Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Angielski pacjent [The English Patient - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Angielski pacjent [The English Patient - pl]

Электронная книга - «Angielski pacjent [The English Patient - pl]». Краткое содержание книги:

Utkana z niedomówień i nastrojów poetycka opowieść, która zaczyna się pod koniec drugiej wojny światowej, w zrujnowanym pałacu na południu Włoch. Kanadyjska pielęgniarka, Hana, opiekuje się bezimiennym pacjentem, którego płonący samolot rozbił się na Saharze. Ciężko poparzonego uratowali Beduini i przetransportowali do szpitala. Hana otacza go troskliwą opieką, czyta mu książkę, która może być kluczem do poznania jego przeszłości. Pamięć niezwykłego pacjenta stopniowo powraca i odkrywa jego mroczną tajemnicę. Hana towarzyszy mu w ostatnich dniach próbując zapomnieć o swoich bolesnych przeżyciach. Angielski pacjent jest historią miłości uwikłanej w okrucieństwa wojny, uczucia niespełnionego, z góry skazanego na przegraną.
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 63
Перейти на страницу:

No i jak?

Cudowne!

Teraz moja kolej.

Ach! Wspaniale, wspaniale!

Największy wynalazek wszech czasów.

Trafna uwaga, młody człowieku.

Kiedy wchodzi, spostrzega Łososia i rannego Anglika, wydzierających sobie puszkę skondensowanego mleka. Anglik pociąga z puszki, a potem odsuwa ją od ust, żeby posmakować gęsty płyn. Rzuca promienny uśmiech Łososiowi, który wydaje się zirytowany tym, że nie ma dostępu do puszki. Saper spogląda na Hanę, po czym przechodzi na drugą stronę łóżka trzaskając palcami, próbując oderwać puszkę od ciemnej twarzy.

— Odkryliśmy wspólny przysmak. Chłopiec i ja. Mnie się on przyda w moich podróżach po Egipcie, jemu w podróżach po Indiach.

— Czyś kiedy próbował sandwicza ze skondensowanym mlekiem? — pyta saper.

Hana przenosi wzrok z mężczyzny na chłopca. Łosoś wpatruje się w puszkę.

— Pójdę po drugą — mówi i wychodzi z pokoju. Hana spogląda na mężczyznę na łóżku.

— I Łosoś, i ja jesteśmy międzynarodowymi bękartami — urodzonymi w jakimś miejscu, a usiłującymi żyć w innym. Walczącymi przez całe życie o to, by albo powrócić, albo oderwać się na zawsze od ojczystej ziemi. Ale Łosoś jeszcze sobie tego nie uświadamia. To dlatego nam tak dobrze ze sobą.

W kuchni Łosoś wybija dwa otwory w nowej puszce skondensowanego mleka bagnetem, który — jak stwierdza — służy teraz coraz częściej do tego celu, i wraca do sypialni rannego.

— Musiałeś się wychowywać gdzieś indziej — mówi saper. — Anglicy nie wysysają puszek do samego końca.

— Przez całe lata przebywałem na pustyni. Wszystkiego, co wiem, tam się nauczyłem. Wszystko ważne, co się w moim życiu zdarzyło, zdarzyło się na pustyni.

Uśmiecha się do Hany.

— Ktoś mnie raczy skondensowanym mlekiem. Ktoś inny mnie raczy morfiną. Być może odkryliśmy zrównoważoną dietę — odwraca się do Łososia: — Od jak dawna jesteś saperem?

— Od pięciu lat. Głównie w Londynie. A potem we Włoszech. Zajmowałem się niewypałami.

— Kto cię tego nauczył?

— Pewien Anglik w Woolwich. Uważany za dziwaka.

— To najlepsi nauczyciele. A więc był to z pewnością lord Suffolk. Czy poznałeś też pannę Morden?

— Tak.

Żaden z nich nie wciąga Hany w tę rozmowę. A ona chce się czegoś dowiedzieć o tym nauczycielu, o tym, w jaki sposób by go opisał.

— Łososiu, jaki on był?

Pracował w instytucie badawczym. Był szefem wydziału doświadczalnego. Panna Morden, jego sekretarka, wszędzie mu towarzyszyła, a także jego szofer, pan Fred Harts. Panna Morden spisywała notatki, które jej dyktował pracując nad jakąś bombą, a pan Harts podawał mu narzędzia. Był wspaniałym człowiekiem. Nazywano ich Świętą Trójcą. Wszyscy troje wylecieli w powietrze, w 1941. W Erith.

Hana patrzy, jak saper opiera się o ścianę, podnosząc jedną stopę tak, że podeszwa przywiera do malowidła. Nie wyraża się w tej pozie żaden smutek, nic dającego się zinterpretować.

