Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]
Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]

Электронная книга - «Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]». Краткое содержание книги:

Dan Thorson był świeżo upieczonym absolwentem akademii kształcącej obsługę statków kosmicznych. Jednak nie trafił na statek żadnej z prestiżowych kompanii handlowych. Komputer zaoferował mu los wolnego pośrednika.
Będąc najmłodszym członkiem załogi statku „Królowa Słońca”, Dan trafia na planetę z tajemniczą przeszłością by rozwiać mroki jej teraźniejszości.
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 47
Перейти на страницу:

— Znowu się zaczyna — zameldował oparty o klif Mura.

Dan przyłożył lewą dłoń do skały i ruszył. Kosti kroczył zaraz za nim. Okrążyli zakręt odkryty przez Dana i weszli w kotlinę ciągle wypełnioną kłębami mgły.

Było rzeczą oczywistą, że żaden pełzacz nigdy tutaj nie dotarł. Wąska droga zablokowana była stosami kamieni i musieli sobie wzajemnie pomagać, żeby nie stracić równowagi. W miarę, jak się posuwali, drżenie w skalnych ścianach narastało.

Kosti uderzył pięścią w kamień, gdy zatrzymali się, żeby zaczerpnąć oddechu.

— Oni nie przestają walić w te bębny! Odległe dudnienie rzeczywiście przypominało grę na tych instrumentach.

— W podobnym rytmie tańczą Tancerze Burzy na Gorbie, no, może tylko trochę podobnym. Jest w nim coś demonicznego: wdziera się w ciebie i musisz wstać i podskakiwać tak jak oni. I to jest paskudne i niebezpieczne… A tutaj zaczynasz powoli przypuszczać, że coś takiego czeka na ciebie i w każdej chwili może chwycić cię w swoje szpony! — mechanik spojrzał z lękiem na kłęby mgły.

Szli dalej, wspinając się na coraz wyższe stosy kamieni. Byli zapewne bardzo wysoko nad powierzchnią doliny, w której zostawili pojazd, gdy natrafili na najdziwniejsze z dotychczasowych znalezisk.

Dan stąpał chwiejnie po wzniesieniu trzymając się występów skalnych. W pewnym momencie pośliznął się i upadł, zanim Kosti zdążył go chwycić. Stoczył się w dół, gdzie uderzył w jakiś ciemny przedmiot. Pod palcami nie poczuł jednak żwiru i kamieni, ale jakąś niezwykle gładką powierzchnię. Czy był to może jeden z wielu zniszczonych budynków, tym razem daleko od miasta?

— Czy jesteś ranny? — zawołał z góry Kosti. — Uważaj! Schodzę do ciebie!

Dan odsunął się, a Kosti niemal zjechał w dół, dzwoniąc butami o powierzchnię tego ukrytego w ziemi przedmiotu.

— Co do…! — mechanik przykląkł, studiując widoczny skrawek znaleziska. Zidentyfikował go prawie natychmiast: — Statek!

— Co? — Dan przysunął się bliżej. Teraz sam dostrzegł wygięcie płyty oraz inne drobne, znane szczegóły. Rzeczywiście natknęli się na szczątki rozbitego statku — ofiarę straszliwej katastrofy. Zastanawiające było to, że wcisnął się w tak wąskie gardło kotliny. Gdyby mieli iść dalej, musieliby się po nim wspinać. Dan chwycił mikrofon interkomu i zdał relację trzem pozostałym przy pełzaczu.

— Czy to wrak tego statku, który słyszeliście w czasie zwiadu? — zapytał Wilcox. Dan wiedział jednak wystarczająco dużo, żeby dać mu odpowiedź przeczącą.

— Nie, proszę pana. Ten leży tu od dawna: jest cały pokryty ziemią i zardzewiały. Myślę, że musiało minąć wiele lat, od kiedy wzbił się w przestrzeń.

— Zostańcie na miejscach — już schodzimy!

— Ale tu nie można sprowadzić pojazdu: podłoże jest niebezpieczne.

W końcu jednak przyszli. Na najtrudniejszych odcinkach pomagali Wilcoxowi i cały czas trzymali linę, której koniec przywiązany był do pełzacza. W międzyczasie Kosti przeszukiwał odkryty przez nich skrawek statku, próbując znaleźć właz.

— To jakiś kosmolot pionierów obrzeża — zameldował, gdy tylko Wilcox bezpiecznie usiadł na skale. — Ale jest w nim coś dziwnego. Nie mogę dokładnie określić typu… No i jest tu już uwięziony bardzo długo. Ten właz powinien być gdzieś tutaj… — kopnął stos żwiru, który nagromadził się z jednej strony kadłuba. — Myślę, że moglibyśmy się dokopać.

Rip i Dan wrócili do pełzacza po narzędzia, które stanowiły obowiązkowe wyposażenie każdego pojazdu zwiadowczego. Przynieśli łopatę i lewar, po czym zaczęli usuwać nagromadzony przez lata gruz.

