Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Inny wiatr [The Other Wind - pl]
Inny wiatr [The Other Wind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Inny wiatr [The Other Wind - pl]

Электронная книга - «Inny wiatr [The Other Wind - pl]». Краткое содержание книги:

Mimo powrotu prawowitego króla w Ziemiomorzu nie dzieje się najlepiej. Prosty czarownik Olcha we śnie odwiedza krainę umarłych, gdzie przebywa jego ukochana żona. Jej pocałunek staje się początkiem zmian. Umarli pragną opuścić swój kraj, a Olcha może otworzyć im drogę. Zwraca się zatem o pomoc do dawnego Arcymaga Geda, który posyła go do Tenar, Tehanu i młodego króla w Havnorze. Wraz z dziewczyną-smokiem Irian muszą stawić czoło największemu z zagrożeń.
W „Innym wietrze” powracamy do Ziemiomorza, Archipelagu, w którym mieszkają magowie i smoki, i do bohaterów znanych z poprzednich tomów: Geda, Tenar, Tehanu, Arrena, Irian… Czas bowiem połączyć rozproszone wątki, czas pokazać, ku czemu wiodło przeznaczenie.
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 51
Перейти на страницу:

Księżniczka wytarła twarz. Zacisnęła pięści, próbując opanować panikę. Była to prawdziwa, niepohamowana groza. Tenar pożałowała dziewczyny, nie okazała tego jednak. Jej towarzyszka musiała nauczyć się opanowania.

— Twoje kobiety nie są kształcone i nie znają hardyckiego dość, by zrozumieć, co mówią ludzie. A ty w ogóle nie mówisz po hardycku. Gdybyś mówiła, wiedziałabyś, że nie ma się czego bać. Czy widzisz, by tutejsi ludzie biegali po pałacu z płaczem i krzykiem?

Księżniczka spojrzała na nią. Nie miała na sobie kapelusza ani welonu, jedynie lekką przewiewną suknię, gdyż dzień był upalny. Tenar po raz pierwszy ujrzała coś więcej niż niewyraźną postać za czerwoną zasłoną. Choć oczy księżniczki napuchły od płaczu, a twarz pokrywały czerwone plamy, była wspaniała — płowowłosa i płowooka, o krągłych ramionach, pełnych piersiach i smukłej talii. Kobieta w pierwszym rozkwicie siły i urody.

— I nikt nie zostanie złożony w ofierze? — spytała w końcu.

— Nikt.

— Po co zatem przybywają smoki?

Tenar odetchnęła głęboko.

— Księżniczko, jest wiele rzeczy, o których powinnyśmy pomówić. Uważasz mnie za przyjaciółkę?

— Tak. — Księżniczka postąpiła krok naprzód i mocno chwyciła Tenar za ramię. — Jesteś moją przyjaciółką, nie mam innej. Przelałabym za ciebie mą krew.

Choć słowa te zabrzmiały śmiesznie, Tenar wiedziała, że są prawdziwe. Postarała się jak najmocniej powtórzyć gest dziewczyny.

— Jesteś moją przyjaciółką. Podaj mi swe imię.

Oczy księżniczki rozszerzyły się gwałtownie. Na górnej wardze pozostał ślad łez, dolna zadrżała. W końcu dziewczyna odetchnęła głęboko.

— Seserakh.

— Seserakh, nie nazywam się Arha, ale Tenar.

— Tenar — powtórzyła dziewczyna, mocniej ściskając jej ramię.

— Mam za sobą długą przechadzkę — oznajmiła Tenar, próbując odzyskać panowanie nad sytuacją — i jestem spragniona. Usiądźmy, proszę. Czy mogłabym dostać trochę wody? Potem porozmawiamy.

Księżniczka wybiegła z pokoju niczym polująca lwica. W wewnętrznych komnatach rozległy się krzyki i kolejne tupoty. Wkrótce zjawiła się jedna ze służących. Trzęsącymi się rękami poprawiała swój woal i mamrotała coś w tak niewyraźnym dialekcie, że Tenar nie zrozumiała ani słowa.

— Mów w przeklętym języku! — krzyknęła zza drzwi księżniczka.

— Usiąść? — spytała jękliwie kobieta w łamanym hardyckim. — Pić, pani?

Pośrodku ciemnego, dusznego pokoju ustawiono naprzeciw siebie dwa krzesła. Seserakh stała obok jednego z nich.

— Chętnie usiadłabym na dworze, w cieniu nad wodą — powiedziała Tenar. — Jeśli masz ochotę, księżniczko.

Księżniczka krzyknęła, kobiety podbiegły i wyniosły krzesła na balkon. Tenar i Seserakh usiadły obok siebie.

— Tak lepiej. — Tenar westchnęła. Wciąż czuła się dziwnie, mówiąc po kargijsku. Nie sprawiło jej to żadnych trudności, ale nieustannie odnosiła wrażenie, że nie jest sobą, że to mówi ktoś inny, aktorka wcielająca się w cudzą rolę.

— Ty lubisz wodę? — spytała księżniczka. Jej twarz odzyskała normalną barwę śmietanki, oczy, już nie spuchnięte, miały barwę błękitnego złota czy może błękitu ze złotymi cętkami.

— Tak. A ty nie?

— Nienawidzę. Tam, gdzie żyłam, nie było wody.

