Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Statki czasu [The Time Ships - pl]
Statki czasu [The Time Ships - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Statki czasu [The Time Ships - pl]

Электронная книга - «Statki czasu [The Time Ships - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja Wehikułu czasu Herberta George’a Wellsa.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 128
Перейти на страницу:

Kiedy Moses skończył wyjaśnienia, Nebogipfel wziął jeden owoc — jabłko — i poszedł z nim oraz szklanką wody do najciemniejszego kąta w pokoju. Jeżeli chodzi o mnie, to po takiej długiej diecie złożonej z mdłego jedzenia Morloków nie mógłbym bardziej rozkoszować się śniadaniem, nawet gdybym wiedział — a nie wiedziałem — że jest to mój ostatni posiłek w dziewiętnastym wieku!

Po śniadaniu Moses zaprowadził nas do palarni. Nebogipfel usadowił się w najciemniejszym kącie, natomiast ja i Moses usiedliśmy w fotelach naprzeciwko siebie. Moses wyjął fajkę, nabił ją tytoniem z woreczka, który nosił w kieszeni, i zapalił.

Obserwowałem go, wrząc z gniewu. Był tak irytująco spokojny!

— Czy nie ma pan nic do powiedzenia? Przyniosłem panu straszne ostrzeżenie z przyszłości... z kilku przyszłości... które...

— Tak — powiedział. — To bardzo dramatyczne. Ale — ciągnął, nabijając fajkę — nadal nie jestem przekonany...

— Nie jest pan przekonany? — wykrzyknąłem, zrywając się na równe nogi. — Jakiego jeszcze dowodu... jakiej perswazji... panu potrzeba?

— Wydaje mi się, że w pańskim rozumowaniu jest kilka luk. Och, niechże pan usiądzie.

Usiadłem, czując się osłabiony.

— Luk?

— Proszę spojrzeć na to z mojej strony. Twierdzi pan, że jestem panem, a pan mną. Tak?

— Właśnie. Jesteśmy dwoma kawałkami jednej, czterowymiarowej całości, wziętymi z różnych miejsc i ustawionymi obok siebie dzięki wehikułowi czasu.

— No dobrze. Ale rozważmy rzecz następującą: jeżeli kiedyś pan był mną, to powinien pan mieć takie same wspomnienia jak ja.

— Ja... — zacząłem i umilkłem.

— A zatem — ciągnął Moses z nutą triumfu — jakie ma pan wspomnienia dotyczące dość tęgiego, obcego mężczyzny i jego dziwnego towarzysza, którzy pewnej nocy zjawili się tutaj?

Naturalnie, odpowiedź — to przerażające! Niemożliwe! — była taka, że nie miałem żadnych wspomnień. Wzburzony zwróciłem się do Nebogipfela.

— Dlaczego nie przyszło mi to do głowy? Oczywiście, moja misja jest niemożliwa. Zawsze taką była. Nie mógłbym nigdy przekonać młodego Mosesa, ponieważ nie mam wspomnień o tym, jak to z kolei ja, kiedy byłem Mosesem, zostałem przekonany!

— Gdy i sinieją wehikuły czasu, przyczyna i skutek to pojęcia dość niezręczne.

— A oto jeszcze jedna zagadka dla pana — powiedział Moses z jeszcze bardziej nieznośną zarozumiałością. — Przypuśćmy, że się z panem zgadzam. Przypuśćmy, że akceptuję pańską opowieść o podróżach w czasie, wersjach historii i tak dalej. Przypuśćmy, że zgadzam się zniszczyć wehikuł czasu.

Domyśliłem się, do czego zmierza.

— Wówczas, gdyby wehikuł czasu nie został nigdy zbudowany... — zacząłem.

— Nie mógłby pan wrócić w czasie, aby położyć kres jego budowie... — powiedział Moses.

— ... i tym samym wehikuł i tak zostałby w końcu zbudowany...

— ... i wróciłby pan w czasie, by ponownie przerwać budowę, i powtarzałoby się to w kółko, przypominając wiecznie obracającą się karuzelę! — wykrzyknął, wykonując szeroki gest.

— Tak — potwierdził Nebogipfel. — To patologiczna pętla przyczynowa. Wehikuł czasu musi zostać zbudowany, aby mógł położyć kres własnej budowie...

Ukryłem twarz w dłoniach. Oprócz rozpaczy z powodu tego, że moja sprawa upadła, odnosiłem nieprzyjemne wrażenie, że młody Moses jest znacznie inteligentniejszy ode mnie. Powinienem był dostrzec te trudności natury logicznej! Być może to straszna prawda, że inteligencja, tak jak bardziej prymitywna sprawność fizyczna, pogarsza się z wiekiem.

