Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]
Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]

Электронная книга - «Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]». Краткое содержание книги:

Prawdziwymi władcami Ziemi od miliona lat są nieśmiertelni Nadludzie. Starannie strzeżone tajemnice modelowania genetycznego zapewniająca im pełną kontrolę nad zniewoloną Masą, zyjącą na zamikniętym obszarze o promieniu siedmiuset kilometrów.
Wynikiem jednego z nie kończących się eksperymentów demiurgów świata są Cyborgi, ludzie-maszyny. Obracają się oni przeciwko swoim stwórcom, chcąc ich za wszelką cenę unicestwić. Wykorzystują do tego rodzący się wśród Masy ruch oporu. Wspólne działąnia niszczą istniejący od tysiącleci ład.
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 33
Перейти на страницу:

— Dla nich twoje życie jest bez znaczenia — szepnął. — Gwiżdżą na nie. Co o tym myślisz?

Srengaard poczuł palce na swojej szyi. Mógłby próbować związanymi rękami rozluźnić śmiertelny uścisk, ale nie udałoby mu się to. Ocenił już siłę fizyczną Harreya.

— Co wybierasz? — szepnął Harrey.

— Zaczynaj, mój drogi — zachęcił go Bonmur. Kilka sekund wcześniej Srengaard był całkowicie zrezygnowany. Ale teraz, ze wszystkich sił chciał odepchnąć śmierć.

— Chcę żyć — wyjąkał.

— Naprawdę to wybrałeś?

— Tak!

— Po co mówisz do tego człowieka? — spytał Bonmur.

— Dlaczego chcesz żyć? — spytał Harrey, lekko zmniejszając uścisk. Każdy dureń potrafiłby zinterpretować ten ruch.

— Bo żyłem do tej pory. Chcę spróbować i teraz.

— Czym chcesz usprawiedliwić swoje prawo do życia? — Harrey zacisnął palce.

Srengaard nareszcie zrozumiał bieg myśl swego kata. Spojrzał na Lizabeth, później na Igana i Bonmura.

— Nie odpowiedziałeś na moje pytanie — powiedział ten ostatni. — Czego od niego chcesz?

— Czy to są dwa Cyborgi? — spytał Srengaard.

— Bez wątpienia nie mają ludzkich uczuć. To, co czują prawie nie istnieje.

— Więc jak możesz powierzyć im swoją żonę? Palce zwolniły uścisk.

— Mogę uzasadnić swoje prawo do życia — zakończył Srengaard.

Harrey poklepał go. Kontakt cielesny między nimi dawał nieprzetłumaczalne poczucie wspólnoty. Srengaard znalazł sprzymierzeńca.

Bonmur podszedł do nich.

— Zabijesz go wreszcie? — syknął zirytowany.

— Nikt go nie zabije.

— W takim razie co się stanie?

— Rozwiązałem pewien problem. — Ręka Harreya spoczywała dalej na ramieniu Srengaarda, który odkrył, iż poprzez ruch palców mógł poznać intencje Duranta: „Czekaj, nie ruszaj się. Ja się tym zajmę”.

— Co robisz z jeńcem? — ciągnął Bonmur.

— Uwalniam go i powierzam mu swoją żonę. Bonmur spojrzał mu w oczy.

— A jeśli nam się to nie spodoba?

— Głupota — poczerwieniał Igan. — Jak można mu ufać, kiedy my tu jesteśmy.

— Bo to człowiek jak my. Będzie postępował z moją żoną jak człowiek, nie maszyna uważająca ją za praktyczny środek do przetransportowania embrionu.

— Absurd! — szczeknął Igan, zbyt późno zdając sobie sprawę z faktu, iż Harrey odkrył ich prawdziwą naturę. Chciał coś dodać, ale Bonmur uciszył go ruchem ręki.

— Nadal nam nie wytłumaczyłeś, co zrobisz, jeśli się nie zgodzimy.

— Nie jesteście całkowitymi Cyborgami. Czasami wyczuwam wasz lęk. Jesteście w trakcie modyfikacji, a więc pozostajecie ułomni.

Bonmur cofnął się o trzy kroki i szacował przeciwnika.

— A Glisson? — spytał.

— Glisson poszukuje solidnych sprzymierzeńców. Jak ja.

— Skąd możesz wiedzieć, że możesz mu ufać? — nalegał Igan.

— Stawiając to pytanie, ujawniasz waszą nieskuteczność. — Harrey odwrócił się do niego plecami i zaczai rozwiązywać ręce Srengaardowi.

— Bierzesz za to odpowiedzialność — zakończył Bonmur.

— Idę poszukać Glissona — Igan wyszedł. Harrey rozwiązał Srengaarda i wstał.

— Wiesz, w jakim stanie jest moja żona?

— Słuchałem Igana — odparł Srengaard. — Wszyscy chirurdzy studiują historię i początki genetyki. Teoretycznie znam jej stan.

Bonmur prychnął z pogardą.

