Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Wyspa Nieszczęść». Краткое содержание книги:

Sharon, dziewczyna wychowana w sierocińcu, mimo niełatwego życia zachowała pogodę ducha, życzliwość dla innych ludzi. Tym większego szoku doznała na wieść, że jest oskarżona o zbrodnię, której nie popełniła. Aby uniknąć skazującego wyroku, Sharon decyduje się na ucieczkę z kraju. Jednak nad małą wysepką u wybrzeży Kanady, na którą rzuci ją los, od trzystu lat ciąży straszliwa klątwa…
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 52
Перейти на страницу:

– Tamtego wieczoru wypowiedziałem wiele trudnych do wybaczenia słów. Dałbym wszystko, żeby to odwrócić, żeby znów było jak dawniej. Wówczas stopniowo jakoś by się między nami ułożyło, nie sądzisz?

– Nie – powiedziała cicho Sharon. – Nadal brakowałoby w tym związku czegoś, bez czego nie potrafiłabym żyć.

– Czego?

– Twojej miłości.

– Nigdy przedtem z nikim tyle nie rozmawiałem. Czy nie rozumiesz, że to jest właśnie najlepszy dowód na to, jak wiele dla mnie znaczysz? No, dobrze, opowiadam dalej. Bardzo wcześnie zacząłem pracować na swoje utrzymanie. Już jako ośmioletni chłopak zostałem uczniem w zakładzie kowalskim. Wstawałem o czwartej rano i pracowałem do późna wieczór. Wynagrodzenie zabierał oczywiście sierociniec. Potem trafiłem do kopalni, w której wytrzymałem aż do czasu, kiedy musiałem odejść z sierocińca. Wtedy postanowiłem się uczyć.

Umilkł na moment. Wiedział jednak, ze Sharon słucha go z prawdziwym zainteresowaniem, więc zaczął mówić dalej;

– Teraz nie mam pojęcia, jak mi się to udało. Były to dla mnie najcięższe lata i naprawdę nie chcę o tym opowiadać. Krótko mówiąc, byłem poniżany, wszystkiego sobie odmawiałem, imałem się najcięższych prac, żeby tylko nie przerwać nauki. To wtedy do reszty zamknąłem się w sobie, odwróciłem zupełnie od świata i teraz ponoszę tego konsekwencje. Jedyną osobę, która kiedykolwiek coś dla mnie znaczyła, zraniłem do głębi

W jego głosie Sharon słyszała gorycz i żal. Drgnęła, gdy Gordon nieoczekiwanie zapytał:

– Powiedz, czy ty już całkiem przestałaś mnie kochać?

– Nie chciałabym odpowiadać na to pytanie!

– Musisz! Proszę cię! To dla mnie nieskończenie ważne! Czy naprawdę nic już do mnie nie czujesz?

– Wybacz mi, Gordonie – wyszeptała prawie niedosłyszalnie Sharon. – Ale nie odważę się o tym mówić.

Jego oddech stał się nierówny.

– Chyba dałaś mi właśnie odpowiedź – rzekł z westchnieniem. – A czy nadal się mnie boisz?

– Nie boję się ciebie, ale twojej pogardy.

– Tego naprawdę nie powinnaś się już obawiać.

– Wierzę ci, ale mimo to nie potrafię pozbyć się lęku. A nade wszystko przecież mnie nie kochasz.

– Tego nie możesz wiedzieć, słonko – odparł zasmucony.

– Owszem, mogę. I nie próbuj mnie okłamywać.

– Ja sam przecież nie wiem, bo nie wiem, czym jest miłość. Moje serce już dawno zamieniło się w lód. Jedyne uczucie, jakie przez tyle długich lat je wypełniało, to nienawiść. Ale teraz wiem, że moje serce kiedyś odtaje. Jeśli tylko zechcesz poczekać.

– Mogę poczekać, ale nie obiecuję, że przestanę się ciebie bać.

– Chociaż spróbuj! – prosił. – Weź moją dłoń!

Ostrożnie położył rękę na jej ramieniu. Sharon z wahaniem jej dotknęła, drżąc przy tym na całym ciele. Najpierw zapragnęła natychmiast się od niego odsunąć, ale się przemogła. Po chwili poczuła, że delikatnie i wolniutko, jak nigdy przedtem, pogładził ją po policzku. Jego palce przesunęły się ku włosom. Sharon leżała sztywna jakby połknęła kij, niemal wstrzymując oddech.

– No już dobrze, dobrze – szeptał uspokajająco, jak do dziecka. – Nie bój się mnie. Bardzo mi na tobie zależy i nigdy więcej już cię nie skrzywdzę.

Jego głos brzmiał łagodnie i usypiająco. Sharon czuła oddech męża tuż przy skroni. Nagle jęknęła przerażona.

W jednej chwili Gordon odsunął się od niej.

– Przebacz mi – wyszeptał zakłopotany. – Chciałem tylko pomóc ci przezwyciężyć strach.