— A co, nie mówiłem? — Kosti nie posiadał się z radości, widząc czarny łuk znaczący wierzchołek otwartego włazu.

Musieli jednak odgarnąć jeszcze znacznie więcej ziemi, zanim ktokolwiek mógł się wczołgać w głąb. Kosmoloty pionierów obrzeża były powszechnie znane jako bardzo solidne, a w dodatku niezwykle szybkie statki. Zaprojektowano je tak, że wytrzymywały wstrząsy, z których liniowce, a nawet kosmoloty pocztowe i frachtowce rzadko wychodziły cało.

Stan tego, na którym stali, dowodził, że jego nieznany budowniczy wykonał pracę zadziwiająco dobrze. Katastrofa nie spowodowała żadnych większych zniszczeń. Jego kadłub nadal tworzył całość, choć niektóre części zostały wgniecione.

Gdy usunęli cały gruz, Kosti oparł się na łopacie.

— Nie mogę go rozszyfrować… — pokręcił bezradnie głową.

— A czy ktokolwiek mógłby? — odezwał się zniecierpliwiony Rip. — To tylko stos złomu.

— Widziałem już bardziej roztrzaskane. — Kosti wydawał się rzeczywiście przejęty. — Coś jest nie w porządku z jego strukturą…

Mura uśmiechnął się.

— Powiedziałbym raczej, Karl, że wręcz przeciwnie: wszystko jest w najlepszym porządku. Nie sądzę, żeby jakikolwiek współczesny statek wyszedł z takiej katastrofy w tak doskonałym stanie.

— Żaden współczesny statek? — powtórzył Wilcox. — Zatem widziałeś już takie, jak ten? Mura nie przestawał się uśmiechać.

— Gdybym widział taki jak ten, musiałbym mieć teraz przynajmniej pięćset, a może osiemset lat. Ten przypomina Kategorię Trzecią statków Pasa Asteroidów. Myślę, że jeden z nich jest wystawiony w Muzeum Branży w Porcie Wschodnim Ziemi. Ale jak on się tu dostał? — zakończył wzruszając ramionami.

Historyczna edukacja Dana nie obejmowała szczegółów dotyczących projektowania kosmolotów, lecz ich znaczenie doceniali zarówno Kosti, jak i Rip oraz Wilcox.

— Jednak pięćset lat temu nie mieli hipernapędu, — zaprotestował astronawigator. — Nie ruszaliśmy się jeszcze wtedy poza nasz system słoneczny!

— Może z wyjątkiem kilku zwariowanych eksperymentatorów… — poprawił go Mura. — Istnieją, jak wiecie, kolonie Ziemian w innych systemach, i mają już ponad tysiąc lat. A szczegóły dotyczące ich lotów są przekazywane z pokolenia na pokolenie w formie swoistych legend. Mówi się przecież o tych, którzy wyruszyli zahibernowani w przestrzeń, aby pokonać przepaść kosmiczną. I o tych, którzy przez cztery, sześć i osiem pokoleń żyli na statkach, aż do czasów, gdy ich potomkowie stanęli na planetach do których trasę wytyczyli przodkowie. Istniały oczywiście wcześniejsze wersje hipernapędu, których realizacja mogła się udać, choć ich konstruktorzy nigdy nie dotarli z powrotem na Ziemię, aby potwierdzić sukces. Nie wiem zupełnie, w jaki sposób kosmolot pionierów z Pasa Asteroidów dostał się na Otchłań, ale jestem najzupełniej pewien, że leży tutaj od bardzo dawna.

Kosti skierował latarkę w otwór, który odkopali.

— Moglibyśmy tam wejść, chociażby po to, żeby się przekonać.

Kosmolot był małym statkiem z bardzo ciasną częścią mieszkalną. W porównaniu z nim Królowa była niemal liniowcem. Kosti musiał nawet zawrócić przy wewnętrznym włazie, jako że nie mógł przecisnąć się przez ciasne przejście. W końcu tylko Mura i Dan dotarli do miejsca, które przed katastrofą spełniało zapewne podwójną rolę: magazynu i kwatery.

W świetle podręcznych lamp dostrzegli nagle ogromny wyłom, przez który dostała się ziemia. Ten sektor został rozdarty z zewnętrznej strony, a powstały otwór z czasem pod warstwami piachu i kamieni. Przyczyną tego stanu nie było jednak zderzenie z planetą: dostrzegli wyraźne ślady użycia lasera. W jakiś czas po katastrofie kosmolot został otwarty płomieniem z powodów zupełnie w tej chwili oczywistych: część, do której dotarli, była splądrowana. Gdzieniegdzie stały jeszcze resztki pojemników towarowych.

— Ograbili ich! — krzyknął Dan kierując światło na podłogę i ściany.

1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 47
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)