Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Statki czasu [The Time Ships - pl]
Statki czasu [The Time Ships - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Statki czasu [The Time Ships - pl]

Электронная книга - «Statki czasu [The Time Ships - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja Wehikułu czasu Herberta George’a Wellsa.
1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 128
Перейти на страницу:

— Tak — odparłem. — To człowiek z przyszłości, z roku Pańskiego 657 208. Znacznie się różni od obecnych ludzi. Sprowadziłem go w moim wehikule czasu: w wehikule, którego pierwsze, nie dopracowane plany już pan sporządza!

— Kusi mnie, żeby zapytać, jak potoczy się moje życie. Czy odniosę sukces, czy się ożenię, i tak dalej. Podejrzewam jednak, że lepiej dla mnie będzie, jeśli nie będę tego wiedział. — Spojrzał na Nebogipfela. — Ale przyszłość gatunku to całkiem inna sprawa.

— Wierzy mi pan, prawda?

Wziął swój kieliszek, zobaczył, że jest pusty i odstawił go.

— Nie wiem. Każdy może z łatwością wejść do domu i powiedzieć, że jest czyimś odpowiednikiem z przyszłości...

— Ale pan już sam pomyślał o możliwości podróżowania w czasie. I... proszę spojrzeć na moją twarz!

— Przyznaję, że istnieje pewne powierzchowne podobieństwo. Ale istnieje możliwość, że to wszystko jest jakąś psotą, którą spreparowano — być może z jakimś złośliwym zamiarem — aby ukazać mnie jako szarlatana. — Spojrzał na mnie surowym wzrokiem. — Jeżeli pan jest tym, za kogo się podaje — jeśli pan jest mną! — to z pewnością przybył pan tu w jakimś celu.

— Tak. — Usiłowałem opanować złość; usiłowałem pamiętać, że porozumienie z tym trudnym i dość aroganckim młodzieńcem to sprawa najwyższej wagi. — Tak. Mam misję do spełnienia.

Pociągnął się za podbródek.

— To dramatyczne słowa. Dlaczego jednak to ja miałbym odgrywać taką ważną rolę? Jestem naukowcem... a prawdopodobnie nawet nie; jestem partaczem, dyletantem. Nie jestem ani politykiem, ani prorokiem.

— Tak. Ale jest pan — lub będzie — wynalazcą najpotężniejszej broni, jaką można stworzyć. Chodzi mi o wehikuł czasu.

— Co chce mi pan przez to powiedzieć?

— Że musi pan zniszczyć plattneryt i znaleźć sobie jakiś inny kierunek badań. Pod żadnym pozorem nie wolno panu skonstruować wehikułu czasu. To niemal rozkaz!

Złączył dłonie i spojrzał na mnie.

— No cóż. Najwidoczniej ma mi pan coś do powiedzenia. Czy to będzie długa opowieść? Czy chce pan jeszcze brandy? Czy może herbaty?

— Nie, dziękuję. Będę się streszczał.

I zacząłem opowieść, przedstawiając pokrótce odkrycia, które w końcu doprowadziły mnie do skonstruowania wehikułu. Opowiedziałem, jak po raz pierwszy wsiadłem do niego i wyruszyłem w historię Elojów i Morloków i co odkryłem, kiedy powróciłem i ponownie wybrałem się w czas.

Przypuszczam, że mówiłem ze znużeniem — nie pamiętałem, ile godzin upłynęło od chwili, kiedy ostatnio spałem — ale w miarę, gdy opowiadałem dalej, ożywiłem się i utkwiłem wzrok w szczerej, okrągłej twarzy Mosesa w jasnym kręgu światła świec. Z początku zdawałem sobie sprawę z obecności Nebogipfela, gdyż siedział cicho w trakcie mojego opowiadania i czasami — na przykład podczas opisu mojego pierwszego spotkania z Morlokami — Moses odwracał się do niego, jakby w celu potwierdzenia jakiegoś szczegółu.

Ale po pewnym czasie zaprzestał nawet tego i patrzył jedynie w moją twarz.

6. PERSWAZJA I SCEPTYCYZM

Kiedy skończyłem, wczesny, letni świt już rozlewał się po niebie.

Moses siedział na krześle. Nadal się we mnie wpatrywał, podpierając ręką podbródek.

— Cóż — odezwał się w końcu, jakby chciał przerwać zaklęcie. — No cóż.

Wstał, przeciągnął się i przeszedł przez pokój do okien; otworzył je, odsłaniając chmurne, lecz rozjaśniające się niebo.

— To niezwykła relacja.