— Ale pomimo tego całego sporu o drobiazgi, to prawda — szepnąłem. — I wehikuł nie może być nigdy zbudowany.

— A zatem niech pan wyjaśni następującą rzecz — powiedział Moses z mniejszą sympatią. — „Być albo nie być” — wydaje się, że teraz to już nie jest pytanie. Jeśli jest pan mną, to przypomni pan sobie, jak został zmuszony do zagrania roli ojca Hamleta w koszmarnej inscenizacji w szkole.

— Pamiętam to dobrze.

— Wydaje mi się, że pytanie raczej brzmi: jak coś może być i równocześnie nie być?

— Ale to prawda — wtrącił Nebogipfel. Przesunął się kawałek do przodu, wchodząc w krąg światła, i spojrzał na nas po kolei. — Wydaje mi się, że musimy stworzyć wyższą logikę... Taką, która uwzględni wzajemne oddziaływanie wehikułu czasu i historii, która poradzi sobie z wielorakością historii...

I wtedy — w momencie, kiedy przeżywałem największy kryzys niepewności — usłyszałem ryk, podobny do warkotu jakiegoś olbrzymiego silnika, który odbił się echem na całym wzgórzu, poza domem. Wydawało się, że ziemia drży — jakby kroczył po niej jakiś potwór — i usłyszałem krzyki oraz — choć to było niemożliwe, aby coś takiego zdarzyło się w sennym Richmond wcześnie rano! — terkot karabinu!

Moses i ja zdziwieni spojrzeliśmy na siebie.

— Na wielkiego Scotta! — krzyknął Moses. — Co to jest?

Odniosłem wrażenie, że znów słyszę klekot broni maszynowej, natomiast krzyk przeszedł we wrzask, który nagle się urwał.

Wybiegliśmy razem z palarni na korytarz. Moses otworzył drzwi — zasuwa była już podniesiona — i wyskoczyliśmy na ulicę. Była już tam pani Penforth, chuda i sroga, oraz Poole, aktualny służący Mosesa. Pani Penforth trzymała w ręku jasnożółtąściereczkę i ściskała ramię Poole’a. Obrzucili nas pobieżnym spojrzeniem, po czym odwrócili wzrok, ignorując Morloka, jakby nie przedstawiał ani trochę dziwniejszego widoku niż Francuz lub Szkot!

Na Petersham Road znajdowało się sporo ludzi, którzy stali i gapili się. Moses dotknął mojego rękawa i pokazał palcem na drogę w kierunku miasta.

— Tam — powiedział. — Oto pańska anomalia.

Wyglądało to tak, jakby jakaś wielka fala uniosła pancernik z powierzchni morza i posadziła go wysoko na Richmond Hill, jakieś dwieście jardów od domu. Była to wielka metalowa skrzynia, która leżała na Petersham Road jak jakiś olbrzymi, żelazny owad o długości co najmniej osiemdziesięciu stóp.

Nie był to jednak żaden wyrzucony na brzeg potwór. Zobaczyłem teraz, że obiekt pełznie w naszym kierunku, powoli, lecz zdecydowanie, i pozostawia za sobą ciąg nacięć na powierzchni drogi, jak spacerujący po ziemi ptak. Górna powierzchnia pancernika pocętkowana była zawile rozmieszczonymi otworami — uznałem je za otwory strzeleckie lub teleskopowe.

Pojazdy musiały ustąpić miejsca pancernikowi: dwa dwukołowe powoziki leżały przewrócone przed nim na drodze, tak samo jak wóz do przewożenia beczek piwa — przestraszony koń nadal był uwięziony między dyszlami, a piwo wylewało się z rozbitych beczek.

Jakiś lekkomyślny młodzieniec w czapce wyrwał z ziemi kamień polny i rzucił go w metalowe poszycie pancernika. Kamień odbił się od kadłuba, nie pozostawiając na nim nawet rysy, ale kolos zareagował: zobaczyłem, jak z jednego z górnych otworów wysuwa się lufa karabinu, który hałaśliwie wystrzelił do młodzieńca.

Chłopiec upadł i znieruchomiał na ziemi.

Tłum szybko się rozproszył i umilkły wrzaski. Pani Penforth wypłakiwała się w szmatkę; Poole odprowadził ją do domu.

Właz na przodzie lądowego pancernika otworzył się ze szczękiem — przez chwilę widziałem ciemne wnętrze — i zobaczyłem, jak czyjaś twarz (wydała mi się zamaskowana) wygląda w naszym kierunku.

— Ten pojazd jest spoza czasu — oświadczył Nebogipfel. — I przyjechał po nas.

— Zaiste. — Odwróciłem się do Mosesa. — No i cóż? — zapytałem go. — Czy teraz już pan mi wierzy?

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)