Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Год: 1993
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-147-2
- Переводчик: Izydor Dudziak
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Oczy Heisenberga [The Eyes of Heisenberg - pl]». Краткое содержание книги:
Wynikiem jednego z nie kończących się eksperymentów demiurgów świata są Cyborgi, ludzie-maszyny. Obracają się oni przeciwko swoim stwórcom, chcąc ich za wszelką cenę unicestwić. Wykorzystują do tego rodzący się wśród Masy ruch oporu. Wspólne działąnia niszczą istniejący od tysiącleci ład.
— Ach! — Lizabeth przykryła sobie usta dłonią.
— Nie wiem, czy śledzili nas z bliska, bo do tej misji musiałem zmodyfikować swoją strukturę i usunąłem część podzespołów. Możliwe, że znają już naszą kryjówkę.
— Ale… dlaczego? — zaczął Harrey.
— …nie zatrzymali nas? — dokończył Glisson. — To proste. Mają nadzieję, że zaprowadzimy ich do Centrum naszej organizacji. Będą mieli niespodziankę.
Rozdział 16
W sali kontrolnej tylko Calapina i Schruilla byli na swoich miejscach. Platforma obracała się powoli, aby mogli spokojnie obserwować wszystkie wskaźniki.
Calapina czuła się zmęczona i litowała się nad sobą. Dystrybucja enzymów nie działała prawidłowo. Była tego tak pewna, że zastanawiała się, czy Ruch Oporu nie uszkodził przypadkiem komputerów aptecznych. Schruilla nie mógł jej w niczym pomóc.
Twarz Allgooda ukazała się na ekranie przed nią. Zatrzymała platformę, Max ukłonił się i przemówił:
— Składam swój raport, Calapino.
Po jego podkrążonych oczach i sztywnych ruchach poznała, iż nie padł ze zmęczenia tylko dzięki środkom pobudzającym.
— Znalazłeś ich? — spytała.
— Kryją się gdzieś na pustyni, Calapino. W każdym razie powinni tam być.
— Powinni! — roześmiała się. — Jesteś cholernym optymistą Max.
— Znamy niektóre z ich kryjówek, Calapino.
— Na jedną którą znacie, przypada dziewięć, o których nie wiecie.
— Cały region jest przeczesywany. Znajdziemy ich, Calapino.
— Coś mąci — powiedziała pod adresem Schruillii. Schruilla odpowiedział jej smutnym uśmiechem i spytał
Allgooda:
— Max, czy wiesz już kto podmienił embrion?
— Jeszcze nie, Schruillo.
Allgood był całkowicie przytłoczony przedsiębiorczością „swoich” Nadludzi.
— Czy szukałeś w Seatac? Allgood przełknął ślinę.
— No powiedz — mrugnęła do niego Calapina. „Ach, on się boi”.
— Tam też szukaliśmy Calapino, ale…
— Myślisz, że za bardzo się pośpieszyliśmy? Przytaknął.
— Dziwnie się zachowujesz — zauważył Schruilla. — Boisz się nas?
— Tak Schruillo — po chwili wahania odpowiedział Max.
— Tak Schruillo — przedrzeźniała go Calapina. Wściekłość Maxa przytłumiła jego strach.
— Robię, co mogę, Calapino.
Jego maniery wydały się jej nagle podejrzane przez swą nienaganność. Zmrużyła oczy. „Czy to możliwe?” Spojrzała na Schruillę, aby dowiedzieć się czy i on doszedł do podobnych wniosków.
— Max, dlaczego nas wywołałeś? — spytał Schruilla.
— Aby złożyć wam raport, Schruillo.
Z lekkim wahaniem Calapina włączyła aparaturę specjalną, aby sprawdzić Allgooda. To, co zobaczyła, wywołało u niej furię połączoną ze zgrozą. Cyborg! Przerobili Maxa! Jej Maxa.
— Masz tylko wykonywać rozkazy — ciągnął Schruilla. Allgood słuchał pokornie. — Ty! — syknęła wściekle Calapina schylając się nad ekranem. — Jak śmiałeś! Dlaczego Max? Dlaczego?
— Co się dzieje? — spytał zaskoczony Schruilla.
W tej chwili Allgood zdał sobie sprawę z faktu, że został odkryty. Wiedział, że to koniec. Widział to w oczach Nadkobiety.
— Zobaczyłem… znalazłem… swoje kopie — wybełkotał. Szybkim ruchem Calapina dotknęła pierścienia. Max upadł.
— Dlaczego to zrobiłaś? — spytał Schruilla.
