Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Każde martwe marzenie
Każde martwe marzenie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Każde martwe marzenie

Электронная книга - «Każde martwe marzenie». Краткое содержание книги:

Każde martwe marzenie
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 210
Перейти на страницу:

Za­pa­dła ci­sza, na­wet ce­sarz wstrzy­mał od­dech.

— Każ­da z rze­czy, o któ­rej mó­wię i będę mó­wił, ma zna­cze­nie — pierw­szy Szczur kon­ty­nu­ował jak gdy­by ni­g­dy nic. — Każ­da po­win­na zo­stać za­pa­mię­ta­na i prze­ana­li­zo­wa­na. Mu­si­my wie­dzieć, co za­szło przy Las­sie na polu bi­twy mię­dzy Wo­za­ka­mi a Se-koh­land­czy­ka­mi, a to wy­ma­ga peł­ne­go ob­ra­zu sy­tu­acji.

Znikł gdzieś śmiesz­ny, chu­dy czło­wie­czek z idio­tycz­ny­mi szkieł­ka­mi na twa­rzy. Po­ja­wił się na­czel­nik Wy­wia­du We­wnętrz­ne­go, szef bu­dzą­cej naj­więk­szy strach i sza­cu­nek in­sty­tu­cji Im­pe­rium.

— Key’la Ka­le­venh uro­dzi­ła się oko­ło dzie­się­ciu lat temu, do­kład­nej daty nie zna­my, Wo­za­cy nie wy­zna­ją Ba­el­ta’Ma­th­ran, nasi ka­pła­ni Laal Sza­ro­wło­sej trak­tu­ją zaś Ver­dan­no jak od­szcze­pień­ców, ze wzglę­du na tę ich ob­se­sję nie­do­sia­da­nia koni, więc jej uro­dzi­ny nie zo­sta­ły od­no­to­wa­ne w księ­gach żad­nej świą­ty­ni. O ojcu wie­my nie­wie­le. Do­bry ko­wal, je­den z naj­lep­szych w oko­li­cy, miał świet­ne kon­tak­ty z ar­mią i La­skol­ny­kiem. Ćwierć wie­ku temu był En’ley­dem jed­nej z więk­szych ka­ra­wan w cza­sie Krwa­we­go Mar­szu, gdy Wo­za­cy ucie­ka­li ze swo­jej zie­mi, ma­sa­kro­wa­ni przez Se-koh­land­czy­ków. En’leyd, czy­li Oko Węża, ozna­cza do­wód­cę w cza­sie wo­jen­ne­go mar­szu. W na­szej ar­mii był­by to co naj­mniej sto­pień star­sze­go puł­kow­ni­ka, choć w tym przy­pad­ku ra­czej peł­ne­go ge­ne­ra­ła. O mat­ce nie wie­my prak­tycz­nie nic, choć po­dej­rze­wa­my, że to z jej stro­ny Key’la odzie­dzi­czy­ła ta­lent.

Gen­trell ką­tem oka do­strzegł, że ce­sarz kiwa po­ta­ku­ją­co gło­wą. Te in­for­ma­cje nie były dla nie­go no­wo­ścią. Eu­se­we­nia tyl­ko pa­trzy­ła. Tak bez­na­mięt­nie, jak­by ob­ser­wo­wa­ła cia­sto ro­sną­ce w ka­dzi. Pierw­szy Szczur cią­gnął da­lej:

— Ta­lent ma­gicz­ny, oczy­wi­ście. Nie wie­my, czy by­ła­by uzdol­nio­na w po­słu­gi­wa­niu się aspek­ta­mi, czy ra­czej w ja­kiejś od­mia­nie ple­mien­nej ma­gii, ale wie­le wska­zu­je, że prę­dzej czy póź­niej jej ta­lent roz­bły­snął­by i zo­stał za­uwa­żo­ny. Nie wy­cho­wy­wa­ła się jed­nak w jed­nym z wo­zac­kich obo­zów, gdzie któ­ryś z cza­row­ni­ków mógł­by szyb­ko zwró­cić na nią uwa­gę, uro­dzi­ła się i do­ra­sta­ła w nie­wiel­kim mia­stecz­ku, któ­re ma tyl­ko jed­ne­go maga. A Pan­se We­il­horn nie roz­po­znał­by uta­len­to­wa­ne­go dziec­ka, na­wet gdy­by wo­kół za­czę­ły la­tać skrzy­dla­te świ­nie. To tyl­ko zwy­kły, wiej­ski cza­ro­dziej. Poza tym — unie­sie­niu pal­ca Szczu­ra to­wa­rzy­szy­ło unie­sie­nie brwi — po pierw­sze, ta­kie rze­czy zda­rza­ją się prze­waż­nie w okre­sie doj­rze­wa­nia, więc Key’la była za mło­da, by się zdra­dzić czymś spek­ta­ku­lar­nym. A po dru­gie, Uro­czy­sko przy mie­ście wpro­wa­dza za­męt wśród aspek­tów, nie­wiel­ki, ale na tyle istot­ny, by ukryć jej obec­ność.

Luwo-asw-No­da­res po­słał Suce sze­ro­ki uśmiech.

