Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 297 298 299 300 301 302 303 304 305 ... 508
Перейти на страницу:

to jeszcze odreagowujesz na lekcjach! I dlaczego? Tylko dlatego, że powiedziałam ci

kilka słów prawdy! O tym, że nic już dla mnie nie znaczysz i nic mnie nie obchodzisz!

I podtrzymuję to! Z nami koniec! Jeżeli chcesz odzyskać swoje rzeczy, to masz teraz

jedyną szansę! Potem nigdy mnie już nie zobaczysz!

Harry wpatrywał się w nią z rozdziawionymi ustami.

Co to miało znaczyć? Kim ona, do cholery była? Czyżby Ślizgoni chcieli mu zrobić

kawał? Jeżeli tak, to wcale nie był śmieszny.

Spojrzał w stronę stołu Ślizgonów, ale wydawali się równie zaskoczeni, jak cała

reszta uczniów. Przeniósł wzrok na Rona i Hermionę. Ron zamarł ze zwisającym mu

z ust makaronem, a Hermiona mrugała, spoglądając raz na Harry'ego, raz na

Ślizgonkę.

- No idziesz czy nie? - zawołała niecierpliwie dziewczyna, odwracając się w stronę

wyjścia.

Pomimo iż Harry nie miał pojęcia, co się dzieje i kim jest tajemnicza przybyszka,

posłusznie wstał z miejsca i ruszył za nią, odprowadzany zaszokowanymi i

rozbawionymi spojrzeniami uczniów i nauczycieli.

Kiedy tylko zamknął za sobą drzwi Wielkiej Sali, usłyszał wybuchający za nimi gwar.

Ale dziewczyna nie zatrzymała się. Skierowała się prosto do znajdującej się w Sali

Wejściowej łazienki. Harry kroczył za nią, mając w głowie całkowity chaos.

Kiedy znaleźli się w środku i drzwi zatrzasnęły się za nimi, dziewczyna odwróciła się

do niego, przez chwilę mierzyła go tymi jasnoniebieskimi oczami, a następnie...

rzuciła się do przodu i objęła go ramionami.

- Och, Harry. Tak bardzo mi przykro.

- Ee... - odparł Harry. - Kim jesteś? - zdołał wydusić po dłuższej chwili.

- Och. - Dziewczyna oderwała się do niego i uśmiechnęła smutno. - Słyszałam, co się

wydarzyło na Eliksirach. I jak potraktował cię Snape. I słyszałam, jak niektórzy

Krukoni zaczęli się zastanawiać, co to mogło znaczyć... I pamiętałam, że wszyscy

byli przekonani, że masz w Slytherinie dziewczynę. No więc stwierdziłam, że ci

pomogę. Wzięłam od Nimfadory Eliksir Wielosokowy i transmutowałam swoje szaty

w szaty Ślizgonów.

Oczy Harry'ego rozszerzyły się.

- Lu-Luna...?

- Wiem, że to trochę nie mój styl. - Przejrzała się krytycznie w lustrze. - Jak można

nosić tak pedantycznie związane włosy? I żadnych ozdób? Ale miałam mało czasu.

To była pierwsza dziewczyna mniej więcej w odpowiednim wieku, jaką spotkałam w

drodze do Hogsmeade. Nie mogłam użyć włosów prawdziwej Ślizgonki, bo wszyscy

mogliby ją później wypytywać, co się stało, i oszustwo wyszłoby na jaw. A tak, jeżeli

nikt nie wie, kim ona jest, to nie będzie problemu. - Uśmiechnęła się.

Charakterystyczny dla Luny, nieco nieprzytomny wyraz twarzy wyglądał dziwacznie

na surowym obliczu dziewczyny.

- Przeraziłaś mnie. Prawie dostałem zawału. Nie wiedziałem, co się dzieje -

wymruczał Harry, wciąż nie potrafiąc uwierzyć w ten zwariowany pomysł. Tylko Luna

mogła wpaść na coś takiego.

- Ale teraz już nikt nie będzie cię o nic podejrzewał. Pokłóciłeś się z dziewczyną,

Snape rozdrapał świeżą ranę i... bum. Tak jakoś wyszło.

Harry zagryzł wargę. Uśmiech momentalnie spełzł z twarzy dziewczyny.

- Harry... - zaczęła trochę niepewnie. - On na pewno tak nie myśli. Kiedy jest się

wściekłym, można powiedzieć najbliższej osobie nawet najokrutniejsze, najbardziej

raniące słowa. Ale to wcale nie znaczy, że są one prawdziwe.

- To już jest skończone - wymamrotał Harry. Nie miał ochoty o tym dyskutować.

- Rozmawiałeś z nim o tym?

- Nie, Luno, i nie mam zamiaru! - warknął. - Nie uwierzę już w ani jedno jego słowo.