Różni mężczyźni wydawali na jej rękach swe ostatnie tchnienie. W Anghiari próbowała przywrócić życie pięciu ludziom, by stwierdzić, że już właściwie wszystkich nas stoczyły robaki. W Ortonie podawała papierosa do ust chłopcu z amputowanymi nogami. Nic nie było w stanie jej zrazić. Czyniła swą powinność głęboko skrywając swą sferę intymną. Tak wiele sanitariuszek zamieniło się w afektowane, spaczone uczuciowo służebnice wojny, przybrane w swe żółto-szkarłatne mundury o kościanych guziczkach.

Przypatruje się Łososiowi opierającemu głowę o ścianę, zna ten obojętny wyraz jego twarzy. Dobrze go rozumie.

VII

In situ

WESTBURY, ANGLIA, 1940

Kirpal Singh stał dokładnie w tym miejscu, w którym siodło musiałoby przylegać do końskiego grzbietu. Najpierw po prostu stał i machał ręką tym, których sam nie mógł widzieć, ale wiedział, że będą mu się przypatrywać. Lord Suffolk patrząc przez lornetkę zobaczył młodego człowieka z ramionami uniesionymi w górę w geście pozdrowienia.

Potem zsunął się z kredowobiałego grzbietu konia z Westbury, wyrzeźbionego w masywie wzgórza, zapadł w jego biel. Był teraz czarną figurką, tło rozjaśniało odcień jego skóry i jego mundur koloru khaki. Jeśli go lornetka nie zwodziła, lord Suffolk dostrzegał ciemną szkarłatną naszywkę na naramienniku Singha, świadczącą o jego przynależności do oddziału saperskiego. Im wszystkim mogło się wydawać, że odcina się od tła jak kontur o zwierzęcych kształtach wycięty z papierowej mapy. Ale do Singha docierało tylko to, że jego buty żłobią szorstkę kredę, kiedy się tak zsuwa ze wzgórza.

Panna Morden schodziła jego śladem, z plecakiem przewieszonym przez ramię, podpierając się złożoną parasolką. Zatrzymała się u podstawy wzgórza, otworzyła parasolkę i schroniła się w jej cieniu. I otworzyła notatnik.

— Czy mnie słyszysz? — spytał.

— Tak, wszystko w porządku — wytarła dłonie ubrudzone kredą i przetarła okulary. Spojrzała w dal i, tak jak to robił Singh, pomachała ręką tym, których nie mogła dostrzec.

Singh ją lubił. W końcu była pierwszą Angielką, z którą naprawdę rozmawiał, od kiedy przybył do Anglii. Większość czasu spędzał w koszarach w Woolwich. W ciągu trzech miesięcy pobytu tutaj rozmawiał wyłącznie z innymi Hindusami oraz z angielskimi oficerami. Kobieta zagadnięta w kantynie NAAFI odpowiadała na pytanie, ale takie rozmowy sprowadzały się do dwóch, trzech zdań.

Był drugim co do starszeństwa synem w rodzinie. Najstarszy miał wstąpić do armii, młodszy miał zostać doktorem, a najmłodszy biznesmenem. Tak nakazywała rodzinna tradycja. Ale wojna wszystko pozmieniała. Wstąpił do pułku Sikhów i przywieziono go do Anglii. Po kilku miesiącach spędzonych w Londynie zgłosił się na ochotnika do oddziału saperskiego i skierowano go do rozbrajania bomb, które nie wybuchły. W 1939 sposób postępowania z nimi określały słowa wysoce naiwne: Bomby, które nie wybuchły, uznaje się za podlegające kompetencjom Home Office, które wyraża zgodę na to, by zbierali je strażnicy A.R.P. oraz policjanci i dostarczali do stosownych składowisk, gdzie członkowie sil zbrojnych w należyty sposób je zdetonują.

Dopiero w 1940 roku Ministerstwo Wojny przejęło odpowiedzialność za niewypały i złożyło ją na barki Saperów Królewskich. Uformowano dwadzieścia pięć oddziałów saperskich. Brakowało im wyposażenia technicznego, rozporządzali tylko młotami, dłutami i narzędziami do naprawy dróg. Brakowało im specjalistów.

Bomba jest konstrukcją złożoną z następujących części:

1. Kontenera, czyli skrzyni;

2. Zapalnika;

3. Ładunku detonującego, czyli spłonki;

4. Ładunku wybuchowego o wysokiej mocy;

5. Urządzeń dodatkowych — płetw, uchwytów do przenoszenia, obręczy umacniających itp.

Osiemdziesiąt procent bomb zrzucanych z samolotów na teren Wielkiej Brytanii stanowiły cienkościenne bomby burzące. Ważyły zwykle od pięćdziesięciu do pięciuset kilogramów. Bombę jednotonową nazywano „Hermann” lub „Esau”. Dwutonową — „Szatan”.

Po dłuższym okresie szkolenia Singh zasypiał z diagramami i schematami bomb w ręku. Na pół śniąc, wkradał się do wnętrza cylindra w ślad za kwasem pikrynowym i poprzez zwoje i kondensatory docierał do zapalnika ukrytego głęboko w korpusie bomby. Wtedy budził się nagle.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)