Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 106
Перейти на страницу:

Prawdopodobnie miał to być komplement. Ale Glenda, z głową tak oszałamiająco pełną słów nadrektora, że aż wyciekały jej uszami, usłyszała własne słowa:

— Na pewno się nie marnuję, proszę pana. Nigdy panowie nie jedli lepszych zapiekanek niż moje! To ja kieruję nocną kuchnią!

Metafizyka realnej polityki nie była obiektem zainteresowania większości obecnych, ale z zapiekankami wiedzieli, na czym stoją. Glenda już wcześniej skupiła na sobie ich uwagę, ale teraz rozgorzeli ciekawością.

— Naprawdę?! — zawołał kierownik studiów nieokreślonych. — Myśleliśmy, że to ta ładna dziewczyna.

— Doprawdy? — spytała uprzejmie Glenda. — Nie, to ja.

— Więc kto robi te pyszne zapiekanki, jakie tu czasem trafiają, z serowym ciastem i warstwą gorących pikli?

— Zapiekanka oracza? Ja, proszę pana. To mój własny przepis.

— Poważnie? A jakim cudem marynowana cebulka przy pieczeniu zostaje taka twarda i chrupiąca? To niesamowite!

— Mój własny przepis, proszę pana — odparła twardo Glenda.

— Nie byłby mój, gdybym komuś powiedziała.

— Słusznie — przyznał radośnie Ridcully. — Nie możesz wypytywać fachowca o sekrety jego fachu, mój przyjacielu. Czegoś takiego zwyczajnie się nie robi. A teraz zamykam posiedzenie, choć dopiero później zdecyduję, czy istotnie zamknęło ono jakieś kwestie. — Zwrócił się znowu do Glendy. — Dziękuję, że przyszła pani tu dzisiaj, panno Glendo. Nie będę dociekał, czemu młoda dama, pracująca w nocnej kuchni, nalewa herbatę tutaj, skoro już prawie południe. Czy ma pani dla nas jeszcze jakieś rady?

— No… — zawahała się Glenda. — Skoro pan pyta… Nie, naprawdę nie powinnam…

— Nie jest to właściwa chwila na ataki nieśmiałości, nie sądzi pani?

— Chodzi o wasze kolory, proszę pana. To znaczy koszulki waszej drużyny. Nie ma nic złego w czerwieni z żółtym, nikt inny ich nie używa, ale chciał pan umieścić z przodu dwa wielkie U, tak. Takie UU?

— Tak jest, właśnie tak. Unia Uniwersytecka. Tym właśnie będziemy. — Ridcully pokiwał głową.

— Jest pan pewien? To znaczy wiem, że wszyscy panowie są tu kawalerami i w ogóle, ale… no, wyglądają panowie, jakby mieli obfite łona. Naprawdę.

— Na bogów, ona ma rację! — przyznał Myślak. — To będzie naprawdę niefortunny kształt.

— Jaki chory umysł zobaczy coś takiego w dwóch niewinnych literach? — spytał gniewnie wykładowca run współczesnych.

— Nie wiem, proszę pana — odparła Glenda. — Ale wszyscy oglądający mecze takie mają. I będą wymyślać przezwiska. Uwielbiają to.

— Podejrzewam, że może pani mieć rację — zgodził się Ridcully.

— Ale kiedy za dawnych lat wiosłowałem, nigdy nie mieliśmy z tym kłopotów.

— Miłośnicy piłki nożnej używają mocniejszego języka, nadrektorze — zauważył Myślak.

— No tak. A my wtedy byliśmy dość swobodni w ciskaniu kulami ognia, o ile pamiętam. — Ridcully się zadumał. — Co za wstyd. Miałem nadzieję, że znowu trochę przewietrzę stare ciuchy. Myślę jednak, że uda się zmienić trochę rysunek, żeby uniknąć zakłopotania dla wszystkich. Raz jeszcze bardzo dziękuję, panno Glendo. Łona, tak? Niewiele brakowało, nie ma co. Miłego dnia.

Zamknął drzwi za wózkiem, który Glenda pchała, jakby startowała w wyścigu.

Molly, szefowa służących w dziennej kuchni, kręciła się niespokojnie na końcu następnego korytarza. Odetchnęła z ulgą, kiedy wśród dzwonienia filiżanek zza rogu wynurzyła się Glenda.

— Dobrze ci poszło? Czy cokolwiek poszło niedobrze? Jeśli coś pójdzie niedobrze, będę miała straszne kłopoty. Powiedz, że wszystko poszło dobrze!