Nigdy. On należy już do przeszłości. Nie chcę o nim rozmawiać.

Dziewczyna wpatrywała się w niego z przechyloną głową i ze zmrużonymi oczami.

- Ale przecież go ko...

- Snape w ogóle mnie już nie obchodzi! - przerwał jej Harry podniesionym tonem. -

Miał swoją szansę, ale ją stracił. Teraz już dla mnie nie istnieje i nie chcę, żebyś mi o nim przypominała!

Luna nie wydawała się przestraszona tym wybuchem. Raczej zasmucona.

- Wiesz... mnie też często mówią, że wyobrażam sobie coś, co nie istnieje. Ale ty

jesteś w tym lepszy ode mnie, Harry.

Chłopak zamrugał.

- Co?

- Jeżeli będziesz chciał... o czymś porozmawiać. Oczywiście o czymś absolutnie nie

związanym z wiesz-kim... to po prostu przyjdź. - Uśmiechnęła się do niego

promiennie. - Mam cudowną kolekcję ogrzewaczy na imbryki. Dostałam od

Nimfadory. Co prawda, nie mam imbryka, ale fajnie wyglądają jako ocieplacze na

ręce.

Harry pokiwał głową i odwrócił się w stronę wyjścia.

- Dzięki - powiedział cicho. - Muszę już iść. Ja...

- ...masz coś ważnego do zrobienia, wiem.

Nie spojrzał jej w oczy.

- Do zobaczenia.

***

- Harry? - Hermiona zajrzała niepewnie do dormitorium. Harry siedział na łóżku z

podkurczonymi nogami i czołem opartym o kolana. Przyszedł tu prosto po rozmowie

z Luną i siedział tak przez cały wieczór. Nie widział się z nikim. Słyszał tylko

dochodzące z Pokoju Wspólnego śmiechy i rozmowy. - Możemy porozmawiać? -

zapytała cicho dziewczyna, wchodząc do środka.

Harry nie podniósł głowy. Nie miał ochoty z nikim rozmawiać. A już najmniej z nią.

- Jeśli chcesz - odparł. Nie wiedział, dlaczego to zrobił. Może jednak miał już dosyć

ciszy i samotności?

Gryfonka zamknęła drzwi, wyciągnęła różdżkę i rzuciła na nie zaklęcie blokujące i

wyciszające.

Och, a więc to miała być taka rozmowa...

Harry'emu coraz mniej się to podobało. Ostatnim razem, kiedy Hermiona chciała z

nim "porozmawiać"... cóż, nie skończyło się to zbyt przyjemnie.

Usłyszał jej ciężkie westchnienie i kroki, kiedy podeszła do łóżka i usiadła na nim.

Przez chwilę pomiędzy nimi panowała niczym niezmącona cisza.

Po chwili Hermiona przełknęła ślinę i odezwała się lekko drżącym głosem:

- Jak długo... ty i on?

Harry spiął się cały i zrobiło mu się nagle niezwykle gorąco. Wiedział, że się

domyśliła, ale... to był jednak szok, usłyszeć takie pytanie wprost z jej ust. Nie

pozostawiało żadnych wątpliwości. Żadnego: "o czym ty mówisz?", "co to za pytanie?" czy "nie mam pojęcia, co sugerujesz".

Oblizał wyschnięte wargi, próbując uspokoić szybko bijące serce.

Tylko spokojnie. Na razie nie robi mu wyrzutów i nie grozi powiadomieniem o

wszystkim Dumbledore'a, tak jak ostatnio. Nie wiedział dlaczego, ale teraz, kiedy

było już po wszystkim... nie odczuwał takiego strachu z powodu tego, że domyśliła

się prawdy. Było mu wszystko jedno. To i tak był koniec. Czuł się całkowicie otępiały.

Już nic nie miało znaczenia.

- Jak się domyśliłaś? - wyszeptał ochryple, chociaż odpowiedź wydawała się

oczywista.

- Wystarczyło zobaczyć jego wyraz twarzy, kiedy się rozpłakałeś. I twoją minę, kiedy

powiedział ci, że nic dla niego nie znaczysz. No i to, jak wypomniał nam imprezę. To

było... zbyt osobiste, nawet jak na niego. I przypomniało mi się, co opowiadała nam

Ginny, o tej sytuacji, kiedy nakrył was w schowku. Żaden normalny nauczyciel nie

zareagowałby w ten sposób, gdyby w grę nie wchodziło coś... głębszego. Ale wtedy

jeszcze próbowałam to sobie tłumaczyć tym, że przecież on zawsze nienawidził

rodzinę Weasleyów, o tobie już nie wspominając... A to przedstawienie w Wielkiej

Sali... Nie wiem, skąd wytrzasnąłeś tę dziewczynę, ale ja nie dam się nabrać. -

1 ... 297 298 299 300 301 302 303 304 305 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)