Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Inny wiatr [The Other Wind - pl]
Inny wiatr [The Other Wind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Inny wiatr [The Other Wind - pl]

Электронная книга - «Inny wiatr [The Other Wind - pl]». Краткое содержание книги:

Mimo powrotu prawowitego króla w Ziemiomorzu nie dzieje się najlepiej. Prosty czarownik Olcha we śnie odwiedza krainę umarłych, gdzie przebywa jego ukochana żona. Jej pocałunek staje się początkiem zmian. Umarli pragną opuścić swój kraj, a Olcha może otworzyć im drogę. Zwraca się zatem o pomoc do dawnego Arcymaga Geda, który posyła go do Tenar, Tehanu i młodego króla w Havnorze. Wraz z dziewczyną-smokiem Irian muszą stawić czoło największemu z zagrożeń.
W „Innym wietrze” powracamy do Ziemiomorza, Archipelagu, w którym mieszkają magowie i smoki, i do bohaterów znanych z poprzednich tomów: Geda, Tenar, Tehanu, Arrena, Irian… Czas bowiem połączyć rozproszone wątki, czas pokazać, ku czemu wiodło przeznaczenie.
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 51
Перейти на страницу:

— Tak — odparła — czynię.

Zawahał się. Nagle zrozumiał, że znalazł się na obcym gruncie, jej gruncie.

Księżniczka stała bez ruchu, wyprostowana, złote nitki zasłon drżały. Jej oczy spoglądały na niego z cienia.

— Tenar, Tehanu i Orm Irian zgadzają się, że księżniczka Wysp Kargadzkich powinna towarzyszyć nam w wyprawie na wyspę Roke. Proszę zatem, abyś popłynęła z nami.

— Popłynęła.

— Na Roke.

— Na statku — rzekła i nagle jęknęła cicho, żałośnie, po czym dodała: — Tak, płynę.

Nie wiedział, co rzec.

— Dziękuję, o pani.

Ukłoniła się, równa przed równym.

On także się skłonił i odszedł, tak jak go nauczono odchodzić po oficjalnym spotkaniu z ojcem, księciem Enladu — nie odwracając się plecami, lecz cofając wolno.

Księżniczka patrzyła na niego, wciąż podtrzymując zasłony, póki nie dotarł do drzwi. Wtedy opuściła ręce, welon opadł i Lebannen usłyszał, że odetchnęła głośno, jakby zmuszała się do czegoś całą siłą woli.

Odważna, tak mówiła o niej Tenar. Wówczas tego nie rozumiał, pojął dopiero teraz, gdy mógł rozmawiać z nią, uosobieniem odwagi. Cały gniew, który go przepełniał i przyniósł tutaj, teraz zniknął bez śladu. Nie wciągnęły go ruchome piaski, nie zadławiły. Zamiast tego wyniosły do stóp skały, wyniosłego szczytu w czystym powietrzu prawdy.

Przeszedł salę pełną szepczących, wyperfumowanych, zakwefionych kobiet, które cofały się przed nim w ciemności. Na dole pogawędził chwilę z panią Opal i innymi damami, pozdrowił też przyjaźnie oszołomioną jego przybyciem dwunastolatkę. Przemówił ciepło do członków swego orszaku czekających na dziedzińcu. W milczeniu dosiadł wysokiego szarego wierzchowca i pogrążony w myślach podążył do Pałacu Mahariona.

* * *

Olcha z fatalistyczną obojętnością wysłuchał informacji, że ma powrócić na Roke. Życie na jawie stało się ostatnio tak dziwne, dziwniejsze niż sen, że nie miał nawet siły zadawać pytań czy protestować. Skoro los każe mu przez resztę życia żeglować z wyspy na wyspę, niechaj i tak będzie. Doskonale zdawał sobie sprawę, iż nigdy już nie wróci do domu. Przynajmniej pozostanie w towarzystwie pań Tenar i Tehanu, które koiły jego serce. A czarodziej Onyks również okazał mu sympatię.

Olcha był nieśmiały, Onyks bardzo zamknięty w sobie. Różniły ich także pozycja i wykształcenie. Lecz Onyks odwiedził go kilkakrotnie, by pomówić jak mag z magiem. Olcha w swej nieśmiałości nie potrafił pojąć, czemu mag traktuje go z takim szacunkiem, jednak ufał mu głęboko. Gdy zatem zbliżała się pora wyruszenia w drogę, właśnie do Onyksa zwrócił się z dręczącym go pytaniem.

— Chodzi o kotka — rzekł zakłopotany. — Uważam, że nie powinienem go zabierać. Takie długie przebywanie na pokładzie jest nienaturalne dla młodego stworzenia. Zastanawiam się, co z nim będzie…

— Wciąż utrzymuje cię z dala od kamiennego muru? — zapytał Onyks.

— Bardzo często.

Mag zastanowił się chwilę.

— Potrzebujesz ochrony, póki nie dotrzemy do Roke. Zastanawiałem się… czy rozmawiałeś z czarnoksiężnikiem Seppelem?

— Tym z Palnu? — W głosie Olchy zabrzmiał lekki niepokój.