— Było nieźle — zapewniła ją Glenda.

Zyskało jej to podejrzliwe spojrzenie.

— Na pewno? Jesteś mi za to coś winna.

Prawa przysług należą do podstawowych w multiwersum. Pierwsze prawo brzmi: nikt nie prosi o tylko jedną przysługę; druga prośba (po wyświadczeniu pierwszej przysługi) poprzedzona przez „i jeśli się nie obrazisz” dotyczy drugiej przysługi. Jeżeli wymieniona druga przysługa nie zostanie wyświadczona, drugie prawo orzeka, że wszelka wdzięczność za pierwszą przysługę zostanie wyzerowana, a zgodnie z trzecim prawem wyświadczający przysługę żadnej naprawdę nie wyświadczył i następuje kolaps pola przysługowego.

Ale Glenda uważała, że przez lata wyświadczyła bardzo wiele przysług i kilka jej się należało. Poza tym miała powody przypuszczać, że Molly spędzała szczęśliwie uzyskany czas wolny, flirtując ze swoim chłopakiem, który pracował w piekarni.

— Możesz mnie wprowadzić na bankiet w środę wieczorem?

— Przykro mi, ale kamerdyner decyduje, kogo weźmie do pracy.

Ano tak; dziewczyny wysokie i szczupłe, przypomniała sobie Glenda.

— Ale dlaczego miałoby ci na tym zależeć? — zdziwiła się Molly. — Dużo biegania i tak po prawdzie to wcale dużo nie płacą. Znaczy, po dużym przyjęciu zostaje sporo dobrych rzeczy, ale co to dla ciebie? Wszyscy wiedzą, że jesteś królową zostawionych! — Przerwała zakłopotana. — Chciałam powiedzieć, że przecież świetnie gotujesz i zawsze coś zostaje… — paplała. — O to mi właśnie chodziło.

— Nie pomyślałam, że mogło ci chodzić o coś innego — odparła Glenda spokojnym tonem. Ale podniosła głos, kiedy Molly odchodziła pospiesznie. — I mogę ci się odwdzięczyć już teraz! Masz dwa mączne ślady rąk na tyłku!

Spojrzenie, jakie padło w odpowiedzi, było tylko niewielkim zwycięstwem, ale człowiek bierze, co mu dają.

Jednak to niezwykłe interludium, którego z pewnością pożałuje, zajęło już zbyt dużo czasu. Musiała wracać do nocnej kuchni.

* * *

Kiedy za dość zuchwałą pokojówką zamknęły się drzwi, Ridcully znacząco skinął głową Myślakowi.

— No dobra, Stibbons. Przez cały czas, kiedy z nią rozmawiałem, patrzyłeś na swój thaumometr. Co tam?

— Jakiś splot.

— A ja myślałem, że to Vetinari stoi za tą sprawą z urną — mruknął ponuro Ridcully. — Powinienem od razu skojarzyć, że nigdy nie jest tak mało subtelny.

— Och, od początku wiedziałem, że to coś takiego — oświadczył wykładowca run współczesnych.

— Rzeczywiście — zgodził się kierownik studiów nieokreślonych.

— Przyszło mi to do głowy, kiedy tylko zobaczyłem ją w azecie.

— Panowie — rzekł Ridcully. — Zawstydzacie mnie, ponieważ gdy tylko wpadam na jakiś pomysł w dowolnej kwestii, okazuje się, że wszyscy już wcześniej wiedzieli, o co chodzi. Jestem zdumiony.

— Bardzo przepraszam — odezwał się doktor Hix. — Ale nie mam pojęcia, o czym mówicie.

— Bo nie ma pan kontaktu ze światem! Za dużo czasu pan spędza pod ziemią! — skarcił go surowo wykładowca run współczesnych.

— Dlatego że mało kiedy mnie wypuszczacie! I chciałbym przypomnieć, że muszę utrzymywać kluczowe linie kosmicznej obrony tej uczelni, mając personel liczebności jeden! W dodatku martwy.

— Chodzi ci o Charliego? — spytał Ridcully. — Pamiętam starego Charliego, solidny pracownik.

— Tak, ale muszę przez cały czas go podkręcać — westchnął Hix.

— Staram się informować wszystkich na bieżąco w moich miesięcznych raportach. Mam nadzieję, że je czytaliście…?

— Proszę powiedzieć, doktorze — zwrócił się do Hiksa Myślak — czy wyczuł pan coś niezwykłego, kiedy ta młoda dama mówiła tak elokwentnie?

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)