— To był Cyborg — zgrzytnęła zębami Calapina wskazując na aparaturę. — Max, nasz Max!
Schruilla rzucił okiem na instrumenty i ponuro pokiwał głową.
— Mój Max.
— Ale on ciebie kochał.
— Teraz to skończone.
Chwilę po wyłączeniu ekranu zdążyła zapomnieć o całym wydarzeniu.
— Czy lubisz akcje bezpośrednie? — spytał Schruilla.
— Czemu nie. Przemoc daje pewien rodzaj… rozkoszy.
— Nie mamy już Maxa.
— Niebawem wprowadzimy do służby inny egzemplarz. Na razie SB może działać bez niego.
— Ale kto uruchomi kopię? Igan i Bonmur odeszli. Aptekarz Hand też nas opuścił…
— Ale co się dzieje z Nurse?
— Ma drobne kłopoty z enzymami — powiedział Schruilla z nutą radości w głosie.
„Nurse — on umiałby włączyć kopię”. Przez chwilę zastanawiała się, dlaczego potrzebowali kopii. „Ach, prawda, Max ich przecież opuścił”.
— Nie wystarczy uruchomić kopię — zauważył Schruilla. — Po pierwsze, nie są już one tak dobre jak dawniej. Poza tym nowy Max musi poznać swoją rolę. Nauka może trwać całe tygodnie.
— Więc jedno z nas musi zająć się SB.
— Myślisz, że podołamy temu zadaniu?
— Oczywiście. Nudziłam się przez setki lat, a teraz czuję się żywa, pełna sił i podekscytowana. Podniosła wzrok na kamery: wszyscy Nadludzie ich obserwowali. Nie jestem jedyną, która tak myśli.
— Żywotność — mruknął Schruilla. — Ale Max… nie żyje.
Calapina przypomniała sobie pewien epizod.
— Nie był niezastąpiony. Jesteś dziś bardzo brutalny, mój Schruillo. O ile się nie mylę, powtórzyłeś dwa razy słowo „śmierć”.
— Ja brutalny? A kto zlikwidował Maxa? Calapina wybuchnęła śmiechem.
— Moje własne reakcje mnie podniecają.
— Czyżbyś dokonała modyfikacji w swoich potrzebach enzymatycznych?
— Kilku. Takie jest życie. Trzeba się przystosowywać do zmian.
— To prawda.
— Gdzie znaleźli embrion, którym podmienili ten Durantów? — zmieniła nagle temat?
— Może nowy Max nam to wyjaśni.
— Koniecznie.
— Jeśli nie, wymienisz go.
— Schruillo, przestań się ze mnie naśmiewać.
— Gdzieżbym śmiał… Spojrzała mu prosto w oczy.
— Czyżby sami go wyprodukowali? — spytał Schruilla.
— Bogowie! Jakim cudem?
— Można oczyścić powietrze z gazu antykoncepcyjnego, filtrując je. A potem tradycyjnie…
— Jesteś obrzydliwy!
— Ja? A nie zastanawiałaś się, co Potter ukrył?
— Potter? Wiemy to mniej więcej. — Ktoś taki jak on poświęca się całkowicie ochronie życia… Cóż więc zachował dla siebie?
— Nie ma już Pottera.
— Ale co ukrył?
— Więc myślisz, że odkrył źródło lub pochodzenie… zewnętrznej interwencji?
— To możliwe. W każdym bądź razie, on by wiedział skąd wzięli embrion.
— W takim razie wszystko jest jasne.
— Zmieniłem zdanie.
— Czy to możliwe? — spojrzała na niego ze zdziwieniem.
— Że zmieniłem zdanie?
— Ależ nie, nie zrozumiałeś mnie. To niemożliwe… to o czym… o czym myślisz.
— Ależ tak.
— Nie.
— Cal, ale z ciebie za uparciuch! Kobieta nie powinna nigdy negować takiej możliwości.
— Fe! Jesteś naprawdę obrzydliwy.
— Wiemy, że Potter znalazł nowy embrion — nalegał Schruilla. — Mogą więc otrzymać także inne embriony. Historia daje nam przykłady tak bestialskich związków. Wszystkie zwierzęta…
— Jesteś niemożliwy!
— Tak więc możesz myśleć o śmierci, ale nie o tym? Nie o rozmnażaniu? Ciekawe!
— Co za okropność! — krzyknęła.
— Ale możliwa.
— Embrion, który dali w zamian, był nielegalny!
— Właśnie dlatego go poświęcili.
— Ale jak mogli odtworzyć warunki probówki? Gdzie znaleźli substraty chemiczne, enzymy…
— Tam, gdzie zawsze były.