— Ja nie po­da­ję nie­istot­nych in­for­ma­cji, hra­bi­no. Oczy­wi­ście to wszyst­ko tyl­ko spe­ku­la­cje, wie­le jed­nak wska­zu­je na to, że na se-koh­landz­kich ha­kach, na polu krwa­wej bi­twy, w to­wa­rzy­stwie ple­mien­nych du­chów Sah­ren­dey i se­tek, a póź­niej ty­się­cy dusz prze­mo­cą wy­dar­tych z ciał, za­wi­sło dziec­ko zdol­ne się­gać po Moc. Jak po­wie­dzia­łem, jej ta­lent wcze­śniej się nie ujaw­nił, lecz to nie ma zna­cze­nia. Wszy­scy wie­my, że cza­sem ta­lent do po­słu­gi­wa­nia się ma­gią bu­dzi się gwał­tow­nie, w mgnie­niu oka, czę­sto w trak­cie ja­kichś in­ten­syw­nych prze­żyć. Du­chy przy­szły do niej, za­cie­ka­wio­ne, za­gnie­wa­ne albo szu­ka­ją­ce no­we­go cia­ła. A ona, co­raz bliż­sza śmier­ci, za­czę­ła się na nie otwie­rać. Za­pew­ne wi­dzia­ła coś, co uzna­ła za ma­ja­ki, po­czą­tek obłę­du, może na­wet pró­bo­wa­ła z tymi du­cha­mi roz­ma­wiać… Nie wiem. Wiem jed­nak, że cały pro­ces zo­stał prze­rwa­ny przez od­dział Gór­skiej Stra­ży pod do­wódz­twem po­rucz­ni­ka Ken­ne­tha-Lyw-Da­ra­wy­ta z Szó­stej Kom­pa­nii Szó­ste­go Puł­ku z Be­len­den. Jed­nej z tych, któ­re na proś­bę do­wódz­twa Re­gi­men­tu Wschod­nie­go wy­sła­no w Ole­ka­dy w celu wspar­cia tam­tej­szych od­dzia­łów.

Eu­se­we­nia zmru­ży­ła oczy.

— To ta sama kom­pa­nia, któ­ra prze­pro­wa­dzi­ła Ver­dan­no przez góry?

— Oczy­wi­ście, że nie. Wo­za­cy Ver­dan­no zbun­to­wa­li się i sami zna­leź­li przej­ście, a na­sza kom­pa­nia w sile kil­ku­dzie­się­ciu żoł­nie­rzy nie mia­ła szans, by ich po­wstrzy­mać.

Ostat­nie dwa zda­nia zo­sta­ły wy­po­wie­dzia­ne tak pro­tek­cjo­nal­nym to­nem, że da­ło­by się nimi upo­ko­rzyć po­ło­wę śred­niej wiel­ko­ści mia­sta. Ale Pierw­sza wśród im­pe­rial­nych Oga­rów nie dała się spro­wo­ko­wać.

— Czy­li to oni. Ci sami, któ­rzy od­da­li w ręce Szczu­rów… na­zy­waj­my ją da­lej La­iwą-son-Ba­ren, bliź­niacz­kę ta­jem­ni­czej nie­wol­ni­cy, dzię­ki któ­rej Yawe­nyr od­zy­skał siły i mógł po­pro­wa­dzić woj­ska prze­ciw Wo­za­kom. A my nie mo­że­my tej ko­bie­ty prze­słu­chać.

Gen­trell pra­wie się uśmiech­nął. Suka ni­g­dy nie od­pusz­cza­ła. Ni­g­dy.

Luwo po­twier­dził.

— Tak. Tę samą oso­bę, zwią­za­ną w ja­kiś spo­sób z chłop­cem, któ­ry zgod­nie z ze­zna­nia­mi straż­ni­ków po­siadł umie­jęt­ność prze­cho­dze­nia mię­dzy na­szym świa­tem a Mro­kiem. Po­dob­nie zresz­tą jak grup­ki dziw­nych za­bój­ców od­po­wie­dzial­nych za mor­dy w Ole­ka­dach. To rów­nież wie­my z ze­znań po­rucz­ni­ka Szó­stej Kom­pa­nii i jego lu­dzi, a trak­tu­je­my te in­for­ma­cje, wraz z da­ny­mi po­zy­ska­ny­mi od fał­szy­wej hra­bian­ki i kil­ku in­nych osób, jako wy­jąt­ko­wo wia­ry­god­ne. Nie­ste­ty do­wódz­two Gór­skiej Stra­ży od­mó­wi­ło prze­ka­za­nia nam tych żoł­nie­rzy na sta­łe. A roz­ka­zy jego wy­so­ko­ści w spra­wie ar­mii są ja­sne.

— I ta­kie po­zo­sta­ną. Ta kom­pa­nia jest dość sław­na, a wy nie bę­dzie­cie ro­bić ni­cze­go, co może osła­bić lo­jal­ność żoł­nie­rzy. Zwłasz­cza We­ssyr­czy­ków. A tak mię­dzy nami mó­wiąc, dro­ga hra­bi­no — ce­sarz wstał ener­gicz­nie z krze­sła i mimo iż wca­le nie na­le­żał do wy­so­kich męż­czyzn, w kom­na­cie zro­bi­ło się na­gle jak­by cia­sno — czy nie rzu­ca­ją ci się w oczy pew­ne pra­wi­dło­wo­ści? Po­cho­dzą­cy z in­ne­go miej­sca Wszech­rze­czy za­bój­cy z Ole­ka­dów, któ­rych coś łą­czy­ło z za­gad­ko­wą hra­bian­ką, któ­rej sio­stra bliź­niacz­ka le­czy­ła sa­me­go Yawe­ny­ra. Ta­jem­ni­czy chło­piec, mo­gą­cy otwie­rać przej­ście w Mrok, rów­nież zwią­za­ny z tą La­iwą, o któ­rym wie­my tyl­ko, że wal­czył i za­bi­jał mor­der­ców z gór. I któ­ry opie­ko­wał się Key’lą Ka­le­venh, choć na li­tość Wiel­kiej Pani, nie mamy po­ję­cia, ja­kim cu­dem się z nią zwią­zał.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 210
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)