Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl]
Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl]

Электронная книга - «Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl]». Краткое содержание книги:

Kryminalna zagadka w świecie Dysku.
Kto morduje nieszkodliwych staruszków? Kto próbuje otruć Patrycjusza? Kiedy jesienne mgły spowijają Ankh-Morpork, Straż Miejska musi schwytać mordercę, którego nie może zobaczyć. Może golemy coś wiedzą — ale poważni ludzie z gliny, którzy pracują całe dnie i noce, i nigdy nikomu nie wadzą, nagle zaczęli popełniać samobójstwa. Zresztą straż ma także własne problemy. Pewien wilkołak cierpi na syndrom napięcia przedpełniowego.
Kapral Nobbs zaczyna bywać wśród jaśniepaństwa, a u nowego rekruta-krasnoluda można dostrzec pewne bardzo dziwne cechy — zwłaszcza kolczyki i cienie do oczu. Komu można zaufać, kiedy motłoch krąży po ulicach, spiskowcy kryją się w mroku, a wszystkie ślady wskazują niewłaściwy kierunek?
W nocnych ciemnościach komendant straży, sir Samuel Vimes, przekonuje się, że gdzieś tam, być może, wcale nie ma prawdy. Prawda może być wśród słów w jego głowie.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 77
Перейти на страницу:

Zachowała jeszcze trochę tej substancji. Mogłaby znowu sprawdzić, ale… lepiej będzie komuś powiedzieć…

Wybiegła do głównej sali, gdzie pełnił dyżur któryś z trolli.

— Gdzie jest komendant Vimes?

Troll wyszczerzył zęby.

— Na Błyskotnej… Tyłeczek.

— Dziękuję bardzo.

Troll powrócił do rozmowy ze zmartwionym mnichem w brązowym habicie.

— I…? — zapytał.

— Może lepiej sam opowie — odparł mnich. — Ja tylko pracowałem na sąsiednim stanowisku.

Postawił na biurku nieduży garnek proszku z zawiązaną na nim muszką.

— Z głębokim naciskiem oświadczam, że chcę złożyć skargę — oznajmił piskliwym głosikiem proszek. — Pracowałem tam ledwie pięć minut, aż nagle — chlust! Ile dni mi zajmie powrót do normalnego kształtu?

— Pracowałżeś gdzie? — spytał troll.

— Żadnetakie Artykuły Eklezjastyczne — wyjaśnił mnich.

— Dział wody święconej — uzupełnił wampir.

— Czyli znalazł się arszenik? — upewnił się Vimes.

— Tak jest, sir. Dużo. Wysoka zawartość w próbce. Ale…

— Tak?

Cudo spuściła wzrok.

— Po sprawdzeniu całego procesu z substancją testową, sir, mam pewność, wszystko robię poprawnie…

— To dobrze. W czym był?

— O to właśnie chodzi, sir. To nic z pałacu. Trochę mi się wszystko pomieszało i do badań trafiła substancja pochodząca spod paznokci ojca Tubelceka, sir.

— Co?!

— Miał pod paznokciami taki jakby smar czy tłuszcz, sir, i wydawało mi się, że to mogło pochodzić z osoby, która go zaatakowała. Z fartucha albo co… Trochę jeszcze zostało, gdyby poprosił pan kogoś o niezależną opinię. Nie będę mieć pretensji.

— Ale co ten staruszek robił z trucizną?

— Raczej zdrapał ją z mordercy — tłumaczyła Cudo. — Wie pan, próbował się bronić…

— Przed Arsenowym Potworem? — wtrąciła Angua.

— Bogowie… — westchnął Vimes. — Która godzina?

— Bingely bingely biip bong!

— A niech to…

— Jest dziewiąta — oznajmił terminarz, wysuwając głowę z kieszeni Vimesa. — Byłem nieszczęśliwy, bo nie miałem butów, dopóki nie spotkałem człowieka, który nie miał nóg.

Strażnicy wymienili spojrzenia.

— Co? — zapytał bardzo spokojnie Vimes.

— Ludzie lubią, kiedy od czasu do czasu podsuwam im jakiś aforyzm albo Złotą Myśl Dnia — odparł chochlik.

— A w jaki sposób spotkałeś tego człowieka bez nóg?

— Tak naprawdę to go nie spotkałem. Było to stwierdzenie ogólne metaforycznej natury.

— Aha. No to kłopot. Gdybyś go spotkał, mógłbyś zapytać, czy nie ma jakichś niepotrzebnych butów.

Chochlik pisnął, gdy Vimes wcisnął go z powrotem do pudełka.

— To nie wszystko, sir — powiedziała Cudo.

— Słucham — rzucił zniechęcony Vimes.

— Ta glina, którą znaleźliśmy na miejscu zbrodni… Wulkanit mówił, że jest w niej dużo grysu, to znaczy starych sproszkowanych wypalonych naczyń. No więc… przyszło mi do głowy, żeby odłupać dla porównania kawałek Dorfla. Nie mam całkowitej pewności, ale kiedy demon z ikonografu namalował naprawdę bardzo drobne szczegóły, to… Wydaje mi się, że jest tam taka glina jak jego. Zawiera dużo tlenku żelaza.

