Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]
Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]

Электронная книга - «Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]». Краткое содержание книги:

Prawdziwymi władcami Ziemi od miliona lat są nieśmiertelni Nadludzie. Starannie strzeżone tajemnice modelowania genetycznego zapewniająca im pełną kontrolę nad zniewoloną Masą, zyjącą na zamikniętym obszarze o promieniu siedmiuset kilometrów.
Wynikiem jednego z nie kończących się eksperymentów demiurgów świata są Cyborgi, ludzie-maszyny. Obracają się oni przeciwko swoim stwórcom, chcąc ich za wszelką cenę unicestwić. Wykorzystują do tego rodzący się wśród Masy ruch oporu. Wspólne działąnia niszczą istniejący od tysiącleci ład.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 33
Перейти на страницу:

— Ach! — Lizabeth przykryła sobie usta dłonią.

— Nie wiem, czy śledzili nas z bliska, bo do tej misji musiałem zmodyfikować swoją strukturę i usunąłem część podzespołów. Możliwe, że znają już naszą kryjówkę.

— Ale… dlaczego? — zaczął Harrey.

— …nie zatrzymali nas? — dokończył Glisson. — To proste. Mają nadzieję, że zaprowadzimy ich do Centrum naszej organizacji. Będą mieli niespodziankę.

Rozdział 16

W sali kontrolnej tylko Calapina i Schruilla byli na swoich miejscach. Platforma obracała się powoli, aby mogli spokojnie obserwować wszystkie wskaźniki.

Calapina czuła się zmęczona i litowała się nad sobą. Dystrybucja enzymów nie działała prawidłowo. Była tego tak pewna, że zastanawiała się, czy Ruch Oporu nie uszkodził przypadkiem komputerów aptecznych. Schruilla nie mógł jej w niczym pomóc.

Twarz Allgooda ukazała się na ekranie przed nią. Zatrzymała platformę, Max ukłonił się i przemówił:

— Składam swój raport, Calapino.

Po jego podkrążonych oczach i sztywnych ruchach poznała, iż nie padł ze zmęczenia tylko dzięki środkom pobudzającym.

— Znalazłeś ich? — spytała.

— Kryją się gdzieś na pustyni, Calapino. W każdym razie powinni tam być.

— Powinni! — roześmiała się. — Jesteś cholernym optymistą Max.

— Znamy niektóre z ich kryjówek, Calapino.

— Na jedną którą znacie, przypada dziewięć, o których nie wiecie.

— Cały region jest przeczesywany. Znajdziemy ich, Calapino.

— Coś mąci — powiedziała pod adresem Schruillii. Schruilla odpowiedział jej smutnym uśmiechem i spytał

Allgooda:

— Max, czy wiesz już kto podmienił embrion?

— Jeszcze nie, Schruillo.

Allgood był całkowicie przytłoczony przedsiębiorczością „swoich” Nadludzi.

— Czy szukałeś w Seatac? Allgood przełknął ślinę.

— No powiedz — mrugnęła do niego Calapina. „Ach, on się boi”.

— Tam też szukaliśmy Calapino, ale…

— Myślisz, że za bardzo się pośpieszyliśmy? Przytaknął.

— Dziwnie się zachowujesz — zauważył Schruilla. — Boisz się nas?

— Tak Schruillo — po chwili wahania odpowiedział Max.

— Tak Schruillo — przedrzeźniała go Calapina. Wściekłość Maxa przytłumiła jego strach.

— Robię, co mogę, Calapino.

Jego maniery wydały się jej nagle podejrzane przez swą nienaganność. Zmrużyła oczy. „Czy to możliwe?” Spojrzała na Schruillę, aby dowiedzieć się czy i on doszedł do podobnych wniosków.

— Max, dlaczego nas wywołałeś? — spytał Schruilla.

— Aby złożyć wam raport, Schruillo.

Z lekkim wahaniem Calapina włączyła aparaturę specjalną, aby sprawdzić Allgooda. To, co zobaczyła, wywołało u niej furię połączoną ze zgrozą. Cyborg! Przerobili Maxa! Jej Maxa.

— Masz tylko wykonywać rozkazy — ciągnął Schruilla. Allgood słuchał pokornie. — Ty! — syknęła wściekle Calapina schylając się nad ekranem. — Jak śmiałeś! Dlaczego Max? Dlaczego?

— Co się dzieje? — spytał zaskoczony Schruilla.

W tej chwili Allgood zdał sobie sprawę z faktu, że został odkryty. Wiedział, że to koniec. Widział to w oczach Nadkobiety.

— Zobaczyłem… znalazłem… swoje kopie — wybełkotał. Szybkim ruchem Calapina dotknęła pierścienia. Max upadł.