— Na pustyni? Ja też mieszkałam na pustyni, aż do szesnastego roku życia. Potem przepłynęłam morze i przybyłam na zachód. Kocham morze, wodę, rzeki.

— Och, morze! — Seserakh skuliła się, ukrywając głowę w dłoniach. — Jakże go nienawidzę. Nienawidzę. Myślałam, że zwymiotuję duszę. Bez chwili przerwy, raz po raz, całymi dniami. Nigdy więcej nie chcę oglądać morza. — Zerknęła między gałązkami wierzby na cichy, płytki strumień w dole. — Tej rzeki się nie boję — dodała nieufnie.

Jedna z kobiet przyniosła tacę z dzbankiem i kubkami. Tenar pociągnęła długi łyk chłodnej wody.

— Księżniczko, mamy wiele do omówienia. Smoki wciąż przebywają daleko stąd na zachodzie. Król i moja córka wybrali się, by z nimi porozmawiać.

— Porozmawiać?

— Tak. — Zamierzała dodać coś więcej, jednak zmieniła temat. — A teraz proszę, opowiedz mi o smokach z Hur-at-Hur.

Gdy była dzieckiem na Atuanie, usłyszała, iż na Hur-at-Hur żyją smoki. Smoki w górach, rozbójnicy na pustyni. Hur-at-Hur była biedna i daleka. Nie pochodziło stamtąd nic dobrego oprócz opali, turkusów i drzewa cedrowego.

Seserakh westchnęła głęboko, do jej oczu napłynęły łzy.

— Myśli o domu sprawiają, że chce mi się płakać — wyjaśniła z tak szczerą prostotą, iż oczy Tenar także zwilgotniały. — Smoki żyją w górach, dwa, trzy dni drogi od Mesreth. Są tam tylko skały, nikt nie niepokoi smoków i one także nie niepokoją nikogo. Lecz raz w roku schodzą w dół, pełzną ścieżką. To gładka, pylista ścieżka wyżłobiona przez ich brzuchy, gdy tak wędrują co roku od początku czasu. Zwiemy ją Smoczą Drogą. — Widząc, iż Tenar słucha uważnie, księżniczka podjęła opowieść. — Przekroczenie Smoczej Drogi to tabu, nie wolno postawić na niej stopy, trzeba ją okrążyć na południe od Miejsca Ofiary. Zaczynają nią pełznąć późną wiosną. Czwartego dnia piątego miesiąca zjawiają się wszystkie w Miejscu Ofiary. Nigdy się nie spóźniają. A wszyscy mieszkańcy Mesreth i okolicznych wiosek czekają tam na nie. Potem zaś, gdy wszystkie zejdą ze Smoczej Drogi, kapłani zaczynają ofiarę. To… Na Atuanie nie składacie wiosennej ofiary?

Tenar pokręciła głową.

— No cóż, dlatego właśnie się przestraszyłam. Bo widzisz, czasem to może być ludzka ofiara. Jeśli czasy nie były najlepsze, składali w ofierze córkę króla. W inne lata zwykłą dziewczynę, ale od bardzo dawna tego nie robili, odkąd byłam bardzo mała, a mój ojciec pokonał pozostałych królów. Od tego czasu składali w ofierze kozę i owcę. Chwytają krew do mis, tłuszcz ciskają w święty ogień i wzywają smoki. A smoki pełzną ku nim, piją krew i pożerają ogień. — Na moment zamknęła oczy, podobnie Tenar. — Potem wracają w góry, a my do siebie, do Mesreth.

— Jak duże są smoki?

Seserakh szeroko rozłożyła ręce.

— Czasem większe.

— I nie potrafią latać ani mówić?

— O nie. Nie mają skrzydeł, tylko kikuty. Wydają z siebie dziwny syk. Zwierzęta nie mówią, ale to święte zwierzęta, symbol życia, bo ogień to życie, a one jedzą ogień i wypluwają go z pysków. Są święte, bo przychodzą na wiosenną ofiarę. Nawet gdyby nie zjawił się żaden człowiek, smoki by przybyły i zgromadziły się w tamtym miejscu. Przychodzimy tam z powodu smoków; kapłani zawsze to powtarzają przed złożeniem ofiary.

Przez chwilę Tenar porządkowała w głowie zasłyszane fakty.

— Tu, na zachodzie — rzekła w końcu — smoki są duże, olbrzymie i umieją latać. To zwierzęta, a mimo to mówią. Są też święte i niebezpieczne.

— Cóż — zauważyła księżniczka — może smoki to tylko zwierzęta, ale bardziej nas przypominają niż przeklęci czarownicy.

Wypowiedziała to jako słowo, bez szczególnego nacisku. Tenar przypomniała sobie to określenie z dzieciństwa. Oznaczało ciemnych ludzi, hardyckich mieszkańców Archipelagu.

— Dlaczego?

— Bo smoki się odradzają! Jak wszystkie zwierzęta, jak my. — Seserakh spojrzała na Tenar ze szczerą ciekawością. — Sądziłam, że skoro byłaś kapłanką w najświętszym Miejscu Grobowców, wiesz o tych rzeczach więcej ode mnie.

— Ale my nie mieliśmy tam smoków — odparła Tenar. — Nic o nich nie słyszałam. Proszę, przyjaciółko, opowiedz mi.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)