Vimes westchnął ciężko. Wokół nich ludzie pili alkohol. Jeden łyk i wszystko stałoby się jasne.

— Któreś z was się domyśla, co to może znaczyć? — zapytał.

Marchewa i Angua pokręcili głowami.

— I czy to miałoby jakiś sens, gdybyśmy wiedzieli, jak wszystkie fragmenty do siebie pasują? — Vimes podniósł głos.

— Jak kawałki układanki, sir? — spytała Cudo.

— Tak! — Vimes powiedział to tak głośno, że cała sala zamilkła. — Teraz potrzebujemy tylko narożnego kawałka z niebem i liściami, a wtedy wszystko ułoży się w jeden wielki obraz.

— To był męczący dzień, sir — stwierdził Marchewa. — Dla nas wszystkich.

Vimes się zgarbił.

— No dobrze — powiedział. — Jutro… ty, Marchewa, sprawdzisz golemy w mieście. Jeśli coś knują, chcę wiedzieć, co to takiego. A ty, Tyłeczek… dokładnie przeszukasz dom tego kapłana, czy nie ma tam arszeniku. Chciałbym wierzyć, że coś znajdziesz.

Angua zaproponowała, że odprowadzi Cudo na kwaterę. Krasnoludka zdziwiła się, że mężczyźni jej na to pozwalają. To przecież oznaczało, że Angua będzie potem wracać do domu całkiem sama.

— Nie boisz się? — spytała, kiedy maszerowały wśród wilgotnych kłębów mgły.

— Nie.

— Bo podejrzewam, że różni bandyci i rabusie w takiej mgle wychodzą na rozbój. A mówiłaś, że mieszkasz na Mrokach.

— Ostatnio jakoś mnie nie zaczepiali.

— Aha… Może mundur ich odstrasza?

— Możliwe — zgodziła się Angua.

— W końcu nauczyli się szacunku?

— Może masz rację.

— Ehm… przepraszam… ale czy ty i kapitan Marchewa jesteście…?

Angua czekała uprzejmie.

— Ehm…

— A tak. — Angua zlitowała się w końcu. — Jesteśmy ehm. Ale wynajmuję pokój u pani Cake, bo w takim mieście człowiek musi mieć jakieś swoje własne miejsce. — I pełną zrozumienia gospodynię, która dba o te specjalne potrzeby, jak na przykład klamki, które da się otworzyć łapą, albo okna otwarte w księżycowe noce. — Musisz mieć miejsce, gdzie jesteś sobą. A poza tym na komendzie śmierdzi skarpetkami.

— Ja się zatrzymałam u mojego wuja, Ramięduśnego. Nie jest tam zbyt przyjemnie. Prawie cały czas wszyscy rozmawiają o kopaniu.

— A ty nie?

— O kopaniu niewiele można mówić. „Kopię w swojej kopalni, a jak się nakopię, to coś wykopię”. — Cudo powiedziała to śpiewnym głosem. — I jeszcze dyskutują o złocie, a to, szczerze wyznam, jest o wiele nudniejsze, niż się ludziom wydaje.

— Myślałam, że krasnoludy kochają złoto — zdziwiła się Angua.

— Tylko tak mówią, żeby zaciągnąć je do łóżka.

— Jesteś całkiem pewna, że jesteś krasnoludem? Przepraszam. To był żart.

— Przecież muszą istnieć jakieś ciekawsze tematy. Fryzury. Ubrania. Ludzie.

— Na bogów! Chodzi ci o takie dziewczęce rozmowy?

— Nie wiem. Nigdy dotąd nie prowadziłam dziewczęcych rozmów. Krasnoludy po prostu rozmawiają.

— W straży jest dość podobnie — ostrzegła Angua. — Możesz być dowolnej płci, pod warunkiem że zachowujesz się po męsku. W straży nie ma mężczyzn i kobiet, jest tylko gromada kumpli. Szybko opanujesz tutejszą mowę. Zasadniczo chodzi o to, ile piwa kto wypił wczoraj wieczorem, jak ostre było curry, które potem zjadł, i gdzie rzygał. Wystarczy myśleć egojądrystycznie. Łatwo to opanujesz. Ale na komendzie musisz być przygotowana na żarty z wyraźnym podtekstem seksualnym.

Cudo zarumieniła się.

— Chociaż ostatnio jakby się skończyły — dodała Angua.

— Dlaczego? Skarżyłaś się?

— Nie. Kiedy się przyłączyłam, oni przestali. I wiesz, wcale się nie śmiali. Nawet kiedy robiłam te wszystkie gesty. Uważam, że to niesprawiedliwe. Choć trzeba przyznać, że niekiedy były to całkiem drobne gesty.

— Nie ma na to rady. Będę musiała się wyprowadzić — westchnęła Cudo. — Czuję się… nie na miejscu.

Angua zerknęła na idącą obok małą postać. Rozpoznała objawy. Każdy potrzebował swojego miejsca tylko dla siebie, tak jak sama Angua. A czasami to miejsce znajdowało się w jego głowie.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 77
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)