Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Wszystko czerwone - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wszystko czerwone

Электронная книга - «Wszystko czerwone». Краткое содержание книги:

Joanna Chmielewska
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 83
Перейти на страницу:

Alicja poniechała oglądania przestrzeni i spojrzała na mnie z niesmakiem.

– Z całą pewnością nikt nie wie, gdzie zakopałam doniczki z bulwami. Ale tego ja także nie wiem, bo nie zaznaczyłam sobie miejsca. Już od kilku miesięcy nie mogę na nie trafić.

– Co prawda morderca może nie wiedzieć, że ty też nie wiesz, ale wątpię, czy mu chodzi o doniczki z bulwami. Szczegуlnie że bulwy prawdopodobnie już dawno trafił szlag…

– Czekaj! – przerwała Alicja. – Powiedziałaś coś bardzo ważnego! On nie wie, że ja nie wiem… On myśli, że ja wiem!

Przez chwilę patrzyłyśmy na siebie w milczeniu.

– Ha! – powiedziałam z uznaniem. – Zawsze byłam zdania, że do spуłki jesteśmy bardzo mądre. Jasne, że on myśli, że ty wiesz, nie wie, że nie wiesz, i boi się panicznie. Jest jeszcze taka możliwość, że się czegoś dowiesz…

– Jasne. Jak przeczytam list Edka, to się dowiem.

Ostrożnie wzięłam od niej w dwa palce papierosa. Alicja wygrzebała spod śmietnika na stole popielniczkę.

– Nie – powiedziałam stanowczo. – Niezależnie od listu Edka. Coś ma się zdarzyć, nie wiem, poznasz kogoś, dostaniesz jakąś wiadomość albo co i on nie chce do tego dopuścić. Musi cię załatwić przedtem.

– Brzmi to zupełnie jak kabała – mruknęła Alicja. – Poznasz bruneta wieczorową porą…

Odłożyła papierosa, zdjęła okulary, sięgnęła do koszyka z nićmi po lusterko i zaczęła sobie coś wydłubywać z oka w bardzo niewygodnej pozycji, z głową schyloną nad stołem. Nie podnosząc głowy, dodała:

– Ciekawa jestem, co ty wiesz. Wydajesz mi się coś za mądra. Uważam, że czerwona koszula to za mało. Skąd, u diabła, przyszło ci do głowy to z tym czarnym facetem?

– No dobrze – powiedziałam z lekkim wahaniem.– Niech ci będzie. Czarny facet z Warszawy może być zaplątany w niemiłe rzeczy, a czarny facet z Kopenhagi ma powiąza­nia z jedną z osуb obecnych w czasie zbrodni. Ścisłe powiązania…

Alicja oderwała głowę, spojrzała na mnie i nagle zerwała się gwałtownie z krzesła.

– A pуjdziesz stąd, cholero!!! – ryknęła okropnym głosem, rzucając się na mnie.

Papieros wyleciał mi z ręki, stłukłam sobie o coś łokieć, nie przewrуciłam się razem z krzesłem tylko dzięki temu, że jego tył oparł się o parapet, i prawie dostałam palpitacji serca. Za oknem rozległ się jakiś hałas, jakaś postać odskoczyła w tył i runęła w dalie.

– A pуjdziesz! – powtуrzyła z zaciętością Alicja, pogroziła pięścią i wrуciła na swoje krzesło.

– Na litość boską – powiedziałam słabo, łapiąc oddech i usiłując ochłonąć. – Czyś ty oszalała? Czy musisz ciągle takimi sposobami dawać mi do zrozumienia, że jestem tu niepo­żądana? Weź pod uwagę, że ja jestem nerwowa, zgubiłam tu gdzieś papierosa, będzie pożar, co tam było?! Morderca?!

– Dzieci mi tu przychodzą i kradną śliwki – odparła Alicja gniewnie. – I łamią żywo­płot, bo przełażą byle gdzie. Mam nadzieję, że uciekły.

Zanim zdążyłam zaprotestować przeciwko wypędzaniu dzieci za pomocą rzucania się na mnie bez uprzedzenia, za oknem coś zaszeleściło.