— Dlaczego to zrobiłaś? — spytał Schruilla.

— To był Cyborg — zgrzytnęła zębami Calapina wskazując na aparaturę. — Max, nasz Max!

Schruilla rzucił okiem na instrumenty i ponuro pokiwał głową.

— Mój Max.

— Ale on ciebie kochał.

— Teraz to skończone.

Chwilę po wyłączeniu ekranu zdążyła zapomnieć o całym wydarzeniu.

— Czy lubisz akcje bezpośrednie? — spytał Schruilla.

— Czemu nie. Przemoc daje pewien rodzaj… rozkoszy.

— Nie mamy już Maxa.

— Niebawem wprowadzimy do służby inny egzemplarz. Na razie SB może działać bez niego.

— Ale kto uruchomi kopię? Igan i Bonmur odeszli. Aptekarz Hand też nas opuścił…

— Ale co się dzieje z Nurse?

— Ma drobne kłopoty z enzymami — powiedział Schruilla z nutą radości w głosie.

„Nurse — on umiałby włączyć kopię”. Przez chwilę zastanawiała się, dlaczego potrzebowali kopii. „Ach, prawda, Max ich przecież opuścił”.

— Nie wystarczy uruchomić kopię — zauważył Schruilla. — Po pierwsze, nie są już one tak dobre jak dawniej. Poza tym nowy Max musi poznać swoją rolę. Nauka może trwać całe tygodnie.

— Więc jedno z nas musi zająć się SB.

— Myślisz, że podołamy temu zadaniu?

— Oczywiście. Nudziłam się przez setki lat, a teraz czuję się żywa, pełna sił i podekscytowana. Podniosła wzrok na kamery: wszyscy Nadludzie ich obserwowali. Nie jestem jedyną, która tak myśli.

— Żywotność — mruknął Schruilla. — Ale Max… nie żyje.

Calapina przypomniała sobie pewien epizod.

— Nie był niezastąpiony. Jesteś dziś bardzo brutalny, mój Schruillo. O ile się nie mylę, powtórzyłeś dwa razy słowo „śmierć”.

— Ja brutalny? A kto zlikwidował Maxa? Calapina wybuchnęła śmiechem.

— Moje własne reakcje mnie podniecają.

— Czyżbyś dokonała modyfikacji w swoich potrzebach enzymatycznych?

— Kilku. Takie jest życie. Trzeba się przystosowywać do zmian.

— To prawda.

— Gdzie znaleźli embrion, którym podmienili ten Durantów? — zmieniła nagle temat?

— Może nowy Max nam to wyjaśni.

— Koniecznie.

— Jeśli nie, wymienisz go.

— Schruillo, przestań się ze mnie naśmiewać.

— Gdzieżbym śmiał… Spojrzała mu prosto w oczy.

— Czyżby sami go wyprodukowali? — spytał Schruilla.

— Bogowie! Jakim cudem?

— Można oczyścić powietrze z gazu antykoncepcyjnego, filtrując je. A potem tradycyjnie…

— Jesteś obrzydliwy!

— Ja? A nie zastanawiałaś się, co Potter ukrył?

— Potter? Wiemy to mniej więcej. — Ktoś taki jak on poświęca się całkowicie ochronie życia… Cóż więc zachował dla siebie?

— Nie ma już Pottera.

— Ale co ukrył?

— Więc myślisz, że odkrył źródło lub pochodzenie… zewnętrznej interwencji?

— To możliwe. W każdym bądź razie, on by wiedział skąd wzięli embrion.

— W takim razie wszystko jest jasne.

— Zmieniłem zdanie.

— Czy to możliwe? — spojrzała na niego ze zdziwieniem.

— Że zmieniłem zdanie?

— Ależ nie, nie zrozumiałeś mnie. To niemożliwe… to o czym… o czym myślisz.

— Ależ tak.

— Nie.

— Cal, ale z ciebie za uparciuch! Kobieta nie powinna nigdy negować takiej możliwości.

— Fe! Jesteś naprawdę obrzydliwy.

— Wiemy, że Potter znalazł nowy embrion — nalegał Schruilla. — Mogą więc otrzymać także inne embriony. Historia daje nam przykłady tak bestialskich związków. Wszystkie zwierzęta…

— Jesteś niemożliwy!

— Tak więc możesz myśleć o śmierci, ale nie o tym? Nie o rozmnażaniu? Ciekawe!

— Co za okropność! — krzyknęła.

— Ale możliwa.

— Embrion, który dali w zamian, był nielegalny!

— Właśnie dlatego go poświęcili.

— Ale jak mogli odtworzyć warunki probówki? Gdzie znaleźli substraty chemiczne, enzymy…

— Tam, gdzie zawsze były.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 33
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)