– To na nic, Gordon. Nie w taki sposób. Może gdybyś pokochał mnie naprawdę… Chociaż nie wiem już sama, czy i wtedy… Och, Gordon, co my teraz poczniemy?

Sharon nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co mówi. Ale on zapamiętał jej słowa. Zaczynał mieć nadzieję, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy Sharon jednak przyjmie jego miłość.

W pokoju zapadła głęboka cisza. Oboje leżeli bez ruchu, nie mogąc zasnąć. Tej nocy byli sobie bardzo dalecy.

Ale zaraz następnego dnia ich sprawy osobiste zeszły na dalszy plan…

ROZDZIAŁ XX

Tego dnia zmarł niespodziewanie jeden z mieszkańców wyspy. Ciało mężczyzny leżało na środku drogi między barakami a kopalnią. Natychmiast po znalezieniu zwłok wezwano Gordona, Sharon zaś podążyła za mężem.

Stali, przyglądając się, jak doktor Adams bada zmarłego. Wokół zebrała się spora grupka górników, dalej klęczał zatopiony w modlitwie pastor.

– Zmarł kilka dobrych godzin temu. Stało się to albo wieczorem, albo w nocy – oznajmił krótko doktor Adams.

– Bardzo dużo pracował. Wczoraj też został jeszcze po naszym wyjściu – rzekł jeden z górników.

– Co było powodem zgonu? – zapytał Gordon.

– Niewątpliwie atak serca – odparł William. – Ale po jego wyrazie twarzy widać, że musiał się czegoś lub kogoś śmiertelnie wystraszyć.

Sharon spojrzała w nieruchome, szeroko otwarte oczy zmarłego i zadrżała.

– Gordon, widziałam go całkiem niedawno.

– To prawda. Był jednym z trzech górników, których uratowałaś od pewnej śmierci.

– Nie za długo nacieszył się życiem – dodał smutno pastor. – Ale co mogło go aż tak bardzo przerazić?

– Wydaje mi się, że znamy odpowiedź – rzekł Gordon. – Do okna Sharon ktoś wczoraj wieczór zaglądał i panicznie ją przestraszył. Był to demon z zamku we własnej osobie.

– Co takiego? – krzyknął przestraszony duchowny, a zgromadzeni mężczyźni spojrzeli po sobie z niedowierzaniem. – Ale, ale… to by również wyjaśniało inne dziwne zjawisko…

– Jakie zjawisko?

– Kiedy wróciliśmy z Margareth do domu, położyłem na swoim biurku starą księgę. Nie zamknąłem drzwi wejściowych. Po jakimś czasie, gdy chciałem zamknąć drzwi na klucz, zauważyłem, że księga zniknęła. Wygląda więc na to, że to duch ją zabrał. Już później zdałem sobie sprawę, że tego wieczoru w pewnym momencie poczuliśmy przeciąg, który szybko ustał.

Po dokonaniu oględzin pastor Warden przyłączył się do Gordona i Sharon, powracających do domu. Gordon był bardzo zamyślony.

– Nad czym tak dumasz, przyjacielu? – zapytał łagodnie duchowny.

Gordon zmarszczył czoło.

– Czy w tej sprawie nie dostrzegacie zbieżności?

– Nie bardzo rozumiem – zdziwiła się Sharon.

– Wydaje mi się, że ów górnik nie zmarł śmiercią naturalną. Sądzę, że został nastraszony.

– Wciąż nie mogę pojąć, o co ci chodzi.

– Uratowałaś mu życie. Tego samego wieczoru znalazłaś w swojej torbie starą księgę. Nie mógł jej podrzucić nikt inny, tylko on. Wczoraj znowu zajęliśmy się księgą, próbując rozwikłać jej tajemnice, i zaraz potem demon złożył wizytę Sharon. Na koniec odzyskał księgę, zabierając ją pastorowi.

– Tak być mogło, ale nie rozumiem, czemu to miałoby służyć? – odparł Warden. – Poza tym ja przecież nie wierzę w duchy.

– Ani ja. Wydaje mi się, że ten górnik znał tajemnicę zamku. Jeśli wcześniej był w posiadaniu księgi, musiał być także na zamku. Gdy Sharon uratowała mu życie, chciał się jakoś odwdzięczyć i pomóc nam rozwiązać zagadkę. Dlatego podrzucił tu księgę. Tym samym zdradził i dlatego musiał umrzeć.

Teraz wtrąciła się Sharon:

– Ale skoro znał tajemnicę, z pewnością nie raz widział demona. Jak więc mógł się go przestraszyć?

– Może przyczyną zgonu wcale nie był atak serca? Górnicy są raczej dobrego zdrowia. Są jednak choroby, których objawy przypominają zawał serca. Niewykluczone, że William się pomylił, choć to nie znaczy, że jest złym lekarzem. Dopiero dokładniejsze badania mogą wykazać prawdziwą przyczynę zgonu.

Szli w milczeniu. Wiatr się nasilił i zanosiło się na deszcz. Sharon otuliła się szczelniej szalem.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 52
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)