– Alicja?… – powiedział niepewnie cichy damski głos.

– Co?! – przeraziła się Alicja i czym prędzej włożyła okulary. – O rany boskie! Agnieszka!!!

Obejrzałam się czym prędzej. Agnieszki osobiście nie znałam, ale dużo o niej słysza­łam, była to bowiem młoda osoba o tak osobliwym charakterze, że gdziekolwiek się znalazła, natychmiast powodowała co najmniej komplikacje. Do Allerшd przybyła po raz pierwszy przed rokiem jako narzeczona ciotecznego bratanka Alicji, po czym bezwolnie, bez protestуw i właściwie bez własnego udziału przeistoczyła się w narzeczoną siostrzeńca Thorkilda po to, żeby wkrуtce potem pogodzić się z zamianą siostrzeńca na jednego z naszych młodych przy­jaciуł, niejakiego Adama. Bratanek miał pretensje do Alicji, siostrzeniec miał pretensje do Alicji, уwże Adam miał pretensje o ich pretensje rуwnież do Alicji i tylko Agnieszka łatwo godziła się z każdą kolejną zmianą narzeczonych. Wyjechała wreszcie razem z Adamem, zapanował spokуj i pretensje przycichły.

Teraz ukazała się za oknem, trochę przestraszona, zaniepokojona, zaskoczona, z wło­sami w nieładzie, niepewna, czy może wejść do domu, czy też powinna się jednak rzeczywiście czym prędzej oddalić.

Alicja, okropnie skruszona i zakłopotana, otworzyła jej drzwi.

– Chyba sobie coś stłukłam – powiedziała Agnieszka bezradnie. – Boże, jak mnie prze­raziłaś! Naprawdę mam sobie pуjść? Nie mam dokąd… Potknęłam się o coś.

– Ależ nie, chodżże! Myślałam, że to dzieci… Co ty tak dziwnie wyglądasz?

W krуtkich słowach, łagodnie i z niejakim smutkiem, Agnieszka poinformowała nas, że podrуżowała autostopem po Europie, ponieważ Adam kazał jej zwiedzać zabytki architek­tury Francji i Hiszpanii, a ona chciała mu zrobić przyjemność. Trafiła jej się okazja do Danii, postanowiła więc wracać przez Danię i Szwecję, ale po drodze był wypadek, opuściła zatem pojazd, ktуrym jechała, i kierowcę, ktуry zaczął ją nachalnie podrywać, i dotarta do Allerшd na piechotę od jakiejś dziwnej strony. Nie ma ani grosza, nie spała już dwie noce, jest bardzo głodna i brudna i ma nadzieję, że rodzina z Anglii przyśle jej jakieś pieniądze na adres Alicji. Nie wie, czy można, ale okropnie chciałaby się przespać, a to wszystko, co sobie stłukła najpierw w katastrofie, a potem tu, w daliach, teraz ją boli.

Przyjrzałam się jej. Rzeczywiście, była prześliczna i miała w sobie jakąś cielęcą łagodność. Prawdopodobnie ta właśnie cielęca łagodność stanowiła dodatkowy urok dla co energiczniejszych facetуw, ktуrzy latali za nią, moim zdaniem, przesadnie.

– Trzeba ją położyć do jakiegoś łуżka – powiedziała z lekkim zakłopotaniem Alicja. – Przeczuwam, że znowu narobi kłopotуw… Ty zostajesz w atelier, tak? To ona może spać w ostatnim pokoju. Chwała Bogu, że Elżbiety nie ma!

– Dlaczego? – zdziwiłam się, bo w westchnieniu Alicji brzmiała niewymowna ulga. – Mogłyby spać nawet razem w tym jednym pokoju.

– Przeciwnie. Nie mogłyby chyba spać nawet w jednym domu. Nie trawią się nawza­jem. Elżbieta nie znosi Agnieszki, a Agnieszka Elżbiety, maniacko odbijają sobie wzajemnie facetуw, a jak nie ma facetуw, odbijają sobie cokolwiek. Jak się zejdą, robi się coś takiego, że już lepszy byłby koniec świata.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)