Paln, największa wyspa na zachód od Havnoru, uważany był powszechnie za miejsce niesamowite. Palnijczycy mówili po hardycku z osobliwym akcentem, używając wielu własnych słów. W dawnych czasach ich władcy odmówili złożenia hołdu królom z Enladu i Havnoru. Magowie nie pobierali nauk na Roke. Kunszty Palneńskie, przywołujące dawne Moce Ziemi, uważano powszechnie za niebezpieczne, gorzej niż niebezpieczne. Dawno temu Szary Mag z Palnu zniszczył swą wyspę, przywołując dusze zmarłych, by doradzały mu i jego władcom. Każdy młody mag musiał wysłuchać owej opowieści. Żywi nie powinni zasięgać rady umarłych. Czarnoksiężnicy z Roke i Palnu wiele razy ścierali się w pojedynkach magicznych. Podczas jednej z takich walk, dwieście lat temu, uwolniono zarazę, która zaatakowała mieszkańców Palnu i Semel, wyludniła miasta i wioski. A piętnaście lat temu, gdy czarnoksiężnik Cob wykorzystał Kunszty Palneńskie, by pokonać mur dzielący życie i śmierć, Arcymag Krogulec musiał zużyć całą swą moc, by go pokonać i uleczyć wyrządzone zło.

Olcha, jak niemal wszyscy na dworze i w królewskiej radzie, uprzejmie unikał czarnoksiężnika Seppela.

— Poprosiłem króla, by zabrał go z nami na Roke — oznajmił Onyks.

Olcha zdziwił się.

— Oni wiedzą o tych sprawach znacznie więcej niż my — wyjaśnił mag. — Większa część sztuki przywoływania wywodzi się z Kunsztów Palneńskich. Thorion był jej mistrzem. Obecny Mistrz Przywołań z Roke, Brand z Venway, odmawia korzystania z zaklęć wywodzących się z owych kunsztów. Źle użyte czynią ogromne szkody. Może jednak to nasza ignorancja sprawiła, iż niewłaściwie z nich korzystaliśmy. Pochodzą z bardzo dawnych czasów. Czy kryją w sobie wiedzę, którą utraciliśmy? Seppel to mądry człowiek i mag. Uważam, że powinien z nami popłynąć. I myślę, że jeśli zdołasz mu zaufać, może ci pomóc.

— Skoro ty obdarzyłeś go zaufaniem — odparł Olcha — ja uczynię to samo.

Gdy Olcha przemawiał srebrnym językiem z Taonu, Onyks często uśmiechał się cierpko.

— W tej kwestii twój osąd jest równie dobry jak mój, Olcho — rzekł. — Może nawet lepszy. Zabiorę cię do Seppela.

Razem ruszyli do miasta. Seppel mieszkał w starej dzielnicy nieopodal stoczni, tuż przy ulicy Szkutników. Istniała tam niewielka kolonia Palnijczyków sprowadzonych do pracy w stoczniach królewskich, znakomicie bowiem opanowali sztukę budowy statków. Stare domy napierały na siebie. Ich dachy łączyły mosty, które sprawiały, że Wielki Port Havnorski dysponował drugim kompletem napowietrznych ulic wznoszących się wysoko ponad zwykłymi, brukowanymi.

Pokoje Seppela, położone na trzecim piętrze, były mroczne i w upale późnego lata bardzo duszne. Gospodarz zaprowadził ich wyżej, na dach połączony z sąsiednimi budynkami mostami po wszystkich stronach, tak że poczuli się jak na ulicznym skrzyżowaniu. Na niskich tarasach ustawiono baldachimy. Morska bryza chłodziła rozpalone powietrze. Usiedli razem na pasiastych płóciennych matach w kącie należącym do Seppela, który poczęstował ich chłodną, gorzką herbatą.

Był to niski mężczyzna około pięćdziesiątki, krągły, o drobnych dłoniach i stopach, nieco kręconych i wzburzonych włosach oraz, co rzadkie wśród mieszkańców Archipelagu, brodzie, przystrzyżonej krótko i pokrywającej ciemne policzki i szczękę. Zachowywał się bardzo uprzejmie, mówił cicho ze śpiewnym, urywanym akcentem.

Przez dłuższy czas rozmawiali z Onyksem. Olcha w milczeniu słuchał dyskusji o ludziach i sprawach, o których nie miał pojęcia, i stopniowo pogrążał się we własnych myślach. Spojrzał ponad dachami i namiotami, powietrznymi ogrodami i rzeźbionymi łukami mostów, na północ, w stronę góry Onn, wielkiej jasnoszarej kopuły ponad mglistymi letnimi wzgórzami. Nagle gwałtownie powrócił do rzeczywistości, słysząc, jak czarnoksiężnik z Palnu mówi:

— Możliwe, że nawet Arcymag nie do końca zdołał uleczyć ranę świata.

Rana świata, pomyślał Olcha. O tak. Spojrzał uważniej na Seppela, który zerknął na niego bystro.

— Może nie tylko nasze pragnienie, by żyć wiecznie, nie pozwala ranie się zabliźnić — rzekł Seppel — lecz również pragnienie umarłych, by mogli umrzeć.

I znowu Olcha usłyszał dziwne słowa i poczuł, że je poznaje, choć nie rozumie. Seppel ponownie zerknął na niego, jakby oczekiwał odpowiedzi.

Olcha milczał, Onyks też, więc Seppel zapytał wprost:

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)