Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]
Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]

Электронная книга - «Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]». Краткое содержание книги:

Szef wielkiej stacji telewizyjnej dokonuje epokowego odkrycia — znajduje metodę tworzenia mikrotuneli podprzestrzennych, które pozwalają zajrzeć kamerze w każde miejsce w teraźniejszości i przeszłości... W przezroczystym świcie nic nie ukryje się przed kamerą. Ludzie zaczynają szukać sposobów na ukrycie swojej prywatności i swoich zbrodni…
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 83
Перейти на страницу:

— Brązowe? To nie takie proste, Bobby. Jeśli w chromosomach matki znajdzie się gen błękitnych oczu, to część dzieci też będzie miała niebieskie.

— Niebieskie-niebieskie ojca, niebieskie-brązowe matki. Cztery kombinacje…

Tak. Czyli dwoje dzieci z czworga będzie miało niebieskie oczy.

— Hm…

Ja mam niebieskie, pomyślał. Heather ma brązowe. Wyszukiwarka była dostatecznie sprytna, żeby interpolować jego pytanie.

— Nie mam informacji o genetycznym dziedzictwie Heather. Jeśli chcesz, mogę to sprawdzić…

— Mniejsza z tym. Dziękuję.

Oparł się wygodnie. To było głupie pytanie. Ktoś z przodków Heather musiał mieć niebieskie oczy. Z pewnością. Samochód pędził przez gęstniejący mrok.

14. Lata świetlne

Hiram krążył po małym pokoju Davida: ciemna sylwetka na tle okna, za którym błyszczały nocne światła wieżowców Seattle. Podniósł wyblakłą fotokopię przypadkowego artykułu i przeczytał tytuł.

— „Lorentzowskie wormhole w grawitacyjnie ściskanej próżni”. — Kolejna oszałamiająca teoria?

David siedział na sofie, poirytowany i zaniepokojony nieoczekiwaną wizytą ojca. Rozumiał, że Hiram potrzebuje towarzystwa, żeby wypalić adrenalinę, uciec z nieustannie obserwowanego akwarium, jakim stało się jego życie. Wolałby tylko, żeby nie działo się to w jego przestrzeni osobistej.

— Chcesz się czegoś napić? Kawy albo…

— Kieliszek wina, z chęcią. Byle nie francuskiego. David podszedł do lodówki.

— Mam chardonnay. Niektóre kalifornijskie winnice są prawie do przyjęcia.

Wrócił z kieliszkami na sofę.

— A więc? — zapytał Hiram. — Te Lorentzowskie wormhole? David oparł się wygodnie i podrapał po głowie.

— Prawdę mówiąc, dochodzimy do ślepego zaułka. Technologia Casimira ma wewnętrzne ograniczenia. Równowaga dwóch nadprzewodzących płyt kondensatora, równowaga między siłami Casimira a odpychaniem elektrycznym, jest niestabilna i łatwo podlega zakłóceniom. Ładunki elektryczne, które musimy przenosić, są tak wielkie, że następują częste wyładowania w otoczenie. Troje ludzi zginęło wskutek pracy z WormCamami, jak doskonale wiesz z pozwów firm ubezpieczeniowych. Następna generacja wymaga czegoś dojrzalszego. Jeśli to uzyskamy, możemy zbudować o wiele mniejsze i tańsze WormCamy, sięgnąć z technologią o wiele dalej.

— Czy jest jakiś sposób?

— Możliwe. Inłektory Casimira to dość niezgrabna, dziewiętnastowieczna metoda tworzenia negatywnej energii. Lecz okazuje się, że takie zjawiska mogą pojawiać się w sposób naturalny. Jeśli przestrzeń zostaje dostatecznie mocno zakrzywiona, próżnię kwantową i inne fluktuacje można wzmocnić aż do… No cóż. Jest taki dość subtelny efekt kwantowy. Nazywamy to ściśniętą próżnią. Problem w tym, że według najlepszej znanej nam teorii potrzebna jest kwantowa czarna dziura, żeby uzyskać dostatecznie silne pole grawitacyjne. A zatem…

— A zatem szukasz lepszej teorii. — Hiram przerzucił papiery i zerknął na ręczne notatki Davida: równania połączone łukami strzałek. Rozejrzał się po pokoju. — Ani jednego ekranu w okolicy. Czy ty czasem wychodzisz? W ogóle wychodzisz? Czy może autoszofer wozi cię do pracy i do domu z nosem wlepionym w jakieś zakurzone artykuły? Gdy tu wylądowałeś, miałeś tę swoją francusko-amerykańską głowę wciśniętą w szeroką gościnną dupę. I do dziś tam pozostała.

David zjeżył się.

— Czy to ci przeszkadza, Hiram?

