśląc na niebieskim papierze schematy coraz to nowych bomb.

W ciągu dwunastu dni, pracując w Dyrekcji Poszukiwań Naukowych, znaleźli rozwiązanie. Trzeba całkowicie ignorować zapalnik. Odejść od podstawowej zasady, która głosiła: „Rozbroić bombę”. To było wspaniałe. Wszyscy w messie oficerskiej śmiali się, klaskali i podrzucali nawzajem do góry. Nie znali jeszcze klucza do tej zagadki, ale wiedzieli, że generalnie mają rację. Tego problemu nie można było rozwiązać atakując wprost. Taka była strategia Blacklera. „Jeśli jesteś zamknięty w pokoju z jakimś problemem, spróbuj go podejść z boku”. Myśl zaimprowizowana. Singh podszedł do niego i zaproponował ujęcie problemu od innej strony. „A więc w ogóle nie będziemy dotykać zapalnika.”

вернуться

13

Narysowane na życzenie lorda Suffolka przez jego ucznia, porucznika Kirpala Singha, 10 maja 1941.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)