; — To coś więcej — dodałem ochrypłym głosem. — Czy pan tego nie widzi? Podczas drugiej podróży w przyszłość wszedłem w inną Historię. Wehikuł czasu to burzyciel historii — niszczyciel światów i gatunków. Czy pan naprawdę nie widzi, dlaczego nie wolno go zbudować?

Moses zwrócił się do Nebogipfela:

— Jeżeli jest pan człowiekiem z przyszłości, to co pan ma do powiedzenia na ten temat?

Krzesło Nebogipfela nadal znajdowało się w cieniu, ale Morlok kulił się przed wdzierającym się światłem dziennym.

— Nie jestem człowiekiem — powiedział zimnym, spokojnym tonem. — Ale pochodzę z przyszłości — jednej z, być może, nieskończonej liczby możliwych wariantów. I wydaje się to prawdą — z pewnością jest to logicznie możliwe — że wehikuł czasu może zmieniać bieg Historii, a tym samym doprowadzić do zaistnienia nowych wariantów wydarzeń. Właściwie, wydaje się, że wehikuł, dzięki właściwościom plattnerytu, działa na zasadzie wchodzenia do innej, równoległej Historii.

Moses podszedł do okna i wschodzące słońce uwydatniło jego profil.

— Ale porzucenie moich badań na podstawie waszych nie popartych dowodami twierdzeń...

— Twierdzeń?! Uważam, że zasługuję na trochę więcej szacunku — powiedziałem z narastającym gniewem. — W końcu jestem tobą! Jesteś taki uparty. Przyprowadziłem człowieka z przyszłości... Jaką jeszcze mam zastosować perswazję?

Pokręcił głową.

— Proszę posłuchać — odparł. — Jestem zmęczony. Nie spałem przez całą noc i brandy też mi niewiele pomogła. Wy dwaj też wyglądacie, jakby przydało wam się trochę odpoczynku. Mam wolne pokoje, zaprowadzę was...

— Znam drogę — wtrąciłem trochę oziębłym tonem.

Przyjął to z pewną dozą humoru.

— Każę pani Penforth przynieść wam śniadanie... albo — ciągnął, spoglądając ponownie na Nebogipfela — być może każę je przynieść tutaj.

— Chodźcie — powiedział. — Losy rasy mogą poczekać przez kilka godzin.

Spałem głęboko, nadzwyczaj głęboko. Obudził mnie Moses, który przyniósł mi dzbanek gorącej wody.

Moje rzeczy złożone były na krześle; po moich przygodach w czasie wyglądały dość marnie.

— Chyba nie mógłby mi pan pożyczyć ubrania, prawda?

— Jeśli pan chce, może pan wziąć szlafrok. Przepraszam, staruszku, ale nie sądzę, by którakolwiek z moich rzeczy pasowała na pana!

Rozzłościła mnie jego arogancja.

— Pewnego dnia pan też się postarzeje. I mam nadzieję, że wówczas przypomni pan sobie... a zresztą mniejsza z tym! — warknąłem.

— Proszę posłuchać, każę służącemu wyczyścić pańskie ubranie i załatać największe dziury. Proszę zejść, kiedy będzie pan gotowy.

W jadalni śniadanie podano w formie bufetu. Moses i Nebogipfel już tam byli. Moses miał na sobie ten sam strój co poprzedniego dnia — lub przynajmniej identyczną jego kopię. W jasnym, porannym słońcu papuzie kolory jego marynarki wydawały się jeszcze straszniejsze. Jeżeli chodzi o Nebogipfela, Morlok był ubrany — jakże komicznie wyglądał! — w krótkie spodnie i podniszczony blezer. Miał czapkę, spod której spozierała owłosiona twarz z goglami na oczach, i stał cierpliwie przy bufecie.

— Powiedziałem pani Penforth, żeby tu nie przychodziła — odezwał się Moses. — Jeżeli chodzi o Nebogipfela, to ta pańska podniszczona marynarka — a propos, wisi na tamtym krześle — wydawała się raczej za duża dla niego. Wygrzebałem więc stary mundurek szkolny — jedyny pasujący na niego ubiór, jaki zdołałem znaleźć: pański towarzysz cuchnie teraz naftaliną, ale wydaje się trochę szczęśliwszy.

— No dobrze. — Podszedł do Nebogipfela. — Pomogę panu. Co by pan chciał? Widzi pan, że mamy boczek, jajka, tosty, kiełbaski...

Swoim płynnym, cichym tonem Nebogipfel zapytał Mosesa o pochodzenie tych rozmaitych potraw. Moses wyjaśnił wszystko obrazowo: wziął, na przykład, kawałek boczku na widelec i opisał świnię.

1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)