— Wiesz, jak bardzo polegam na twojej pracy. Lecz nie mogę powstrzymać uczucia, że straciłeś perspektywę.

— Perspektywę? Czego?

— WormCamu. Najważniejsze w nim jest to, co się dzieje tam. — Skinął na okno.

— W Seattle?

Hiram parsknął śmiechem.

— Wszędzie. A technika spoglądania w przeszłość jeszcze tak naprawdę nie zyskała popularności. — Wyraźnie podjął jakąś decyzję. Odstawił kieliszek. — Wiesz co, wybierz się jutro ze mną.

— Gdzie?

— Do fabryki Boeinga. — Wręczył synowi kartę z kodem kreskowym dla autoszofera. — O dziesiątej?

— Dobrze. Ale… Hiram wstał.

— Uważam, że jestem odpowiedzialny za uzupełnienie twojej edukacji, synu. Pokażę ci, jakie zmiany przynosi WormCam.

Bobby przyprowadził Mary, swój ą przyrodnią siostrę, do opuszczonego boksu Kate w Wormworks.

Mary obeszła biurko dookoła, dotknęła martwego ekranu, przejechała dłonią po przepierzeniach akustycznych. Wszystko było klinicznie czyste, uporządkowane, martwe. To jest to?

— Osobiste rzeczy zostały usunięte. Gliny zabrały parę drobiazgów, głównie akta pracy. Resztę wysłaliśmy do rodziny. Od tego czasu ludzie z kryminalistyki przeczołgali się przez wszystko.

— Wygląda jak czaszka, którą wylizał ścierwojad. Skrzywił się.

— Niezły obrazek.

— Ale mam rację, prawda?

— Tak…ale…

Ale, pomyślał, wciąż była jakaś niezatarta kate’owatość w tym anonimowym biurku, w tym fotelu, jakby w ciągu miesięcy, które tu spędziła, zdołała jakoś odcisnąć siebie we fragmencie czasoprzestrzeni. Ciekawe, ile czasu potrwa, zanim to uczucie zaniknie.

Mary przyglądała mu się z uwagą.

— Denerwuje cię to miejsce, prawda?

— Jesteś spostrzegawcza. I szczera do bólu. Uśmiechnęła się, ukazując diamenty — pewnie fałszywe — w przednich zębach.

— Mam piętnaście lat. To mój zawód. Czy to prawda, że WormCamy mogą zajrzeć w przeszłość?

— Gdzie o tym słyszałaś?

— Czy to prawda?

— …Tak.

— Pokaż mi j ą.

— Kogo?

— Kate Manzoni. Nigdy jej nie widziałam. Pokaż mi ją. Macie tu WormCamy, prawda?

— Oczywiście. To przecież Wormworks.

— Wszyscy wiedzą, że możecie WormCamem zajrzeć w przeszłość. A ty wiesz, jak je obsługiwać. A może się boisz? Tak jak się bałeś tu przyjść…

— Wypchaj się. I chodź.

Poirytowany zaprowadził j ą do klatki windy, która zwiozła ich kilka poziomów niżej, na stanowisko robocze Davida.

Davida nie było. Szef techników wyszedł im na spotkanie i grzecznie zaproponował Bobby’emu pomoc. Bobby upewnił się tylko, że instalacja jest włączona, i podziękował za towarzystwo. Usiadł na obrotowym fotelu przed biurkiem Davida i zaczął ustawiać pokaz. Palce z trudem trafiały w obce, manualne klawisze, świecące na ekranie.

Mary przysunęła sobie krzesło.

— Interfejs jest okropny. Ten David musi być jakimś retrodziwakiem.

— Powinnaś okazać mu trochę więcej szacunku. Jest moim przyrodnim bratem.

Prychnęła tylko.

— Czemu mam okazywać szacunek tylko dlatego, że stary Hiram nie umiał się powstrzymać? Zresztą, co ten David robi przez cały dzień?

— David pracuje nad nową generacją WormCamów. To coś, co nazywa technologią ściskanej próżni. — Wziął z biurka i wręczył jej kilka artykułów; przejrzała drobno zadrukowane równaniami strony. — Marzy, że wkrótce będziemy mogli otwierać tunele bez laboratorium pełnego nadprzewodzących magnesów. Taniej i dużo niniejsze…

— Ale wciąż będą w rękach rządu i wielkich korporacji. Tak?

Duży ekran, umocowany do przepierzenia przed biurkiem, rozjaśnił się wirem pikseli. Bobby usłyszał jęk generatorów zasilających wielkie, niezgrabne iniektory Casimira pod nimi; poczuł ostry zapach ozonu z potężnych pól elektrycznych. Maszyneria zbierała energię, a Bobby — jak zawsze — poczuł napływ podniecenia, wyczekiwania.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)