— Oto torba Igana — powiedział Harrey wskazując czarną teczkę. — Powiedz mi, dlaczego moja żona jest chora?

— Wyjaśnienia Igana ci nie wystarczają? — Bonmur poczuł się urażony.

— Powiedział mi, że to naturalne. Czy choroba może być naturalna?

— Wzięła jakieś lekarstwo. Wiesz jakie? — spytał Srengaard.

— W ciężarówce dali jej identyczną pigułkę — podobno środek uspokajający.

Srengaard podszedł do Lizabeth, obejrzał jej oczy i skórę.

— Przynieś mi torbę — poprosił Harreya. Zaprowadził Lizabeth do jednego z łóżek. Pomysł dokonania badania pacjentki fascynował go. Wczoraj uznałby to za odrażające, ale fakt, że Lizabeth nosiła embrion, tak jak dawniej wszystkie kobiety, był zagadką podniecającą jego ciekawość.

Kiedy Srengaard pomagał się jej położyć, kobieta spojrzała pytająco na męża. Ten skinął uspokajająco głową. Lizabeth bezskutecznie starała się uśmiechnąć do niego. Bała się, ale nie chirurga, lecz badania. Jej strach walczył ze środkiem uspokajającym zaaplikowanym przez Igana.

Srengaard otworzył torbę, przypominając sobie wykłady uniwersyteckie. Były one przedmiotem żartów, ale żarty miały jedną zaletę: utrwalały w pamięci wiedzę.

„Trzymaj się dobrze, bo kiedy odpadniesz, będziesz musiał umieć pływać”. Słyszał ciągle ten refren i śmiechy mu towarzyszące.

Schylił się nad pacjentką. Ciśnienie… enzymy… białka…

Po badaniu zmarszczył brwi.

— Coś nie w porządku? — spytał Harrey. Bonmur stał z tyłu ze skrzyżowanymi rękami.

— Tak, poziom hormonów menstruacyjnych jest za niski. Przypomniał sobie… „Trzymaj się dobrze…”

— Embrion kontroluje wszystkie przemiany — roześmiał się Bonmur.

— Tak, ale dlaczego ta zmiana? Niech pan to wyjaśni, jeśli posiada pan taką wiedzę. Znalazł się pan już w podobnej sytuacji? Czy dawne pacjentki nigdy nie miały poronień?

— Niektóre — przyznał Bonmur niechętnie.

— Myślę, że embrion nie jest dość dobrze przyczepiony do ścianki macicy — sprecyzował, aby Harrey go zrozumiał. — Embrion musi trzymać się mocno. Hormony przygotowują podłoże podczas cyklu menstruacyjnego.

Bonmur wzruszył ramionami.

— Oczywiście był pewien procent strat. — Moja żona nie jest „pewnym procentem strat” warknął Harrey. Odwrócił się w kierunku chirurga z taką wściekłością, że tamten aż się cofnął.

— Takie rzeczy się zdarzają — Bonmur zauważył jak Srengaard wyjmuje z torby Igana strzykawkę.

— Wstrzyknę jej małą, uzupełniającą dozę enzymów. Spostrzegł, że Harrey jest przestraszony.

— Tylko to możemy zrobić. Powinno poskutkować, pod warunkiem, że jej organizm nie ucierpiał za bardzo przy…

Jednym ruchem ręki objął ucieczkę, strach, wyczerpanie.

— Rób, co uważasz za najlepsze — powiedział Harrey. Po zrobieniu zastrzyku Srengaard pogłaskał ramię Lizabeth.

— Postaraj się wypocząć. Odpręż się i ruszaj jak najmniej.

Lizabeth odczytała myśli chirurga i stwierdziła, że jest szczery. Niemniej nie mogła się pozbyć obawy. Glisson — mruknęła. Srengaard zrozumiał jej niepokój.

— Nie pozwolę mu ruszyć cię, dopóki nie będę pewny twojego stanu. Po prostu będzie musiał czekać.

— Nie pozwolisz mu — ironizował Bonmur.

Jakby dla podkreślenia tego stwierdzenia, ziemia zatrzęsła się wokół nich i w chmurze kurzu pojawił się Glisson. Harrey poderwał się, zasłaniając żonę ciałem. Srengaard dalej klęczał przy torbie. Bonmur uskoczył pod ścianę.

— Wibracje!

— Nie — odparł Cyborg. Jego głos stracił swą zwykłą monotonię. Teraz był zadziwiająco melodyjny, wręcz śpiewny.

Czwórka uciekinierów spostrzegła, że- Cyborg stracił ramiona. Poszarpane przewody zwisały mu wzdłuż tułowia.

— „Oni” nas osaczyli — ciągnął dalej Glisson śpiewa jącym tonem. Najwyraźniej coś się w nim popsuło. — Jak widzicie, jestem bezbronny. Teraz rozumiecie dlaczego nie można otwarcie stanąć przeciwko „nim”? Mogą zniszczyć co chcą, kogo chcą i kiedy chcą.

1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 33
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)